GUS-ła i zabobony

PiS nie jest zainteresowane projektem „Świecka Polska”. 4 min i 56 s. zajęło odrzucenie inicjatywy, pod którym podpisało się 58 tys. osób”.

Z trudem znaleźć można na świecie inny kraj o tak silnej symbiozie tronu z ołtarzem

Propagandyści i agitatorzy z PiS aż się zapowietrzyli z uciechy na wieść, że wbrew dotychczasowym opiniom program 500 plus bynajmniej nie dezaktywizuje zawodowo, a przeciwnie: obywatele, którzy otrzymują to świadczenie, masowo garną się do roboty lub w te pędy poszukują pracy.  Główny Urząd Statystyczny poinformował właśnie, że beneficjentów 500+, którzy podjęli pracę lub zaczęli jej poszukiwać, jest dwa razy więcej, niż tych, którzy wycofali się z życia zawodowego. Byłoby się z czego radować, gdyby nie fakt, że nie wiadomo, z którego sufitu pochodzi ta wiadomość. Bo równocześnie w materiałach GUS znaleźć można informację, że tylko w ciągu jednego kwartału minionego roku liczba osób porzucających pracę zwiększała się o 40 tys., a nieco wcześniej Instytut Badań Strukturalnych ogłosił, że z rynku pracy trwale odeszło 100 tys. kobiet.

We wszystkich chyba krajach świata znany jest żart stopniujący: kłamstwo – okropne kłamstwo – statystyka. W krajach cywilizowanych precyzują jednak, że statystyka nie kłamie, kłamią jedynie statystycy. Natomiast w państwach zniewolonych statystyka jest narzędziem sprawowania władzy. W PRL komunikaty GUS publikowane przez partyjne media powszechnie nazywano GUS-łami. Również w Polsce Kaczyńskiego, która coraz bardziej przypomina krainę młodości prezesa, statystyka zaprzęgana jest w służbę propagandy partyjnej, administracyjnej i organizacyjnej – w tym kościelnej.  Przeinaczone lub wzięte z kapelusza fakty stają się potem źródłem rozmaitych wierzeń, przesądów, a nawet zabobonów.

Zabobony to, jak wiadomo, wierzenia w moce nadprzyrodzone lub siły nieczyste, sprowadzające nieszczęścia lub przeciwnie, chroniące przed nimi. Minister energii Krzysztof Tchórzewski na przykład jest przekonany, że wskutek zawierzenia energetyków Matce Boskiej prądu będzie więcej, a co najmniej podejmowane decyzje staną się mądrzejsze:  – „Oddajemy Ci w opiekę naszych przełożonych. Wyproś wszystkim mądrość i odpowiedzialność w podejmowanych decyzjach”… – wnosił pod niebiosa minister Tchórzewski, świadomy nędznych kwalifikacji kierownictwa resortu i całego swojego rządu. Z kolei Jacek Czaputowicz, z łaski Kaczyńskiego eksperymentalny minister spraw zagranicznych, wierzy w ingerencję złych mocy, które bez żadnej przyczyny uwzięły się na nasz kraj. Wierzy również, że Donald Tusk , jako przedstawiciel Polski w Unii, powinien przeciwstawiać się tamtejszym złym mocom, chociaż każdy średnio inteligentny Polak wie, że gdyby Tusk, jako strażnik interesów 18 państw Unii, zaczął kiwać partnerów w obronie polskiej bramki, to wyleciałby z roboty szybciej niż Sejm jest w stanie uchwalić dziewiątą wersję ustawy o Sądzie Najwyższym.

Rządzący i ich poplecznicy często podają do wierzenia przesądy w postaci aksjomatów. Na przykład: „partnerski model rodziny to promocja homoseksualizmu i genderyzmu”.  Albo: „reforma szkolnictwa usprawniła proces kształcenia i zapobiegła demoralizacji młodzieży w gimnazjach”.  Niektóre wierzenia wymagają jednak podparcia jakimiś substytutami prawdy.  Upowszechniana ostatnio wiadomość, że Lech Wałęsa był w latach 80-tych postacią marginalną, a związkiem kierowali w rzeczywistości bracia Kaczyńscy, potwierdzana jest „wiarygodnymi źródłami” IPN. Inne przesądy wymagają uwiarygodnienia zmanipulowaną statystyką lub stronniczymi badaniami opinii publicznej. – 85% rodaków chce reformy sądownictwa! – głoszą przekazy PiS, które uzasadnić mają zagarnięcie władzy sądowniczej przez pozostałe równoprawne dotąd władze. Nie ma znaczenia, że ludziom, na których opinię powołują się rządzący, nie chodziło bynajmniej o obsadzenie KRS i SN nominatami Ziobry, tylko o przyspieszenie procedur sądowych,  a te, wskutek „reformy” sądownictwa, znacznie się wydłużyły.

