Jeden dzień z życia wykluczonej

Jeden dzień z życia wykluczonej

Dwa lata temu, dokładnie 15 sierpnia 2018 roku napisałam ten tekst. Dzisiaj wpadł mi w ręce, przeczytałam go ponownie i zadumałam się. Wtedy wydawało mi się, że to coś z gatunku fantasy, ale teraz wcale nie jestem tego pewna.

Za chwilę władza zlikwiduje niezależne media i wolność w internecie. Za chwilę Ordo Iuris będzie nam dyktować, jak żyć, księża będą zaglądać nam do łózek i pod nie, partia rządząca położy łapę na wszystkich obszarach życia publicznego i tego naszego, nawet bardzo osobistego. Będą wychowywać nasze dzieci na godnego wyborcę PiS-u, mówić nam, co wolno kupować w sklepie, jakie filmy oglądać, z kim rozmawiać, komu ufać, w co się ubierać, jak budować relacje damsko-męskie, jaka jest rola kobiety w polskim państwie wyznaniowym. Każdy nasz dzień, minuta po minucie, godzina po godzinie, będzie skrupulatnie zaplanowany przez tych ,którzy czuwają nad naszą moralnością i praworządnością podług opracowanego wcześniej wzorca. Tonąc w szarości pewnie nawet nie zauważymy, że nie ma już problemu z „ideologią LGBT”, bo kto mógł, już uciekła, a komu się nie udało, zszedł głęboko, do podziemia. Kolejne wybory staną się fikcją, obudowaną pozorami demokracji…

Przerażająca wizja, ale czyż nierealna?

Jeden dzień z życia „wykluczonej”
(niedaleka przyszłość)

Godzina 8.30
Wstałam bo musiałam. Kolejny dzień do przeżycia – pomyślałam i aż mną zatrzęsło. Od dawna już otaczająca mnie rzeczywistość aż mdli. Pogoda piękna, wypiłam kawę, zebrałam stare kości do kupy i ruszyłam do pobliskiego sklepu.

No proszę, jaka zmiana. Przez noc ktoś postawił obok mojego bloku kapliczkę Jarosława Kaczyńskiego. Stoi taka rosła i piękna, a przed nią kilkanaście rozmodlonych osób. Klęcząc, kiwają się na prawo i lewo, a słowa modlitwy „Jaruś nasz, któryś jest z nami…” unoszą się wysoko, wysoko. Przyspieszam nieco, bo czterech policjantów, przytwierdzonych do kapliczki grubym łańcuchem, obserwuje mnie podejrzliwie. Jeszcze chwila i dojrzą tę blizną na czole, oznakę wykluczenia polskości, a wtedy to mi się dostanie. Mandat, sąd i kilka miesięcy w więzieniu dla takich jak ja, murowane.

Mijam śmietnik. Od dawna nikt nie wywoził śmieci, więc cuchnie niemiłosiernie. Niesamowite, przy bocznej ścianie urzęduje dwóch napakowanych łysolków. Zaopatrzeni w farby i pędzel, pieczołowicie malują wielkiego orła w koronie. Wow, jeden z nich wyciąga kolejne piwo z torby, a drugi…właśnie siusia. Nie przeszkadza mu że krople jego patriotycznego moczu padają na koronę orła. Już chciałam im zwrócić uwagę, ale natychmiast zaczęli na mnie krzyczeć i pojawiło się dwóch policjantów. Spisali mnie za napaść czynną na patriotów (dowodem w sprawie ta nieszczęsna blizna) i mam czekać na wezwanie do sądu. Ech…
W sklepie standard. Tylko Gazeta Polska i DoRzeczy. Sprzedawczyni, rozglądając się ostrożnie, wyciąga spod lady Wyborczą i wrzuca mi do torby. Huraaaa! Wreszcie, po tylu miesiącach, uda mi się poczytać moją gazetę. Ależ radość.

Z zakupami przemykam szybko do domu. Tłumek pod kapliczką znacznie większy, a obok pojawiła się ławeczka z Ziobrą z gliny. Chciałam przysiąść, bo się zmęczyłam, ale usłyszałam – ta z blizną, sio…to miejsce tylko dla prawdziwych Polaków.

