Etyka Fotoshopa

Etyka Fotoshopa

Od barbarzyńskiego przerabiania nielubianych twarzy na świńskie ryje musimy się trzymać z daleka.

Wiadomo, że niewielu rzeczy tak boi się władza o ambicjach autorytarnych jak żartu. Nienawiść części społeczeństwa jest bowiem wkalkulowana w koszty rządzenia, a ponadto od nienawiści nie tak daleko do strachu. Zarówno bojąc się, jak i nienawidząc, tracimy rozsądek i dystans. Wbrew pozorom stajemy się przewidywalni, ponieważ rozumnie można zachowywać się na dziesiątki sposobów, natomiast nieracjonalne reakcje układają się w zaledwie kilka opisanych od dawna wzorów. Toteż ktoś, kto rusza na wojnę przeciwko współobywatelom ma wszelkie prawo myśleć sobie: „Najlepiej, oczywiście, żeby mnie uwielbiali; od biedy mogą się mnie bać; ewentualnie niech nienawidzą. Byle się ze mnie nie śmiali, gdyż wtedy moje dni na stanowisku będą policzone”.

Śmiech sprowadza nadęte pseudo-wielkości do rzeczywistego wymiaru. Oznacza wewnętrzne zachowanie miary, wyraża poczucie dystansu. Tak długo, jak potrafimy się śmiać, jesteśmy wolni. Satyra polityczna jest dlatego niebywale czułym wskaźnikiem wewnętrznej swobody satyryka. To znamienne, jak przygnębiająco nieśmieszne są dowcipy satyryków dworskich. Gdyż komizm to domena anarchii: najzabawniejsze są te żarty, o których wiemy dobrze, że w gruncie rzeczy śmiać się z nich nie wypada. Jeśli autor dowcipu stawia sobie ograniczenia (np. śmieję się wyłącznie z opozycji, a w najgorszym razie ze średniego szczebla kierowniczego, ale tylko do stanowiska referenta, nie wyżej) – to już jako satyryk przepadł.

Mówiąc nawiasem, z tego właśnie powodu miałem zawsze ambiwalentny stosunek do akcji, zmierzających do wyrugowania jakiejś tematyki z obszaru żartów dozwolonych. Za tymi akcjami stali z reguły ludzie szlachetni, a przecież nieprzyjmujący do wiadomości tej właśnie dziwnej cechy śmiechu: że skurcze przepony i dziwne dźwięki, które wydajemy, mają w sobie coś nerwowego i następują nieraz wbrew naszej woli. Oczywiście – i mnie gorszą nieśmieszne dowcipy seksistowskie czy antysemickie. Jednak ich zasadniczą wadą jest to, że są NIEŚMIESZNE, nie zaś to, o czym opowiadają. Choć, rzecz jasna, żart – jako zaproszenie (na chwilę) do świata, gdzie wolno łamać wszystkie granice – wymaga odpowiedniej oprawy i nie o wszystkim, co mnie śmieszy, opowiem każdemu. Homeopatyczna dawka anarchii może być źle zrozumiana, zwłaszcza jeśli trafimy na kogoś o innym poczuciu humoru niż nasze.

Ale to dygresja, bo zmierzałem do czegoś innego. Otóż z wielką radością oglądałem, wraz z innymi, transparenty niesione na początku tego roku na manifestacjach KOD-u. „Saska przeprasza za Kempę”, „Chcemy złej zmiany” czy „Jestem tak oburzony, że zrobiłem transparent” – były wyrazem ludzkiej pomysłowości i (to słowo już raz tutaj padło) dystansu, pozwalającego zachować miarę. Również bawi mnie śledzenie memów w internecie, które komentują bieżące wypadki z niezrównaną trzeźwością. Oto opublikowane akurat w Tłusty Czwartek zdjęcie Antoniego Macierewicza, który po wyjściu z samochodu robi gest ręką, jakby odmawiał komuś – i podpis: „Jeśli pączki nie wnoszą nic do sprawy smoleńskiej, to ja dziękuję”. Albo słynna fotografia śmiejącego się Jarosława Kaczyńskiego z doklejonym dymkiem: „Dałem Andrzejowi wczoraj potrzymać kota, a on go podpisał”. Oba memy wystarczą za doprawdy długie analizy politologiczne. Kiedy obóz władzy już bez znieczulenia zaczął forsować kłamliwą wersję historii najnowszej, w myśl której Jarosław Kaczyński, sam bądź z bratem, ewentualnie jego najbliżsi współpracownicy, stali u początków każdej wartościowej inicjatywy z ostatniego czterdziestolecia, internet zareagował świetnymi nieraz fotomontażami, pokazującymi prezesa PiS – a to na bramie Stoczni Gdańskiej, a to jako astronautę Apolla-11, a to w charakterze założyciela zespołu Depeche Mode (ten mem zresztą uwielbiam, gdyż w twarzy młodego Prezesa było rzeczywiście coś podobnego do młodego Davida Gahana). Wszystkie te memy niosły krzepiący komunikat: skoro jeszcze widzimy, że to śmieszne i umiemy się z tego śmiać, to znak, że nie pogrążyliśmy się w obłędzie.

