GRA O TRON po polsku

GRA O TRON po polsku

W alternatywnym kraju Kaczyńskiego lojalność wobec wodza i wierność jego ideom z powodzeniem zastępuje doświadczenie i kompetencje.

Ustawa, która z czwartku na piątek przemknęła przez parlament, umożliwiła dopuszczenie – a w domyśle także przeprowadzenie egzaminów maturalnych – bez udziału nauczycieli. Nic dziwnego, nauczyciele po prostu się nie sprawdzili. W najbliższym czasie należy oczekiwać, że w obficie dotowanej szkole dyrektora Rydzyka uruchomiony zostanie nowy wydział pedagogiczny, kształcący nauczycieli nareszcie dobrych i patriotycznych. Patriotycznych, czyli bardziej związanych z Kaczyńskim niż z Broniarzem i bardziej z Kościołem niż z ZNP, bo według prezesa ludzie kontestujący Kościół (a dokładnie ten jego odłam, który głosi, że sukces Kaczyńskiego jest sukcesem Kościoła) nie są prawdziwymi patriotami.

Ustawą, naprawiającą uprzednio naprawioną sytuację w oświacie, PiS zbudował sobie drogę do pacyfikowania dowolnego protestu każdej grupy zawodowej. Jak słusznie wskazywali posłowie opozycyjni, kiedy np. zastrajkuje personel medyczny, to w przychodniach przyjmować będą katecheci, a przygotowujących się właśnie do protestu pracowników socjalnych bez problemu zastąpią strażacy lub strażnicy więzienni.  Poprawiona ustawa oświatowa ma jednak tę zaletę, że poszerza granice wyobraźni Polaków, którym się zdawało, że nic ich już nie jest w stanie zaskoczyć. Ma też wadę, a mianowicie taką, że rozbudza złudne ambicje. Części wyborców wydaje się bowiem, że w kondominium Kaczyńskiego, budowanym na popękanych fundamentach szanowanego niegdyś państwa prawa, każdy może zastąpić każdego. Owszem, we współczesnej Polsce każdy może zostać kim chce, ale nie o jego chęci tu chodzi, bo w rzeczywistości każdy może zostać tym, kim chce prezes. Zmyłka polega na tym, że Kaczyński często przywołuje amerykański model równych szans dla wszystkich. Tyle że w USA każdy nauczyciel może być milionerem, jeśli tylko uprzednio zdecyduje się zostać pucybutem, a w Polsce nauczyciel, który chce przyzwoicie zarabiać, musi być entuzjastą PiS. A jeśli w rodzinie znajdzie się wyższy funkcjonariusz tej partii, to byle mierny prowincjonalny pedagog zostać może kuratorem, a nawet ministrem.

W alternatywnym kraju Kaczyńskiego lojalność wobec wodza i wierność jego ideom z powodzeniem zastępuje doświadczenie i kompetencje. Wzorem leninowskich kadr – nieważne co potrafią, ani skąd przychodzą, ważne, że są nasi. Prokurator stanu wojennego może dowodzić inwazją na konstytucyjnie niezależne sądy. Lustrację prowadzić mogą niezlustrowani funkcjonariusze PZPR. Odpowiedzialnym za bezpieczeństwo kraju można mianować mitomana, fantastę i autora spiskowych teorii, w które – jak sam przyznał – niespecjalnie wierzy. A premierem to już może zostać dosłownie każdy. Na przykład kierowniczka prowincjonalnego domu kultury z incydentalnym doświadczeniem na stanowisku burmistrza małego miasteczka. Albo notoryczny krętacz i kapuś szkalujący kraj, który ma reprezentować i promować, kłamca z sądowym patentem, serwujący światu brednie wyssane z brudnego palucha. Polskim sędziom odmawia szacunku i prawa wykonywania zawodu, przypisując im odpowiedzialność za historyczne przewiny poprzedników. Powiela opowiastkę swojego ministra o przywłaszczeniu kawałka wiertarki przez jednego niezrównoważonego w stanie spoczynku, co świadczyć ma o złodziejskich zapędach i konieczności wymiany wszystkich sędziów SN. Nie widzi śmieszności swojego rozumowania, które wskazuje na konieczność delegalizacji PiS oraz rozpędzenia parlamentu, bo przecież w obu tych formacjach bez trudu znaleźć można ludzi naruszających prawo.

W Polsce okupowanej przez PiS łamanie prawa stało się normą. Powiadają, że przyczyną jest przykład, który idzie z samej góry. W tej sprawie pewności nie mam, więc o naszym prezydencie powiem tylko tyle, że zazdroszczę Ukrainie, gdzie wyborcy nie lubią amatorszczyzny i głową państwa został tam komik w pełni profesjonalny.   A co do przyczyn bezprawia bliższy jestem opinii, że w Polsce upowszechnił się mafijny obyczaj przyjmowania w szeregi tych, którzy przejdą próbę drastycznego złamania prawa, żeby w razie czego mieć ich w kieszeni. A jeśli kandydat podczas tej próby wykaże się dodatkowo wrodzonym cynizmem i talentem w konstruowaniu obelg, to droga do zaszczytów staje przed nim otworem.

