Farma Ziobrzęca, czyli Orwell w ministerstwie

Farma Ziobrzęca, czyli Orwell w ministerstwie

W cywilizowanym świecie sędziowie, a już zwłaszcza do spółki z urzędującym ministrem, zazwyczaj nie inspirują ani – tym bardziej – nie organizują ataków personalnych na swoich kolegów po fachu.

Każdy wie, że od czasu „dobrej zmiany” przegoniliśmy Zachód i wyznaczamy światowe trendy. Tak było i tym razem, kiedy portal onet.pl odkrył w Warszawie świetnie działającą farmę miejską. Okazało się, że funkcjonuje ona w ministerstwie sprawiedliwości. Z tym, że – inaczej niż na dachach Manhattanu – zamiast pomidorów i sałaty, uprawia się tam fałszywe „newsy”, służące kompromitacji sędziów przeciwnych reformom. Bo jest to „farma trolli”.

 

To – skądinąd – dowód na wyjątkowo racjonalne podejście nowej klasy panującej do skutecznego zarządzania informacją, bowiem wszystko, co potrzebne „trollom” do produkcji tak zwanych kompromatów jest tu dosłownie na wyciągnięcie ręki. I archiwa osobowe, i koordynator w osobie wiceministra sprawiedliwości i jego „Szef”, bo jeszcze przed publikacją ktoś musiał przecież zatwierdzać te wszystkie kwity i strategie ich rozpowszechnienia. A wszystko po kosztach.

Dzięki tej „farmie” przez jakiś czas sprawiedliwości działo się zadość, bo sędziowie sypiący piasek w tryby reformy dostawali za swoje, choć wcześniej nie było na nich dobrego sposobu. Nie pomagały szkalujące billboardy Polskiej Fundacji Narodowej ani osobiste działania pana ministra, który chętnie i przy każdej możliwej okazji opowiadał o złodziejstwie tej sprzedajnej kasty. Nie skutkowały czynione przez premiera porównania naszych czterdziestolatków w togach do kolaborantów z Vichy. Ba, nawet samemu panu prezydentowi nie udało się zepsuć sędziom opinii oskarżeniami o nierozliczonych wyrokach ze stalinowskiej przeszłości. „Banda kolesiów” wciąż mogła liczyć na niczym nieuzasadnione poparcie opinii publicznej. Tymczasem – by zacytować klasyka – „prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. No przecież…

W prokuraturze owszem, już jest względny porządek. Wszystkie sprawy, które powinny być umorzone – są umarzane. Niewygodni świadkowie w procesach niemiłych obozowi władzy okazują się na tyle uprzejmi, że dobrowolnie rezygnują ze składania zeznań, jeden po drugim odchodząc ze świata (teraz, zdaje się, kolej na Marka Falentę, choć wszak „czynił dobrze” obozowi władzy, a ponoć za to nie wsadzają). Niewygodne dowody same z siebie giną lub ulegają zniszczeniu. Śledztwa obiecane suwerenowi są w toku (no, przynajmniej niektóre), a podejrzani w areszcie. Ba, ale tylko ci, którzy trafili w sądach na (wciąż nielicznych) sympatyków „dobrej zmiany”. Bo innych, nie zważając na wszystkie winy Tuska, kasta sędziowska wypuściła na wolność „z braku dowodów”. A przecież wiadomo, że jak się ma człowieka, to dowód zawsze się znajdzie!

Już Zbigniew Ziobro najlepiej wie, kto powinien iść siedzieć, a kto – jak bohaterowie „dętych afer” „Srebrnej”, KNF-u i tak dalej – jest absolutnie niewinny. Wszak jest sędzią, prokuratorem i adwokatem w jednym. Tymczasem kasta ciągle swoje… Nie tak miało wyglądać prawo i sprawiedliwość po zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości!

No więc powstała „farma”. Ale, niestety, po całych miesiącach wielce owocnej działalności została wypatrzona przez pismaków i pojawił się problem. Totalna opozycja zakwestionowała jej legalność oraz morale organizatorów.

Elity w Polsce i na świecie ”zawyły” rytualnie, że skandal, że dyskredytacja zawodu prawniczego i plama na kiecce Temidy, bo w cywilizowanym świecie sędziowie, a już zwłaszcza do spółki z urzędującym ministrem, zazwyczaj nie inspirują ani – tym bardziej – nie organizują ataków personalnych na swoich kolegów po fachu. Że to upadek moralny, kompromitacja całego obozu władzy i takie tam inteligenckie dyrdymały.

