Jarosław Pinkas, szef Głównej Inspekcji Sanitarnej zrezygnował ze stanowiska. Kulisy odejścia

Władza pracuje: zmienią się rekomendacje dotyczące organizacji wesel

W czwartek media informowały o chorobie Pinkasa. Wczoraj miał jeszcze złożyć wyjaśnienie, dlaczego w oficjalnych statystykach brakuje tysięcy zakażonych. Zamiast tego niespodziewanie złożył dymisję ze stanowiska „ze względu na gwałtowne pogorszenie się stanu zdrowia”. „Byłem przekonany, że jestem ze stali” – wyznał Pinkas.

 

Podobno sytuacja ta jest bardzo na rękę ministrowi zdrowia, Adamowi Niedzielskiemu, który  już dawno chciał się Pinkasa pozbyć. Teraz, przy szalejącej epidemii, GIS pokieruje Krzysztof Saczka, informatyk bez żadnego doświadczenia. Dla ministra jednak najważniejsze jest, że to jego człowiek i pozwoli sobą kierować.

Wprawdzie Pinkas jest znany z tego, że chciał pandemię leczyć przy pomocy lodu wkładanego do majtek, miał jednak wykształcenie medyczne. Był chirurgiem, uczył się u prof. Zbigniewa Religi, a w 2005 r. został u jego boku wiceministrem. Gdy PiS wrócił do władzy, robił karierę u boku ministra Radziwiłła. W sierpniu 2018 r. objął stanowisko głównego inspektora sanitarnego. Miał za zadanie połączyć inspekcje sanitarną, weterynaryjną i handlową w jedną całość, ale nigdy do tego nie doszło.

 

Jeszcze w połowie lutego na posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia lekceważył wirusa i uznał go za „element gry politycznej”. Gdy na wiosnę okazało się, że zachorowań było stosunkowo niewiele, Pinkas określił to jako swój sukces.

Dopiero jesień tego roku obnażyła w całości nieprzygotowanie i słabość sanepidu. Instytucje, które dotąd zajmowały się nielicznymi przypadkami zarazy wśród zwierząt albo zawartością szkodliwych substancji w jedzeniu, teraz musiały przejąć cały ciężar dowodzenia systemem ochrony przed zakażeniem. Bez dodatkowego wsparcia finansowego i personalnego, nawet bez wystarczającej ilości telefonów z wyjściem na miasto, musiały kontaktować się jednocześnie z kilkoma tysiącami ludzi. Z tym wszystkim, jak już wiemy, Sanepid sobie nie poradził.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Jeszcze w połowie września Pinkas w radiu RMF FM przekonywał, że po 15 października liczba zakażeń zacznie spadać. Gdy stało się zupełnie odwrotnie, szef GIS nagle znikł z mediów.

Oficjalnie Krzysztof Saczka, bez wykształcenia medycznego, nie może stanąć do konkursu na szefa Sanepidu. Dlatego też konkursu nie będzie – poinformował Wyborczą zaufany człowiek w resorcie zdrowia. A pacjentom, zamiast kontaktu z niedostępnym Sanepidem pozostanie tylko lód.

/ep/

źródło: gazeta.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Lehoo
Lehoo
21 listopada 2020 12:53

Myślę, że był marnym chirurgiem, to poszedł w politykę. Dać mu lewatywę na drogę, bo mu się ona po prostu należy

HerodAntypis
HerodAntypis
21 listopada 2020 13:14

Gościu ma nazwisko które się rymuje z kaczka i to jest o wiele wazniejsze niż wykształcenie medyczne.
Miałeś chamie w gaciach zimny lód, ostanie ci się jeno s.aczka.