Ile są warte profesorskie tytuły dostojników Kościoła

Abp Jędraszewski może spać spokojnie – prokuratura nie będzie go ścigać za "tęczową zarazę"

Nieistniejąca kronika nieistniejącego Kpinomira posłużyła abp Jędraszewskiemu do uzasadnienia tezy o jedności narodu, państwa i Kościoła.

To będzie opowieść o Marku Jędraszewskim, zastępcy przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskupie metropolicie krakowskim, a uprzednio łódzkim, profesorze nauk teologicznych i profesorze nadzwyczajnym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Proszę jednak Szanownych Czytelników o chwilę cierpliwości i skupienia. Zanim do Jędraszewskiego dojdziemy, musimy trochę cofnąć się w czasie i kilka słów powiedzieć o człowieku, który Polskę ochrzcił w roku 966.

Co pisał Kpinomir

Mieszko I był wojem chwackim i jurnym. Jak podaje Gal Anonim, przed przyjęciem chrześcijaństwa i ślubem z Czeszką Dobrawą miał siedem żon, których imiona do niedawna były nieznane. Dopiero w 2016 r. zajmujący się Polską i żyjący tu amerykański historyk Philip Earl Steele ujawnił je w wywiadzie dla „Rzeczypospolitej”. Na trop naprowadziło go odkrycie sensacyjnego dokumentu, o którym tak opowiada:

„Tytuł po łacinie brzmi: ‘Vita Mesconis’ – czyli ‘Żywot Mieszka’. Autorem tekstu jest ksiądz, który przybył w orszaku Dobrawy do Wielkopolski w roku 965, gdy Czeszka miała poślubić Mieszka I. Nazywał się on wtedy Kpinomir i służył Dobrawie w roli adiutor fidei, czyli był jej spowiednikiem. Ksiądz Kpinomir pozostał w Gnieźnie ok. 12 lat, do przedwczesnej śmierci Dobrawy w 977 r. – po czym wrócił do Pragi. Dzieło o Mieszku trafiło do Klasztoru na Břevnovie, pierwszego u Czechów. Biblioteka klasztorna była w zdolnych rękach przeora Rechotosława, który schował ‘Żywot’ w specjalnej skrzynce w murze. Dzięki niemu tekst zachował się do naszych czasów”.

Odkrycie tego dokumentu pozwoliło ustalić, jak nazywały się pogańskie żony założyciela państwa polskiego. Steele opowiada na łamach „Rzeczpospolitej”: „Były to najpiękniejsze białogłowy z najważniejszych grodów. Mieszko nie żądał córki pana grodu, ale raczej najpiękniejszej młodej damy w grodzie. ‘Uroda, nie urodzenie – podaje Kpinomir – była najważniejsza dla niego’. Otrzymał po jednej żonie z Poznania, Kalisza, Giecza, Grzybowa i Kruszwicy – nawet znamy ich imiona: Całusława, Biustyna, Błogomina, Udowita i Pieściwoja. Natomiast z Gniezna Mieszko dostał dwie bliźniaczki: Rębichę i Pępichę”.

Jak podaje za Kpinomirem Steele, „na początku Mieszko chciał uczynić Dobrawę pierwszą wśród sobie równych (prima inter pares), ale odrzuciła ona tę ofertę. Ostatecznie Mieszko się jej poddał. Kpinomir pisze, że Dobrawa była w jego oczach piękniejsza od innych żon; że Mieszko znalazł w niej mocniejsze oparcie i głębsze zrozumienie; i przede wszystkim, że Mieszko uwierzył w jej obietnice, iż Bóg chrześcijański go pobłogosławi i że światłość niebiańska nawiedzi królestwo polskie”.

