Jak pan Prezes rozkład jazdy ułożył

Jak pan Prezes rozkład jazdy ułożył

„Któż to może być?” – na dźwięk dzwonka pan Prezes wdrapał się na drabinkę stojącą pod oknem i wystawił głowę nad parapet. Przy furtce do ogrodu stała kobieta zakutana w grubą chustę, w rozdeptanych filcowych walonkach i w znoszonym paltociku opasanym paskiem z tworzywa sztucznego.

„Patriotka…” – szepnął pan Prezes. Dobrze znał ten tradycyjny polski typ polskiej kobiety niepokornej, która za niemieckiej okupacji pod połami wytartego płaszcza ukrywała zakazany boczek. W czasach okupacji komunistycznej przeobraziła się w babę z cielęciną, by za okupacji platformianej dostarczać złaknionej ludności nielegalną prasę patriotyczną i ukryte pod beretem święte obrazki z Tupolewem Frasobliwym. Czego jednak może chcieć dzisiaj, w czasach wolności, gdy dobra zmiana zniosła wszelkie zakazy? Zaintrygowany pan Prezes wyszedł z domu i wdrapał się na drabinkę przy furtce, z której zawsze korzystał do rozmów z listonoszem.

„Słucham panią” – powiedział, spoglądając w oczy schowane za zawojami chusty

Oczy się uśmiechnęły i kobieta ręką odsunęła nieco tkaninę zasłaniającą jej twarz. Pan Prezes od razu rozpoznał ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka.

„Przepraszam za tę maskaradę, ale musiałem dyskretnie porozmawiać z panem Prezesem w cztery oczy, tak żeby nikt się o tym nie dowiedział, a zwłaszcza pani premier” – powiedział minister.
Pan Prezes pokiwał głową ze zrozumieniem. Wiedział, że członkowie partii i rządu widzieli w nim ostateczną instancję odwoławczą, a zarazem zaufanego powiernika, do którego można się zwrócić z każdym kłopotem. Dzięki rozległej wiedzy i bogatemu doświadczeniu życiowemu pan Prezes potrafił podpowiedzieć, jak poradzić sobie z kornikiem drukarzem, ze zbuntowaną nastolatką, a nawet z kotem złośliwie sikającym do butów. Działaczki w wieku reprodukcyjnym często przychodziły się go radzić w sprawach sercowych, a poseł Suski wpadał, by skonsultować ułożenie grzywki. Nic dziwnego, że i minister Adamczyk przyszedł ze swoim kłopotem.

„Mam problem z pociągami i rozkładem jazdy” – powiedział, zezując z wyraźną obawą na wielkie bezpańskie psisko, które obwąchiwało narożnik parkanu. – „Nie chcę, żeby Beata Szydło się dowiedziała, że przyszedłem z tym do pana, ale nie wiem, co zrobić, bo ona mi kazała, żeby wszystkie ważne pociągi stawały teraz w Brzeszczach. Tymczasem pasażerowie już się przywiązali do Włoszczowy i jak im każemy wysiadać w Brzeszczach, to z tego mogą być niepokoje społeczne. Więc może by pan Prezes jakoś wpłynął na panią premier…” – minister rzucił spod chustki błagalne spojrzenie.

Pan Prezes się zamyślił.

„Może da się wymyślić jakiś kompromis?” – powiedział po chwili. – „Od przyszłego roku co druga niedziela będzie handlowa, a co druga wolna. Więc pociąg mógłby stawać w jedną niedzielę w Brzeszczach, a w drugą we Włoszczowie. Tylko trzeba ustalić, czy pani Szydło potrzebuje pociągu na zakupy czy do kościoła, żeby nie pomylić niedziel”.

„Wspaniały pomysł!” – klasnęła w dłonie baba za furtką, aż psisko wąchające parkan poderwało łeb z zainteresowaniem. – „A w ogóle najlepiej by było, gdybyśmy mieli premiera z Żoliborza” – rozmarzyła się baba minister. – „Akurat rozbudowujemy tu Dworzec Gdański i nie trzeba by nic kombinować. Wszystkie polskie pociągi by się tu zatrzymywały”.