Szczególnie rozległe skutki ma upowszechniane z całą mocą wierzenie, że 95 % Polaków to katolicy. Dzięki niemu gorliwi wierni mogą stawiać kapliczki i figury w dowolnym miejscu bez niezbędnych zezwoleń, można też wieszać krzyże w urzędach, realizować w szkołach obowiązkowe programy „dni papieskich”, święcić kamienie węgielne czy schody ruchome, zapraszać purpuratów na wszystkie obchody państwowe witając ich w pierwszej kolejności oraz dotować z publicznych pieniędzy nie tylko obiekty sakralne, ale też prywatne osoby duchowne.  Wszystko dlatego, że 95% Polaków to katolicy. Tymczasem owe 95%, to co najwyżej odsetek ochrzczonych Polaków, a i to nie na pewno. W rzeczywistości już tylko 56% Polaków niezachwianie wierzy w Boga, a podstawowe nakazy religijne praktykuje zdecydowana MNIEJSZOŚĆ.  Uprzedzając zarzut o manipulację informuję, że badania w tej sprawie przeprowadziła sondażownia CBOS, przychylna oczekiwaniom rządzących, przychylnych z kolei hierarchom polskiego Kościoła.

Kiedy PiS zaczął tracić w sondażach, Kaczyński i jego funkcjonariusze wszczęli lament, że oto są prześladowani, szykanowani, postponowani i niezasłużenie krzywdzeni przez ciemne siły zewnętrzne i wewnętrzne.  Polski Kościół (też w poczuciu zagrożenia?) również przywraca mit o prześladowaniu kleru i wiernych.  Teza o znęcaniu się nad wszechpanującym PiS-em jest śmieszna, natomiast teza o prześladowaniu Kościoła – smutna. Bo od czasów PRL o Kościele przyjęło się w Polsce mówić jak o zmarłym: dobrze, albo wcale. Z trudem znaleźć można na świecie inny kraj o tak silnej symbiozie tronu z ołtarzem. Gdzie jeszcze rozdaje się publiczne pieniądze w zamian za wsparcie dla aktualnie sprawujących władzę? Gdzie jeszcze pod osłoną sutanny mogło żyć spokojnie i dostatnio tylu przestępców – nie tylko seksualnych – bezkarnych lub co najmniej darzonych życzliwością przez organy ścigania?

Prześladowany PiS w zawłaszczonej Polsce poczyna sobie jak okupant. Prześladowany Kościół sprawuje despotyczne rządy dusz, wyznacza wątpliwe kanony przyzwoitości, nominuje polityków i rozpycha się w szkołach, gdzie coraz częściej organizowane są imprezy według scenariusza kurii, księża uczestniczą w radach pedagogicznych, a katechetki prowadzą zajęcia z etyki i przejmują wychowawstwo klas.

Sposobem na sprowadzenie PiS do roli zwykłej partii opozycyjnej w demokratycznym kraju, lub na jej delegalizację, jako antysystemowej organizacji mafijnej, są wybory – powszechne i oby tłumne. Sposobem na sprowadzenie Kościoła do roli i posłannictwa organizacji wielkiego pożytku publicznego, zajmującej się głoszeniem Ewangelii – źródła miłości, życzliwości i wsparcia dla rodzimych i obcych potrzebujących – są również wybory. Tyle, że osobiste, czynione we własnej duszy lub – do wyboru – w sumieniu.

Andrzej Karmiński
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

13
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
6 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
MarekLeszekJantarMaciek123454321jurek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jacek Doliński
Jacek Doliński

Czy do katolików można zaliczyć osoby, które co prawda we wczesnym dzieciństwie były bez pytania o zgodę ochrzczone, ale jako dorośli stale i konsekwentnie ignorują jeden z podstawowych obowiązków zadekretowanych przez Kościół Katolicki pod rygorem grzechu ciężkiego, tj. uczestniczenie we mszy św. w każdą niedzielę i święto kościelne?

Zgredzinka
Zgredzinka

To zależy od tego czy omija tę szopkę z lenistwa, czy też z przekonania.

