Jak wrogowie zwerbowali Przenajświętszą Drabinkę

Jak wrogowie zwerbowali Przenajświętszą Drabinkę

Sytuacja robi się naprawdę poważna – zameldował minister Joachim Brudziński, prężąc się na baczność przed drabinką spowitą kłębami kadzidlanego dymu. – Minionej nocy nasi funkcjonariusze z narażeniem życia zatrzymali i przewieźli do miejsca odosobnienia kolejnych czterech krasnali, trzech Janów Pawłów, bazyliszka, Bolesława Prusa i pingwina. Wszyscy mieli koszulki z antypaństwowym napisem.

W ostatnich tygodniach finansowani przez Niemców i George’a Sorosa wrogowie zaczęli na masową skalę werbować polskie pomniki umieszczając na nich wulgarne hasło „Konstytucja”. Odpowiednie służby Dobrej Zmiany dwoiły się i troiły, z trudem nadążając z ich internowaniem. Początkowo minister Brudziński kazał je wywozić do muzeum figur socrealistycznych w Kozłówce, ale rychło zabrakło tam miejsca i trzeba było wymyślić nową lokalizację. Wskazał ją nieoceniony Stanisław Piotrowicz, który dzięki swojemu bogatemu i rozległemu doświadczeniu życiowemu zawsze potrafił zaproponować najlepsze rozwiązanie.

Wywieźmy je do Arłamowa – powiedział. – Mamy tam obiekt, który sprawdził się już w takich sytuacjach. Trzeba tylko odnowić infrastrukturę: połatać przerdzewiałe zasieki i naprawić wieżyczki strażnicze.

Propozycję tę zgromadzeni towarzysze nagrodzili huczną owacją, a prezydent Andrzej Duda, w uznaniu zasług posła Piotrowicza, odznaczył go wysokim odznaczeniem państwowym i skromną dziewiętnastą pensją.

W ten oto sposób palący problem wrogich pomników został chwilowo rozwiązany. Zakratowane kibitki ciągnęły do Arłamowa z całej Polski i wkrótce zielone stoki tutejszych wzniesień zaroiły się od krasnali, syren, papieży i Marszałków w nienawistnych koszulkach. Trafił się nawet jeden Lech Kaczyński.

Chwilowo opanowaliśmy sytuację, ale perspektywy rysują się niezbyt optymistycznie – ciągnął Brudziński, zwracając się do gęstej chmury wonnego dymu wydobywającego się z kadzielnicy trzymanej przez Barbarę Bubulę i spowijającego Przenajświętszą Drabinkę.

Partyjni towarzysze nigdy nie mieli pewności, czy ich umiłowany przywódca jest tu z nimi w swej cielesnej postaci. Czasem w obłoku majaczyły zarysy niepokalanego kolana, buta albo łokcia i wówczas można było domniemywać, że pan Prezes zaszczycił ich osobistą obecnością. Czasami zaś drabinka wydawała się pusta, jednak był to tylko pozór, bo duch pana Prezesa zawsze unosił się w obłoku, promieniejąc jasnym światłem i ogrzewając serca swego ludu zgromadzonego u podnóża.

Dziś Barbara Bubula wrzuciła do naczynia wyjątkowo dużo kadzidła, więc dym był szczególnie obfity i gęsty. Nie było widać nie tylko szczytu drabinki, ale nawet jej szczebli. Brudziński wiedział jednak, że nie stanowi to przeszkody dla pana Prezesa, który zawsze wie, widzi i słyszy wszystko, więc niezrażony kontynuował:

W wojnie z pomnikami, które wróg zwerbował i przeciągnął na swoją stronę, musimy zastosować taką samą taktykę jak przy zwalczaniu partyzantki. Trzeba pozbawić przeciwnika bazy społecznej i zaplecza, z którego korzysta. Gdy w latach 40. wysiedliliśmy ludność ukraińską i partyzanci nie mieli się gdzie zaopatrywać, problem UPA został natychmiast rozwiązany. Teraz więc proponuję przeprowadzić akcję „Wisła 2” – wysiedlimy wszystkie pomniki z całej Polski i wywieziemy je w Bieszczady. Nie będzie na co zakładać koszulek – i po sprawie.

Tu urwał, czekając na znak ze strony pana Prezesa. Działacze Dobrej Zmiany zawsze wykazywali mnóstwo inicjatywy i mieli na podorędziu wiele świetnych pomysłów, ale nigdy nie przystępowali do ich realizacji przed uzyskaniem akceptacji umiłowanego przywódcy. Także teraz czekali więc, w napięciu wpatrując się w chmurę. Barbara Bubula też znieruchomiała, a kadzielnica w jej ręku zaczęła dogasać. Dym stawał się coraz rzadszy, z wolna zaczęły w nim majaczyć zarysy szczebli.

W miarę, jak drabinka wyłaniała się z wonnego obłoku, serca zgromadzonych ogarniała trwoga i przerażenie. Posłanki zaczęły przenikliwie piszczeć, a Krystynie Pawłowicz pudełko z sałatką upadło na podłogę. Mężczyźni kurczowo zaciskali dłonie w pięści. Opanowanemu zazwyczaj Markowi Suskiemu wyrwało się: „O ty w życiu!”.

Po chwili dym rozwiał się całkowicie i drabinka wyłoniła się w pełnej krasie. Wroga ręka naciągnęła na nią koszulkę z wulgarnym hasłem. Nienawistne słowo „Konstytucja” paliło żywym ogniem i wbijało się w umysły zgromadzonych niczym zatruty cierń.

Biada nam, biada! – szeptali.

 

Ćwiczenie

Który z pomników zwerbowanych przez wroga jest najgroźniejszy?

  1. Lech Kaczyński
  2. Krasnal Gapcio
  3. Jan Paweł II
  4. Smok wawelski
  5. Reksio
  6. Jan III Sobieski

 

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
BożenaWojtek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wojtek
Wojtek

Takie pisanie dla pisania………..

Bożena
Bożena

Panie Wojtku-mniej kadzidła!!!!