Heretycy w obronie wiary i płodów

Heretycy w obronie wiary i płodów

Przez sto dni prawnicze orły „dobrej zmiany”, zamustrowane w Trybunale mgr Przyłębskiej, poszukiwały argumentów, które dowieść miały niekonstytucyjności dotychczasowego prawa aborcyjnego. W trudzie i znoju udało się wypichcić strzelisty akt wiary, który żartobliwie nazwano wyrokiem.

Na 154 stronach propagandowego wypracowania TK oferuje Polakom językową wykładnię ustawy zasadniczej: tamto oznacza to i to, które trzeba rozumieć tak i tak. W ten sposób wyjaśniają żyjącym przecież jeszcze współautorom Konstytucji, co ci autorzy mieli na myśli. Ojcowie źródłowego prawa ze zdumieniem dowiadują się np., że zapis o „prawnej ochronie życia” oznacza prawo do życia, rozumianego zgodnie z definicją Kościoła. Tym samym prawna ochrona jednego dobra nie musi być już wyważana z ochroną innego dobra – w tym przypadku praw matki i ojca. Ponadto w uzasadnieniu mówi się wyłącznie o „dziecku”, podczas gdy nawet tytuł komentowanej ustawy wskazuje, że chodzi o „płód”, o słowo, które jest przecież sformułowaniem prawniczym, ustawowym i naukowym. Przesłankę embriopatologiczną nazywa się w tym tekście „eugeniczną” – po to, by aborcja kojarzyła się z haniebną próbą „udoskonalania” rasy ludzkiej przez zapobieganie rodzeniu ludzi rzekomo „gorszych”, by przerwanie martwej lub zdeformowanej ciąży utożsamić z hitlerowską zagładą niepożądanych ludzi.

Autorzy propagandowego tworu, świadomi utraty wiarygodności, zastosowali sprawdzoną w PiS metodę na rympał. Bezzasadnie powołali się na wybitne międzynarodowe autorytety, w tym na Europejską Konwencję Praw Człowieka, która w sprawie aborcji ma akurat opinię wręcz przeciwną niż TK (patrz sprawa Alicji Tysiąc). Wezwali też na pomoc konwencję ONZ o prawach dziecka oraz Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskim, choć ani w jednym ani w drugim akcie słowem nie wspomina się o ochronie płodu.

Wypracowanie kojarzące konstytucję z książeczką do nabożeństwa nie jest dziełem sędziego sprawozdawcy, ani żadnego z pozostałych sędziów TK, ani nawet znienacka odkrytej towarzysko pani prezes. Spora część sformułowań to niemal cytaty z propagandowych materiałów Ordo Iuris i z kazań hierarchów KK. Ordo Iuris wkroczyło już do administracji państwowej, do ministerstw, do służby zagranicznej, do szkół i właśnie wyciąga swoje macki w kierunku wyższych uczelni. Natomiast zawłaszczony przez PiS fundamentalistyczny odłam Kościoła katolickiego stał się ośrodkiem propagandowym Zjednoczonej Prawicy, równie ważnym jak zawłaszczone media publiczne. Samozwańczy delegaci Pana Boga na Polskę bez pardonu wpychają się między ludzi urządzając im życie codzienne. Nawiedzeni wciskają się do domów, pełno ich w pracy i nawet w środkach komunikacji miejskiej. Na wyświetlaczach autobusów Krakowa, Lubina i kilku jeszcze miast przekazywane są pasażerom komunikaty w rodzaju „Jezus jest moim Panem” oraz wezwania do nawrócenia się. Włodarze miast zapewniają, że to inicjatywa wyłącznie kierowców, ale przecież o potrzebie upowszechnienia podobnych metod religijnej indoktrynacji nieraz mówili prominenci Ordo Iuris.

Nad dziełem sankcjonującym praktyczny zakaz aborcji, wraz z Duchem Św., unosi się również duch okolicznościowych wystąpień J. Kaczyńskiego. U prezesa zauważyć można ostatnio ciekawą prawidłowość: im gorsza jest pozycja jego partii, a także osobisty status polityczny, tym gorętsza staje się jego wiara i tym większy zapał w obronie życia napoczętego i zagrożonego przez lewactwo, szalone feministki i zdeklarowanych dzieciobójców. Ech, żeby chociaż wiedział, w co tak naprawdę wierzy… Świadomy ryzyka procesu o obrazę uczuć religijnych tego fałszywego obrońcy katolicyzmu twierdzę, że wiara prezesa jest teatralna i pozbawiona podstaw teologicznych. Dowodem jest nie tylko stałe zaprzeczanie ewangelicznemu nakazowi miłości bliźniego, ale też wypowiedzi prezesa, sugerujące, że Pan Bóg powołany został do służby PiS.

