Georgette Mosbacher, nazywana w PiS „panią gubernator”, opuszcza Polskę

Georgette Mosbacher, nazywana w PiS "panią gubernator", opuszcza Polskę

Wraz z końcem kadencji prezydenta Donalda Trumpa misję w Warszawie – w zdecydowanie lepszym stylu od prezydenta USA – kończy ambasador Georgette Mosbacher. Prezydent Andrzej Duda na koniec odznaczył ją Wielkim Orderem Zasługi RP, nie kryjąc sympatii. Na Twitterze Mosbacher napisała: “Będę zawsze tęskniła za Polską. Na zawsze pozostanie w moim sercu”, komentując w ten sposób przyznane jej odznaczenie. Spora część obozu rządzącego koniec jej misji przyjęła jednak z ulgą.

 

Przypomnijmy: ambasador Mosbacher nie jest członkiem korpusu dyplomatycznego. To rzutka bizneswoman, a do tego osobista przyjaciółka prezydenta Trumpa i… autorka książki “It takes money, honey” (To kosztuje, cukiereczku), o tym, jak bogato wyjść za mąż.. Nominację zawdzięcza, czego nigdy nie kryła, wspomnianym związkom z ustępującym prezydentem Trumpem. Dlatego natychmiast po przegranych przez Trumpa wyborach, poinformowała, że kończy swoją kadencję.

Oficjalnie PiS nigdy publicznie nie atakowało ambasador Georgette Mosbacher, ona sama jednak wprawiła rządzących w konsternację wiele razy. Spośród wielu wybitnych i zaangażowanych w sprawy polskie ambasadorów (jak Stephen Mull, Christopher Hill czy Daniel Fried) ambasador miała wyjątkowy wpływ na polską politykę wewnętrzną. Były szef MSZ, a obecnie europoseł PiS Witold Waszczykowski stwierdził wręcz w wywiadzie dla “Rzeczpospolitej”, że Mosbacher prowadziła politykę megafonową, a „jej naciski na rząd w obronie interesów amerykańskich wykraczały poza zasady dyplomacji i konwencję wiedeńską”. Złośliwie, ale szeptem, politycy PiS nazywali ją “panią gubernator”.

 

Mosbacher dość bezkompromisowo bowiem wspierała praworządność, krytykowała pomysły “dekoncentracji mediów” czy telewizję publiczną. Mimo iż była nowicjuszką w swojej dyplomatycznej roli i łamała schematy, okazała się zadziwiająco skuteczna. W PiS ceniono jej osobiste związki z Trumpem, dawały one bowiem szanse na realny dostęp do prezydenta USA.  Prezydent Andrzej Duda nie musiał już czyhać przy windzie na prezydenta USA, tak jak to czynił w przeszłości. Mosbacher odegrała niebagatelną rolę w organizowaniu w lipcu 2017 roku wizyty Donalda Trumpa w Warszawie, a także w kolejnych wizytach prezydenta Andrzeja Dudy w Waszyngtonie. To podczas jej kadencji zniesione zostały wizy do USA, w czym wydatnie pomogła jej akcja zmierzająca do zmniejszenia  współczynnika odmów, tak skutecznie, że ten odsetek zmniejszył się w kilka miesięcy. Ambasador Mosbacher działała też na rzecz rozwijania współpracy wojskowej zapoczątkowanej jeszcze za Baracka Obamy. Jej osiągnięciem była decyzja o ulokowaniu wysuniętego dowództwa V Korpusu w Poznaniu i zapowiedź zwiększenia obecności sił USA o 1000 żołnierzy. Także za jej kadencji Polska podpisała kosztowny  kontrakt na zakup systemu Patriot, 32 samolotów F-35 i systemu artylerii rakietowej HIMARS. Mosbacher skutecznie storpedowała podatek cyfrowy, starała się kontrolować współpracę z Chinami w sprawie technologii 5G czy opodatkowanie amerykańskich podmiotów, takich jak Uber.

Zostań patronem KODUJ24.PL

 

Tym, co często drażniło kierownictwo PiS był fakt, ze broniła zasady praworządności. To ambasada USA interweniowała przecież, gdy PiS usiłowało siłą wysłać na emeryturę I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzatę Gersdorf. Mosbacher stanęła też w obronie telewizji TVN, gdy PiS próbował ją zniszczyć karami zarządzanymi przez KRRiT. W 2018 roku do prasy wyciekł jej list do premiera Morawieckiego, w którym stwierdziła, że „jest zdumiewające, iż osoby publiczne atakują dziennikarzy wypełniających zadania wolnych mediów”. Do listu dołączony był dopisek będący wezwaniem do rozwiązania tej sytuacji, bo “staje ona na drodze wielu ważnych spraw”. Co ciekawe, PiS, wypuszczając przeciek na temat listu, liczył, że będzie to nauczka dla Mosbacher, ale uzyskali efekt odwrotny. Ambasador systematycznie krytykowała wszystkie zapędy PiS w tłumieniu wolności słowa. Ale to nie wszystko. W ostatnim czasie sprzeciwiała się także nagonce na osoby LGBT. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski, zwracając się do polskich władz, powiedziała, że w “kwestii LGBT jesteście po złej stronie historii”. Następnie – znów wykazując daleko idącą niezależność myślenia – ku irytacji telewizji rządowej uznała porażkę Donalda Trumpa i potępiła zamieszki w Kapitolu. Stwierdziła, że “mój przyjaciel Joe Biden jest przyzwoitym człowiekiem”, a relacje polsko-amerykańskie pozostaną niezmienione bez względu na zmianę administracji.

Trudno jednak powiedzieć, czy tak będzie rzeczywiście – skoro cała polityka PiS oparta była w ostatnim czasie na poparciu Donalda Trumpa, którego naciski w istotnych dla niego sprawach traktowano bardzo poważnie, by nie rzec – służalczo.

mpm

Źródło: wyborcza.pl

 

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Zwinka
Zwinka
14 stycznia 2021 10:30

Co by nie myśleć o przyjaźni Żorżetty z Trumpem ( może lepiej nie myśleć wcale), to swoją rolę w Polsce wypełniła w sposób godny szacunku.

Wujo Wkurw
Wujo Wkurw
14 stycznia 2021 13:07

Pani gubernator Stanu Poland? Oj bo nuncjusz papieski strzeli focha! To przecież nasze terytorium, podbijane od 1000+ lat! A Władimir Władimirowicz Putin spokojnie robi swoje, by zbuntowany Priwisliansko Kraj wrócił do Matuszki Rassiji

Stanisław
Stanisław
14 stycznia 2021 16:40

Namiestnicy Rosji Sowieckiej byli bardziej taktowni niż ona.