„Spokojnie, na wszystko przyjdzie kolej” – uśmiechnął się pan Prezes. – „Teraz ważniejsze jest, by odciąć miasta rządzone przez kanalie i homoseksualistów. Pociągi PKP powinny je omijać”.

„Ale jak to zrobić?” – zafrasował się minister. – „Jeśli je wykreślimy z rozkładu, to doniosą na nas do Brukseli, że to dyskryminacja i w ogóle…”

„Trzeba sposobem” – powiedział pan Prezes. – „Przyznajmy maszynistom prawo do klauzuli sumienia. Jeśli im sumienie nie pozwala, mogą nie jeździć do Poznania czy Słupska”.

„Tak jest, panie Prezesie, właśnie tak zrobię” – ochoczo zgodziła się baba i sięgnęła za pazuchę. – „A tu jest dla pana Prezesa mały upominek. Bilet za złotówkę na „Różaniec do granic”, gdyby pan Prezes miał życzenie wziąć udział”.

„Do jakiej granicy z nim dojadę?”

– „Pan do każdej. Musi pan tylko powiedzieć maszyniście, gdzie pan sobie życzy”.

Minister nisko się ukłonił, poprawił chustę i szybko się oddalił. Pan Prezes przez chwilę patrzył w ślad za nim, a później przeniósł wzrok na psa wciąż kręcącego się na chodniku pod płotem. Nagle wydał mu się dziwnie znajomy. – „Chodź no tutaj!” – gwizdnął na niego.

Pies zaczął się powoli zbliżać, a z każdym krokiem pan Prezes nabierał pewności… czy to możliwe? Tak, to musi być on! Tylko jedna osoba tak uważnie stawia stopy, by przypadkiem nie nadepnąć na połączenia płyt chodnikowych.

„Antoni? To pan?”

– „Tak” – szczeknęło psisko. – „Właśnie testuję nowy kamuflaż dla obrony terytorialnej”.

„Słyszał pan, o czym rozmawialiśmy?” – zaniepokoił się pan Prezes.

– „Nie żebym podsłuchiwał, ale to i owo obiło mi się o uszy” – merdnął ogonem pan Antoni. – „I zastanawiam się, dlaczego ten różaniec ma być tylko do granicy. Moje zielone ludziki z obrony terytorialnej mogłyby pojechać dalej na zachód, żeby pomodlić się w Berlinie o reparacje. Moglibyśmy to nazwać „Różaniec do Bundestagu”.

– „Może to i niegłupi pomysł…” – powiedział sam do siebie pan Prezes.

– „Oczywiście, że niegłupi!” – przytaknął z przekonaniem pan Antoni i podniósł łapę, by obsikać poniewierający się egzemplarz „Gazety Wyborczej”. A potem zerwał się i popędził przed siebie, głośno szczekając: – „Na Berlin!”

Wojciech Maziarski

Ćwiczenie
Oto pięć patriotycznych przedsięwzięć modlitewnych. Scharakteryzuj każde z nich.
a. Różaniec do granic
b. Różaniec do Brzeszcz
c. Różaniec na Kowno
d. Różaniec do Syjamu
e. Różaniec na Madagaskar

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Jak pan Prezes rozkład jazdy ułożył"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
jacek

Jak chcecie sobie rechotać z klauzuli sumienia dla kolejarzy i rozwalania rozkładu jazdy z powodów politycznych to powierzam sprawę prowokacji Saakaszwilego w Przemyślu.

Zbyszek

Czyli co chciałeś powiedzieć?

jacek

Proponuję zobaczyć tylko-u-nas-minister-adamczyk-o-blokowaniu-wyjazdu-saakaszwiliego-dzialania-obslugi-pociagu-ukrainskiego-byly-absolutnie-bezprawne, które zamieściło wpolityce… niezła beka.

Dodo

Małe uzupełnienie ćwiczeń:
f. Różaniec do San Escobar

Kimi

Prawdę mówiąc tragiczna sytuacja Polski i co Jej jak najgorsze perspektywy powodują, że to już mnie nie śmieszy.

agata

różaniec do brzeszcz

wpDiscuz