Godzina 12.45
Jestem w urzędzie dla takich jak ja. Muszę się meldować co tydzień, by władza miała pełną wiedzę o mnie i mogła wreszcie podjąć decyzję,, co ze mną zrobić. Najpierw obszerna ankieta, a w niej pytania typu – czy już kocham Jarosława Kaczyńskiego; kiedy zamierzam oddać hołd PiS-owi. Moje odpowiedzi nie satysfakcjonują, więc trafiam na dwie godziny na dołek. Idę w zaparte, więc wypuszczają mnie. Mam czekać na decyzję, bo już czas najwyższy, by zrobić z takimi jak ja porządek.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Godzina 16.00
Udało mi się dotrzeć na spotkanie „bliznowatych”, ale to czas zmarnowany. Jest jak zwykle czyli, kłócą się, obrzucają kalumniami, każdy chce ustawić innych podług własnej wizji. Kurczę, do nich też nie pasuję. Tutaj też czuję się wykluczona Wiadomo, jak nie płyniesz z falą to jesteś wrogiem…nawet dla swoich.
Wracam do domu. Oczywiście piechotą, bo od dawna nie wolno nam wsiadać do autobusów. Mijam park, w którym kiedyś tak chętnie przesiadywałam, ale teraz straszy mnie napis przy wejściu – Tym z blizną wstęp wzbroniony. Idę poboczem, bo nie wolno nam chodzić po chodniku. Ktoś na mnie napluł, ktoś walnął różańcem w plecy, a jakiś osiłek ukradł mi portfel. Zgłosić na policję? Bez sensu. Policja nie chroni takich jak ja.

Godzina 21.00
Dzwonek do drzwi. Listonosz i list z mojego urzędu. Siadam przy stole, zapalam świeczkę, bo odłączono mi prąd (jako ta z blizną nie zasługuję, by z niego korzystać), no i proszę…jest decyzja. Mam się spakować i za 24 godziny stawić się na dworcu. W ramach współpracy z ONZ załapałam się na przesiedlenie do Syrii. To dla mojego dobra, bo państwo nie jest w stanie zapewnić mi bezpieczeństwa.

Godzina 24.00
Rozglądam się po mieszkaniu, które za chwilę, będzie włączone w program Mieszkanie Plus i przekazane w lepsze, pisowskie, ręce. Czy coś czuję? Nic… Już nic…

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
JantarAntyKaczorGoool Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Goool
Goool

Srogie piguły weszły.

AntyKaczor
AntyKaczor

Tia… hihihi hahaha. Czy ktoś jeszcze ma jakieś ale? Zdążamy powoli do takiej sytuacji. Oczywiście z godnością, wstając z kolan. Podobnie jest w kinie. Wychodzimy i kombinujemy: co brał scenarzysta wymyślając taką fabułę. Po paru, parunastu latach okazuje się, że fantazja jest jak najbardziej realna. Jakoś mi nie jest do śmiechu. Już teraz niektórzy traktują prezesa jak osobę która ma „pacaneum” na wszystko. Przypomnę osławione ” łono oraz piersi karmiące PADa). To miało miejsce w realu. Więc jest potencjał. Jak dojdziemy do sytuacji, że prezes będzie opowiadał najśmieszniejsze dowcipy to już naprawdę nie będzie wesoło.

Jantar
Jantar

Pani Tamaro, wizja ta jest przerażająca, ale do wyborców PiS w ogóle to nie dociera. Oni są tak wpatrzeni w swojego prezesa i kościelnych hierarchów, że nie dostrzegają, co prezes im szykuje. A jak się zorientują to już wszystko będzie domknięte i zakleszczone. I odczują to dopiero wtedy, kiedy ich uderzy po kieszeni, albo kiedy będą mieli starcie z pisowskimi partyjniakami. Do tego czasu będą Kaczyńskiemu i hierarchom we wszystkim przytakiwać i wypełniać ich polecenia. I niestety szykuje nam się powtórka z hitlerowskich Niemczech, albo z rządów generała Franco w Hiszpanii. Chętnych do ponownego uruchomienia i obsługi pieców gazowych obozów… Czytaj więcej »