Jak żyć, panie premierze?

Jak żyć, panie premierze?

Przegramy wszyscy, jeśli tak bardzo się podzielimy, że połączenie będzie już niemożliwe.

Donald Tusk przekazał Polakom swoje przesłanie. Ważne przesłanie, bo chodziło w nim o ratowanie Polski pękniętej na pół, gdzie wciąż trwają próby palenia mostów przerzuconych nad przepaścią, dzielącą walczące obozy. Tusk przywiózł gałązkę oliwną ludziom, którzy nie chcą ze sobą gadać, a jeśli muszą, to już nie mówią, tylko krzyczą. Wezwał do zgody rodaków, od kilku lat umiejętnie podburzanych i szczutych na siebie wzajemnie. Nawoływał do opamiętania i otrzeźwienia zarówno tych, którzy Polskę traktują jak łup należny im w podbitym kraju, jak i tych, którzy planują wyciąć w pień najeźdźców, bo pozbawieni wolności i godności nie potrafią żyć obok.

Słowa Donalda Tuska skłaniają do myślenia. A jest o czym myśleć. – Zwycięstwo wyborcze to nie anihilacja, wygrana nie może oznaczać eliminacji oponentów – mówił Donald Tusk. Od zawsze był tego zdania. Kiedy został premierem nie zrobił generalnej czystki w urzędach.  Pozwolił, by na ważnych stanowiskach państwowych przetrwało wielu funkcjonariuszy Kaczyńskiego. Pozostawił na czele służb Mariusza Kamińskiego, mimo że ten, wbrew etycznym standardom urzędnika państwowego, publicznie sugerował, że na Platformę głosować nie należy. Donald Tusk nie palił się też do rozliczenia prominentnych działaczy PiS za ich bezprawne decyzje. W konsekwencji ewidentne naruszenia prawa, które dały początek obecnemu bezprawiu, pozostały bezkarne.

Czy nasz były premier chciałby po wyborach powtórnej abolicji? Jeśli tak, ryzykujemy nie tylko przetrwanie antydemokratycznego „układu”, ale także upowszechnienie i praktycznie usankcjonowanie bezkarności za przestępstwa motywowane politycznie. Jeśli nie – chciałbym usłyszeć wyraźną wskazówkę, że „rezygnacja z odwetu” nie oznacza tym razem odpuszczenia grzechów i powszechnej amnestii dla ewidentnych przestępców łamiących prawo i że odstąpienie od rewanżu nie oznacza pozostawienia na stanowiskach państwowych skompromitowanych funkcjonariuszy PiS oraz ich niekompetentnych pociotków.

– Z pokonanym przeciwnikiem trzeba znaleźć nić porozumienia. Musimy wyjść sobie naprzeciw – apelował Donald Tusk.  Niełatwo przychodzi mi wyobrazić sobie to „wyjście naprzeciw”, które złośliwie kojarzy mi się z popularnym hasłem w stanie wojennym: WSTĄP DO ZOMO – WYJDZIESZ NA LUDZI.  Owszem, potrafię zrobić krok w kierunku myślących niesamodzielnie.  Tylko co miałbym powiedzieć stając naprzeciw licznych rodaków ślepo wierzących w idiotyczne teorie smoleńskie, tajne związki Tuska równocześnie z Merkel i Putinem oraz przekonanych, że edukacja seksualna wystawia dzieci i młodzież na pastwę pedofilów?  Jak porozumieć się z tymi, którzy za nic nie chcą odłączyć się od Matrixa? Próbuję też wyobrazić sobie rozmowę z PiS-owskimi inżynierami dusz, z cynicznymi oszustami nazywającymi Polaków „ciemnym ludem”, któremu wcisnąć można najgłupszą nawet ściemę. Kiedy próbuję sformułować przyjazne przesłanie do tych, którzy z premedytacją zaczadzili swoich rodaków oparami absurdu i zapędzili ich w świat alternatywny, to nie potrafię znaleźć innych słów, niż powszechnie uznane za obelżywe.

