Jak Kaczyński awansował lumpenelity

Jak Kaczyński awansował lumpenelity

Prezes PiS świadomie i z premedytacją oddał nasze państwo w ręce ludzi niekompetentnych, intelektualnie ograniczonych i cynicznych.

PiS-owska kandydatka na rzecznika praw dziecka Sabina Zalewska (przedstawiająca się jako „psycholog”, którym nie jest) w swoich publikacjach zrzynała fragmenty cudzych tekstów z ogólnodostępnych źródeł internetowych, m.in. ze strony sciaga.pl, przeznaczonej dla uczniów szkolnych. Gdy sprawa się wydała, zaczęła się kretyńsko tłumaczyć, że to były tylko „szkice” w internecie, a we właściwych publikacjach wydrukowanych na papierze plagiatów już nie było. Dziennikarze „Tygodnika Powszechnego” sprawdzili jednak także prace ogłoszone drukiem i okazało się, że Zalewska łże.

Prezes PiS-owskiego neotrybunału konstytucyjnego Julia Przyłębska, zanim zrobiła oszałamiającą karierę w państwie Kaczyńskiego, została w poznańskim sądzie oceniona jako osoba nienadająca się do pracy w charakterze sędziego. Wydawane przez nią wyroki często były uchylane, bo nie przeprowadziła postępowania dowodowego, nie ustaliła istotnych faktów, pisała błędne uzasadnienia (lub po dozwolonym czasie), nie zwróciła uwagi na rozbieżności między zeznaniami świadków a dokumentami. Nie wyciągała też wniosków z uwag, jakie robili jej przełożeni. Krótko rzecz biorąc, była niekompetentna i niereformowalna.

Wiceszef neotrybunału konstytucyjnego, agent specłużb (ponoć były, ale znawcy powiadają, że z tych formacji nigdy się nie odchodzi) Marek Muszyński wsławił się niewiarygodną niekompetencją publikując bełkotliwy tekst, który zakwalifikował jako „zdanie odrębne do orzeczenia TK”. W tym manifeście ideologicznym, kompromitującym go jako prawnika, pisał np., że z oficjalnych stanowisk Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara przebija „pokrętna logika stanowiąca punkt wyjścia do przemycenia linii aksjologicznej godzącej w takie wartości, jak: państwo, […] wolności religijne, równość, dziedzictwo narodowe, małżeństwo itp.”.

Jednym z czołowych strażników prawicowych wartości narodowych i rodzinnych w PiS-ie był przez długie lata poseł Stanisław Pięta – człowiek mający w życiowym dorobku kradzież portfela i skuteczne nakłanianie do seksu młodej działaczki kręcącej się w orbicie PiS-u (akurat Pięta został z klubu PiS usunięty, bo to już było za dużo nawet jak na standardy „dobrej zmiany”).

Dodajmy do tego jeszcze takie spektakularne sukcesy, jak rozwalenie hodowli koni arabskich, którą Polska szczyciła się od niepamiętnych czasów, chaos w armii, skasowanie gimnazjów i zniszczenie jednego z najlepiej ocenianych w skali światowej systemów oświaty, obsadzenie mediów publicznych gówniarzami niemającymi pojęcia o zawodzie dziennikarza i publicysty – a będziemy mieli w miarę pełny obraz polityki kadrowej IV RP.

To nie jest wypadek przy pracy ani mimowolny skutek uboczny polityki personalnej prowadzonej przez Jarosława Kaczyńskiego. To działanie absolutnie świadome i celowe. Prezes PiS od lat z rozmysłem prowadzi selekcję negatywną, dobierając sobie do współpracy ludzi niekompetentnych, niedokształconych, intelektualnie ograniczonych. Nie tylko dlatego, że są oni w pełni dyspozycyjni i z entuzjazmem realizują wszystkie polecenia wodza (choć to też bardzo ważny argument). Znacznie ważniejszy jest fakt, że od lat był to jedyny niezagospodarowany elektorat w polskim społeczeństwie.

We wczesnym okresie III RP Jarosław Kaczyński starał się jeszcze grać w pierwszej lidze polskiej polityki. Jego środowiskiem czy punktem odniesienia były osoby tworzące elitę opozycji antykomunistycznej i solidarnościowej. W wyborach prezydenckich 1990 r. wysunął kandydaturę Lecha Wałęsy, potem został szefem jego kancelarii.

Stopniowo jednak stawało się dla niego jasne, że obracając się w tym środowisku i przestrzegając jego standardów nie ma szans na taką karierę, jaką sobie wymarzył. Od dawna miał ambicję odegrania pierwszoplanowej roli w polskiej polityce, jednak w zderzeniu z przerastającymi go osobistościami pokroju Lecha Wałęsy, Bronisława Geremka, Władysława Bartoszewskiego czy Donalda Tuska zawsze był skazany na pozostawanie w cieniu jako sfrustrowany człowieczek o wygórowanych ambicjach.

W tym samym czasie obserwował oszałamiające sukcesy, jakie odnosili Stanisław Tymiński w wyborach prezydenckich 1990 r. czy Andrzej Lepper w nieco późniejszym okresie. Ci politycy nie przejmowali się ani standardami politycznej przyzwoitości, ani wymogami rozsądku, ani intelektualną spójnością głoszonych haseł. Bez cienia wahania odwołali się do emocji najmniej wykształconych grup elektoratu – i zbili na tym polityczny kapitał.

