IV Rzeczpospolita kibolska

IV Rzeczpospolita kibolska

Od kilku lat PiS wmawia kibolom, że są prawdziwymi patriotami-katolikami.

Ulubieńcy PiS-u i części hierarchii kościelnej, „prawdziwi polscy patrioci”, czyli stadionowi kibole znowu dali wyraz swego umiłowania i poszanowania prawa i godności innych ludzi. Oto 12 sierpnia podczas meczu piłkarskiego, derbów Krakowa Wisła – Cracovia, zaprezentowali iście „patriotyczną” tzw. oprawę. Dla czytelników nieinteresujących się piłką nożną małe wyjaśnienie: oprawa (meczu) to różnego rodzaju pokazy na trybunach – rozwijanie olbrzymich płacht nieraz wielkości całej trybuny, np. z kolorowymi rysunkami piłkarzy, hasłami dotyczącymi osiągnięć klubu, ich datami itd. Czasem bywają to obrazy ułożone z tysięcy kolorowych kartek, które trzymają kibice – leżą one już wcześniej w ściśle zaplanowany sposób na krzesełkach tak, że wystarczy, gdy każdy widz podniesie swój ponad głowę i układają się one w najróżniejsze wzory, np. barwy klubu. Towarzyszy temu często palenie kolorowych rac czy też świec dymnych, mimo że pirotechniki jako niebezpiecznej dla kibiców stanowczo zabrania UEFA (europejska federacja piłkarska).

Niestety, owe „oprawy”, przynajmniej na naszych stadionach, z biegiem czasu są coraz mniej związane z wydarzeniami ściśle sportowymi, a coraz częściej dotyczą polityki czy kontrowersyjnych wydarzeń historycznych (takich również nie dopuszcza UEFA, aby nie mieszać do sportu polityki i nie prowokować np. kibiców drużyn przyjezdnych). Pół biedy, jeżeli dotyczą one upamiętnienia takich wydarzeń, jak wybuch II wojny światowej czy Powstania Warszawskiego, chociaż ich forma też czasem budzi kontrowersje.

Jednak to, co pokazali ostatnio w Krakowie bandziory (bo nie można ich inaczej określić), związani z Wisłą, przekroczyło wszelkie granice. Otóż na olbrzymiej płachcie rozpościerającej się na kilka sektorów namalowany był zamaskowany typ trzymający w dłoni coś w rodzaju maczety. Przed nim widać było kilka nagrobków z krzyżami, a na jednym z nich był zawieszony szalik w barwach klubowych Cracovii. Wielki napis na płachcie głosił: „Boże miej litość nad naszymi wrogami, bo jak widzisz my jej nie mamy”.

I tu znowu konieczne jest kilka słów wyjaśnienia: w Krakowie trwa regularna, krwawa wojna między bandziorami obu zwaśnionych klubów. I to wojna z użyciem, jak mówią oni w swoim żargonie, „sprzętu”, czyli maczet (bardzo popularnych w tym środowisku), siekier, noży, stalowych rurek, łańcuchów itd. Pociągnęła ona za sobą już kilka śmiertelnych ofiar, a opinią publiczną kilka lat temu szczególnie wstrząsnęła zaplanowana egzekucja przywódcy kibiców Cracovii o pseudonimie „Człowiek”, którego w biały dzień, przy świadkach, grupa zamaskowanych bandytów dopadła na jednym z osiedli krakowskich i zmasakrowała owym „sprzętem” (bijąc również przy okazji kilku świadków) i do tego właśnie zdarzenia nawiązywał w sposób oczywisty szalik na nagrobku.

Oprócz tego, w sposób na ogół mniej drastyczny (chociaż śmiertelne pobicia zdarzają się również poza Krakowem) biją się kibolskie półgłówki w całej Polsce, co i rusz słyszymy o „ustawkach” (czyli umówionych wcześniej bijatykach dwóch grup chuliganów kibicujących różnym klubom). O takich rzeczach, które zdarzają się nagminnie, jak niszczenie mienia, obrzucanie samochodów kamieniami czy ataki na pociągi, wiozące „kibiców”, w tym kontekście nawet nie warto wspominać.

