Fundusz na fantasmagorie ministra

Dyrektor szkoły w Ciechanowcu przestrzega uczniów przed "skrajną lewicą"

Były czasy, gdy Jarosław Kaczyński domagał się transparentności wszelkich poczynań władzy i pełnej jawności wydatkowania środków publicznych. W opozycji i przez pierwsze lata sprawowania władzy PiS głosił konieczność otwartości życia publicznego i bezwzględnego ścigania sprawców najdrobniejszych nawet przekrętów. Jeszcze w 2017 poseł Marcin Horała wyjaśniał, że zmieniając ustawę o samorządach zwiększy się transparentność zarówno wybierania, jak i sprawowania władzy. Jeszcze cztery lata temu Mariusz Kamiński próbował wypromować nowy pomysł na walkę z korupcją forsując ustawę „O jawności życia publicznego”. Ale było – minęło.

Ustawa koordynatora służb specjalnych została zastopowana i po cichu wycofana, a stało się to w chwili, gdy Jarosław Kaczyński rozpoczął tajne rozmowy w sprawie budowy swoich dwóch „srebrnych” wież. Kolejne afery korupcyjne i przekręty funkcjonariuszy PiS uświadomiły prezesowi, że skończyły się czasy transparentnego sprawowania władzy. Otwartość przestała się opłacać. Dziś, gdy prawica przestała być zjednoczona i rządząca formacja zaczęła się Kaczyńskiemu rozłazić w rękach, prezes uświadomił sobie, że już nie jest w stanie powstrzymać swoich pazernych kanciarzy przed przekrętami, a ideowych funkcjonariuszy przed forsowaniem swoich fantasmagorii dowolnym publicznym kosztem. Rozwiązaniem – takim, jak wielu poprzednich dylematów tej władzy – okazało się prawne usankcjonowanie bezprawia.

Wielkie przekręty realizuje się dziś za pieniądze ukrywane w rozmaitych rezerwach budżetowych i funduszach celowych. Średniego kalibru szwindle finansowane są ze specjalnych „skarbonek”, takich jak podległy ministrowi kultury Narodowy Instytut Wolności, który dotuje klakierów obecnej władzy, ale także rozmaitej maści oszołomów, jak np. antyszczepionkowców, którzy otrzymali właśnie hojną dotację dla swojego portalu. Natomiast mniejsze machlojki opłacane są środkami oddanymi ministrom do ich wyłącznej dyspozycji. Takimi jak procedowany właśnie w Sejmie fundusz ministra edukacji i nauki.

Projekt ustawy w tej sprawie ma na celu „zwiększenie kompetencji ministra”. Opozycja nie ma wątpliwości. To skok na kasę, prywatny folwark, indywidualny fundusz na zachcianki. Bo nie ma w tym projekcie mowy o jawności, kontroli, konkursie, przetargu, porównywaniu ofert. Minister Czarnek jednoosobowo zdecyduje, na co wydać oświatowe pieniądze. Tak jak minister Ziobro, który najbezczelniej wykorzystuje przyznany mu Fundusz Sprawiedliwości i z pieniędzy przeznaczonych na wsparcie ofiar przestępstw finansuje partyjne projekty, prawicowe media, inicjatywy narodowców, ale przede wszystkim przedsięwzięcia promujące jego partię. Konflikt w obozie władzy zmusił go do walki o przetrwanie w najbliższych wyborach, a do tego niezbędne jest wsparcie medialne. Wygląda na to, że Ziobro zamiast konkurować z Kaczyńskim o względy o. Rydzyka, sfinansuje budowę konkurencyjnego imperium medialnego. Właśnie zdecydował, że niemal całą pulę prawie 50 milionów złotych, środków, które miały otrzymać centra pomocy dzieciom ofiarom przemocy lub wykorzystania seksualnego, otrzyma Fundacja Profeto księży sercanów. Fundacja ta, prowadzona przez byłego księdza egzorcystę wsławionego atakiem na Harry’ego Pottera, za ponad 25 milionów złotych zbuduje nowy katolicki, konkurencyjny dla mediów Rydzyka ośrodek medialny, z salą widowiskową, studiami nagraniowymi, reżyserkami i pełnym wyposażeniem. Dla zmyłki ośrodek nazywać się będzie „centrum pomocy dla ofiar przestępstw”.

Co zrobi minister Czarnek z pulą środków, które oferuje mu projekt ustawy uchwalanej w celu „zwiększenia kompetencji ministra”? Nie wie tego nikt, może nawet z samym ministrem włącznie. Nie ma merytorycznej dyskusji dowodzącej potrzeby i korzyści płynących z nowego funduszu. Nie ma tam słowa o jakichś dodatkowych środkach na nowe projekty ministra i można podejrzewać, że prywatne pomysły ministra Czarnka finansowane będą z subwencji oświatowej, albo z puli na poradnie psychologiczno-pedagogiczne, które pewnie zostaną zlikwidowane. A kiedy w polskim sejmie brakuje sensownych argumentów, to marszałkini Witek włącza piąty bieg. Projekt jest oczywiście poselski, więc nie podlega obowiązkowi konsultacji społecznych i może być procedowany „z prędkością światła”. Na przeczytanie i przemyślenie ustawy posłowie mieli niespełna dwa dni, zamiast regulaminowych siedmiu.

