Jak Patryk Jaki przedzierał się kanałami

Jak Patryk Jaki przedzierał się kanałami

„Chwała bohaterom!” – wykrzyknął arcybiskup Marek Jędraszewski na widok Patryka Jakiego, wychodzącego z kanału z panzerfaustem i powstańczą opaską na ramieniu. W ślad za Jakim wyłoniła się Beata Kempa z polową apteczką.

– „Chwała bohaterom!” – zgodnym chórem zakrzyknęli towarzyszący kapłanowi uczestnicy patriotycznej procesji.

Codziennie o świcie, gdy pierwsze promienie słońca rozświetlały mrok nocnego nieba, niezłomni obrońcy Sejmu trzykrotnie okrążali budynek parlamentu ze świętym obrazem, budząc paniczną trwogę wśród tłuszczy oblegającej gmach. W szczególne przerażenie wprawiały najeźdźców majestatyczne kędziorki pana Prezesa okolone srebrną sukienką ikony. Widząc je, wielu siepaczy czym prędzej wsiadało na swoje wózki inwalidzkie, by umknąć daleko od miejsca cudownie chronionego przez nieziemską moc świętego obrazu.

„Stójcież, stójcież!” – nawoływał Paweł Kasprzak, próbując opanować panikę. Bezskutecznie – rozprzężenie i chaos wdzierały się w szeregi jego obozu. Nawet Klementyna Suchanow, zwana Kolubryną, uciekała na oślep przed siebie, porzucając w błocie Gombrowicza, którym w przeszłości tyle razy torturowała prawdziwych patriotów. Wiele wody musiało w Wiśle upłynąć po każdej porannej procesji, nim dowódcom zgrai oblegającej Sejm udało się przywrócić jaką taką dyscyplinę i porządek we własnych szeregach.

Oblężenie trwało już od blisko dwóch lat, jednak dzięki kanałom zmyślni obrońcy potrafili się przemknąć niezauważeni przez pierścień wrogich wojsk. Właśnie z tej drogi skorzystali teraz Jaki i Kempa.

– „Jakże miło ujrzeć was całych po tak niebezpiecznej eskapadzie” – zwrócił się do nich komendant twierdzy Marek Kuchciński, który za zasługi dla obrony parlamentu został przez prezydenta odznaczony Orderem Stalowej Kłódki. Komendant wykazał wielką zapobiegliwość i zmysł strategiczny, każąc uzbroić Straż Marszałkowską w miny przeciwpiechotne i broń rakietową. Przewidując oblężenie, otoczył Sejm pasem żelaznych barier, kordonem funkcjonariuszy i fosą. Jako mistrz taktyki potrafił wykorzystać naturalne ukształtowanie terenu i sprzyjające okoliczności przyrody, wydając dziennikarzom i innym wrogom zakaz wchodzenia do budynku w czasie upałów z powodu obecności w biurach opozycji niebezpiecznych sinic.

„Kanałami udało nam się przedostać aż na plac Krasińskich” – powiedział wyczerpany, lecz wyraźnie szczęśliwy Jaki, a Beata Kempa w tym czasie zaczęła zaszywać dziury w jego powstańczym mundurze nicią chirurgiczną, którą zawsze miała w apteczce. Uczestnicy procesji zbili się w ciasny krąg i z wypiekami na twarzach dosłownie chłonęli każde słowo z opowieści dzielnego młodzieńca. – „Było groźnie, bo na naszej trasie kodziarze wrzucali przez włazy granaty i egzemplarze Konstytucji, ale szczęśliwie udało się nam uniknąć trafienia…”.

„Strzelali też do nas z broni palnej” – dodała Kempa, przegryzając nić.

„A gdy wyszliśmy z kanału pod samymi oknami Sądu Najwyższego” – kontynuował Jaki. – „Małgorzata Gersdorf obrzuciła nas słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe. „Konstytucja, demokracja, państwo prawa!” – krzyczała na całą ulicę, nie bacząc na fakt, że towarzyszy mi delikatna i subtelna kobieta, nienawykła do tak rynsztokowego słownictwa”.

– „W życiu nie słyszałam takich przekleństw” – przyznała Kempa. – „Ta Gersdorf to wyjątkowo wulgarna i prymitywna osoba. Trzeba ją postawić przed sądem, jak Jerzego Owsiaka”.

„Właśnie, Owsiaka” – podchwycił Jaki i ciągnął opowieść. – „Spod Sądu Najwyższego udaliśmy się prosto do Kostrzyna na Odrą, przy samej niemieckiej granicy, gdzie Owsiak zgromadził wielotysięczny tłum satanistów. Już z daleka słyszeliśmy piekielne wycie i skandowanie: „Niemcy nas leją, Niemcy nas leją!”. Podkradliśmy się bliżej i zobaczyliśmy czerwony wóz z napisem „Feuerwehr”, którego załoga polewała tłum wodą z węży. A polewani ekstatycznie wili się w błocie i wrzeszczeli niczym potępieńcy. By przerwać ten bluźnierczy rytuał satanistyczno–teutońskiego chrztu, zniszczyłem panzerfaustem pojazd wroga”.

Zgromadzeni trzykrotnie wykrzyknęli „hurra!”, pochwycili Jakiego i zaczęli podrzucać go do góry, śpiewając: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz ni dzieci nam polewał”.

– „Dopiszemy to do listy zbrodni Berlina, za które należą się nam reparacje” – powiedział Arkadiusz Mularczyk. – „Szwaby do końca świata się nie wypłacą”.

– „A począwszy od przyszłego roku zapewnimy naszej młodzieży patriotyczne wakacje, by nigdy więcej nie dopuścić już do takich ekscesów” – powiedziała minister Anna Zalewska. – „Zobowiążę kuratoria, by we współpracy z diecezjami zorganizowały akademie ku czci żołnierzy wyklętych i msze plenerowe połączone z występami chórów szkolnych oraz prelekcjami Kai Godek. Myślę, że straż pożarna tym razem przyśle polewaczki, żeby przypadkiem komuś nie przyszło do głowy znów zaprosić Niemców z bratnią pomocą”.

„Po co polewaczki?” – zapytał arcybiskup Jędraszewski. – „Załatwimy to we własnym zakresie wodą święconą”.

Machnął kropidłem, uniósł świętą ikonę i podjął przerwaną procesję, po raz trzeci okrążając tego poranka mury twierdzy Sejm.

Wojciech Maziarski

Ćwiczenia

1. Dlaczego strzał z pistoletu nie wyrządził Beacie Kempie szkody?
a. Bo strzelający nie trafił.
b. Bo strzelał ślepakami.
c. Bo kula odbiła się jej od czoła.

2. Jakie wulgarne słowa chuligani z KOD–u wieszają na pomnikach Lecha Kaczyńskiego?
a. Ku**a mać
b. Konstytucja
c. Prostytucja
d. Demokracja
e. Spieprzaj, dziadu

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o