Gigantyczne premie i ustalenia przy kolacji z „odkryciem”. Tak się kreuje prawo, żeby sprawiedliwość była po naszej stronie.

Siemoniak: "CBA już nawet nie udaje służby antykorupcyjnej, tylko zajmuję się ochroną partyjnych działań prezesa PiS"

„Andrzej Stankiewicz twierdzi, że we środę prezes Kaczyński spotkał się z E. Witek i J. Przyłębską. Wtedy E. Witek skierowała wniosek do TK. Znam Andrzeja wiele lat. Nie napisałby tak, gdyby nie miał dobrych informacji. To tyle w temacie niezależności sądownictwa a’la PiS.” – napisał na twitterze zastępca redaktora naczelnego „Rzeczypospolitej” – Michał Szułdrzyński.

 

Szułdrzyński miał na myśli artykuł opublikowany na łamach onetu, w którym Andrzej Stankiewicz, nawiązując do niejawnych list poparcia do KRS napisał: „prezes PiS spotkał się także z Julią Przyłębską. Do rozmowy doszło w jej mieszkaniu. — PiS używa tych wszystkich instrumentów, które przejmował od 2015 r., żeby ewidentnie ukrywać coś śmierdzącego.”

Tego samego dnia prezes PiS miał pojawić się także w gabinecie marszałek Sejmu, Elżbiety Witek. Pani marszałek próbowała zablokować posiedzenie trzech izb Sądu Najwyższego, kierując do TK wniosek o rozstrzygnięcie rzekomego sporu kompetencyjnego między Sejmem a Sądem Najwyższym.

 

W expresowym tempie na wniosek marszałek Sejmu zareagowała nazywana przez Kaczyńskiego „odkryciem towarzyskim” prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, kierując do Pierwszej Prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf list o zawieszeniu postępowania przed SN.

„Jeśli rzeczywiście sam prezes osobiście koordynuje całą operację przeciw Sądowi Najwyższemu, to sytuacja dla PiS musi być bardzo krytyczna RT Stan po Burzy.” – skomentował zadziwiającą sekwencję zdarzeń były szef BBN Stanisław Koziej.

Dodatkowej pikanterii całej sytuacji dodaje „expresowe” tempo i zaangażowanie z jakim do ofensywy przystąpiła Julia Przyłębska. Mimo obietnic i zapewnień o przyspieszeniu i usprawnieniu funkcjonowania TK, rozpatrywanie spraw zajmuje sędziom nawet trzy, cztery lata. Opieszałość nie przeszkadza jednak w przyznawaniu ogromnych premii.

Jak informuje „Fakt”, w ubiegłym roku na utrzymanie Trybunału Konstytucyjnego wydano 20 milionów. Na nagrody przeznaczono kwotę 578 282,88 zł co stanowiło 430,27 zł miesięcznie na osobę.

Stara dewiza babci Pawlakowej „Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie, bierz jeszcze” nie zdewaluowała się, zmieniły się tylko granaty!

/as/

źródło: onet.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

12
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Ireneusz LaraZwinkaStrach, strach, rany boskieMariaJanek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andrzej
Andrzej

Nie, granaty się nie zmieniły tylko są schowane na później. Mówię to poważnie i dosłownie.

Jantar
Jantar

Oczywiście, że sytuacja dla PiS musi być bardzo krytyczna! Przecież w grę wchodzi albo wolność i korzystanie z władzy przez lata, albo wiele lat za kratami! Doskonale zdają sobie sprawę z tego, że kolejnych wyborów mogą nie wygrać. Gdyby jeszcze przypadkiem stracili prezydenta w najbliższych wyborach to mogą to być ostatnie podrygi ich władzy. Dlatego zrobią wszystko, żeby tych wyborów nie było, albo żeby je skutecznie sfałszować, żeby dalej mogli wprowadzać co tylko Kaczyńskiemu się zamarzy. A ostatnio czytałam na jakimś blogu, że Kaczyńskiemu marzy się przywrócenie Polski XVII wiecznej, kiedy rządziła magnateria do spółki z kościołem, a reszta ludności… Czytaj więcej »

Janek
Janek

Podobieństwa zaiste przerażające, tym bardziej gdy wspomnimy targowicę, gdy biskupi i magnaci za koryto sprzedali Polskę, niczym swoją własność. Niektórzy z tamtych zdrajców skończyli na stryczkach i jak zapisał poeta: „książę prymas zwąchał linę, wolał proszek niż drabinę”

Zwinka
Zwinka

Prymas, który „zwąchał linę” był przecież bratem króla, to mu oszczędzono publicznej, haniebnej śmierci.

Ireneusz Lara
Ireneusz Lara

Komuna wróciła…

Maria
Maria

Nareszcie się facetowi trafiło, lepiej później niż wcale. Pytanie czy tylko wikt, czy i opierunek etc

Ireneusz Lara
Ireneusz Lara

etc

Strach, strach, rany boskie
Strach, strach, rany boskie

STRACH KACZYŃSKIEGO Kapitan TU154 IP wczoraj 23:05 Kaczyński nigdy nie odejdzie, bo się boi, że tzw. „podkomisja smoleńska Macierewicza” będzie rozwiązana i prokuratura zakończy śledztwo oparte na raporcie Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, z którego wynika jasno kto zawinił i kto przyczynił się do katastrofy ! Boi się, że będzie musiał przed prokuraturą i sądem wyjaśniać, być może przy użyciu wykrywacza kłamstw, czy namawiał brata do wymuszania na załodze TU154 decyzji o lądowaniu, pomimo braku odpowiednich warunków pogodowych ! STRACH DUDY Ciekawe, co P. Dudzie grozi za 7 – krotne złamanie konstytucji, a właściwie mówiąc wprost jaki dostanie wyrok ???… Czytaj więcej »

Ireneusz Lara
Ireneusz Lara

Wiemy dokładnie co się działo w kabinie. Nikt nie wymuszał na kapitanie załogi lądowania. Zanim ktokolwiek z pasażerów dowiedział się, że nie ma warunków do lądowania kapitan sam podjął decyzję o podejściu do wysokości MDA. Miłego dnia.

Zwinka
Zwinka

Jasne. „Śmiało, zmieścisz się” powiedział do siebie, po odliczaniu kolejnych metrów, Prostasiuk i sobie zanurkował ???

Ireneusz Lara
Ireneusz Lara

Nie zanurkował. Podchodził do MDA czyli minimalnej wysokości zniżania która dla Smoleńska wynosiła 100 metrów nad pasem. Wszystko zgodnie z procedurami obowiązującymi w lotnictwie. Niestety pilot źle wyszkolony korzystał z wysokościomierza radiowego zamiast barycznego. Ten błąd spowodował, że komenda i procedura odejścia rozpoczęły się na wysokości 40 metrów nad pasem do lądowania zamiast 100. Z tej wysokości nie miał szans na odejście. Nie było szukania ziemi. Nie było lądowania na szczura. Miłego dnia,

Ireneusz Lara
Ireneusz Lara

Myślałem, że Ziobro i Kakao niszczą polski wymiar sprawiedliwości. Jeżeli jest tam Kaczyński to będziemy mieli stan wojenne.