Tymczasem jednak zaczęło dziać się, moim zdaniem, coś niepokojącego. Być może dlatego rzucił mi się w oczy ten proces, że w czasie wakacji postanowiłem bezwzględnie ocalić żołądek przed wrzodami i udałem się na emigrację wewnętrzną: odciąłem się od gazet, wiadomości w radiu i telewizji, a nawet od portali informacyjnych, i jedynym moim kontaktem ze światem polityki – kontaktem bardzo pośrednim – był Facebook. Nie znając zatem wszystkich kontekstów, wszystkich przyczyn, zobaczyłem nagle, jak z tygodnia na tydzień rośnie furia moich znajomych, a miejsce ironicznych uwag lub wysmakowanych żartów zajmuje coś, co wprawdzie wygląda jak żart (mem, satyryczny komentarz itd.), jednak żartem już nie jest, ponieważ brakuje w nim nie tylko finezji, ale nawet jakiejś prostszej odmiany komizmu. Szczytem w tym gatunku była fotografia pani poseł Pawłowicz z dorobionym za pomocą Fotoshopu świńskim ryjem.

No i myślę sobie, nie. Tu trzeba jasno powiedzieć – dosyć! Mam może szczególny powód, żeby zaprotestować, także bowiem moja twarz była przedmiotem analogicznej przeróbki – przez hejtera, którego sprawę podałem zresztą po dwóch latach jego intensywnej działalności na policję, co skończyło się procesem i skazaniem mojego prześladowcy. Chciałbym, żeby ludzie, z którymi razem protestuję przeciwko niszczeniu naszego państwa przez partię obecnie rządzącą, nie zachowywali się tak, jak tamci. Z tego samego powodu nie umiem się pogodzić ze zdarzającymi się w sieci skatologicznymi litaniami, jaki to Jarosław Kaczyński/Antoni Macierewicz/Mariusz Błaszczak jest… (tu: komplet ordynarnych wyzwisk). Ufam, że nie muszę wyjaśniać, iż moja ocena działalności wymienionych panów jest jednoznacznie negatywna. Ale jeśli także nasza strona pogrąży się w chamstwie, to zatoniemy wszyscy.

Ktoś mógłby mi może zarzucić pięknoduchostwo. Lubię sobie wyobrażać polemistów (ci wyobrażeni są zwykle nieco bardziej przewidywalni niż naprawdę, a poza tym – zawsze z nimi wygrywam…). Więc wyobrażam sobie teraz taką ripostę: „PiS jest partią populistyczną. Skutecznie, jak dotąd, buduje obraz popierającego go narodu i wyobcowanych elit finansowo-polityczno-kulturalnych. A skoro tak, to problemem naszej strony jest komunikacja. Subtelne żarciki mogą być dobre dla inteligentów; wygramy, gdy do naszych idei przekonamy ludzi prostych”.

W tym rozumowaniu kryje się, moim zdaniem, nieprzyjemna pogarda dla ludzi, którzy nie czytają do poduszki „Ksiąg Jakubowych”. I w rezultacie prowadzi ono do zatarcia dwóch pojęć, które nasz piękny język subtelnie rozróżnia: prostoty i prostactwa. Tak, powinniśmy zacząć intensywnie myśleć nad takimi sformułowaniami, które pokażą szkodliwość obecnej władzy dla kogoś poza inteligentami (aktorami we wrocławskim teatrze, historykami od drugiej wojny światowej czy prawnikami). Ale od barbarzyńskiego przerabiania nielubianych twarzy na świńskie ryje musimy się trzymać z daleka. Tego rodzaju satyra (?) stosunkowo najmniej obraża jej ofiarę – najbardziej zaś wszystkich, o których jej autor ośmielił się pomyśleć, że im się spodoba.

