Jak pan Prezes Halloween zaadaptował

Jak pan Prezes Halloween zaadaptował

z cyklu: Czytanki o dobrej zmianie

Był mroczny i dżdżysty wieczór. Podmuchy październikowego wiatru przynosiły zza uchylonego okna zapach wilgoci i butwiejących liści, jednak w pokoju pana Prezesa było ciepło, przytulnie i wesoło. Kotka Fiona mruczała zwinięta w kłębek, a telewizor rzucał na nią kolorowe refleksy.

Myśli pana Prezesa jak zwykle krążyły wokół kwestii fundamentalnych dla bytu i pomyślności narodu, choć w tym samym czasie (odnotujmy podzielność uwagi!) jego bystre oczy śledziły na ekranie wysiłki kowbojów, którzy próbowali przynajmniej przez 8 sekund utrzymać się na grzbietach brunatnych byków.

– Ten, który uprowadził Europę, był śnieżnobiały – skonstatował pan Prezes. Dzięki licznym lekturom bezbłędnie odnajdywał się w labiryncie kodów kulturowych naszej cywilizacji – znał mity greckie, krótki kurs historii WKP(b), a nawet poezje Kornela Ujejskiego.

Wizja Europy odjeżdżającej na grzbiecie białego byka przypomniała panu Prezesowi o pracy, którą rozpoczął poprzedniego wieczora i dziś planował zakończyć, gdyby nie wciągnęła go transmisja z rodeo. Na stole wciąż leżał długopis i 16-kartkowy zeszyt w kratkę. „Nowy traktat o Unii Europejskiej” – głosił napis na okładce.

Gdy tylko zapadła decyzja o Brexicie, pan Prezes zakomunikował światu, że taki dokument jest pilnie potrzebny. Od tamtej pory opinia międzynarodowa z niecierpliwością wyglądała nowych zapisów traktatowych. Przywódcy innych państw wprost nie mogli się doczekać. Prezydent Francois Hollande i kanclerz Angela Merkel regularnie wydzwaniali do Warszawy i dopytywali się, czy nowy traktat jest już gotowy, bo chcieliby go poddać pod referendum jeszcze przed wyborami w swoich krajach.

– Spokojnie, kochani, nie pali się, to nie piekarnia – pan Prezes hamował ich zapędy, uśmiechając się pod nosem. – I tak najpierw musi to zobaczyć Viktor Orbán…

Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.

Pan Prezes wszedł na drabinkę stojącą przy kaloryferze pod parapetem i dyskretnie wyjrzał zza firanki. Ostatnio zachowywał szczególną ostrożność. Miażdżąca większość narodu kochała go i podziwiała, jednak w każdym społeczeństwie trafiają się wyrzutki oraz jednostki zaburzone. To właśnie one przebierały się na czarno i przychodziły czasem z parasolkami, by pod domem pana Prezesa dokonywać aborcji. Nocami zakradał się też Andrzej Rzepliński i przyczepiał na furtce orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.

Tym razem jednak nie aborcjonistki i nie Rzepliński – inni szatani byli tam czynni. Pan Prezes dojrzał niskie sylwetki w maskach i wampirzych pelerynach.

Cukierek albo psikus! – groźnie krzyknęli szatani.

Pan Prezes zasmucił się. Kochał narodową tradycję i serce mu pękało, gdy widział, jak wypierają ją obce, okultystyczne rytuały. Martwiły go satanistycznie rozświetlone dynie, szyderczo szczerzące się z progów wielu polskich domów i zajmujące miejsce takich rodzimych symboli, jak biały orzeł, czarna Madonna czy ukrzyżowany Tupolew.

Pan Prezes już zamierzał wychylić się z okna i pouczyć młodych intruzów, jak ważne jest pielęgnowanie rodzimych wzorców kulturowych, gdy jego spojrzenie przypadkowo padło na gazetę zapomnianą na parapecie. Położył ją tu kilka dni temu. „Putin zwrócił Kazachom czaszkę Kejki Batyra” – głosił tytuł artykułu. „W Astanie wylądował specjalny samolot z Petersburga, wiozący czaszkę Kejki Batyra, jednego z przywódców antyrosyjskiej rebelii z 1916 r.” – czytał pan Prezes z coraz większym zainteresowaniem, a w miarę lektury w jego oczach rozpalał się ognik. „Kejki Batyr w 1923 r. zginął z rąk czerwonoarmistów – odcięli mu głowę, a czaszkę przekazali w prezencie ówczesnym władzom. Od tamtej pory była przechowywana w petersburskim muzeum antropologii”.

Teraz już w oczach pana Prezesa palił się nie ognik, lecz prawdziwy płomień. – Tak jest! Eureka! – krzyknął, zeskoczył z drabinki i podbiegł do zeszytu z traktatem. Przekreślił napisany wczoraj artykuł 1. i sformułował go na nowo: „Trofea i relikwie narodowe są niezbywalną własnością państw członkowskich UE. Bruksela musi odesłać do Warszawy czaszkę Donalda Tuska”.

Uśmiechnął się. Oczami wyobraźni zobaczył błyszczącą, rozświetloną od środka czaszkę Tuska szczerzącą się w halloweenowy wieczór na progu jego domu.

– No i proszę, nie trzeba ślepo naśladować innych. Można zaadaptować obce zwyczaje do rodzimej tradycji – uśmiechnął się pan Prezes. Zaczerpnął z pudełka pełną garść chrupek Fiony i poszedł poczęstować dzieci za furtką.

Wojciech Maziarski

*****

Ćwiczenia

1. Pogrupuj poniższe rytuały, zwyczaje i rozrywki w dwie kategorie. W pierwszej umieść te rodzime, w drugiej – obce polskiej tradycji. Powiedz, która z tych grup jest bliższa sercu pana Prezesa.
a. Pielgrzymka kibiców Legii
b. Parada Św. Patryka
c. Śmigus dyngus
d. Walentynki
e. Miesięcznica smoleńska
f. Rodeo
g. Halloween
h. Noc Kupały
i. Topienie Marzanny
j. Święcenie bejsboli

2. Które z poniższych postaci kultury młodzieżowej i dziecięcej mają związki z okultyzmem i satanizmem?
a. Reksio
b. Hello Kitty
c. Kot w butach
d. Wilk i zając
e. Harry Potter
f. Dwaj tacy, co ukradli księżyc
g. Czarnoksiężnik z krainy Oz

3. Które z poniższych aktów prawnych pilnie wymagają modyfikacji? Wytłumacz, dlaczego możemy określić pana Prezesa mianem Wielkiego Kodyfikatora.
a. Traktat o Unii Europejskiej
b. Konstytucja RP
c. Ordynacja wyborcza
d. Ustawa o Trybunale Konstytucyjnym
e. Karta Narodów Zjednoczonych
f. Pismo Święte

4. W jaki sposób pan Prezes spolszczył Halloween? Wytłumacz znaczenie sformułowania „globalne w formie, narodowe w treści”.

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Andrzej Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andrzej
Andrzej

Znakomite 🙂