Jak pan Prezes pana Janka wylansował

Jak pan Prezes 100-lecie niepodległości uczcił

– „Możemy już zaczynać?” – zapytał pan Prezes z drabinki ustawionej pośrodku sali. Głos miał łagodny, ale zgromadzeni wiedzieli, że coś się szykuje. Doskonale znali obyczaje szefa i bezbłędnie potrafili wyczuć, kiedy się gniewa, a kiedy jest z nich zadowolony. Był wychowawcą surowym, lecz sprawiedliwym, więc z należnym szacunkiem przyjmowali zarówno pochwały, jak i nagany. Tym razem spodziewali się tych ostatnich, choć jeszcze nie wiedzieli, co przeskrobali. Siedzieli więc cichutko jak trusie, czekając, aż sprawa się wyjaśni. Tylko Krystyna Pawłowicz ukradkiem podjadała schowaną pod ławką sałatkę.

Pan Prezes jeszcze raz powiódł wzrokiem po ich twarzach. Stojąc na najwyższym szczeblu, w galowej pelerynie, z orłem na piersi i rozwichrzonymi kędziorkami na skroniach, prezentował się wręcz monumentalnie. U podnóża drabinki skromnie przycupnął Jan Pietrzak.

– „No więc, panie Janku, widział pan tam kogoś?” – zwrócił się do niego pan Prezes.

– „Jego” – powiedział Jan Pietrzak, wskazując palcem w stronę Jacka Kurskiego.

Kurski pobladł i zapadł się w sobie. Nie czekając na polecenie, sam podszedł do drabinki i wyciągnął otwartą dłoń, by pan Prezes mógł mu wymierzyć razy linijką. Jednak ku jego zdziwieniu kara nie nastąpiła. Szef uśmiechnął się do niego z wysokości i pieszczotliwie poczochrał go po czuprynie.

– „Wiedziałem, że można na pana liczyć” – pochwalił go, a następnie zwrócił się do pozostałych: – „Od państwa zaś oczekuję wyjaśnień, dlaczego nie byliście na jubileuszowym koncercie pana Janka w Opolu. Kto był chory, ma przynieść L4 albo wpisane w dzienniczku usprawiedliwienie od szefa partii w macierzystym regionie”.

– „A może być od proboszcza?” – zapytała Krystyna Pawłowicz, oganiając się przed dronem krążącym wokół jej głowy.

– „Ona je w czasie zajęć! Pod ławką ma sałatkę!” – powiedział fikus stojący w kącie sali. Dopiero teraz wszyscy rozpoznali w nim pana Antoniego w wojskowym stroju maskującym, trzymającego w dłoniach sterownik urządzenia szpiegowskiego. Krystyna Pawłowicz pokazała mu język.

Pan Prezes wpisał jej uwagę do dzienniczka, pana Antoniego wytarmosił za ucho, a następnie wygłosił pouczenie:

– „Obowiązkiem każdego patrioty jest zadbać o frekwencję w czasie imprez i uroczystości mających fundamentalne znaczenie dla bytu naszego narodu. Jubileusze pana Janka będziemy teraz organizować regularnie przy okazji miesięcznic smoleńskich. Czy ktoś ma pomysł, jak zapełnić salę następnym razem?

– „Oczywiście” – powiedział Zbigniew Ziobro. – „W procesach przeciwko wrogom narodu uczestniczącym w demonstracjach, zamieszkach i puczach sądy mogłyby orzekać grzywny z zamianą na bilety, a policjanci doprowadzaliby skazanych na koncerty”.

Fikus pokiwał liśćmi i dodał: – „Jednak oprócz kija potrzebna byłaby też marchewka. Jakieś atrakcyjne nagrody do rozlosowania wśród publiczności”.

– „Na przykład?” – zainteresował się pan Prezes.

– „Chociażby talony na ekshumacje” – powiedział fikus. – „Ekipa smoleńska raz na miesiąc mogłaby ekshumować kogoś z rodziny wylosowanego fana. To byłaby wielka atrakcja dla miłośników talentu pana Janka i do kas przed koncertami na pewno ustawiałyby się kolejki”.

Fikus został nagrodzony hucznymi brawami, bo ta idea wszystkim bardzo się spodobała. Tylko Jacek Kurski wyglądał na zakłopotanego. Mamrotał coś pod nosem ze spuszczoną głową.

– „Ale panie Prezesie” – powiedział wreszcie – „skąd ja wezmę tyle pieniędzy, żeby organizować comiesięczną transmisję? Nie mam na to środków w budżecie…

– „Niech się pan nie martwi” – uspokoił go pan Prezes z uśmiechem na twarzy. – „Niemcy to sfinansują, wypłacając reparacje”.

– „A jeśli odmówią?

W sali, jak nożem uciął, zapadła głucha cisza. Na twarzach zebranych malowały się szok i niedowierzanie. Jak to?! Czy w ogóle można sobie wyobrazić odmowę spełnienia żądania pana Prezesa? Kto mógłby mieć tyle śmiałości?

– „Po Niemcach, niestety, wszystkiego można się spodziewać” – powiedział poseł Stanisław Pięta z końca sali. Podniósł się i powoli podszedł do drabinki. – „Przewidując to, w czasie ostatniego pobytu w Berlinie sam ściągnąłem te reparacje. Proszę, panie Prezesie” – podał szefowi jakiś przedmiot.

– „Co to jest?” – zapytał zdziwiony pan Prezes.

– „Portfel” – skromnie wzruszył ramionami poseł Pięta. – „Z dokumentów wynika, że należy do Angeli Merkel. Znalazłem go w samochodzie przed Bundestagiem”.

Wojciech Maziarski

Ćwiczenia
1. Jakie formy aplauzu i okazywania entuzjazmu najczęściej obserwujemy w czasie występów pana Janka?
a. frenetyczne oklaski,
b. piszczenie,
c. omdlenia,
d. rzucanie na scenę pluszowych maskotek,
e. rzucanie na scenę staników,
f. taniec pogo.

2. Jaki występ za jakie przestępstwo? Oto przestępstwa różnej wagi:
a. blokowanie wjazdu na Wawel,
b. uczestniczenie w kontrmiesięcznicy,
c. naklejanie ulotek,
d. przemawianie przez megafon,
e. czytanie „Gazety Wyborczej” i „Newsweeka”,
f. robienie zakupów w niedzielę.

Jaką karę powinni odbyć skazani? Do wyboru masz:
I. Benefis Jana Pietrzaka
II. Program Studia Yayo
III. Koncert Andrzeja Rosiewicza
IV. Film „Smoleńsk”
V. Spotkanie z Magdaleną Ogórek
VI. Wieczór autorski Wojciecha Cejrowskiego


  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
PiotrMariola Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mariola
Mariola

Dziękuję panie Redaktorze. Przyznaję, że liczyłam po cichutku, na kolejny odcinek. Ćwiczenia utwierdziły mnie w przekonaniu, że posiadam ogromną wiedzę na temat zachowań tej sekty. Pozdrawiam i mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi…

Piotr
Piotr

Nic lepszego pisowcom nie mogło się trafić, pan Janek jako niwelator,likwidator wszelkich zgromadzeń