Na marginesie pozostaje tu sprawa techniczna, może ważniejsza niż się w pierwszej chwili zdaje. Popularność technik komputerowych sprawia, że fotomontaż stał się sztuką dostępną właściwie dla każdego. W tym sensie nasze twarze – twarze wszystkich, których choć jedna fotografia znalazła się w internecie – przestały należeć do nas. Wyczuwam jednak zasadniczą różnicę między ironicznym wklejeniem oblicza Jarosława Kaczyńskiego w matejkowski wizerunek Mieszka I – a przetwarzaniem znanych rysów w sposób, który ma je uczynić nie przedmiotem żartu, lecz prostackiej zniewagi. Innymi słowy: uważam, że każdy użytkownik Fotoshopa (czy innego, podobnego programu graficznego) musi poświęcić choć sekundę refleksji etycznej. Nie wszystko, co daje się zrobić, robić warto i należy.

Nie popełniajmy błędu prawie wszystkich opozycji w historii i nie zacznijmy się upodabniać do tego, z czym walczymy.

Jerzy Sosnowski

 

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

8
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
2 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Maciek123454321Młody duchMargotMarekWiesław Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwinka
Zwinka

Mnie się bardzo podoba pan prezydent, kiedy widzę, jak cieszą go dowcipy. Na razie własne, ale od czegoś trzeba zacząć. W Tomaszowie jednak sytuacja nieco wymknęła mu się spod kontroli, bo „Tomaszów” w wykonaniu Ewy Demarczyk to bardzo piękna, ale i bardzo smutna piosenka …No cóż, gorszy sort Polaków Ewę Demarczyk znał i kochał, lepszemu sortowi pod gust podchodzi Doda. Cóż poradzić, i na tym polu mamy Dobrą Zmianę. Ogólnie można się z autorem zgodzić, z drugiej jednak strony…ciężko jest czasem nadstawiać drugi policzek, kiedy nas walą na odlew z liścia, albo narzekać na mżawkę, kiedy nam plują w twarz.… Czytaj więcej »

Wiesław
Wiesław

Pytanie tylko
czy nie jest aby grzechem
takie na przykład
zabicie ministra
śmiechem

Marek
Marek

Bardzo słusznie Panie Jerzy! To kwestia kultury i smaku.

Margot
Margot

..pięknoduchostwo…ach,jak my je lubimy,jakże nas ono dopieszcza,gdy ktoś w nas kamieniem,a my w niego chlebem..
..a może jest i tak,że czasem trzeba rzeczy po imieniu nazywać,jak ktoś przytomnie na tym portalu już zauważył?…a może opozycje nie mają być eleganckie?…one mają być skuteczne…choć prostotę od prostactwa odróżnić trzeba!..
..naprawdę nigdy,nikomu nie powiedział Pan „wiesz co? ty jednak świnia jesteś” ?..

Młody duch
Młody duch

Od dawna piszę na forach ,że nie wolno „ich” obrażać tylko się z nich śmiać …to często bardziej boli,,,

Margot
Margot

..hehe…już widzę ten egzystencjalny ból wybuchniętego Antosia..

Maciek123454321
Maciek123454321

Wszystko to ładnie, pięknie. Ale – Kochani – czy to oznacza, że mamy trzymać zaciśnięte pięści w bezsilnej złości i hodować wrzody na żołądkach? Oczywiście – rozładowywać się, jak najbardziej. Polecam „SokZBuraka”. To wspaniały gość – na miarę Mateusza Kijowskiego, tyle, że w dziedzinie humoru i satyry. Taki wentyl bezpieczeństwa. Za PRL-u taką rolę spełniali Jacek Fedorowicz i Jan Pietrzak. Szkoda tylko, że Pietrzak na starość zgłupiał kompletnie.

Margot
Margot

..Ok…kpijmy z rządzących,poprawiając sobie samopoczucie,ale nie łudżmy się zbytnio,że kogokolwiek to zaboli,lub jakąkolwiek refleksję obudzi….satrapa pozostanie satrapą,pomimo żartów i szyderstw gawiedzi….bo nie oszukujmy się….dla pana prezesa gawiedzią jesteśmy,pieskami obszczekującymi karawanę….on wcale tego nie ukrywa przecież..
..więc wymyślajmy dowcipy,piszmy zabawne limeryki,żeby z bezsilności nie zwariować,ale kłamstwo nazywajmy kłamstwem,podłość podłością,a bezprawie bezprawiem….stańmy się wreszcie prawdziwą opozycją i nazywajmy rzeczy po imieniu…to,co robimy również…skoro nazwaliśmy się Komitetem Obrony Demokracji,to w końcu przed czym jej bronimy?…przed kosmitami?…kto niszczy nam kraj?…UFO?
..dajmy ludziom jasny komunikat: idziemy na wojnę z PiS-em,bo niszczy nasz kraj!..