Jak pan Prezes przerwał oblężenie

Jak pan Prezes przerwał oblężenie

To prawdziwy kłopot i bardzo przykra niespodzianka. Pan prezes już od dwóch dni próbował naciskać różne guziki na pilocie – i  nic. Prezydent nie reagował. Nie wykonywał żadnych poleceń i nie dało się go nawet zresetować. Zatroskani towarzysze partyjni w milczeniu siedzieli w sztabie na ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie i z należnym szacunkiem wpatrywali się w zwinne, zgrabne palce przywódcy, sprawnie śmigające po klawiaturze urządzenia. Pewność ruchów dowodziła wielkiej wprawy pana Prezesa.

Może stracił zasięg? – powiedział wreszcie Joachim Brudziński.

Zgromadzeni towarzysze pokiwali mądrymi głowami. Tak jest, ani chybi stracił zasięg.

Albo ludzie Tuska zagłuszają sygnał – powiedział głos pana Antoniego, wydobywający spod maskującego sitowia przyczepionego do hełmu.

Zgromadzeni ponownie pokiwali mądrymi głowami. Tak jest, po Tusku można się tego spodziewać.

A może po prostu wyczerpała się bateryjka i trzeba kupić nową? – rzuciła zawsze praktyczna Beata Szydło. Pan Prezes bardzo w niej cenił to zadaniowe podejście do wyzwań i problemów. Pani premier twardo stąpała po ziemi i stając w obliczu trudności, unikała długich dywagacji i spekulowania, skupiając się na poszukiwaniu najprostszych sposobów rozwiązania problemu. Jedynym szaleństwem, na jakie sobie pozwalała, były przecudnej urody broszki zdobiące jej kształtną i mężną pierś. Dziś miała wpięte w żakiet srebrne serce żołnierza wyklętego, z którego gorejącej rany (symbolizował ją okazały rubin) w niebo wzlatywał skrzydlaty husarz, osłaniający tarczą karmiącą Matkę Polkę, którą usiłowały dopaść i pohańbić nieprzeliczone hordy muzułmańskich uchodźców, prowadzone przez Angelę Merkel i Fransa Timmermansa.

No to na co czekacie? Niechże ktoś skoczy po nową bateryjkę! – powiedział pan Prezes, a w jego aksamitnym głosie zadrgały ledwo wyczuwalne nutki zniecierpliwienia i irytacji. Wszedł na drabinkę ustawioną pośrodku pomieszczenia, co wskazywało, że może chcieć wygłosić przemówienie i udzielić wszystkim winnym pouczeń.

Mariusz Błaszczak zerwał się z miejsca i rzucił się do drzwi. – Kogo tam mamy dzisiaj w schowku? – krzyknął do sekretarki.

Wiedział, że w małej komórce na mopy pod schodami zawsze czeka w pogotowiu kilku partyjnych wolontariuszy, którzy wprost palą się do pomocy.

Rachonia – odpowiedziała zapytana.

– Dawać go tu szybko! – powiedział minister Błaszczak.

Po kilku sekundach w drzwiach pojawił się okazały penis. Redaktor Michał Rachoń zawsze wkładał ten strój na szczególnie uroczyste okazje. Poprzednio witał w nim przybywającego do Polski Władimira Putina.

Czym mogę służyć? – zapytał, prężąc się w sposób adekwatny do ubioru.

Ma pan tu dychę, proszę skoczyć do kiosku po dwie bateryjki AAA – powiedział Błaszczak, podając mu banknot.

Tak jest! – Rachoń poluzował napletek wpijający mu się w szyję i wybiegł.

Zgromadzeni w sali czekali w milczeniu. Ciszę zakłócały jedynie okrzyki i hałasy dochodzące zza okien.

Co tam się dzieje? – zapytał pan Prezes z drabinki.

To chyba ONR rekonstruuje Powstanie Warszawskie – wyjaśnił głos pana Antoniego spod szuwarów.

