Jak Partia zrepolonizowała futbol

Jak Partia zrepolonizowała futbol

„Polska wstaje z kolan, wszyscy dokładamy starań, żeby to uświadomić naszym obywatelom, a kolega – co?” – Mateusz Morawiecki popatrzył na Jacka Kurskiego z wyrzutem. Zapytany pobladł i zapadł się w sobie.

Morawiecki przejął wychowawstwo w zastępstwie chwilowo nieobecnego pana Prezesa. Demonstrował to, stając – tak jak mu doradził konsultant od wizerunku – blisko okadzonej i umajonej drabinki, czasem nawet opierając dłoń na jej najwyższym szczeblu. Czynił to oczywiście z umiarem, taktem i należnym szacunkiem, skutecznie przy tym blokując innym dostęp do tego świętego miejsca.

Niektórzy byli wyraźnie niezadowoleni, zwłaszcza Zbigniew Ziobro, który zawsze starał się stanąć w pobliżu, wypatrując okazji, by wcisnąć się między premiera a drabinkę. Nic z tego! Morawiecki z reguły był szybszy. W nienagannie skrojonym garniturze, pewnym krokiem światowca, z wielką swobodą i nonszalancją, promieniując aurą sukcesu zmierzał wprost od drzwi i zajmował miejsce przy stopniach. Zbigniew Ziobro mógł tylko z oddali demonstrować wierność naukom pana Prezesa, czerpiąc garściami płatki róż z koszyka trzymanego przez Barbarę Bubulę i sypiąc je nad głową premiera na szczebelki.

„Co mi pan tu sypie?!” – złościł się wtedy Morawiecki, strzepując z włosów i ramion płatki przypominające duży, pachnący łupież.

Teraz jednak w sali panowała atmosfera nerwowego napięcia i nawet Ziobro stał pobladły i nieruchomy. Widząc objawy paniki w oczach Jacka Kurskiego, głos zabrał szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański:

– „Kolega Kurski chyba nie do końca rozumie, jak wielką odpowiedzialność Partia złożyła w jego ręce”.

„Ale… ale… ale właściwie, co ja takiego zrobiłem?” – wydukał szef TVP.

Morawiecki przez chwilę wyglądał tak, jakby zamierzał wybuchnąć i walnąć pięścią w najwyższy szczebel drabinki. Jednak ten gest miał jeszcze nieprzećwiczony, więc tylko powiedział lodowatym tonem:

„Wczoraj zadzwonił do mnie pan Prezes, mówiąc, że oglądał w programie pańskiej stacji mecz naszej reprezentacji. Czy może pan wytłumaczyć, dlaczego Senegal wygrał?”

„Bo… bo taki był wynik. Nie mieliśmy na to wpływu”.

„Taaak?” – w oczach premiera zamigotały groźne błyski. – „To bardzo ciekawe tłumaczenie! TVP profesjonalnie zrelacjonowała marsze KOD-u i rozgrywkę z wrogim Trybunałem Konstytucyjnym, a nie była w stanie przygotować się do Mundialu? Jestem tym naprawdę zdziwiony”.

„Właśnie!” – niemal wykrzyknął Krzysztof Czabański, który zawsze bardzo się cieszył, gdy Kurskiemu coś nie wychodziło. Nachylał się wtedy do pana Prezesa i triumfalnie szeptał mu do ucha: „A nie mówiłem, że on się nie nadaje?!”. Teraz jednak pana Prezesa tu nie było, więc okrzyk Czabańskiego się zmarnował.

„Rzeczywiście, trochę nie dopilnowaliśmy sprawy” – przyznał Jacek Kurski i spuścił głowę ze skruchą. – „Obiecuję, że w następnych meczach już się poprawimy i pokażemy zwycięstwo biało-czerwonych. Z Kolumbią 7:0, a z Japonią 5:0. Może być?”

Premier Morawiecki skinął głową. – „Swoją drogą zastanawiam się, czyja to sprawka, że Polska przegrała” – powiedział. – „Ktoś ma jakiś pomysł?” – rozejrzał się po twarzach zebranych.

Odpowiedziało mu kilkadziesiąt bystrych spojrzeń, w których kryła się głęboka wiedza i błyskotliwa inteligencja. Te atuty były największym skarbem i politycznym kapitałem, dzięki któremu Partia pod kierownictwem pana Prezesa potrafiła bezbłędnie odnaleźć właściwą ścieżkę w labiryncie współczesności. By odpowiednio chronić nietuzinkowe umysły Krystyny Pawłowicz, Dominika Tarczyńskiego, Anny Sobeckiej, Marka Suskiego i wielu innych, komisja ustawodawcza przygotowała nawet projekt specustawy o Narodowych Zasobach Intelektualnych, zakazujący przeciążania i dekoncentrowania szczególnie cennych mózgów.

„No więc?” – Premier był zniecierpliwiony przeciągającym się milczeniem.

„Proszę zwrócić uwagę, w jakich drużynach grają na co dzień członkowie naszej kadry narodowej” – powiedział wreszcie Arkadiusz Mularczyk. – „To nie jest normalne, że 80 proc. z nich jest w rękach obcego kapitału. We Francji czy Niemczech nikt by się na coś takiego nie zgodził. To jest możliwe tylko w Polsce, którą rządy PO przekształciły w kolonię Berlina. Ta odwieczna germańska strategia przechodzi z pokolenia na pokolenie: dziadek w Wehrmachcie, a wnuk w Bayernie. Dlatego przyjmiemy ustawę o repolonizacji polskiego futbolu”.

„Ale Niemcy mogą się nie zgodzić” – sceptycznie powiedział Jarosław Gowin. Zawsze dzielił włos na czworo i zgłaszał mnóstwo inteligenckich wątpliwości. – „W ramach opłat transferowych zapłacili wielkie sumy za tych zawodników i nie będą chcieli ich oddać”.

„To nie były opłaty transferowe, lecz reparacje wojenne” – odparł Mularczyk.

Wojciech Maziarski

Ćwiczenia

1. Scharakteryzuj poniższe antypolskie formacje niemieckie:

a. Wehrmacht
b. Luftwaffe
c. Borussia Dortmund
d. Bayern Monachium
e. Hakata
f. VfB Stuttgart

2. Pan Prezes był oburzony transmisją meczu Polska-Senegal, bo:

a. Wynik był niewłaściwy.
b. Widzów nie poinformowano, że Senegalczycy to uchodźcy.
c. Komentator nie wytłumaczył, co to jest spalony.

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
AdamGrzegorzMariushneutron Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
neutron
neutron

Dziękuję.
Po śniadaniu z reguły nie jadam deseru ale ten smakował wyśmienicie.

Grzegorz
Grzegorz

Mam wrażenie, że wy się tymi tekstami dławicie po czym na skutek niedotlenienia wierzycie w te pijackie banialuki.

Adam
Adam

Nie karmić trolli

Mariush
Mariush

Qrcze. Jak się czyta te opowiadania to się robi „i straszno i smieszno” ale kilka dni później czyta się wypociny Niezłomnych Bojowników o Wolność i Prawo i Sprawiedliwość I robi się tylko straszno . Lub dziś gdy się czyta „rady dla piłkarzy” Tow. Pawłowicz. Brrr.