Jak pan Prezes stulecie niepodległości uczcił

Jak pan Prezes stulecie niepodległości uczcił

– „Chcesz poznać nasz sekret? Po pierwsze – my, króliki, dużo się ruszamy. Po drugie – zdrowo jemy” – powiedziała Krystyna Pawłowicz, pokazując Dominikowi Tarczyńskiemu pudełko z sałatką.

Wyglądała uroczo. Zamiast zwykłego beretu z antenką miała dziś nakrycie głowy z parą króliczych uszu. Podobne uszka widniały na głowach Anny Sobeckiej i Beaty Kempy. Gdy przed kwadransem weszły we trójkę do Sali Kolumnowej, promiennie się uśmiechając, gwar rozmów umilkł, a wszystkie spojrzenia skierowały się w ich stronę. Nawet stojący pośrodku sali na drabince pan Prezes raczył wysunąć głowę z chmury kadzidła, by przyjrzeć się postaciom swych ulubionych posłanek. Wszystkie trzy na piersiach miały szarfy z napisem „Nasz Dziennik”.

„Witamy króliczki Rydzyka!” – wykrzyknął rozpromieniony Dominik Tarczyński i zerwał się z miejsca, by szarmancko utorować powabnym koleżankom drogę przez tłum działaczy. Trzeba przyznać, że i on prezentował się wspaniale z włosami postawionymi na żel, w jedwabnej koszuli z kryształkami Swarovskiego na mankietach, aksamitnej purpurowej kamizelce z cekinami, złotą lamówką i lisim kołnierzem, kowbojskich butach z cholewkami z krokodylej skóry oraz w obcisłych spodniach w kolorze marengo, uwydatniających kształt jego jędrnych pośladków, ponad którymi w talii obejmował go połyskujący tytanowymi ćwiekami pas z grawerowaną klamrą. Klubowe koleżanki wodziły za nim wzrokiem, cicho wzdychając. Nawet Barbara Bubula, krążąca wokół drabinki pana Prezesa z dymiącą kadzielnicą, co jakiś czas zamierała w bezruchu i pogrążała się w marzeniach.

„Nie spać, kadzić!” – cucił ją lekko poirytowany Joachim Brudziński.

„Przypominam, że to nie rewia mody ani impreza towarzyska, lecz bardzo ważne zebranie, w czasie którego mamy zadecydować, jak uczcić stulecie niepodległości naszej ojczyzny” – głos pana Prezesa brzmiał jak spiżowy dzwon. Dobiegał z wnętrza wonnej chmury, sięgającej od górnych szczebli aż do samego sufitu.

U stóp drabinki przycupnął pan Antoni ze sterownikiem drona w dłoniach. Jego zwinne, nerwowe palce śmigały po guzikach i dżojstikach, próbując nawiązać kontakt z aparatem, który dobre pół godziny temu wleciał w chmurę kadzidła i przepadł w niej bezpowrotnie.

„Już wcześniej deklarowałem w imieniu resortu, że możemy uroczyście wysadzić Pałac Kultury” – powiedział przyjaciel pana Antoniego Bartosz Kownacki. – „Posmarujemy go trotylem i nitrogliceryną i łubudu!”

„Bum, bum!” – ucieszył się pan Antoni. – „Będą dwa wybuchy!”

Także Kownackiemu oczy się zaświeciły. Eksplozje i zjawiska pokrewne pociągały go od najwcześniejszej młodości. Już w szkole podstawowej często puszczał w męskiej toalecie kopcia. W tym celu wkładał do pudełka od zapałek połamaną piłeczkę pingpongową, podpalał ją, a następnie szybko zamykał pudełko. Pozbawiona dostępu tlenu piłeczka tliła się, wydzielając kłęby wspaniałego, gryzącego dymu. Kierownictwo szkoły wzywało straż pożarną i w panice wyprowadzało uczniów na boisko. To były bardzo udane akcje. Niestety, później Chińczycy zmienili technologię i zaczęli produkować piłeczki z niepalnego plastiku.

Gdy w latach licealnych Bartosz Kownacki zaczął robić wybuchy na klatce schodowej, wysadzając drzwi sąsiadów, zaniepokojeni rodzice zaprowadzili go do specjalisty. Po kilku spotkaniach Bartek rozpłakał się na kozetce i obiecał, że już nie będzie niczego wysadzać. I rzeczywiście – przez długie lata powstrzymywał się od wybuchów, ograniczając się do podpalania saletry z cukrem. Jednak teraz Pałac Kultury bardzo go pobudził.

„Ale przecież tam mieszczą się różne instytucje” – powiedział Jarosław Gowin, swoim zwyczajem dzieląc włos na czworo i wynajdując komplikacje tam, gdzie ich nie było. – „W Pałacu działa kilka teatrów i muzeów, Polska Akademia Nauk, uczelnia Collegium Civitas…”

– „No właśnie” – powiedziała pani Ania, radośnie się szczerząc. Jej uśmiech rzucał na ściany migotliwe refleksy. – „Dlaczego te instytucje wciąż działają? Już dawno powinien był pan wygasić Akademię Nauk, tak jak ja wygasiłam gimnazja…”

„A ja wyciąłem puszczę” – podchwycił Jan Szyszko. – „Natomiast na stulecie niepodległości mogę powystrzelać wiewiórki w Parku Łazienkowskim”.

„Oooo! To bardzo fajny pomysł” – zgromadzeni popatrzyli na niego z uznaniem.

„Ale dlaczego myślicie tylko o likwidowaniu czegoś?” – Beata Szydło spoglądała na kolegów z wyrzutem. – „Dlaczego na stulecie niepodległości Polska nie miałaby zrobić dla świata czegoś pozytywnego? Na przykład udzielić azylu represjonowanym we Francji katolickim pomnikom. Akurat będziemy mieć miejsce po Pałacu Kultury, więc możemy je przygarnąć i poustawiać w centrum Warszawy…”

„I nie tylko katolickie pomniki” – podchwycił Stanisław Piotrowicz. – „Po Euromajdanie Ukraińcy pousuwali posągi Lenina. Je też moglibyśmy przygarnąć, argumentując, że nie kierujemy się ideologią, tylko ratujemy dobra kultury”.

„I wypełniamy unijne zobowiązania” – dorzucił Mariusz Błaszczak. – „Wliczymy Leninów i Janów Pawłów II do kwot uchodźczych i będziemy mogli powiedzieć światu, że wywiązujemy się z rozdzielnika”.

Na chwilę zapadła cisza. Na twarzach zgromadzonych malował się wysiłek intelektualny. Czym by tu jeszcze uczcić stulecie niepodległości?

– „A gdyby tak zatopić warszawskie metro?” – zaproponował minister infrastruktury. – „Zalać tunele wodą z Wisły. To by było coś, nie uważacie?”

Pomysł spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem. Wszyscy bili brawo, wiwatowali, powiewali wyjętymi z kieszeni flagami narodowymi, a na koniec odśpiewali Hymn, Międzynarodówkę i „Boże, coś Polskę”.
W tym momencie z kadzidlanej chmury wyleciał zaginiony dron. – „Jest, mam go!” – krzyknął radośnie pan Antoni, naciskając guzik na pilocie. Urządzenie zawisło nad trzema króliczkami.

„Panie Prezesie, on mi zagląda za dekolt!” – poskarżyła się Beata Kempa.

„A mi do sałatki” – dodała Krystyna Pawłowicz, zasłaniając pudełko dłonią.

Wojciech Maziarski

Ćwiczenia

1. Które z poniższych obiektów zasługują na wysadzenie dla uczczenia setnej rocznicy niepodległości?
a. Kolumna Zygmunta
b. Krzyż na Giewoncie
c. Centrum Zdrowia Dziecka
d. Wawel
e. Spodek w Katowicach
f. Klasztor Jasnogórski
g. Huta Katowice
h. Muzeum II Wojny Światowej
i. Zapora Wodna Solina

2. Które z poniższych obiektów powinny otrzymać azyl polityczny w Polsce?
a. Pomnik Jana Pawła II (Ploermel, Francja)
b. Posąg Chrystusa Odkupiciela (Rio de Janeiro)
c. Mauzoleum Lenina (Moskwa)
d. Katedra Notre Dame (Paryż)
e. Muzeum Józefa Stalina (Gori, Gruzja)
f. Statua Wolności (Nowy Jork)
g. Beate Uhse Erotic-Museum (Berlin)

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
antyuzurpator Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
antyuzurpator
antyuzurpator

1. Na wysadzenie zasługują: a. – bo będzie więcej miejsca na miesiączki c. – bo w pislandii nie ma chorych dzieci, tylko same zdrowe, więc szpital zbędny (a jeśli któreś jednak jest chore, to „bóg tak chciał”) e. – toć to statek obcych, a obcych nie lubimy g. – huta jest niesłuszna, stal powinno się wytapiać w Narodowych Dymarkach w każdej zagrodzie, w każdej wsi i. – nie wolno stawiać żadnych zapór ani tam na drodze do zwycięstwa i prawdy! 2. Zaazylujemy wszystko, za wyjątkiem: f. – przecież mamy wystarczająco dużo wolności, więcej nie trzeba g. – FUJ, apage satanas!… Czytaj więcej »