Rewelacje zawarte w wywiadzie zatytułowanym „Zapiski Kpinomira. Życie erotyczne Mieszka I” mogą budzić pewne podejrzenia, jednak sprawę ostatecznie wyjaśnia podpis pod tekstem: „Rozmawiał 1 kwietnia 2016 r. Philip Earl Steele”. Amerykański historyk rozmawiał sam ze sobą, a tekst rzekomego wywiadu ukazał się 1 kwietnia 2016 r. W prima aprilis.

Abp prof. Jędraszewski: Taka właśnie jest Polska

Publikacja przeszłaby pewnie bez większego echa, gdyby nie prof. abp Jędraszewski. W roku 2017 ukazał się kolejny numer niezwykle poważnego naukowego kwartalnika pt. „Łódzkie Studia Teologiczne” wydawanego przez Wyższe Seminarium Duchowne w Łodzi. Dla podkreślenia rangi publikacja nosi też angielski tytuł „Łódź Theological Studies Quarterly”, a wszystkie polskojęzyczne artykuły opatrzone są streszczeniami po angielsku.

Numer 2 kwartalnika z 2017 r. otwiera artykuł abp. Marka Jędraszewskiego zatytułowany „Chrzest Polski” („The Baptism of Poland”). Przy nazwisku autora podano nazwę jego macierzystego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, a przypis informuje, że tekst jest opracowaniem wykładu, jaki abp prof. Jędraszewski wygłosił 18 października 2016 r. w siedzibie Biblioteki Polskiej w Paryżu.

W artykule tym abp Jędraszewski głosi pochwałę symbiozy Kościoła, państwa i społeczeństwa, stwierdzając w końcowym akapicie: „Raz jeszcze wracamy do tej szczególnej jedności dziejów Kościoła, narodu i państwa w Polsce. Kiedy w tym roku uroczyście przeżywamy 1050. rocznicę Chrztu naszej Ojczyzny, pragniemy z dumą powiedzieć: taka właśnie jest Polska i jako taka w imię europejskiej tolerancji pragnie być rozumiana i uszanowana”.

W artykule czytamy: „Właśnie poprzez rodzinę zaczyna się prawdziwa rewolucja obyczajowa, znajdująca swój fundament w chrześcijaństwie. Była to rewolucja, której na sobie doświadczył także sam Mieszko I. Przed przyjęciem chrztu był bowiem zmuszony oddalić siedem żon, które dotychczas posiadał. Według Kpinomira, spowiednika Dobrawy, który w kronice zatytułowanej Vita Mesconis – Żywot Mieszka – przekazał nam nawet ich imiona, Mieszko I podjął decyzję o ich oddaleniu na skutek zabiegów swojej nowej czeskiej małżonki”.

Arcybiskup niechcący zdemaskował źródła ideologii katolicko-narodowej

Czytelnik przeciera oczy ze zdumienia. Primaaprilisowy żart amerykańskiego historyka posłużył abp Jędraszewskiemu (profesorowi!) jako uzasadnienie rzekomo naukowych tez. Nieistniejąca kronika nieistniejącego Kpinomira ma być argumentem w artykule publikowanym w ponoć poważnym kwartalniku akademickim, w którego stopce aż roi się od utytułowanych księży profesorów, z ks. prof. dr hab. Pawłem Bortkiewiczem (nadwornym autorytetem Radia Maryja) na czele. Ci wszyscy profesorowie nie byli w stanie poznać się na żarcie, który bez trudu wyłapałby w miarę bystry licealista. To oczywiście rzuca światło na ich kwalifikacje i jaskrawo ukazuje, ile naprawdę warte są w ich przypadku tytuły naukowe.

A może to nie tylko kwestia kompetencji, ale także obyczajów panujących w hierarchicznej społeczności kościelnej? Tu nikt nie ma śmiałości krytycznym okiem spojrzeć na tekst człowieka wyższego rangą. No bo skoro sam arcybiskup tak napisał, to mamy do czynienia z prawdą objawioną i niepodważalną.

