Jak to w końcu jest z tymi obrazami w gabinecie prokuratora Święczkowskiego

Jak to w końcu jest z tymi obrazami w gabinecie prokuratora Święczkowskiego

W gabinecie obecnego szefa prokuratury krajowej zawisły trzy obrazy. To kopie dzieł Jana Matejki, które wykonała na zamówienie żona Dariusza Barskiego, byłego prokuratora krajowego i byłego zastępcy prokuratora generalnego. Pani Gabriela Barska otrzymała 3,5 tys. zł za wykonane zlecenie. Kwota może nie powalająca, ale jednak sam fakt wzbudził zainteresowanie dziennikarzy Gazety Wyborczej. Prokuratura nabrała wody w usta, tłumacząc jedynie, że mniejsze zlecenia nie stanowią informacji publicznej.

Dariusz Barski również nie widzi żadnego problemu, w tym, że to jego żona dostała to właśnie zlecenie. Jednak prokurator Krzysztof Parchimowicz, prezes stowarzyszenia Lex Super Omnia, ma swoje zdanie na ten temat. „Nie znam się na malarstwie. Wiem, że wystrój szefowskich gabinetów w Prokuraturze Generalnej od marca 2016 r. Prokuratura Krajowa] daleko wykraczał poza design, który obowiązuje w mojej macierzystej jednostce, mokotowskiej prokuraturze rejonowej. Musimy pamiętać, że analizujemy zasadność zawarcia umowy z żoną Dariusza Barskiego, świadka na ślubie Zbigniewa Ziobry, obecnie doradcy ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Jeszcze w 2015 r. Barski „za opracowanie opinii i opiniowanie aktów prawnych” pobrał z kasy Ministerstwa Sprawiedliwości 25 tys. zł”.

Jeden ze śledczych, zapytany o opinię w tej sprawie, odpowiada – „A gdzie ascetyzm, walka z bizancjum? Gdzie poszanowanie publicznego grosza? Jakież to symboliczne. Zlecenie dostaje żona kolegi prokuratora krajowego i prokuratora generalnego. A przecież prokuratura miała właśnie walczyć z układami i kolesiostwem”.

Dariusz Barski był przedstawicielem rezydenta Dudy w Krajowej Radzie Prokuratury i ponoć kandydatem Jarosława Kaczyńskiego na szefa Prokuratury Krajowej. Chodzą też słuch, że to on był autorem poselskich projektów podporządkowujących prokuraturę rządowi. Wprawdzie zaprzecza temu, ale jednak dość bezskutecznie, bo przez wielu jest wiązany właśnie z tymi projektami.

Co ciekawe. Kiedy sprawa obrazów stała się już dość głośna, nagle Prokuratura Krajowa zmieniła zdanie. Teraz wycofuje się z wcześniejszych wyjaśnień, a w mailu tłumaczy, że „kopie obrazów Jana Matejki znajdujące się w gabinecie prokuratora krajowego są jego prywatną własnością”.

Zapewne Bogdan Święczkowski uznał, że to wyjaśnienie zamyka całą sprawę, jednak jeden ze śledczych widzi to nieco inaczej – „To są jakieś żarty. Albo instytucja zawarła umowę z żoną kolegi prokuratora krajowego i prokuratora generalnego, a następnie jej szef odkupił kopie, albo szef prokuratury zawarł prywatną umowę z panią Barską i przypadkowo ją zarejestrowano w instytucji publicznej. W obu wypadkach to skandal. Dla jasności PK powinna ujawnić przelewy, inaczej wygląda to na groteskowe ratowanie twarzy”.

Konia z rzędem temu, kto zgadnie, co jest prawdą, a co zwykłym matactwem, które ma przykryć kolejny przykład, popularnego tak, kolesiostwa.

Ech, ta praworządność i sprawiedliwość w rozumieniu obecnej władzy staje się coraz większą fikcją.

Tamara Olszewska

(Źródło: wyborcza.pl)

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Jak to w końcu jest z tymi obrazami w gabinecie prokuratora Święczkowskiego"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
antyuzurpator

To mi przypomina historię z obrazem z filmu „Poszukiwany – poszukiwana”.
Przecież minister nie będzie sam sobie jakichś obrazków kupował sam od siebie, ani kwitował.