To bardzo piękna inicjatywa młodego pokolenia – pan Prezes pokiwał głową z uznaniem. Bardzo lubił widok marszowych kolumn młodych ludzi w czarnych mundurach, z opaskami na ramionach, pochodniami i sztandarami. Uwielbiał wsłuchiwać się w równy rytm ich podkutych butów na bruku i brzęk tłuczonych szyb w sklepach, lokalach i samochodach należących do wrogów narodu. Wzruszeniem napawał go widok płonących wozów transmisyjnych wywrotowych stacji telewizyjnych.

Naprawdę cieszy nas fakt, że młodzi ludzie interesują się historią i nawiązują do patriotycznych tradycji przodków – powiedział pan Prezes, a słuchający w pełni się z nim zgodzili i pokiwali mądrymi głowami. – A jak przebiega rekonstrukcja Powstania? Na jakim etapie jesteśmy w tej chwili?

– Bandyci z KOD-u opanowali gmach PAST-y i wzięli do niewoli naszych, ale nie udało się im zająć Dworca Gdańskiego – poinformował Mariusz Błaszczak. – Wyizolowaliśmy poszczególne ogniska oporu. KOD właśnie wycofuje się ze Starówki i schodzi do kanałów koło Sądu Najwyższego.

Wspaniale! – pan Prezes z radości aż klasnął w dłonie.

W tym momencie drzwi nagle się otworzyły, a do sali wpadł zdyszany Michał Rachoń.

– Te hałasy na ulicy to nie nasi! – wykrzyknął. – Jesteśmy oblężeni przez Obywateli RP i Władysława Frasyniuka. Wszystkie wyjścia i cała ulica są zablokowane.

Zgromadzonych zdjęła nagła trwoga. Krystyna Pawłowicz zakrztusiła się sałatką, a pan Antoni rzucił się na kolana i na czworakach podpełzł do kotar, by zasłonić okna. Nawet pan Prezes zszedł z drabinki, choć na jego twarzy wciąż malował się kamienny spokój.

Jakieś pomysły? – zapytał. – Nie możemy skończyć jak obrońcy PAST-y.

– Moi funkcjonariusze zaraz ich usuną – uspokajająco powiedział Mariusz Błaszczak. – Mają już wprawę w wynoszeniu Frasyniuka, więc uwiną się z tym raz-dwa.

I znowu będzie skandal, że podnoszą rękę na legendę – skrzywił się pan Prezes.

Wytłumaczymy, że to dla jego dobra – odparł minister. – Że go ochraniamy, bo jak tak siedzi na chodniku, to ktoś mógłby mu na przykład nadepnąć na dłoń.

–  To może lepiej ja się tym zajmę – zaoferował się minister Szyszko. – Ściągnę harvestera z Puszczy Białowieskiej i wykarczuję przejście od drzwi przez chodnik aż do samej ulicy. A gdyby się ktoś czepiał, to powiem, że oni wszyscy mieli robaki. Zaatakowały ich egzotyczne pasożyty, które złapali od uchodźców. –  Minister potrząsnął słoikiem, w którym aż roiło się od paskudnego robactwa. Zawsze nosił to naczynie ze sobą, by w każdej chwili móc je zademonstrować wścibskim dziennikarzom. Czasami dla żartu pokazywał je też koleżankom z partii, a one uroczo się płoszyły i piszcząc uciekały.

Teraz jednak nikt nie piszczał i wszyscy bili brawo. Nawet husarz z broszki pani premier radośnie zatrzepotał skrzydłami i wzleciał w górę przysiadając na wierzchołku przystrojonego sitowiem hełmu pana Antoniego.

 

Ćwiczenia
1. Jaką nazwę noszą nocne rekonstrukcje Powstania Warszawskiego organizowane przez ONR?

a. Noc muzeów

b. Noc świętojańska

c. Noc reklamożerców

d. Noc kryształowa

e. Noc Kupały

 

2. Co gryzie Władysława Frasyniuka

a. Kornik drukarz

b. Owsiki

c. Tasiemiec uzbrojony

d. Tasiemiec niezubrojony

e. Włosogłówka ludzka

f. Mrówkojad

 

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Jak pan Prezes przerwał oblężenie"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Anna E.

To na poprawę humoru. W tym zalewie złych wiadomości (bo też nie ma innych w dzisiejszej Polsce) dobrze jest przeczytać coś, co mimowolnie wywołuje uśmiech na twarzy.

wpDiscuz