Polski ambasador o swoim niemieckim odpowiedniku publicznie mówi „pedał”

Wielkie nagrody w MSZ. To dopiero trzeba mieć tupet!

Pan ambasador wezwał mnie na dywanik. Kompletnie się tego nie spodziewałam. Myślałam, że chodzi o sprawę służbową. Najpierw oznajmił, że się na mnie zawiódł, bo oczekiwał, że – tak jak obiecałam – będę apolityczna. Powiedziałam mu wtedy, że Parada Równości ma się nijak do polityki, a po drugie, to moje prywatne kanały społecznościowe. Mogę sobie w nich publikować, co chcę. Powiedział mi wtedy, że musiał się za mnie wstydzić na przyjęciu kościelnym.” – mówi w rozmowie z Gazetą Wyborczą, Margrét Adamsdóttir, sekretarka polskiego ambasadora na Islandii Gerarda Pokruszyńskiego.

Była już pracownica polskiej ambasady nie ukrywała swego zdziwienia i oburzenia postawą dyplomaty. Podkreśla, że dla Islandczyków Parada Równości jest okazją do świętowania całymi rodzinami i żadnemu szanującemy się islandzkiemu pracodawcy nie przyszłoby do głowy skomentowanie udziału paradzie.

W udzielonym wywiadzie Margrét Adamsdóttir przytoczyła jeszcze inne skandaliczne zachowania i wypowiedzi ambasadora Pokruszyńskiego. „To było jesienią 2019 r. Wtedy zmieniał się ambasador Niemiec, przyjechał do nas, żeby się przywitać. Po tym spotkaniu w rozmowie z innymi pracownikami pan Pokruszyński nazwał go „pedałem”. Wzburzyliśmy się wszyscy, jak nasz szef może używać tak niedyplomatycznego języka – na takim stanowisku powinno się uważać” – mówi Adamsdóttir, dodając, że pracownicy są dodatkowo zmuszani do wykonywania poleceń żony ambasadora.

Dziennikarze Gazety Wyborczej zwrócili się do Ambasady RP na Isladii z prośbą o skomentowanie sprawy, jednak do chwili obecnej nie uzyskali żadnej odpowiedzi.

Zostań patronem KODUJ24.PL

wb

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Shaq
Shaq
7 września 2020 06:37

Całkiem możliwe, że pokazywanie, iż na ambasadorskie stanowisko pis jest w stanie wysłać nawet największego buraka, jest jedynym ich wkładem w polską myśl dyplomatyczną. Nawet na pojedynek nie można takiego Pokruszyńskiego wysłać, bo wg normalnych standardów toto nie posiada zdolności honorowej.
To nie jest pierwszy jego wybryk, wystarczy poszukać w sieci.

Dron
Dron
7 września 2020 09:47

Ten, kto nazwał ich dyplomatołkami, miał 100%-ową rację.

AntyKler
AntyKler
7 września 2020 13:13

A niemiecki o swoim polskim odpowiedniku – „dzban”.