 

Kto by się tym przejmował, no ale jednak, dla zachowania pozorów, trzeba było zdymisjonować wiceministra i (jak na razie) jednego z jego little helpers, a być może trzeba będzie poświęcić jeszcze parę „trolli”, by ostatecznie wyciszyć całą aferę, choć zwyczajni wyborcy i tak w ogóle nie rozumieją, o co ta cała awantura. Nic ich to nie obchodzi, bo demokrację mamy teraz najlepszą na świecie – transakcyjną, mianowicie. Coś za coś. Kasa, za poparcie. Ten deal nie zawiedzie rządzących dopóty, dopóki stan konta się wyborcom będzie zgadzał. Natomiast różne tam „afery” i „skandale” władzy spływają po nich jak woda po – pardon my French – kaczce.

Natomiast co do wymiaru sprawiedliwości pod nowymi rządami, to sprawa „farmy” po raz kolejny dowiodła, że aby popierać obóz „dobrej zmiany”, a zwłaszcza pracować dla niego, trzeba być człowiekiem zdolnym. Do wszystkiego.

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

9
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
IrenaJaninaWaldemarMarekPolka gorszego sortu Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
HerodAntypis
HerodAntypis

Gdy Ziobro z uporem maniaka twierdził jakoby nic nie wiedział o istnieniu farmy w swoim ministerstwie, przypomniała mi się fraszka „Na matematyka” Jana Kochanowskiego. Warto ją odnaleźć w necie bo trochę pasuje do Ziobry i jego farmy. Trzeba tylko przyjąć że dom to ministerstwo sprawiedliwości a niecne slowo użyć w liczbie mnogiej i w szerszym, bardziej ogólnym znaczeniu.

Jabis
Jabis

No. Nie można wyjechać spokojnie na parę dni … aby dziennikarze (jeszcze!) nie odkryli jakiegoś kaczystowskiego szamba.
Troll … trolla … trollem … a gdy pisałem o pisdziennikarzynach – nie wierzono. Katarzyna Gójska; Michał Rachoń; Krzysztof Hejke i reszta szajki.
KONKRET24 … i nic? P o b u d k a ! Dobrze, że jest jeszcze Onet.

Rafał P
Rafał P

A propos farmy, to mi się marzy, że ktoś zamknie takie Ziobro i Konusa w chlewie ze świniami. Wreszcie byli by przy korycie, na czym im jak najbardziej zależy.

BArt
BArt

Krzywozębemu ministerkowi zapewne wystarczy, że przy korycie jest jego żona.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Biedne świnki… Czym sobie na takie „towarzystwo” zasłużyły? Zamknąć – owszem, ale samych z rzeczonym korytem.

Marek
Marek

Jak się patrzy na to PiS-owskie g….o rozlewające się po Polsce i poskłada te wszystkie zapowiedzi i obietnice, to właściwie wszystko jest jasne. Wszystkie sprawki PiS, które wyszły, by nie wyszły gdyby nie dziennikarze i niezależne media i upór w dążeniu do prawdy kilku opozycyjnych posłów . I własnie te niezależne media stoją ością w gardle Jarosława K. i już ustami swoich przybocznych zapowiada wielką „repolonizację mediów” czyli sprowadzenie ich do poziomu TVP-iS czy „gadzinówek” jak gazety Sakiewicza czy Karnowskich. W państwie PiS nie ma miejsca na media których PiS nie kontroluje. Ością stoi Jarosławowi również opozycja. sposoby uciszenia i… Czytaj więcej »

Waldemar
Waldemar

Nie warto raczej zastanawiać się nad PiSem, ja bym się raczej zastanawiał nad jego wyborcami. Jaki skandal z Nowogrodzkiej rodem może zatrzymać ich przed wspieraniem tej politycznej mafii? Czyżby tylko odczuwane schudnięcie portfeli?

Irena
Irena

Ja bym się raczej zastanawiala nad OGROMNA indoktrynacja KK….dopóki suweren nie przestanie chodzic do kościoła ….nie ma szans na zmiane w mysleniu !!!

Janina
Janina

A pamiętacie jeszcze takiego posła Janusza Palikota ? Oto co mówił z mównicy sejmowej za czasów Platformy, kiedy pisiory zaczynały niebezpiecznie podnosić łby i odgrażać się : „– Pomijam, że można było dawno rozliczyć Prawo i Sprawiedliwość. Dlaczego Ziobro i Kaczyński nie są przed Trybunałem Stanu? Wciąż! Dlaczego Kamiński nie odpowiada w prokuraturze? Dlaczego nie ma komisji w sprawie Macierewicza? Nie zabezpieczyliście państwa w sposób elementarny na wypadek, gdyby Kaczyński i Korwin wygrali następne wybory. To jakie oni zastaną procedury w tych ministerstwach? Jakie oni zastaną prawo? Czy przygotowaliście państwo na wypadek, kiedy Kaczyński i Korwin będą rządzić naszym krajem?… Czytaj więcej »