Do tego wszystkiego coraz częściej okazuje się, że stadionowi bandyci parają się handlem narkotykami, z których rozprowadzaniem nie mają na meczach żadnych kłopotów – trybuny są doskonałym miejscem bezpiecznego handlu tym towarem, a dilerzy są na nich całkowicie bezkarni. Wiedzą o tym oczywiście władze klubów, ale prezesi są często zwyczajnie zastraszeni i udają, że nic się nie dzieje. Na niektórych największych stadionach są całe sektory, na które prawo wstępu mają tylko „kumaci” i żaden postronny kibic tam nie wejdzie, dotyczy to również firm ochroniarskich. Część kiboli jest, mówiąc nieco w uproszczeniu, po prostu „żołnierzami” mafii ochraniającymi ten proceder, a krwawe porachunki między nimi są tak naprawdę przejawami walki o rynek zbytu narkotyków w mieście czy województwie.

Dlaczego piszemy o przestępczym marginesie i aktach przemocy, których dokonuje? I tu dochodzimy do sedna sprawy: kibole bili się w Polsce od dziesięcioleci, nie miało to jednak tak zorganizowanego i masowego charakteru, jak od kilku lat. I rzecz najważniejsza – od czasów rządu Tuska PiS zaczął cynicznie podjudzać stadionowych bandytów przeciw rządom PO. Ich chora nienawiść przeciwko innym kibolom została niejako przekierowana w stronę ówczesnych rządów, a dzisiejszej opozycji, bo PiS nadal szczuje stadionowe bydło przeciw partiom w niej będącym. Na stadionach zaczęły pojawiać się transparenty w rodzaju: „Tusku matole, twój rząd obalą kibole”, teraz są takie jak „KOD, Nowoczesna, GW, Lis, Olejnik i inne ladacznice – dla was nie będzie gwizdów, będą szubienice”.

PiS wykazywał się zadziwiającą troską o aresztowanych za czasów PO chuliganów stadionowych: do niejakiego ”Starucha” pofatygowała się osobiście pani Kempa z nieżyjącym już senatorem Romaszewskim. Tak na marginesie szkoda, że tak wrażliwa na los łobuzów kobieta nie zainteresowała się losem torturowanego na komisariacie we Wrocławiu w zeszłym roku Igora Stachowiaka, który na ich skutek zmarł, a zamiast skontaktować się z jego rodziną, jak twierdzą posłowie PO, pojechała na rozmowę ze sprawcami i ich przełożonym, który po tym zabójstwie… awansował. A oto co pani Kempa powiedziała po poręczeniu za owego Starucha: – „Jeśli ktoś podejrzany jest o wykroczenie lub przestępstwo, powinien zostać oceniony przez sąd. Nie godzę się natomiast z metodami, jakie zastosowano wobec Piotra Staruchowicza. Od senatora Zbigniewa Romaszewskiego dowiedziałam się, że został on pobity przez policjantów w radiowozie. W najczarniejszych snach nie przychodziło mi do głowy, że mogą wrócić u nas praktyki sprzed 1989 r., gdy chodzi o traktowanie ludzi, którzy narazili się władzy”. Jednak jakoś wypowiedzi na temat Igora Stachowiaka, który zmarł po torturach na komisariacie, od tej pani się nie doczekaliśmy – może już jej przyszło do głowy, że takie metody mogą być stosowane przez „dobrą zmianę”?

W tej chwili policja jest dziwnie pobłażliwa dla stadionowych bandziorów – nawet jeśli nie dopuszcza do „ustawek”, to sprawa na tym się kończy, mimo iż przy delikwentach oraz w samochodach, którymi przyjeżdżają jest pełno „sprzętu”. Ot, wylegitymują i spiszą kilku, a potem wszystkim pozwalają spokojnie odjechać. Do tego interwencje są często spóźnione, policja mimo wezwań przyjeżdża np. w sile jednego radiowozu z dwoma-trzema funkcjonariuszami, którzy biernie przyglądają się bójce, po czym, zanim przyjadą posiłki, po bandziorach nie ma śladu, chyba, że któryś tak mocno oberwie, że zostaje „na polu walki” i trafia do szpitala, a czasem nawet do kostnicy.

