Herkulesi i Ulissesi, czyli „Czas Herkulesów”

Herkulesi i Krotoni, czyli "Czas Herkulesów"

Na każdą nową książkę Marcina Wrońskiego czekam z niecierpliwością. Na tę najnowszą czekałem szczególnie, bo jeden z najbardziej lubianych przeze mnie współczesnych polskich pisarzy akcję najnowszego retro kryminału z Zygą Maciejewskim, umieścił w moim rodzinnym, ukochanym Chełmie! Efekt przerósł oczekiwania, a „Czas Herkulesów”, od dnia premiery wydawniczej książki, zaliczam do pierwszej trójki najlepszych spośród dziewięciu powieści całego cyklu!

Slogan zapowiadający książkę głosił, że ma być ona „najbardziej kryminalną z dotychczasowych”. I choć w rzeczywistości tak jest, początek akcji wcale na to nie wskazuje. Komisarz Maciejewski traktuje swój wyjazd do Chełma jak zesłanie. Awans na stanowisko oficera inspekcyjnego nie cieszy go tak, jak klasyczne policyjne obowiązki. W Chełmie traktowany jest jak carski rewizor, papierkowa robota przyprawia go o złość i ból zębów, a na dodatek komisarz znosić musi nieudolność miejscowych glin i obecność nielubianego Hejwowskiego, który na początku kariery uprzykrzał mu życie w Zamościu. Kiedy więc dochodzi w Chełmie do zabójstwa młodego gimnazjalisty i zapaśnika, komisarz z przyjemnością angażuje się w wyjaśnienie sprawy, która zmusi go do oddzielenia dawnych sympatii od twardych i nieprzyjemnych często faktów. Okaże się bowiem, że prowadząc śledztwo w scenerii wielokulturowego i dynamicznie rozwijającego się miasta, spotka Maciejewski na swej drodze kilku bohaterów z dzieciństwa. Zawodnikom, którzy niegdyś w oczach małego Zygi równi byli Herkulesom dziś bliżej raczej do Ulissesa

Ostatnia powieść w cyklu z komisarzem Maciejewskim (następna książka będzie zbiorem opowiadań) to prawdziwy rarytas dla wszystkich, którzy lubią kryminalne zagadki ubrane w retro scenografie i kostiumy. Zmieniający swoje oblicze, gwałtownie rozbudowujący się Chełm jest idealnym miejscem do nakreślenia i zbudowania wielowątkowej sensacyjnej intrygi. Fabuły, która, poza kryminalnym aspektem, znajdzie sporo miejsca do ukazania ówczesnych stosunków społecznych, politycznych i kulturowych. Jest więc w „Czasie Herkulesów” ukłon w stronę żydowskich „mędrców”, „pierwszorzędnych chrześcijan” i ukraińskich mieszkańców (znakomicie napisana postać wywiadowcy Horejuka). Opis ich wzajemnych relacji, odmalowana wiernie paleta ludzkich zachowań, przywar i małomiasteczkowych postaw to prawdziwy atut książki Wrońskiego.

Kolejnym jest fakt, że zdobywca Nagrody Wielkiego Kalibru tworzy w „Czasie Herkulesów” wspaniały i porywający obraz wielokulturowego przedwojennego miasta u progu jego rozwoju. Wizerunek małej, powiatowej mieściny wkrótce będzie już nieaktualny! Chełm roku 1938, który kończy właśnie gigantyczną jak na owe czasy inwestycję związaną z budową Nowego Miasta i przejmie wkrótce pracowników, rodziny i dyrekcję Kolei Wschodniej RP, jest niemal „drugą Gdynią”. „Czas Herkulesów” to jednak nie tylko majestatyczna „dyrekcja” i jej gmach. To także zabytkowe bazylika i cerkiew oraz unikatowe w skali światowej podziemia kredowe. To właśnie nimi najbardziej szczyci się Chełm, to właśnie w nich rozegra się finał akcji przygotowanej przez Wrońskiego. Tak, jak kiedyś Lublin, a potem Zamość, Chełm ma zatem, za sprawą książki, na ogromną szansę przebicia się do szerszej świadomości wszystkich, którzy chcieliby poznać jego barwną i naprawdę zróżnicowaną etnicznie historię.

Autor rzucając Maciejewskiego do Chełma przywołuje jednak nie tylko zabytki i miejsca. Na jego drodze, poza całą galerią fikcyjnych postaci (jest nawet znany z powieści Andrzeja Pilipiuka – Jakub Wędrowycz), stawia też autentyczne, zasłużone nie tylko dla miasta postaci. Odżywają więc na kartach powieści takie osoby jak Bolesław Zygmunt Wirski, Zenon Waśniewski czy redaktor kultowej swego czasu w całej Polsce literackiej „Kameny” – Kazimierz Andrzej Jaworski („wiersze Miłosza wrzucamy do kosza”).

Jest w „Czasie Herkulesów” wszystko, czego oczekujemy od kryminału retro i szerzej, od literatury popularnej w ogóle. Ciekawy czas i miejsce, postaci z krwi i kości (Maciejewski w najwyższej formie), pasjonująca intryga i akcja oraz trochę historii. Jest ironia i cynizm, barwny język i poczucie humoru. Jest w końcu napięcie, bez którego nie ma przecież dobrego kryminału. Całkiem realne jest zatem także i to, że poza piszącym te słowa, całą masą chełmian, miłośników II Rzeczpospolitej, Zygi Maciejewskiego i kryminałów retro, wniebowzięci będą także wszyscy ci, którzy po twórczość Wrońskiego za sprawą „Czasu Herkulesów”, sięgną po raz pierwszy.

To dobra powieść jest. Po prostu.

Tomasz Moskal

„Czas Herkulesów”, Marcin Wroński, Wydawnictwo W.A.B.

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar