Jak pan Prezes skromności uczył

Jak pan Prezes skromności uczył

„Skromność, skromność i jeszcze raz skromność” – powiedział pan Prezes, surowo spoglądając ze szczytu drabinki na partyjnych towarzyszy. Zgromadzeni z najwyższą uwagą i wielką wdzięcznością chłonęli jego słowa, które stanowiły cenną wskazówkę pozwalającą im orientować się w meandrach życia i zawsze dokonywać właściwych wyborów. Pan Prezes jawił się jako drogowskaz i ucieleśnienie wyboru najlepszej z możliwych dróg życiowych. Jego gustownie znoszone buty z finezyjnie postrzępionymi sznurówkami stały się obowiązującą w partii ikoną stylu i symbolem pogardy dla dóbr materialnych.

Działacze tłumnie szli za tym przykładem, a w ich patriotycznych sercach rozkwitały ascetyzm, idealizm i gotowość do wyrzeczeń. Każdy z nich okazywał to po swojemu, bo Partia szanowała ich podmiotowość i pozostawiała im szerokie pole do manifestowania indywidualności. Ryszard Terlecki zaniechał golenia się, Dominik Tarczyński zastąpił kołnierz z karakułów pospolitym lisem, a Stanisław Pięta niedbale poluzował krawat i gdy tylko zobaczył jakiś portfel, ostentacyjnie odwracał głowę, by okazać całkowite désintéressement. – „A co to znaczy?” – pytał wtedy Marek Suski, którego ascetyczna skromność wyrażała się w nieznajomości trudnych słów.

„Wrogowie usiłują okłamać obywateli, wmawiając im, że nasza partia żyje w luksusie i czerpie z budżetu nienależne korzyści” – ciągnął pan Prezes. – „Musimy się temu przeciwstawić i własnym przykładem zademonstrować, że naszym celem nie jest bogactwo, lecz dobro narodu, patriotyzm i wartości chrześcijańskie”.

„Tak jest!” – gorliwie podchwycił Mateusz Morawiecki. – „Dlatego rozmawiając z zagranicznymi kapitalistami, zawsze podkreślam, że nie zależy mi na ich pieniądzach, lecz na promowaniu chrześcijaństwa. Polska w Europie ma do wypełnienia szczytną misję”.

– „Przygotowałem o tym kampanię informacyjną” – dorzucił szef Polskiej Fundacji Narodowej i Reduty Dobrego Imienia Polski Maciej Świrski. – „W całym kraju staną billboardy z hasłem „Rechrystianizacja Europy pod wezwaniem Przenajświętszej Inwestycji”.

„Wspaniale, panie Macieju!” – pochwalił go pan Prezes i uśmiechnął się. Był naprawdę szczęśliwy, że udało mu się zgromadzić tak wiele błyskotliwych i kreatywnych osób. Czuł dumę, że jego kochane urwisy – tak ich w myślach nazywał – wykazują tyle pomysłowości i zaangażowania. – „Chodzi jednak o to, by nie dawać okazji do bezpodstawnych oskarżeń. Czy to prawda, że przyznała pani sobie i kolegom kilkudziesięciotysięczne nagrody?” – zapytał, karcąco spoglądając na Beatę Szydło.

W sali zapadła grobowa cisza, a oblicza zgromadzonych pobladły.

„Ja… ten tego… znaczy…” – wydukała Beata Szydło, nerwowo kręcąc broszką. Po chwili jednak zebrała się w sobie i zaczęła tłumaczyć: – „Panie Prezesie, przyszło nam rządzić w kraju, w którym działa KOD, Platforma Obywatelska i inne wrogie siły. Pełno tu obywateli RP. Panoszą się ludzie pokroju Radka Sikorskiego czy Władysława Frasyniuka. Sądy, wydając wyroki, nie słuchają poleceń ministra, a gazety otwarcie nas krytykują. Żadna władza na świecie nie musi się mierzyć z takimi przeciwnościami i nie jest narażona na takie katusze. Dlatego, panie Prezesie, muszę sprostować. To nie były nagrody. To były wynikające z kodeksu dodatki za pracę w warunkach szczególnie szkodliwych dla zdrowia”.

Pan Prezes pokiwał głową. Jego oblicze wypogodziło się, przybierając zwykły dobrotliwy wyraz.

– „To rzeczywiście zmienia postać rzeczy” – przyznał. – „Ale trzeba poinformować o tym opinię publiczną, bo wrogowie dorabiają nam gęby ludzi chciwych. Czy Reduta Dobrego Imienia mogłaby obronić dobre imię dobrej zmiany?” – spojrzał na Macieja Świrskiego.

– „Oczywiście, panie Prezesie!” – Świrski zerwał się na baczność. – „Biorę to na siebie, podobnie jak zwalczanie oszczerstw wypowiadanych na temat Polski przez syjonistów. Uderzymy w wizerunek oszczerców i podważymy ich wiarygodność. Odbierzemy im atrybuty prestiżu i autorytetu, takie jak ordery i odznaczenia, stopnie naukowe czy drzewka w ogrodzie Sprawiedliwych wśród Narodów Świata”.

„Jak chce im pan odebrać drzewka w Izraelu?” – zainteresował się pan Prezes.

Maciej Świrski chytrze się uśmiechnął, a na jego obliczu pojawił się wyraz triumfu.

„Ogłosimy, że zaatakował je kornik drukarz i wyślemy tam harvestery”.

Zgromadzeni nagrodzili tę zapowiedź entuzjastyczną owacją, wymachując flagami i pokazując palce rozchylone w literę „V”. Mariusz Błaszczak pod wpływem chwilowego uniesienia zrzucił nawet garnitur i przebrał się w mundur żołnierza wyklętego, który na wszelki wypadek zawsze nosił ze sobą.

„Tylko będziemy na to potrzebować trochę pieniędzy. Myślę, że na początek tak ze 150 milionów powinno wystarczyć” – zakomunikował Świrski.

Wojciech Maziarski

Ćwiczenia

1. Napisz esej pt. „Skromność i ascetyczny styl życia cechą wybitnego męża stanu”. Zilustruj przykładami z życia pana Prezesa, Władysława Gomułki i Viktora Orbána.

2. Jak radzi sobie Jarosław Gowin, gdy nie starcza mu do pierwszego:
a. kupuje sucharki w Biedronce,
b. pożycza kartę kredytową od Macierewicza,
c. podjada sałatkę od Krystyny Pawłowicz,
d. pisze pod pseudonimem opowiadania do „Playboya”,
e. zastawia w lombardzie świadectwo bierzmowania,
f. sprzedaje nerkę,
g. odpłatnie donasza ciąże jako surogatka.

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o