I co z tymi protestami?

Co z tymi protestami

Wprawdzie Sylwester Marciniak, przewodniczący PKW wyraźnie powiedział, że liczba protestów wyborczych i cała procedura z tym związana, nie powinny mieć wpływu na ostateczny, znany już, wynik wyborów, ale sędzia Wojciech Hermeliński ma inne zdanie na ten temat.

Część Polaków za granicą nie otrzymało pakietów do głosowania, część naszych rodaków, którzy głosowali na wakacjach i po I turze nie mogli zagłosować w swoich komisjach wyborczych, to zdaniem Hermelińskiego nie taka znów małą liczba. To ok. 200 tysięcy ludzi, których fatalna organizacja wykluczyła z udziału w wyborach.

Sąd Najwyższy będzie miał 21 dni na rozpatrzenie protestów i powinien on zakończyć swoją pracę przed 6 sierpnia. Jeśli nie zdążą, jeśli przed zaprzysiężeniem Andrzeja Dudy wciąż nie będzie odpowiedzi na wszystkie protesty to wprawdzie „Konstytucja ani kodeks wyborczy nie przewiduje takiej sytuacji. Natomiast opinie większości teoretyków prawa wyborczego mówią, że w takim wypadku wybory będzie trzeba powtórzyć”.

https://twitter.com/w_dzialaniu/status/1281874688185180161

Jeden z internautów zwraca też uwagę na fakt, że „jeżeli ktoś chce złożyć protest wyborczy, to od dnia ogłoszenia wyników wyborów przez PKW jest na to tylko 3 dni. Do tej pory było na to 14 dni”, co przy składaniu protestów drogą pocztową, która potrafi mieć niezłe opóźnienia w dostarczaniu listów, może mieć kolosalny wpływ na przekroczenie terminu, a co za tym idzie, uznanie takiego protestu za nieważny.

Ojj, myślę, ze czeka nas jeszcze niezła jazda…

Tamara Olszewska

Źródło: natemat.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
CzarnyZajaczek
CzarnyZajaczek
14 lipca 2020 09:57

Jeżeli ktoś chce złożyć protest wyborczy, to od dnia ogłoszenia wyników wyborów przez PKW jest na to tylko 3 dni (ustawa z 2.06.2020 „o szczególnych zasadach organizacji wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
zarządzonych w 2020 r. z możliwością głosowania korespondencyjnego” art 15. ust. 2.). Do tej pory było na to 14 dni.

Premier przekonywał że głosowanie nie stwarza ryzyka epidemiologicznego, więc dość dziwne że sam termin na składanie protestów wyborczych został uznany za zagrożenie epidemiologiczne. Nie samo składanie protestów ani żadna z tym związana inna czynność, tylko konkretnie termin, 14 dniowy termin na składanie protestów wyborczych stwarzał wg PiSu zagrożenie epidemiologiczne.

Protesty wysłane pocztą mogą się „z nieprzewidzianych przyczyn technicznych” opóźnić – wystarczy że Sasin przetrzyma przesyłki adresowane do Sądu Najwyższego przez kilka dni. Albo poddadzą 2-tygodniowej kwarantannie.

Nie można składać protestów za pośrednictwem platformy ePUAP.

W praktyce osoby składające protesty z całego kraju muszą jechać do Warszawy (lub do konsulatu w przypadku głosowania za granicą) i złożyć protest osobiście.

Jak składających protesty będzie dużo, to przed Sądem Najwyższym utworzy się tłum. Nadal obowiązuje zakaz zgromadzeń, policja będzie miała więc w tym przypadku podstawę żeby spisać składających protesty, i nakazać im rozejście się.

Podejrzewam że z tego powodu protestów wyborczych będzie niewiele. Sąd Najwyższy z obsadą PiSowską orzeknie że naruszenia ze względu na małą skalę nie wpłynęły na wynik głosowania. W praktyce to może znaczyć, że wynik wyborów z reelekcją Dudy był ważny już przed przeprowadzeniem głosowania. W przypadku wygranej Trzaskowskiego „okazałoby się” że te same naruszenia wpłynęły na wynik wyborów i trzeba by było je unieważnić.

Niektóre protesty mogą dotyczyć np. rozbieżności między podliczonymi głosami na stronie PKW dla danego okręgu a sfotografowanym przez np. męża zaufania protokołem komisji, w tym przypadku na przygotowanie i złożenie protestu jest dokładnie 3 dni ponieważ może nie dać się tego protestu przygotować przed oficjalnym ogłoszeniem wyników przez PKW, do skutecznego złożenia takiego protestu z dalszej części Polski może być więc potrzebne posiadanie szybkiego sportowego samochodu, o ile nie zatrzyma nas po drodze policja za przekroczenie prędkości.

Z tego co widzę to od 1 czerwca skargi i wnioski w SN przyjmują tylko po uprzednim telefonicznym uzgodnieniu, domyślam się że dotyczy to także protestów wyborczych, pewnie jeszcze nastąpi awaria telefonów w dniach przewidzianych na składanie wniosków, PiS ma wprawę w zagłuszaniu telefonów…

Podsumowując, przewodniczący PKW Sylwester Marciniak nie myli się przewidując już teraz że liczba protestów będzie niewielka i nie będą miały wpływu na wynik wyborów.