Anda
Anda

No nie, nie bardzo. Dawkins w „Bogu urojonym” pisał, że nie ma dzieci chrześcijańskich, są tylko dzieci rodziców chrześcijan. Podobnie jak nie ma dzieci monetarystów.
Powyższy artykuł syntetycznie i precyzyjnie opisuje moje poglądy, pozdrawiam autora.

Andrzej
Andrzej

Dziękuję za dobre słowo – i wzajemnie pozdrawiam ciepło.

MARIA REGINA
MARIA REGINA

Nie zamierzam dyskutować. Andrzej Karmiński debeściak!

Marek
Marek

Z panem Andrzejem wypada się zgodzić co do zapatrzenia PiS-u w PRL i jego metody PZPR też ogłaszał nas „potęgą przemysłową”, stali produkowaliśmy więcej niż Niemcy a węgla wydobywaliśmy 200 mln ton a w kraju na składach opału były…….pustki, A potem w tej potędze przemysłowej pojawiły się…….puste półki sklepowe, były kartki najpierw na cukier a potem na wszystko co było nam potrzebne do życia. I tyle wyszło z danych GUS okraszonych propagandą. I w tej propagandzie PiS-owcy się prawie tarzają z zachwytu, opowiadając jak to z „Polski w ruinie” mamy „mowy naród wybrany” który żyje w krainie „mlekiem i miodem”… Czytaj więcej »

Zgredzinka
Zgredzinka

I ja mam przeczucie, że wkrótce ponownie obudzimy się … z ręką w nocniku.

smętek
smętek

Artykuł, jak wszystkie inne teksty Autora, mądry i pouczający. Wyrazy szacunku, dziękuję.

jurek
jurek

Gdyby tak przeprowadzić badanie pytające ilu uczestników mszy (św.) spotkało się z aktem agitacji partyjnej w kościele, szczególnie w dniu wyborów, może PKW, która powinna pilnować demokratyczności wyborów, zauważyłaby ten fakt.

Jaki odsetek głosów oddanych w wyniku agitacji NIEDEMOKRATYCZNEJ zagranicznej prywatnej korporacji spowoduje, że odmówimy wyborom cechy demokratyczności?

PS. Ten temat powinien obudzić centralę trolli minusujących 😉

Maciek123454321
Maciek123454321

Ja od dawna mówię na prawo i lewo, że PiS jest OKUPANTEM. Takim najgorszym, bo własnym. O dawna przyrównuję pisiorów do złośliwego nowotworu, którym tak naprawdę jest. Ale spokojnie, da się ten nowotwór wyleczyć, o ile zdrowa część społeczeństwa wreszcie się zaktywizuje.

Jantar
Jantar

Na ostatnie wybory samorządowe „poszła” zagłosować osoba w wieku 101+ (za miesiąc z kawałeczkiem lat 102). Oczywiście przeciwko PiS. Także jej młodsza siostra w wieku 94 lata głosowała przeciwko PiS. To z mojej rodzinki, która po całości głosowała przeciwko PiS. Obie starsze panie przez lata nie chodziły na wybory z różnych powodów, a tym razem młodsza jeszcze mobilizowała starszą. Piszę w cudzysłowie poszła, bo w tym wieku pani wybrała się na wózku inwalidzkim (zbyt długa droga na piechotę). I wyobraźcie sobie państwo zdumienie pań z Komisji, jak usłyszały wiek i zobaczyły w dowodzie! Seniorka zszokowała także innych wyborców. A ponieważ… Czytaj więcej »

Leszek
Leszek

Wiara jest dla mnie rodzajem choroby umysłowej ,mimo, że matka moja ciągała mnie po kościołach opór mój przed tym dziwnym światem nasilał się z każdym dniem i rokiem ;czułem przez skórę ,że to jakaś paskudna manipulacja ,, dziecięcym mózgiem czułem, że to były bzdury i psychoterror .jako dorosłemu udało mi się wyrwać z tego piekielnego kręgu stworzonego przez funkcjonariuszy Kościoła ,moim zdaniem jest to organizacja przestępcza o charakterze mafijnym, kto tego nie rozumie nie zasługuje na szacunek ,to marny materiał ludzki takie ponizane i wykorzystywane indywiduum .Boga nigdy nie było,nie ma i nie będzie a w obliczu ogromu zła na… Czytaj więcej »

Marek
Marek

Zgadzam się z kolegą w 100%. ja też tej przestępczej organizacji jak jest KK nie lubiałem od dziecka.