Godność też nam ukradli

Godność też nam ukradli

Na szacunek i uznanie zasługują tylko ci, którzy podzielają nasze wartości i wierzenia.

W niealfabetycznym słowniku rządzących hasło „Godność” zajmuje ważne miejsce, gdzieś między Bogiem, Honorem i Ojczyzną. Godność według Kaczyńskiego jest tym czymś, czego dotąd społeczeństwu brakowało jak tlenu, ale przyszedł PiS, odkręcił zawór na cały regulator i teraz obywatele inhalować się mogą do woli podmuchami godności. Nie każdy wszakże zasługuje na tę ożywczą wentylację. Nie tak dawno na finansowaną ze środków publicznych konferencję zatytułowaną  „Solidarność: od godności człowieka do ponadnarodowej współpracy”, nie wpuszczono zaproszonych uprzednio dziennikarzy Gazety Wyborczej i TVN, bo po namyśle organizatorzy uznali ich za niegodnych i nienadających się do żadnej współpracy. Z honorami powitano natomiast arcybiskupów Sławoja L. Głódzia oraz Marka Jędraszewskiego, znanych organizatorom z wyjątkowego poszanowania godności swoich podwładnych i zawsze gotowych do życzliwej współpracy z osobami o odmiennych poglądach.

 

Przed listopadowym świętem Jarosław Kaczyński zawiadomił swoich fanów, że marsze smoleńskie okazały się „przełomowe dla godności narodu” – i w rzeczy samej owo forum nienawiści i szokujących kłamstw, które raziły przyzwoitych ludzi salwami oszczerstw i kalumnii, już dawno przełamało narodową godność na pół. Niedługo potem, podczas narodowej fety, prezydent RP rozwinął myśl swego przełożonego o selektywnej godności, a przy okazji uniósł się patriotycznie, nawołując sam siebie do zgody i jedności. Tego samego dnia w Świątyni Opatrzności Bożej również biskup Józef Guzdek głosił szacunek dla godności i praw Polaków, nie precyzując jednak, ile owej godności ma być udziałem stanowiących prawa, a ile jej przysługuje tym, którzy tworzonemu prawu muszą się podporządkować.

„Nie ma wolności bez godności” zrymował sobie pan premier, występując na inauguracyjnym posiedzeniu Sejmu w nowym składzie. Był chyba w wyjątkowo radosnym nastroju, bo z mównicy frunął żart za żartem. A to, że również „nie ma wolności bez wiarygodności”, a to, że w Polsce „demokracja ma się tak dobrze jak nigdy wcześniej”, a to, że wbrew krakaniu opozycji budżet kraju jest w stanie pełnej równowagi…  A kiedy już wysechł mu gejzer dowcipów, to o godności , od której rozpoczął wystąpienie, słowem już nie wspomniał. Bo wredne niepolskie media zaraz zaczęłyby pytać o godność pacjentów oczekujących na ratowanie życia w wielomiesięcznych i wieloletnich kolejkach, albo o godność nauczycieli pokaleczonych odłamkami wysadzonego w powietrze systemu oświatowego, czy o godność prokuratorów dociskanych buciorem Ziobry oraz sędziów opluwanych i sekowanych przez partyjnych nominatów. A jak miałby pan premier odpowiedzieć na pytanie, dla kogo trzyma wolny stołek ministra sportu i czy godne jest korumpowanie senatorów stanowiskami, które powinni obejmować fachowcy po konkursowym naborze? Nie mówiąc już o najtrudniejszym pytaniu o godność niepełnosprawnych, którym pan premier zabrał właśnie pieniądze, by ufundować emerytom wyborczą kiełbasę, na którą budżetu nie było stać ani teraz, ani w chwili, gdy „trzynastkę” obiecywał.

„Godność” to w znaczeniu słownikowym poczucie własnej wartości, szacunek do siebie, a także oczekiwanie od innych szacunku i sprawiedliwej oceny walorów duchowych, moralnych czy społecznych zasług.  Polska Konstytucja już w preambule potwierdza istnienie przyrodzonej godności człowieka, a w art. 30 definiuje ją jako niezbywalne i nienaruszalne źródło wolności i praw człowieka i obywatela, jako wartość, której ograniczać nie wolno. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka ONZ stwierdza w preambule, iż „uznanie przyrodzonej godności oraz równych i niezbywalnych praw wszystkich członków wspólnoty ludzkiej jest podstawą wolności, sprawiedliwości i pokoju świata”. Ale co obchodzi Jarosława Kaczyńskiego słownik, Konstytucja, ONZ, a nawet prawo kanoniczne, które od Soboru Watykańskiego II godność człowieka ustanawia fundamentem prawa? Wszystkie te dokumenty musieli wymyślić jacyś lewacy, którzy wszędzie, gdzie mowa o godności, dopisali, że przysługuje ona KAŻDEMU człowiekowi. A jakąż przyrodzoną godność mogą mieć uchodźcy roznoszący choroby i pasożyty, albo wrogowie Polski z coraz liczniejszych nieprzyjaznych Polsce krajów świata, czy naprawiacze świata o komuszej proweniencji, nosiciele wirusa Gender, homoseksualiści i inni pedofile, ideolodzy LGBT, wrogowie Kościoła i w ogóle wszyscy, którzy myślą inaczej i przeciwstawiają się władzy PiS? Czy oni mogą mieć jakąkolwiek godność? No przecież to niemożliwe!