Co gorsza, sprawa demaskuje też poziom etyczny i rzetelność abp Jędraszewskiego jako naukowca – w bibliografii zamieszczonej pod artykułem nie ma żadnej wzmianki o primaaprilisowym artykule z „Rzeczpospolitej”, wymieniony jest tylko tytuł książki amerykańskiego historyka Philipa Steele’a „Nawrócenie i chrzest Mieszka I”. Jednak w tej książce Steele o żadnym „Kpinomirze” nie pisze.

Na koniec warto też jednak wyrazić radość – w sumie bardzo dobrze się stało. Wpadka abp Jędraszewskiego naocznie ukazuje, jakie są faktyczne i naukowe podstawy tez formułowanych przez ideologów głoszących hasło „Bóg, honor, ojczyzna” i zmierzających do podporządkowania obywateli państwu, a państwa Kościołowi.

Wojciech Maziarski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

37
Dodaj komentarz

avatar
28 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
32 Comment authors
KKEMemiśtylko splunąćAndrzejMateusz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Elżbieta
Elżbieta

Jest to tak KURIOzalne, iż obawiałam się, że to fake news…. Utwierdziłam się sprawdzając treść podanego kwartalnika 2016/2. Nie ma tam artykułu Jędraszewskiego. Szukałam dalej i jednak znalazłam. Mała korekta: artykuł pochodzi z kwartalnika 2017/2. Poza tym wszystko się zgadza…

Wojciech Maziarski
Wojciech Maziarski

Fakt, przepraszam, pomyliłem rok – zaraz poproszę redaktorów o poprawienie. Dziękuję za poprawkę

Anna
Anna

No comments…..

Krzysztof
Krzysztof

To wydaje się nieprawdopodobne. Jest jakis odsyłacz do tego numeru Rzeczypospolitej?

Wojciech Maziarski
Wojciech Maziarski
antyuzurpator
antyuzurpator

Trzeba sobie szybko zapisać kopię atrykułu biskupa, bo zaraz zdejmą z „internetów” ….

fred
fred

Taki z niego profesor , jak ze mnie teolog…:-)

Konrad
Konrad

2017/2

Akna
Akna

Żenujący facet, naukowiec od siedmiu boleści ….
Jak się czyta te „historyczne” wywody, na kilometr widać, że to żart 🙂 A ten „profesor” łyka to, jak pelikan – ha ha ha

tylko splunąć
tylko splunąć

Jaki on profesor.

Kpinomir
Kpinomir

Genialne. Trochę spóźniony prima aprilis lecz dawno czegoś tak rezolutnego nie czytałem.

Emil
Emil

Warto zajrzeć na stronę redakcyjną „Łódzkich Studiów Teologicznych”, do spisu członków rady naukowej. Na pierwszym miejscu – ekscelencja we własnej osobie!

Ryszard
Ryszard

W latach 30.,w Rzymie, pewien prałat-profesor zadał krnąbrnym seminarzystom – klerykom zadanie polegające na wypisanie wszystkiego, co wypowiedziała Maryja. Siedzieli, szukali i…. wypisali 5 zdań z Ewangelii. A doktorat z Mariologii ponoć zrobić można w Krakowie.

Michał
Michał

Steelego inspirował zapewne znamienity prof Zazul, ze swoim słym zapytaniem „czy już?”. Niestety „kostyczny Mareczek ” Jędraszewski nie jest w stanie wyekstrachować sepulkariów z gmazi ardryckiej, ani skorelować praw swobodnych pantyjskich od pintyjskich.

Janusz
Janusz

Lem kazał się kłaniać! „Chcesz być wesoły – poluj na ośmioły”

Ryszard
Ryszard

Poziom umysłowy klechów, jaki jest, każdy widzi. Wystarczy przypomnieć, iż niejaki ociec dyrektor to tyż doktor. A te tabuny księży, które strumieniami ściekają do Rzymu „na studia”, by po chwili wrócić z tytułem „doktora”, który zresztą ma we Włoszech inne znaczenie niż w Polsce.
Żeby się zorientować, że opowieść Kpinomira to żart, nie trzeba żadnej fachowej wiedzy historycznej, wystarczy ćwierćinteligencja. No ale to jest to conditio sine qua non: trzeba być co najmniej ćwiećinteligentem.

smętek
smętek

Jestem ateistą, ale nie generalizuję takiej oceny wobec wszystkich księży. Byli przecież, i są wśród nich prawdziwi filozofowie, bardzo mądrzy ludzie. W mojej pamięci zapadły myśli PT Życińskiego, Tischnera.