Od kilku lat pisbolszewia wmawia przy wszystkich okazjach kibolom, że są prawdziwymi patriotami-katolikami, stanowiącymi niemal ostatnią zaporę przed zalewem Polski przez wszelkie zboczenia ze zdegenerowanej, „genderystycznej” Europy i jako jedyni mogą powstrzymać falę islamskiego terroryzmu. I ci, którzy nadal między sobą tłuką się po pustych łbach zaczynają w to wierzyć – że są „wybraną grupą”, która jako jedna z nielicznych jest spadkobiercą tradycji niepodległościowych, a zwłaszcza „żołnierzy wyklętych”, i że w związku z tym wszystko im wolno. Spotkałem się już nawet z określeniem – które było użyte na serio – „kibice wyklęci”. Byłoby to śmieszne w kabarecie, ale w polskiej rzeczywistości brzmi przerażająco. Cel tych działań jest jasny – to swoiste „pranie mózgów” (a dużego zaiste, przy przeciętnym poziomie intelektualnym kiboli nie potrzeba) ma stworzyć grunt pod formowanie z nich bojówek, które mogą być użyte do walki z opozycją, co do tego nie ma wątpliwości.
Obok Obrony Terytorialnej mogą oni być – w zamiarze obecnego reżimu – również „utrwalaczami” jego rządów i to metodami mało pokojowymi. Zresztą pojawiają się już od czasu do czasu doniesienia, że również OT zachęca stadionowych chuliganów do wstępowania w swoje szeregi. Zaiste, prawdziwych „patriotów” ma PiS za sojuszników – których część poczynań na co dzień przedstawiliśmy powyżej.

Narastająca fala bandytyzmu w Polsce niepokoi nawet policjantów, a ci z Wielkopolski wysłali list do ministra w tej sprawie, w którym m. in. czytamy, że są oni zaniepokojeni „bardzo agresywnymi” postawami przedstawicieli ruchów narodowych, nacjonalistycznych, a także pseudokibiców.
Funkcjonariusze twierdzą, że nie spotykają się one z należną krytyką ze strony władz państwowych. Wręcz przeciwnie, często władza usprawiedliwia tę agresję nasiloną walką polityczną, która obecnie toczy się w Polsce.

Błaszczak w ogóle nie widzi żadnego problemu z bandytyzmem okołostadionowym. Od tygodni powtarza przy każdej okazji mantrę, zresztą łatwą do zapamiętania, o „totalnej opozycji”, którą widzi wszędzie i nie zaprząta sobie głowy jakimiś kibolami, zresztą potencjalnymi sojusznikami reżimu, a za ten list bardzo mocno skrytykował jego nadawców.

Minister nie cieszy się dobrą opinią w pozapisowskich kręgach społeczeństwa, na co solidnie pracuje, wygadując różne brednie. Po głupotach artykułowanych przez niego z okazji Przystanku Woodstock nie wytrzymał nawet Ludwik Dorn, który nazwał go „chodzącym deficytem intelektualnym”.

A może pobłażliwość wymiaru sprawiedliwości dla stadionowych bandziorów bierze się również stąd, iż jak donosiła prasa, wiceminister Jaki był w nieodległych czasach młodości mocno związany z kibolami Odry Opole (ponoć był nawet ich nieformalnym przywódcą) i w związku z tym „rozumie ich zachowanie”?

W gloryfikowaniu i podjudzaniu stadionowych bandziorów przeciw opozycji o palmę pierwszeństwa walczy z przewodnią partią Kościół, a przynajmniej jego niektórzy funkcjonariusze. Oto niejaki Jarosław Wąsowicz, „duszpasterz kibiców”, organizuje co roku na Jasnej Górze „patriotyczne pielgrzymki kibiców”.

Zadałem sobie trudu i przeczytałem, co ów „pasterz” głosi do swoich kibolskich owieczek w kościele Paulinów, notując jego niektóre „złote myśli”. W 2013 roku mówił na przykład: – „Cierpicie prześladowania, jesteście systematycznie wyszydzani. Jesteście najbardziej dyskryminowaną w Polsce grupą społeczną, i to nie za chuligaństwo, ale za niezależne myślenie, patriotyczne inicjatywy oraz publiczne prezentowanie tych wartości i ideałów”. Innym razem rozwinął twórczo ten wątek słowami: – „Kiedy dziś niedawni włodarze podnoszą lament nad rzekomo łamaną demokracją, jako środowisko, które doświadczyło specyficznego umiłowania przez nich wolności, chcieliśmy im przypomnieć o naszych kolegach przetrzymywanych przez nich niewinnie i przez wiele miesięcy w więzieniach, pod fałszywymi zarzutami, a tak naprawdę za udział w antyrządowych manifestacjach kibicowskich; o kibicach masowo karanych za udział w tych protestach kolegiami; przypomnieć o karach wymierzonych w nasze środowisko za patriotyczne transparenty wywieszane na stadionach; o karach za protesty przeciwko wykładom na polskich uniwersytetach stalinowskich aparatczyków; przypomnieć policyjne prowokacje na Marszach Niepodległości; wspieranie prowokatorów podczas modlitw przy krzyżu na Krakowskim Przedmieściu; używanie przemocy wobec protestujących górników; przypomnieć o masowym zwalnianiu nieprawomyślnych dziennikarzy”.