Pamiętacie oświadczenie J. Kaczyńskiego, że nowelizacja ustawy aborcyjnej jest niezbędna, „by nawet przypadki ciąż trudnych, gdy dziecko jest skazane na śmierć, zdeformowane, kończyły się porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię„? Kaczyński powtarza bezmyślnie (a może świadomie) to, czego naucza polski zaściankowy kler: Bóg jest miłością, ale tylko do pewnego stopnia. Los kobiety nie ma dla Niego znaczenia, bo przecież już jest ochrzczona. Natomiast płód, zwany dzieckiem, chrześcijaninem jeszcze nie jest i trzeba doprowadzić do chrztu za wszelką cenę, nawet zdrowia i życia matki, bo inaczej dziecko pójdzie do piekła. Czyli kobieta ma przejść katusze, a dziecko ma cierpieć i zaraz umrzeć po to, by pokropił je ksiądz (który raczej nie zrobi tego za darmo), a także po to, żeby je za chwilę pogrzebać (wnosząc proboszczowi niezbędne opłaty).

W prymitywnych umysłach jawi się obraz Boga jako bezlitosnego sadysty, który dla jakiejś chorej satysfakcji skazuje kobiety na potworne katusze za to, że zdarzył im się zdeformowany płód, i na wiekuiste potępienie jeśli nie „powołają do życia” istoty od początku skazanej na cierpienie i rychłą śmierć. Cóż to za Bóg, który skazuje dzieci na wieczne męki, za to, że nikt je nie pokropił? Trzeba zdeklarowanego heretyka, albo patologicznego cynika, żeby zobaczyć w swoim Stwórcy psychopatę życzliwego tylko dla tych, którzy dokładnie wykonują nakazy i polecenia – wymyślone nie przez Boga przecież – chociaż równocześnie kłamią oszukują, kradną, nienawidzą i szczują bliźnich na siebie.

To ten sam poziom intelektualny i taki sam rodzaj pobożności, jakie prezentują ludzie z pokaleczonym umysłem, którzy traktują kobiety jak istoty bezrozumne, a uczestniczkom Strajku Kobiet, protestującym przeciw nieludzkim zakazom, mówią szyderczo: „było nie ściągać majtek”.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
daroo
daroo
31 stycznia 2021 19:16

No dobra. ale jak tu się „bzykać” w majtkach? Oto jest pytanie 😐

Janik
Janik
31 stycznia 2021 22:46

Wniosek mój, na podstawie wypowiedzi hierarchów KK jest taki;
Ks. prof. Józef Naumowicz mówi – ”Chrzest to Nowe życie, przejście z ciemności do światłości – tak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa określano chrzest”. A symbolem ciemności w chrześcijaństwie jest Lucyfer. Lucyfer po łacinie znaczy „nosiciel światła”. Czyli jak? Niosący światło jest przedstawicielem ciemności?

Wikipedia:
Lucifer – Gwiazda Poranna w chrześcijaństwie, symbol Chrystusa oraz Marii (!!)

Wikipedia: Lucyfer z Cagliari, również Lucyferiusz z Calaris, wł. Lucifero Calaritano (zm. 370 lub 371) – biskup Cagliari na Sardynii od ok. 353 roku, święty Kościoła katolickiego. (??)

Krzystof Baraniecki
Krzystof Baraniecki
1 lutego 2021 02:50

***** ***
***** Czarną zarazę.

greg
greg
1 lutego 2021 07:38

KK to światowa korporacja biznesowa i jako taka zainteresowana jest wyłącznie maksymalizacją zysków, a prosta logika wskazuje, że na chrzcinach i pogrzebie zarabia ksiądz, a na terminacji ciąży ginekolog i są to usługi nawzjem sie wykluczające. A pisowate robią dobrze KK, bo ten ostatni to pierwsza noga ich propagandy skierowanej do suwerena (drugą jest kurwizja).

Jantar
Jantar
1 lutego 2021 11:17

Mój komentarz do artykułu:

XxY.jpg