ImPiSment

ImPiSment

Nie bez powodu wielu ludzie dobrowolnie rezygnuje z wolności. Bo wolność to – w myśl jej klasycznej definicji – możliwość, ale też męka wyboru. A potem kac moralniak z powodu konsekwencji.

A porpos moralniaka, to kiedy u nas podwójnie wygrało PiS, za Kanałem Brytyjczycy właśnie decydowali się na Brexit, a za oceanem Amerykanie głosowali na prezydenta Trumpa. Teraz z premierem Johnsonem oraz Brexitem nie wiadomo, co dalej, a przed The Donaldem rysuje się coraz bardziej realna perspektywa usunięcia z urzędu. Na razie nic nie jest wprawdzie przesądzone i nie wiadomo, czy w Londynie i w Waszyngtonie znajdzie się wystarczająco wielu „sprawiedliwych”, by pogonić z polityki Borisa z Donaldem. Ale stare demokracje przed zderzeniem ze ścianą przynajmniej wcisnęły hamulce.

Zdecydowała – zdaje się – „racja stanu”.

Bo przecież, sądząc po wskaźnikach gospodarczych, Brytyjczykom i Amerykanom pod rządami populistów wcale nie żyje się  (na razie) gorzej niż za liberałów, a niektórym, to nawet wręcz przeciwnie. Pewne posunięcia obu przywódców podobają się nawet wyborcom opozycji, bo tak naprawdę, to i Amerykanie i Brytyjczycy są zmęczeni konsekwencjami nielegalnej i legalnej imigracji oraz dokładaniem się – jak sądzą – do rachunków reszty świata.

 

Niemniej, entuzjazm dla Brexitu, zwłaszcza takiego bez umowy, żywią już chyba tylko najwierniejsi zwolennicy premiera Johnsona. Zaś perspektywa dalszych rządów prezydenta, który tylko patrzeć, jak wplącze Amerykę w kolejny konflikt zbrojny, spędza z sen z powiek coraz większej rzeszy Amerykanów. Urok „niesfornych dzieci” polityki – Trumpa i Johnsona, powoli przestaje działać, podobnie jak obietnice uczynienia – odpowiednio – Ameryki i Wielkiej Brytanii – „great again”. Zwłaszcza w kontekście coraz wyraźniej widocznych, ukrytych za plecami Borisa i Donalda, ich rzeczywistych promotorów i sponsorów. A w zasadzie to jednego i tego protektora z siedzibą na Kremlu.

Bo to Rosji zależy, jak nikomu innemu, na destabilizacji świata, ze szczególnym wskazaniem na rozpad, lub przynajmniej osłabienie Unii Europejskiej.

Toteż niewykluczone, że dni Borisa Johnsona na urzędzie są już policzone, a impeachment Donalda Trumpa przesądzony. Wystarczy paru przyzwoitych Republikanów, którym nie jest obojętne, że ich prezydent usiłuje skompromitować konkurenta do urzędu szukając wsparcia za granicą (a niewykluczone, że prosząc o nie wrogie mocarstwo).

U nas natomiast, ekipa obiecująca uczynić Polskę great again ma się doskonale, a śladów hamowania zupełnie nie widać, o „dziesięciu sprawiedliwych” w szeregach formacji władzy to już nawet nie wspominając.

Po czterech latach „dobrej zmiany” Sejm jest – w zasadzie – niemy, ruchy społeczne, do niedawna masowe – spacyfikowane, aktywiści zniechęceni i zastraszeni, sędziowie gnębieni, media publiczne na usługach rządzących, a opozycji – dość skutecznie kompromitowanej, ośmieszanej i straszonej przez wszystkie możliwe służby – wyraźnie brakuje formy przed ostatnia prostą.

 

ImPiSmentu więc raczej nie będzie. A już na pewno nie można liczyć, że dokona się on w oparciu o instytucje polskiego prawa.

Tym bardziej, że po setce mniejszych i większych afer, rozłożeniu służby zdrowia, edukacji, administracji publicznej, systemu prawnego oraz sądownictwa poparcie dla „dobrej zmiany” wyraźnie w narodzie urosło i partia aktualnie rządząca może w wyborach liczyć na wynik w granicach około 40 procent!

Jedyny ImPiSment na jaki mogą liczyć ci, którzy chcą żeby Polska pozostała – nie tylko ciałem, ale i duchem – w Europie to ten, którego dokonać można w najbliższą niedzielę. Bo jak nie my, to już nikt.

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Marek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marek
Marek

Niestety nie wierzę w instynkt, większości moich współobywateli. wiem brzydko to zabrzmi ale 40% chcących głosować idzie za PiS. Wierzą w banialuki które opowiada prezes o świetlanej przyszłości. a wszyscy wkrótce będziemy „piękni, młodzi i będziemy się bogacić dzięki transferom socjalnym”. No każdy kto choć trochę używa szarych komórek wie że to bajki, a jednak 40% wyborców wierzy w te bajki. A to nie tylko bajki ale często ordynarne kłamstwa, W 2015 roku B. Szydło obwieściła że „Polska jest w ruinie” a prezes straszył nas uchodźcami którzy mieli zalać Polskę” i szybko okazało się że uchodźcy nie dotarli a i… Czytaj więcej »