Łatwiej zgadnąć, na co minister Czarnek nie wyda milionów przekazanych mu do osobistej dyspozycji. Na pewno nie na zmiany w programach nauczania ani na pokrycie kosztów nowej koncepcji intensywnej nauki historii Polski, wyszarpanej z dziejów Europy. Bo formowanie obrazu świata według PiS i obowiązkowa indoktrynacja katolicka finansowane będą zapewne z dotychczasowych publicznych środków na oświatę. Tylko do wiosny 2020 roku ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego przekazało prawie 3,5 miliona złotych Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej oraz dwóm fundacjom związanym z o. Tadeuszem Rydzykiem. Lux Veritatis dostała 118 tys. zł w ramach „Działalności Upowszechniającej Naukę” na produkcję cyklu programów „Społeczna odpowiedzialność nauki”. Dotacje otrzymała też fundacja „Nasza Przyszłość” w ramach wieloletniego programu „Niepodległa”. A kilkanaście dni temu minister Czarnek podpisał list intencyjny w sprawie zakupu… pełnomorskiego statku badawczego, by „Polska miała historyczną możliwość przeprowadzania badań w obszarach koncesji poszukiwawczych na oceanach”.

Czy Minister Czarnek wyda przyznaną mu kasę na jakieś nowe programy? W ubiegłym roku wiodący projekt ministerstwa nazywał się „Godność, wolność, niepodległość” i służył „kształtowaniu postaw patriotycznych i obywatelskich przez włączanie uczniów, wychowanków i nauczycieli we wspólne świętowanie obchodów 100-lecia polskiej niepodległości (…) w związku z 100. rocznicą urodzin Jana Pawła II, papieża Polaka w uzupełnieniu projektu MEN dodano moduł edukacyjny związany z dziedzictwem kulturowym Jana Pawła II w rozbudowanej grze edukacyjnej”… Obecnie minister Czarnek realizuje i współfinansuje projekt bardziej skomplikowany niż szkolna „gra w papieża”. To rządowy program „Za życiem”, który kosztować będzie kilkaset milionów złotych. Chodzi o przygotowanie informatora pocieszającego kobiety zmuszone do rodzenia dzieci śmiertelnie chorych lub martwych. Chodzi też o bliżej niezidentyfikowane wsparcie, np. „w zakresie informacji i poradnictwa na temat rozwiązań wspierających rodziny (…) w których przyjdzie albo przyszło na świat dziecko z nieodwracalnym upośledzeniem (…) albo w których dziecko umarło bezpośrednio po porodzie na skutek wad wrodzonych”. Chodzi też o wsparcie kobiet, „które po porodzie nie zabiorą do domu dziecka z powodu poronienia, urodzenia dziecka martwego, urodzenia dziecka niezdolnego do życia, urodzenia dziecka obarczonego wadami wrodzonymi albo śmiertelnymi schorzeniami”.

Ratujmy Koduj24.pl - Zrzutka.pl

Na co więc minister od nauki i edukacji wyda miliony z puli przyznanej mu do wyłącznej dyspozycji? Może na upowszechnienie wśród młodzieży opinii, że Unia jest „tworem niepraworządnym”. Może na zapędzanie uczennic do kuchni i dziecinnego pokoju. Może na dowiedzenie, że LGBT to tylko modna choroba. Może na sfinansowanie codziennych mszy rozpoczynających lekcje we wszystkich szkołach. Nie wiadomo. Wiadomo tylko, że do tej pory pan Czarnek nie miał przesadnie nabożnego stosunku do publicznych pieniędzy. Niemal od razu po objęciu urzędu, nie mając jeszcze rozeznania, kto w ministerstwie ma jakieś zasługi, wypłacił pracownikom Ministerstwa Edukacji Narodowej nagrody uznaniowe na łączną kwotę 682 749,57 zł. Wcześniej, roczna pula nagród w resorcie nie przekraczała kilkunastu tysięcy zł. Nagrody od Czarnka dostali wszyscy – od dyrektorów (po 73 046,23 zł) po sekretarki, kierowców i sprzątaczki (po 5 289,30 zł). Dlaczego? Czy samokrytycznie uznał, że nikt o zdrowych zmysłach nie pomoże mu realizować jego idee za darmo? Czy też dlatego, że mu po prostu wolno? Teraz będzie mu wolno jeszcze więcej.

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Włodzimierz
Włodzimierz
24 maja 2021 16:21

A kiedyś minister wyleciał że stanowiska za nie wpisanie zegarka do oświadczenia majątkowego. Strach mysleć co będzie dalej bo pazerność pisowców jest coraz większa i już nawet nie kryją się że swoimi przekrętami. Odechciewa się żyć w takim kraju….