Wydaje się, że dla Kaczyńskiego było to odkrycie na miarę przewrotu kopernikańskiego, po którym odrzucił jako zbędny i szkodliwy balast to wszystko, co krępowało go w latach 90. Przestał mówić o budowaniu liberalnego kapitalizmu, przestał stawiać na klasę średnią, przestał się odcinać od nacjonalizmu, antysemityzmu i katolickiego fundamentalizmu. Zrozumiał, że jeśli chce zrealizować swoje ambicje, musi się oprzeć na tych samych środowiskach, które były bazą Tymińskiego czy Leppera.

Skutki tego obserwujemy dziś w polityce kadrowej „dobrej zmiany”. Kariery cynicznych i niekompetentnych nieudaczników w rodzaju Sabiny Zalewskiej, Marka Muszyńskiego czy Julii Przyłębskiej i ich kompromitujące wpadki to nie wypadek przy pracy, lecz istota państwa budowanego przez PiS.

Wojciech Maziarski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

13
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
4 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
AndrzejissaObserwatorIwonaJolkaM Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Nika
Nika

Zapomniał Pan o Szyszko i jego kapelanie Duszkiewiczu, ktorzy to z zacięciem psychopatow niszcza przyrode i morduja narazie jeszcze zwierzęta.

Rodeo
Rodeo

Trudno o lepsze argumenty w opisie powtórnej „dyktatury ciemniaków”. Gwoli ścisłości poprawiłbym jedynie personalia pseudo wiceprezesa pseudo TK na Mariusz Muszyński 🙂

JolkaM
JolkaM

Też jestem za Mariuszem Muszyńskim – w kwestii personaliów. Poza tym to nie bardzo. 😉
A względem argumentów – mam wrażenie, że którego resortu nie tknąć, to trup z szafy ściele się gęsto… A sondaże swoje. Hm…

Maciek123454321
Maciek123454321

Jak długo jeszcze?……………..

Iwona
Iwona

To w sumie dosyć proste. Do głębszego kryzysu ekonomicznego, który nadejdzie z pewnością choć nie wiadomo jeszcze kiedy. Wtedy sypnie się rozdawnictwo, Trzeba będzie m.in. ciąć wydatki socjalne, w tym emerytury wszystkim i 500 + (patrz Grecja), a spanikowany wyborca „przypomni” sobie kto jest w stanie poradzić sobie w takiej sytuacji: odsądzani dzisiaj od czci liberałowie. Taki scenariusz odbywa się wszędzie. Trzeba tylko trochę poszperać w histrorii ekonomiki.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Stara prawda głosi, że wśród ślepców jednooki jest królem.

Maria
Maria

Cytuję: „… oddał nasze państwo w ręce ludzi niekompetentnych, intelektualnie ograniczonych i cynicznych.”
Wiedział co robi – takimi osobami łatwo sterować

stan
stan

Co za głupi tekst W. Maziarskiego, styropianowe elity w 1989 zniszczyły państwo i zdemoralizowały społeczeństwo, rozgrabiły majątek narodowy, przyznały sobie ogromne przywileje, natomiast nienawiść antykomunizm lustrację i rusofobię uznały za nową religię oraz stworzyły faszystowski IPN dla zgwałcenia rozumu ludzi, więc musiało przyjść otrzeźwienie i bunt upokorzonej części społeczeństwa, niestety ten bunt został przechwycony przez łajdaków szczególnie z PO, PiS, Radia Maryja, faszystów ONR i podobnych drani, i tak to się dalej kręci w tym polskim bagnie.

Obserwator
Obserwator

Odezwał się stan(Tymiński?)

Iwona
Iwona

Tekst jest tak logiczny, że aż boli. Taka prawda boli. Niestety ten trend można zaobserwować w wielu krajach na świecie. Od kiedy pewne kręgi przestały przestrzegać tzw poprawność polityczną nie jest już wstydem wsadzanie i wybieranie idiotów na eksponowane stanowiska.

Waldemar
Waldemar

Pełna zgoda. W końcu tacy ludzie jak Kaczyński nie doszli do władzy dzięki zamachowi stanu. „Mógłbym stanąć na środku Piątej Alei i kogoś zastrzelić, a i tak nie straciłbym żadnych głosów”, twierdzi Trump, i niestety, ma sporo racji. Czy PiSowi szkodzą kolejne afery, i jawne już zwijanie demokratycznych reguł w naszym państwie? Jak widać nie. Nie ma co liczyć na jakąkolwiek zmianę, póki nie zmieni się sam wyborca i jego oczekiwania wobec swoich przedstawicieli.

issa
issa

jak to szło?
„co takiego ci Polska zrobiła, że czynisz ją taka bezbronną…co takiego zdarzyło sie w twojej głowie” że tak jej nienawidzisz? i oddajesz w ręce idiotów? panie kaczyński?
pan za chwile będziesz ziemie gryzł a nasze dzieci i wnuki bedą lata musiały pracować, żeby naprawić to, co z taka nienawiscia dzis niszczysz.

Andrzej
Andrzej

Tanie dranie niesłychanie.