Jak pan Prezes handlu w niedziele zakazał

Jak pan Prezes handlu w niedziele zakazał

„Niedziela nie jest na zakupy, lecz dla rodziny” – powiedziała posłanka Krystyna Pawłowicz, przełykając sałatkę.

„Zwłaszcza dla rodziny Radia Maryja” – przytaknęła Anna Sobecka i poprawiła zsuwające się nakrycie głowy z antenką dostrojoną do odpowiedniej częstotliwości. Katolicki głos w jej berecie rozbrzmiewał przez cały dzień, wskazując jej drogę i pomagając podejmować trudne decyzje.

Zebranie w Sali Kolumnowej, poświęcone zakazowi handlu, trwało już od dwóch godzin. Była właśnie niedziela. Większość zgromadzonych zgadzała się, że robienia zakupów tego dnia należy zabronić, jednak nieliczni, z Matuszem Morawieckim na czele, wysuwali bałamutne argumenty – a to, że spadnie PKB, a to, że powstanie podziemie zakupowe. – „W dodatku jest sporo rodzin patologicznych, jak małżeństwo Radka Sikorskiego” – mówili, dodając: – „Lepiej niech już Sikorski robi w niedzielę zakupy, zamiast poświęcać czas takiej rodzinie”.

Pan Prezes przysłuchiwał się dyskusji w milczeniu z najwyższego szczebla drabinki. Zawsze w takich sytuacjach czekał, aż wszyscy się wypowiedzą. Jako urodzony pedagog i wychowawca kolejnych pokoleń patriotów doskonale wiedział, że młodym ludziom należy pozwolić na samodzielne poszukiwania, nawet jeśli czasami mogą ich one zaprowadzić na manowce. Do ostatniej chwili wstrzymywał się więc z interwencją, wkraczając dopiero, gdy sytuacja robiła się naprawdę groźna. „Moje ukochane urwisy – myślał – niech się rozwijają i próbują swych sił”. Łagodnie się uśmiechał, choć nie było tego widać, bo jego mądra głowa, pełna patriotycznych myśli, a z wierzchu pokryta kędziorkami, ginęła gdzieś w kłębach dymu z kadzidła, którym Barbara Bubula wymachiwała u podnóża drabinki.

– „Kobieta nie powinna w niedzielę uciekać do supermarketu, bo to jedyny dzień, kiedy człowiek pracy może się skupić na jej potrzebach” – oświadczył senator Waldemar Bonkowski. – „Przez cały tydzień haruję, więc kiedy, jak nie w niedzielę, mam wychowywać żonę?”

Bonkowski z własnego doświadczenia najlepiej wiedział, że niewychowywana żona robi się narowista i krnąbrna. Potem trzeba ją siłą przymuszać do posłuchu. Wyjął z kieszeni pistolet i pokazał go zgromadzonym: – „O, właśnie tym musiałem ją ostatnio dyscyplinować”.

Zgromadzeni patrzyli na niego ze współczuciem. Biedny senator. Jednak za zasłoną dymu z kadzidła pan Prezes pokręcił głową. Był zwolennikiem innych metod wychowawczych, bo wiedział, że kobieta to nie pies, który łatwo się poddaje dyscyplinie. Raczej przypomina kota – niechętnie wykonuje polecenia i znacznie lepiej reaguje na nagrody niż na kary. Trzeba podejść do niej sposobem, jak do Fiony. Pan Prezes bardzo często bawił się ze swoją kotką, rzucając jej winogronka, a ona przynosiła mu je z powrotem w pyszczku i mruczała.

Także wobec kobiet pan Prezes był niezwykle łagodny i szarmancki, całował je w ręce i przepuszczał przodem w drzwiach. Czasem nawet odprowadzał Beatę Szydło do Kancelarii Premiera i jak na dżentelmena przystało, niósł jej worek z kapciami. Partyjne towarzyszki bardzo doceniały maniery pana Prezesa i w kuluarowych plotkach często dzieliły się doznaniami, jakie towarzyszyły dotykowi jego ciepłych warg na ich dłoniach.