Czy naprawdę nie słyszał on o tym, co opisałem powyżej? Nie wie, że właściwie w każdy weekend, gdy odbywają się rozgrywki piłkarskie dochodzi do aktów przemocy – bójek, demolowania mienia, środków komunikacji publicznej, jadący na mecze autokarami kibole napadają i okradają stacje benzynowe itd. I takie brednie ma on czelność głosić nawet po takich dramatach, jak masakra „Człowieka”. W żadnej „homilii” tego „duszpasterza” nie natknąłem się na jego nawoływanie do pojednania „kibiców”. Nie wzywał on do zaprzestania krwawych walk między nimi, ustanowienia jakiejś zgody czy chociażby rozejmu. Co więcej – jego bełkot i kłamstwa to raczej ich tłumaczenie i rozgrzeszanie za to wszystko, co wyprawiają i szczucie oraz podburzanie – kiedyś przeciw rządowi, teraz – przeciw opozycji.

Ciekawe, czy pan Wąsowicz (zaprawdę trudno mi go nazywać „księdzem”) nie ma czasem refleksji, że to gloryfikowanie bandytów i szczucie ich przeciw innym ludziom skutkuje również takimi rezultatami jak śmierć w Krakowie?

A może zamiast prawić kocopoły na „homiliach” zachowałby się jak na duszpasterza przystało i pojechał kiedyś osobiście na miejsce „ustawki” żeby jej swoim autorytetem wśród kiboli zapobiec? Jeśli ma się z nimi kontakty – a sadzę, że Wąsowicz musi je po prostu mieć – to naprawdę, dowiedzieć się o planowanej bijatyce wcześniej nie jest żadnym problemem. Nie słyszałem jednak nigdy, żeby zdobył się on na taki akt, po prostu znacznie wygodniej jest mu udawać, że o niczym takim nawet nie słyszał.

Zamiast tego w tej chwili prowadzi on haniebną, obrzydliwą krucjatę przeciw demokracji, wykorzystując do tego kiboli – bo tam gdzie ona jest, gdzie ludzie mają prawo wyboru w oparciu o informacje z wielu źródeł, nikt nie będzie uważał takich Wąsowiczów za jakiekolwiek autorytety, bił przed nimi czołem i sypał mamoną na ich życie w luksusie.

JK

PS. Na jednej z tych „patriotycznych pielgrzymek” Wąsowicz święcił kibolskie szaliki, w tym wspomnianego wcześniej Starucha, z napisem: „Witamy w piekle”…

 

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "IV Rzeczpospolita kibolska"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Waldemar

Nic dodać, nic ująć. PiS wzorem Janukowycza hoduje sobie takie polskie „tituszki”, a Kościół (czytaj: Episkopat) po prostu samochcąc uczestniczy w tym procederze. Podczas zeszłorocznej „pielgrzymki” pośród rozmaitych klubowych szalików i emblematów, wniesionych do sanktuarium jasnogórskiego, można było zobaczyć i taki z napisem „Smierć wrogom Ojczyzny!”. Faktycznie, przejaw chrześcijańskiej caritas!

Andrzej

Przeraża to, że hierarchowie Kościoła milcząc akceptują takich idiotów.

shaq

Niesamowite, że to umiłowanie stadionowych tchórzy przez pis tak chwyciło. Znajomy pisowiec z pełnym przekonaniem twierdził, że Tusk ogranicza wolności obywatelskie i prześladuje kibiców.

Gekon

Niestety ale w artykule jest sporo kibicowskich i klubowych nieścisłości. Jak będę miał chwilę to rozłożę całość na czynniki pierwsze.

wpDiscuz