Dziennikarze pod nadzorem. Jak się jeździ dudabusem

Była szefowa sztabu Andrzeja Dudy krytycznie o prezydencie!

Dudabus krąży po Polsce, zgodnie z przedkampanijną zapowiedzią prezydenta Andrzeja Dudy, że „wróci na swoje tory”.  Tyle, że na jego pokładzie nie zawsze prezydent jest obecny. W podróży do Kozienic dosiadł się w trasie, ponieważ wcześniej – jak poinformowano dziennikarzy – odbyła się z jego udziałem odprawa w BBN-ie. Dziennikarzy prezydent zabiera dudabusem, ale … generalnie unika z nimi kontaktu. Pytania jednak padają, ale Andrzej Duda je ignoruje. Dziennikarze mają najwyraźniej pełnić jedynie rolę statystów.

 

Na trasie do Kozienic, jak opowiedziała w swoim materiale dziennikarka „Wyborczej”, Justyna Dobrosz-Oracz, doszło do potencjalnie bardzo niebezpiecznej sytuacji. Radiowozy SOP-u w trakcie manewru wyprzedzania wpuściły przed autobus obcy samochód – furgonetkę z otwieranymi tylnymi drzwiami. Tymczasem prezydent zajmował miejsce z przodu autobusu…

Na miejscu, w Kozienicach, scenariusz spotkania nie odbiega od „prezydenckiego standardu”: są to długie wystąpienia z powtarzającymi się wątkami – atakiem na sądy i „kastę”, chwalenie się programem 500 plus, wychwalanie PiS. W Kozienicach prezydent dodał argument o niskich cenach oleju, jako „plusie” rosnącej drożyzny żywności.

Ludzie reagowali pozytywnie, nie brakowało wielbicieli prezydenta. Wśród ściskających i robiących sobie selfie z Andrzejem Dudą padały komplementy pod jego adresem („Jest Pan najelegantszym wśród rządzących”) i wezwania bojowe („Pogonić kastę, panie prezydencie!”). Prezydent chętnie służył pomocą przy robieniu zdjęć, nie tylko pozował, ale sam brał kolejne telefony do ręki i naciskał spust migawek. Ale w Kozienicach czekali nie tylko zwolennicy prezydenta. „Marionetka” – usłyszał Andrzej Duda.

 

Cieniem na kampanii Andrzeja Dudy kładzie się powołanie na stanowisko szefowej kampanii mecenas Jolanty Turczynowicz-Kieryłło, która prawdopodobnie mogła złamać kodeks wyborczy w 2018 roku. Gdy roznosiła plakaty ośmieszające jednego z kandydatów, doszło do incydentu. Ugryzła w rękę Krzysztofa Umiastowskiego, mieszkańca Milanówka, gdy ten próbował ją zatrzymać. Podczas podróży w duda busie sprawy komentować nie chciała. Również prezydent do dziś nie odniósł się w żaden sposób do tej sprawy.

Andrzej Duda skomentował natomiast drugie, istotne dla kampanii wydarzenie, czyli wulgarny gest posłanki Lichockiej. 19 lutego, prezentując swój sztab wyborczy, pierwszy raz publicznie odniósł się do tego, mówiąc: – Chciałbym, żeby to była kampania z szacunkiem do kontrkandydata i z szacunkiem do wyborców. – mówił. Patia Kaczyńskiego tymczasem proponuje, by Sejm specjalną uchwałą „ws. nienawiści wobec prezydenta RP” potępił demonstrowanie sprzeciwu wobec Andrzeja Dudy”.

mpm

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Miranda
Miranda
3 marca 2020 09:19

Panie dziennikarki, panowie dziennikarze a zatem olej-cie Dudabusa Szkoda czasu .

Maciek123454321
Maciek123454321
3 marca 2020 10:40

Jakoś mi się tak skojarzyły „Pociągi pod specjalnym nadzorem” Jiřego Menzla. Tylko, czy w sztabie Dudy jest jakaś pani, która by się zgodziła, żeby ktoś ostemplował jej gołą pupę prezydencką pieczęcią? Może „leśne ruchadełko”?

Rafał P
Rafał P
3 marca 2020 23:15

Jeśli stemplującym byłby Adrian-DługoPiS, to by się ustawiła kolejka.

Jantar
Jantar
3 marca 2020 12:14

Czy to kogoś dziwi? Bo mnie wcale. Dziennikarze mają tylko rejestrować „fantastyczne” poparcie dla Dudy i pisać, że „przynajmniej 90% społeczeństwa” go popiera, jaki jest cudowny, jak dba o Polaków, etc, etc, etc. Każdy tekst, czy zdjęcie wyrażające sprzeciw, czy krytykę Dudy, są zakazane. Czyli mamy pełną cenzurę. Nie po to Kaczyński mówił o konieczności uchwalenia ustawy całkowicie zakazującej wszelkiej krytyki, nie tylko w mediach, prezydenta.

Cenzurę mają już nauczyciele w szkołach. Dyrektorzy na polecenie pisowskich samorządów tworzą coś w rodzaju izby dyscyplinarnej, a każdy nauczyciel „nie przestrzegający zarówno w pracy, jak i PRYWATNIE katolickiego kodeksu” może zostać przed nią postawiony i pozbawiony prawa wykonywania zawodu.

Sędziowie lada moment będą pozbawiani immunitetu i karani wieloletnim więzieniem za wydawane wyroki przeciwko władzy i jej krytykę.

Rafał P
Rafał P
3 marca 2020 23:13

Ten autobus to powinien nazywać się DUDA-BUDA.

Maja
Maja
4 marca 2020 08:52

Wydaje mi się, że relacje z objazdu Towarzysza Pacyny nie mają sensu, Kogo ciekawi facet bez jaj i bez kręgosłupa, który od lat słow w słowo ciągle mówi to samo?