Donald Tusk namawia mnie, bym nie traktował przeciwników politycznych jak śmiertelnych wrogów, bo niezależnie od wyniku wyborów przyjdzie nam żyć obok siebie.  Mam z tym problem. No bo – jak żyć, panie premierze? Jak żyć w towarzystwie ludzi, dla których partyjne wytyczne są jedynym źródłem norm prawnych i reguł etycznych? Jak żyć obok tych, którzy zdecydowali się przekroczyć granicę zdrowego rozsądku i egzystować odtąd w świecie nierealnych nonsensów? Jak przekonać posła Mularczyka, że jego żądanie wypłacenia Polsce prawie biliona dolarów odszkodowania za straty wojenne są absolutną mrzonką, która może zepchnąć Polskę z powrotem do przedpokoju Europy, w pobliże drzwi wyjściowych? Jaki kompromis mógłbym osiągnąć z europosłem Legutką, pasożytującym na europejskiej wspólnocie, który za unijne pieniądze chciałby Unię rozwalić i na jej gruzach przywrócić dawną wspólnotę węgla i stali? Co miałbym powiedzieć kurator Barbarze Nowak sugerującej, że to ludzie z ZNP wywołują alarmy bombowe w szkołach? Jak rozmawiać z prezesem Kaczyńskim, który zapisał Episkopat do swojej partii, broni Kościoła przed nim samym i odmawia patriotyzmu występującym przeciw zarazie pedofilii wśród kleru? Co miałbym powiedzieć ministrowi Brudzińskiemu, który nie zna podstaw demonstracyjnie głoszonej wiary, nie ma pojęcia, że cześć oddawana obrazom to bałwochwalstwo i który łatwiej kojarzy swastykę z hinduskim symbolem szczęśliwości, niż tęczę z biblijnym znakiem początku nowego życia po zakończenia czasu trwogi? Byłbym wdzięczny za wskazówkę – czy chodzi o to, by rozpocząć debatę z takimi jak Legutko, Nowak, Kaczyński, Brudziński, lub Mularczyk i życzliwie roztrząsać ich „argumenty”, czy o to, by wyjść im naprzeciw, prostować ich kłamstwa, polemizować z propagandowymi idiotyzmami, obnażać cyniczne szyderstwo sentencji „do polityki nie idzie się dla pieniędzy” – czyli stawać przed nimi, z odkrytym czołem, w prawdzie i w języku, który nie wyklucza?

Wątpliwości i pytania do byłego premiera, a przyszłego prezydenta, nie umniejszają wagi jego przesłania dla Polaków. Bo prawdą jest, że najlepsze 30 lat w historii Polski miało swoje źródło w kompromisie między obozami podzielonymi jeszcze bardziej niż obecnie.  Prawdą jest, że nienawidzący się nawzajem usiedli kiedyś do okrągłego stołu i doszli do porozumienia.  I prawdą jest również, że przegramy wszyscy, jeśli tak bardzo się podzielimy, że połączenie będzie już niemożliwe. Tylko jak temu zapobiec? I czy możliwa jest narodowa zgoda, jeśli tylko jedna strona pójdzie drogą kompromisu? A jeśli nie, to jak żyć, panie premierze? Jak żyć?

Andrzej Karmiński
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Zgredzinkaparagraf22Rafał PPolka gorszego sortuZwinka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwinka
Zwinka

Mam takie same obawy. To jak liczyć na ugodę z waranem z Komodo.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Trudno będzie. Ale rozliczenie za ewidentne przestępstwa to nie odwet, tylko konieczność, jeśli mamy kiedyś wrócić do jakiej takiej normalności. Ale to nie może wyglądać jak polowanie na czarownice. Naprawdę będzie bardzo trudno.

Rafał P
Rafał P

Co to ma znaczyć: „jeśli tak bardzo się podzielimy”? To możemy się jeszcze bardziej podzielić?
Jak na razie, to jeszcze mamy coś w rodzaju koalicji antykaczystowskiej. Ale ile ona liczy? 40% wyborców? Po wyborach się rozpadnie, bo każdy z koalicjantów zechce być tym najważniejszym. O ile wygrają. Zjednoczyć nas mógłby tylko zewnętrzny wróg. Ale taki, na szczęście, nam nie grozi. No to będziemy się żarli miedzy sobą.

paragraf22
paragraf22

Premier Tusk miał na myśli suwerena, a nie tych łamiących prawo. Tak go zrozumiałem. Mam nadzieję, że dobrze.

Zgredzinka
Zgredzinka

„Suweren” to w ogóle nie kumał o co biega.