Ta myśl przychodzi mi do głowy, gdy słucham wypowiedzi Ryszarda Terleckiego – mistrza bezczelnej riposty. Ostatnio zapisał się w mojej pamięci oraz w protokole obrad Sejmu wykwintną obelgą pod adresem Joanny Scheuring-Wielgus. Pani posłanka zarzuciła szefowej MEN tchórzostwo, ponieważ ustawę oświatową prezentował minister Dworczyk, a minister Zalewska chowała się w tym czasie za plecami członków rządu. Prowadzący obrady wicemarszałek Terlecki niezwłocznie obsobaczył posłankę, zawiadamiając zebranych, że w Sejmie nie ma miejsca na chamstwo. Nikt jakoś nie spytał, co w takim razie robi na tej sali sam pan Terlecki?  Może zabrakło refleksu, a może parlamentarzyści przywykli już do grubiańskich ekscesów prowadzących obrady i nie dostrzegają, że nie od dzisiaj coś dziwnego dzieje się z marszałkami naszego parlamentu. Podczas tej samej sesji miła i wielce sympatyczna (zdaniem marszałka Terleckiego) Beata Mazurek starła się z posłanką PO Krystyną Skowrońską, przeganiając ją z mównicy i informując, że i tak ma dużo wyrozumiałości dla takich blondynek jak posłanka Skowrońska.

Jest taka wschodnia bajka o dobrych i mądrych królewiczach, którzy na żądanie ojca mieli sprawdzić się jako władcy, kolejno rządząc przez wyznaczony czas. Ale gdy tylko siadali na tronie, natychmiast głupieli, stawali się zarozumiali, wredni, brutalni i bezwzględni.  Okazało się, że to nie ich wina, bo tron został zaczarowany przez mściwego czarnoksiężnika, który postanowił przejąć władzę nad królestwem kompromitując wszystkich konkurentów i podburzając naród.   Jaki złośliwy gnom rzucił urok na fotel marszałka polskiego Sejmu – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że ten czar jest potężny i wielce zaraźliwy , obejmujący paskudnym urokiem liczne stołki i fotele.

Andrzej Karmiński

P.S. Ktoś wie, gdzie się podziewa Kaczyński, gdy demonstracyjnie opuszcza posiedzenia sejmowe, lekceważąc podstawowe obowiązki posła? Może na Nowogrodzkiej jest jakaś sala tronowa, gdzie prezes w zaklętym fotelu pasjami snuje złowrogie plany przejęcia dożywotniej władzy absolutnej, siejąc w narodzie nienawiść do myślących inaczej i opluskwiając konkurentów…

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

9
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
5 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
Zgredzinkabisnetusparagraf22ZwinkaJoanna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwinka
Zwinka

Czy jest sala tronowa, trudno spoza murów obronnych stwierdzić, ale sarkofag to jest na pewno.

Jacek Doliński
Jacek Doliński

A propos Sejmu – jakie to smutne, żeby nie powiedzieć tragiczne, że wśród 236 posłów PiS-u (razem z przystawkami) w ciągu 3,5 roku nie znalazło się siedmioro uczciwych, którzy powiedzieliby NIE łamaniu Konstytucji, demolowaniu demokratycznego państwa polskiego i realizowaniu polityki Putina wobec UE!

Roman
Roman

Winne apanaże

paragraf22
paragraf22

Raczej haki.

smętek
smętek

Niestety, tam są osobnicy płci obojga zapatrzeni w decydującego o apanażach.

Zwinka
Zwinka

Chcą być przy korycie, to trzymają j ryj na kłódkę, Proste.

Joanna
Joanna

„Jaki złośliwy gnom rzucił urok na fotel marszałka polskiego Sejmu – nie wiadomo.” Niestety wiadomo, tylko jakoś nikomu w parlamencie to nie przeszkadza. Niektórzy go nawet wielbią jak bożka.

bisnetus
bisnetus

Należałoby zdelegalizować wszystkie partie polityczne. Może oprócz PSL, która ma pewne cechy zakorzenionej i obywatelskij partii politycznej.

Na listę partyjną nigdy w życiu nie zagłosuję. Jak Polacy będą mogli oddolnie kandydować i być wybierani do Sejmu, to pójdę na wybory i na tych lepszych zagłosuję.

Precz z partiami politycznymi. Precz z ich dyktaturą.

Zgredzinka
Zgredzinka

No gratulacje, wolne lokalne „elektrony” w …. polityce krajowej.
Ty chyba skaperowałeś się do jakiejś trollowni.