Nie tylko koleżanki z partii, wszystkie Polki dobrze wiedziały, że pan Prezes jest wielkim orędownikiem i przyjacielem kobiet. Oczywiście tych prawdziwych polskich patriotek, a nie jednostek z gruntu zepsutych i zdegenerowanych, które trafiają się w każdej społeczności. Sam pan Prezes z bólem musiał przyznać, że tu i ówdzie można w Polsce spotkać osobniki, które przebierają się na czarno i obnoszą się z parasolkami, by pod ich osłoną plugawić znak Polski Walczącej i dokonywać nielegalnych aborcji. Wprawdzie u osobników tych występują drugorzędne żeńskie cechy płciowe, lecz trudno uznać, by były prawdziwymi kobietami. Nie są zdolne do założenia zdrowych rodzin, nawiązują przez internet tylko przygodne kontakty seksualne i łączą się w nietrwałe związki partnerskie, często lesbijskie.

„Więc co zrobimy z rodzinami patologicznymi?” – zapytał Jarosław Gowin. – „Przecież sam zakaz handlu nie rozwiąże problemu małżeństwa Sikorskiego”.

„Przeprowadzimy przymusową repolonizację” – powiedział Zbigniew Ziobro. – „Mój resort przygotuje ustawę repolonizacyjną, która obejmie małżeństwa kontrolowane przez obcy kapitał. Sikorski dostanie cztery tygodnie na zbycie żony. Potem przydzielimy mu nową, służącą polskim interesom. Jest mnóstwo towarzyszek, które mogłyby podjąć się tej misji. Potencjalne kandydatki widzę nawet na tej sali…”

Wśród pań wybuchła panika. Z piskiem zerwały się z miejsc i pochowały się za kolumnami. Nawet Krystyna Pawłowicz w pośpiechu dojadła sałatkę, żeby się nie zmarnowała, i odstawiła pudełko. Okazało się jednak, że nie ma już dla niej wolnej kryjówki – wszystkie miejsca za kolumnami zostały zajęte. Stojąc samotnie na środku sali, zapytała:

„A co będzie, jeśli Bruksela zakwestionuje repolonizację małżeństw jako niezgodną z zasadami Unii?”

Zbigniew Ziobro z lekceważeniem wzruszył ramionami:

„Do Trybunału Konstytucyjnego posłaliśmy dublerów, to i Sikorskiemu możemy dać dublerkę. A poza tym możemy to nazwać nie „repolonizacją”, lecz „dekoncentracją”.

„A jeśli prezydent zawetuje?”

„Wówczas przyjrzymy się także jego małżeństwu. Gdy się ma teścia z takim nazwiskiem, lepiej nie fikać”.

Na twarzy Ziobro malował się ironiczny uśmiech triumfu, lecz Krystyna Pawłowicz nie czuła się uspokojona. Przez chwilę stała w milczeniu, rzucając na boki nerwowe spojrzenia, aż wreszcie powiedziała:

„To może ja na chwilę państwa przeproszę. Wyskoczę tylko kupić sobie nową sałatkę i zaraz wracam”.

„Gdzie pani chce kupić sałatkę?” – głos pana Prezesa dobiegł jak grom z kadzidlanej chmury spowijającej szczyt drabinki. – „Przecież dziś jest niedziela”.

Wojciech Maziarski

Ćwiczenia
1. Dlaczego możemy uznać pana Prezesa za znawcę kobiet i specjalistę od kobiecej psychiki?

2. Dlaczego Krystyna Pawłowicz, mimo zakazu, może kupić w niedzielę sałatkę?
a. Bo przysługuje jej immunitet poselski.
b. Bo kupowanie sałatki jest aktem o charakterze sakralnym.
c. Bo zamówiła ją przez internet w litewskim sklepie.
d. Nie może kupić, ale ma w lodówce zapas na cały miesiąc.

3. Para Anne Applebaum i Radosław Sikorski to:
a. rodzina zastępcza,
b. rodzina patologiczna,
c. rodzina mafijna,
d. rodzina Radia Maryja.

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Jak pan Prezes handlu w niedziele zakazał"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Nika

No nie wiem, czy posłanki PIS będą dobre dla Sikorskiego. Teraz to królice są na topie.

Wojciech Maziarski

4. Anna Sobecka
a. Dlaczego była w Sali Kolumnowej w berecie?
b. Kto jest producentem systemu odbioru fal w berecie?

Andrzej

„……Nie tylko koleżanki z partii, wszystkie Polki dobrze wiedziały, że pan Prezes jest wielkim orędownikiem i przyjacielem kobiet….” Racja! „TACY” osobnicy są najlepszymi przyjacielami kobiet! Przecież to wiadomo od dawien dawna.

wpDiscuz