Ryszard
Ryszard

Oczywiście.Nie mówimy o wszystkich, ale o tzw. masie, która rzutuje na całość.

Grzegorz
Grzegorz

Dominującą cechą kościelnych hierarchów jest pycha. Jędraszewski i większość innych tzw. profesorów teologii to nieuki, ale ich oburzenie na nazwanie ich nieukami jest szczere, bo ci ludzie nie wiedzą nawet co to jest nauka.

Lehoo
Lehoo

Zacznijmy od stwierdzenia, że teologia nauką NIE jest. Potem pójdzie już gładko.

Tomasz Meiner
Tomasz Meiner

Nie wiem, dlaczego autor pisze o abp Jędraszewskim jako o ‚naukowcu’, skoro teologia nie jest nauką, lecz dziedziną wiedzy. Różnica dla laików może nieistotna, ale dla kogoś, kto wypowiada się o nauce powinna ona być istotna. Poza tym, rzeczony arrtykuł jest żartem historycznym, zaś arcybiskup historykiem nie jest, a więc jego tezy dotyczące historii nie mają żadnego znaczenia naukowego. Kościół to instytucja jakich wiele – fakt posiadania świeceń nie czyni z nikogo eskperta od wszystkiego. A publikować wolno każdemu. Samo opublikowanie artykułu powołującego się na żartobliwe źródło to też żadna rewelacja (zwłaszcza że teza główna oparta jest na tekście Galla… Czytaj więcej »

Piotr
Piotr

Tomaszu, co do generalizowania – zgoda, ale czy wg. Ciebie branie na poważnie „Kpinomira”, który pod auspicjami „Rechosława” (czy jakoś tak) opisuje „Biuscisławe” naprawdę nie dyskwalifikuje intelektualnie Jedraszewskiego? Naprawdę?;

Hannes
Hannes

Arcybiskup profesor Marek Rechotosław Jędraszewski….
To tylko potwierdza moje wcześniejsze przypuszczenia, że kler katolicki w Polsce nie jest jakoś specjalnie intelektualnie wyuzdany…
Turbożenada

smętek
smętek

Od czasu pierwszej zmiany przepisów o stopniach i tytułach naukowych nie ma w Polsce tytułu profesora nadzwyczajnego. Uczelnie wyższe mogą zatrudniać wg własnej polityki kadrowej różne osoby na stanowiskach profesorów (tak było z Lechem Kaczyńskim) i taki osobnik powinien pisać: profesor np. Uniwersytetu w Białymstoku. Tytuł profesora otrzymuje się na podstawie nadania przez prezydenta RP. Wcześniej dorobek oceniają inni uczeni.

Marek
Marek

Może warto wysyłać gratulacje do Rektora UAM czy czasopisma „Łódzkie Studia Teologiczne”. Ten tekst został uznany za naukowy, a uczelnia otrzymała za niego punkty przekładające się na pieniądze na dalsze uprawianie „nauki”.