Aparat propagandowy obecnej władzy sugeruje nam nieustannie, że Polacy są narodem wybranym. Niestety – wybranym tylko przez Kaczyńskiego i narodowców ścigającym się z prezesem na radykalizm patriotyczny, co powoduje, że przestajemy się liczyć w świecie i coraz częściej stajemy się obiektem drwin. Bo też i trudno o inny kraj, gdzie godność owinięta jest tak szczelnie narodową flagą, a narrację publiczną tak gęsto naszpikowano narodową dumą w wersji podkreślającej wyższość polskiej nacji. Polityka zagraniczna PiS sprowadza się do głoszenia tezy, że Polsce należy się szczególne miejsce na arenie światowej, bo nasi przodkowie ginęli i cierpieli. Narody świata winne są Polakom szacunek i uznanie bez względu na to, gdzie polskie władze mają praworządność i demokrację. MSZ nie reaguje na opinie zamroczonych polityków z PiS i okolic, którzy głoszą, że fundusze unijne nam się po prostu należą jako zapłata krajów Zachodu za sprzedanie Polski Stalinowi, że unijna kasa to tylko wabik, bo tak naprawdę Zachód chce nas podporządkować ekonomicznie, potem kulturowo, a na końcu eksterminować, albo że Polskę atakuje światowe lewactwo, Gender i LGBT, a katolicy prześladowani są przez postkomunistyczne bojówki opłacane przez wrogie zagraniczne ośrodki.

 

W popularnym znaczeniu godność jest właściwością człowieka godnego, czyli przyzwoitego, zasługującego na godne traktowanie.  W nie tak odległych czasach nieznanym ludziom już na dzień dobry przysługiwał szacunek i podstawowa doza zaufania.  Kulturalni Polacy, którzy chcieli poznać czyjeś nazwisko, pytali: – Jak Pańska/ Pani godność? Było, minęło.  Wskutek licznych zabiegów Kaczyńskiego i jego ekipy stajemy się coraz bardziej nieufni. Ludzie obcy, spoza ferajny, to osobnicy niebezpieczni, a co najmniej podejrzani. Na szacunek i uznanie zasługują tylko ci, którzy podzielają nasze wartości i wierzenia. Godność stała się dobrem limitowanym i przyznawanym automatycznie jedynie członkom własnego plemienia, a jej szafarzami zostali ci, którzy nam godność odbierają. Może nawet już ją nam ukradli, tak jak demokrację, prawo i sprawiedliwość.

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

8
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
ZwinkaDorotkavintBGmbleHerodAntypis Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wolnościowiec
Wolnościowiec

Według mnie najlepszym rozwiązaniem dla Polski byłoby pójście w libertarianizm lub minarchizm i ograniczenie kompetencji rządu do niezbędnego minimum. Gdyby cała edukacja była prywatna, służba zdrowia też a małżeństwa i inne związki byłyby zastąpione prywatnymi umowami to wtedy każdy mógłby żyć jak chce nie naruszając życia, wolności i własności innych ludzi. Dzieci uczyłyby się tego czego chcą jego rodzice a nie to co każe rząd, tak samo służba zdrowia, jak każdy będzie płacił sam za siebie to znikną awantury o in vitro lub aborcje bo każdy zabieg będzie wykonywany za prywatne pieniądze z prywatnego ubezpieczenia. Tak samo związki międzyludzkie, każdy… Czytaj więcej »

HerodAntypis
HerodAntypis

To tylko kolejny wariant Utopii, niemożliwy do zrealizowania. Polska jest aktualnie na etapie wyprowadzania nieznoszącego sprzeciwu katolskiego zamordyzmu gęsto oplecionego mafijnymi mackami ruskiego i watykańskiego pochodzenia. A poza tym co to za wolność skoro dzieci mają się uczyć tego, co chcą rodzice. Gdybym słuchał rodziców, a szczególnie mamy to byłbym teraz księdzem!

BGmble
BGmble

„Gdyby cała edukacja była prywatna, służba zdrowia też a małżeństwa i inne związki byłyby zastąpione prywatnymi umowami to wtedy każdy mógłby żyć jak chce nie naruszając życia, wolności i własności innych ludzi. ”

Efekty sprywatyzowanej edukacji i sluzby zdrowia mozesz ogladac w USA, gdzie tylko najbogatsi i najlepiej sytuowani maja dostep do nich dostep.

vint
vint

Na szczęście dla ciebie (i nas wszystkich) twój plan jest nie do zrealizowania. Takie doktryny miałyby rację bytu w społeczeństwach skłądających się z wysokorozwiniętych, bardzo inteligentnych, empatycznych i dobrych ludzi (choć ci nigdy by na coś takiego nie poszli, właśnie z racji swojej inteligencji i empatii). Pod żadnym pozorem w społeczeństwach gdzie istnieją ludzie głupi, socjopaci, psychopaci, egoiści, itp. Dlaczego? Bo każdy z nich chcąc dla siebie „dobrze” działałby „po trupach do celu”. Przy braku jakiejkolwiek kontroli ze strony aparatu państwowego, szybko zamieniłoby się to w chaos i anarchię, walki uliczne, pogromy itd. Prywatna edukacja – aha, czyli jak tatuś… Czytaj więcej »

Dorotka
Dorotka

Żałuję, vint, że mogłam postawić Ci tylko jednego plusika.

Zwinka
Zwinka

Podoba mi się. Tylko co zrobić z PiSem i jego wyborcami.? Bo przy nich nie da rady…

Jacek Doliński
Jacek Doliński

Doskonały artykuł!
Gdyby jeszcze brak tej godności, skradzionej przez PiSich, doskwierał tzw. suwerenowi tak samo, jak Autorowi… (i mnie)!

Piotr
Piotr

Pozwolę sobie , nie zgodzić się z teza, ze PiS nie gardzi swoimi wyznawcami. Poziom propagandy świadczy o czymś przeciwnym, a zwłaszcza usadzenie na czele TVP Jacka Kurskiego , który sam się przechwalał , ze „ciemny lud to kupi . Przecież to upokorzenie wyznawców .