Alek
Alek

Po lekturze artykulu skorcilo mnie troche, zeby odjechac od polityki w historie, Z powodu braku dokumentow historycznych nie sposob dociec calej prawdy o Mieszku. Mozna jednak prowadzic sledztwo, powiedzmy typu poszlakowego a to daje bardzo ciekawe wyniki. Przede wszystkim sa wzmianki o tym, ze Mieszko nie nazywal sie w ogole Mieszko tylko „mial calkiem obco brzmiace imie” a mianowicie Dagr . Tylko, ze Dagr w jezyku Norsmanow oznaczal miecz, Dagra spolszczono wiec na Mieczka a potem Mieszka. O tym, ze Mieszko byl Norsmanem, ktory podbil juz uprzednio niezle uksztaltowane ksiestwo (a moze nawet i krolestwo) swiadcza tez inne poszlaki. Np.w… Czytaj więcej »

wujek dobra rada :)
wujek dobra rada :)

zasada numerantus clausus – czyli maksymalnie siedem.
– no nie, to za wiele nawet jak na takiego furmańskiego łacinnika jak ja. Marek – „do odzysku!”

Edek
Edek

To kółko rybackie, które założyłem 2000 lat temu dalej działa.

Przemek
Przemek

Co ma do tego Bóg Honor Ojczyzna? Po co autorze na koniec próbujesz skojarzyć czytającym to hasło z artykułem biskupa? Żenujący zabieg

Dariusz
Dariusz

Muszę wrócić do swojej pracy magisterskiej. Mam nadzieję, że Maziarski nie będzie pierwszy i nie wytknie mi jakichś baboli. Choć z drugiej strony, gdyby się pofatygować i dotrzeć do pracy Wojtusia, też z pewnością parę dramatów można by znaleźć. Choć samopoczucie Rysiu i masa jego klakierów mają wyśmienite 🙂

Jerzy
Jerzy

Tato. Dlaczego my nie chodzimy do kościoła? Bo my, jesteśmy normalni, synku.

Mateusz
Mateusz

Steel też brzmi nie zbyt wiarygodnie jak agent Steel WD40 w serii pt: „Naga broń”.

Wracając do meritum to widze, że polski duchowny jest nie pierwszy i nie ostatni jeżeli chodzi o „lewe” publikacje, bo jeżeli chodzi o „tytuły naukowe” to należało by zweryfikować 30% dr i prof filozofii, socjologi, psychologii i europeistyki jak czy politologii i historii. Jeszcze do tego dochodzą dr i prof po rodzinie na uczelni.

Polecam artykuł z Polityki o prowokacji z Gender Studies na uniwersytecie w USA.

Andrzej
Andrzej

😀 najlepsze sa imiona tych zon Mieszka.. no i oczywiscie sam Kpinomir 😀 ktory widac wykpil i ujawnil profesjonalizm kilku profesorow

Memiś
Memiś

Zawsze sądziłem,że te ich tytuły profesorskie są jedynie ich pseudonimami organizacyjnymi.

KKE
KKE

Może nie tyle nikt w redakcji nie śmiał podważać wynurzeń arcybiskupa profesora, a nie czytał, jak i wcześniej i później, i jego słów o czymkolwiek nie traktuje poważnie, „po co babcie denerwować, niech się babcia cieszy”? I tak fair, że powołał się na źródło i jego odkrywcę, a nie sam się podał za spowiednika ks. Dobrawy, jakby pewno zrobił – mężczyzna pracujący, żadnej pracy się nie boi – premier Pinokio Morawiecki, Tęczowa zaraza na umyśle go złapała, jakieś pasożyty i pierwotniaki, może od skazanego kardynała pedofila z Australii, którego praw do gwałcenia ministrantów pod ołtarzem głównej katedry kraju bronił.

KKE
KKE

Zastanawia też, czemu abp prof. z celibatem i teologią czytał artykuł, który już w tytule ma erotykę, czyli „co pan robił w damskiej ubikacji”?

KKE
KKE

…i zaskakuje – temat do dalszych badań – że poganka miała imię Biustyna, czyli pochodzące z łaciny, czyżby jednak już tam wcześniej rodzina ochrzczona? Ciekawe też, jak w kronice po łacinie zapisane „buław”? – nie dość, że najstarszy zapis języka polskiego, to jeszcze słowo tureckie, już wtedy tam multikulti? Ideologia LGBT! A nie autorytet profesora teologii,