Jedni zachwyceni, a my wciąż zdziwieni…

Polska cierpi obecnie na rozdwojenie jaźni.

Polska cierpi obecnie na rozdwojenie jaźni.

Czy się z tym zgadzamy, czy nie, musimy wreszcie przyjąć do wiadomości i pogodzić się z faktem, że nasza Polska cierpi obecnie na rozdwojenie jaźni. Jeden naród, a w nim bezkrytyczni wielbiciele obecnej władzy – osoby, którym wszystko jedno, byle im się spokojnie żyło i tacy jak ja… wciąż zdziwieni, nie pojmujący do końca, co właściwie się stało, że jest tak, jak jest.

A jest wyjątkowo nieciekawie. Wydawało się, że przez minione 27 lat społeczeństwo okrzepło w budującej się demokracji, nabrało rozumu, wreszcie zmieniło swoje spojrzenie na ludzi i świat. Stało się bardziej otwarte, przyjazne wobec wszelkiej inności. Jak mało trzeba, by jednak okazało się, że była to tylko mrzonka. Ot, jakaś taka iluzja, w którą zapewne bardzo chcieliśmy uwierzyć. To nie kto inny, jak właśnie PiS udowadnia nam każdego dnia, jak bardzo się myliliśmy. Mistrzowie w szukaniu wroga, co zaspokaja najgorsze instynkty części narodu, ruszyli do boju.

Na pierwszy ogień PiS wzięło PO. Logiczne, bo przecież to z nimi trzeba było wygrać wyścig do parlamentu. Nagonka rozwijała się powoli, acz bardzo skutecznie. Ludzie wspaniale odnajdywali się w tym szczuciu przeciwko PO, tym bardziej, że prezes Kaczyński miał sporo punktów do zahaczenia. Politycy partii konkurencyjnej podali mu je dosłownie na tacy. Przekupiony pięknymi słowami i obietnicami naród nawet się nie zorientował, kiedy brzydkie fakty, obciążające PO, przeszły w kłamstwa i manipulację. Polska w ruinie, rządy lobbystów, wiernopoddaństwo wobec UE i w ogóle świata, no i ten Tusk, największe zło Polski. Mity i fakty umiejętnie splecione ze zbrodnią smoleńską zrobiły swoje. PiS zdobyło władzę i te 18% głosujących na nich Polaków zwariowało ze szczęścia.

Po wyborach nadszedł czas na utrwalenie w swoim elektoracie winy PO za całe polskie zło i nastąpiła pierwsza próba przeciągnięcia na swoją stronę tzw. leniuszków, czyli tych, którym się nie chce brać udziału w wyborach, bo mają ciekawsze zajęcie od polityki. Kto zniszczył Polskę? Tusk. Kto źle o Polsce mówi na forum UE? Tusk. Kto ma niemieckie korzenie? Tusk. Kto walczy z polskim Kościołem? Tusk. Kto nie dba o dzieci i ich rodziców? Tusk. Kto wykończył polską edukację i kulturę? Tusk. Kto dokuczył biednemu Jarosławowi Kaczyńskiemu? Tusk. I tak ten biedny Donald Tusk wbił się do głowy wielbicieli prezesa jako synonim największej tragedii, która spotkała Polskę. PiS mogło odetchnąć z ulgą. Ufff, udało się…

W końcu jednak temat się nieco przejadł, spowszedniał, więc trzeba było wskazać kolejnego wroga, który utrzyma wyborców przy PiS-ie. Padło na Niemcy, bo nas nie lubią, coś tam za plecami naszymi kombinują, a ta Angela Merkel to już w ogóle antypolskie dno. Myśleli, myśleli… i wymyślili. Odszkodowania za niemiecką okupację w latach 1939 – 1945, za zabijanie Polaków, za gnębienie. Elektorat wręcz zakwiczał z radości. Jakże pięknie to żądanie wpisało się w ich nastawienie do sąsiadów zza Odry. Jechać tam do pracy czy na handelek jest super, ale sprawiedliwości musi stać się zadość, bo Niemiec odwiecznym wrogiem Polaków jest i basta. Ma nam zapłacić za całe zło i tyle w temacie.

Kiedy kwestia odszkodowań nieco już okrzepła i przestała budzić większe zainteresowanie, przyszedł czas na Żydów i Ukraińców. Zgadzam się z tymi, którzy mówią, iż znowelizowana ustawa o IPN to pic na wodę i praktycznie jest tylko pustym zapisem. Już to widzę, jak ktoś np. na Kanarach powie coś, co narusza polską godność i natychmiast nasza władza ściąga gościa do Polski i zamyka w więzieniu na 3 lata. Słowo daję, nabrać na to może się tylko ten, kto zatracił gdzieś umiejętność realnej oceny świata, w jakim żyje. Ewidentnie ten pomysł z ustawą, skierowany jest do swoich, by znowu dać im kolejną pożywkę, by utrzymać ich przy sobie. W końcu nic tak mobilizująco na prawdziwego Polaka nie działa, jak walka o godność i honor, a przy okazji nakarmienie polskiego antysemityzmu i alergii na co niektóre narody. Tak więc mamy ustawę, która nic nie znaczy i mamy tak pokazowy wybuch nienawiści, że aż dech zapiera. Politycy PiS, niektóre „autorytety” prawicy, kilku historyków pławią się teraz w tej, wywołanej przez brak pomyślunku, histerycznej atmosferze, wbijając do głów jakieś dalekie od prawdy fakty pseudohistoryczne. A wierni PiS-owi obżerają się tą rozbudzoną fobią po uszy i nawet nie widzą, do czego ta sytuacja nas – jako Polskę – prowadzi. PiS się raduje, lud to kupuje, a słupki w sondażach rosną…

Sukcesywnie, gdy robi się zbyt spokojnie i PiS traci na chwilę inwencję twórczą, wskakuje temat UE. Tej złej, antypolskiej, która nas wykończy. Tyle kasy od nas wyciąga, a w zamian, co? Te drogi, autostrady, remonty ulic i zabytkowych kamienic, międzynarodowe projekty naukowe, wymiana studentów, poprawa jakości szpitali, inwestycje to tylko nasza, polska zasługa, bo UE nas okrada i nic więcej. Do tego wtrąca się w nasze wewnętrzne sprawy. Nas, Polaków, chce uczyć praworządności i sprawiedliwości? Hańba! Po prostu hańba!

Ciekawe, kto będzie następny. Jestem przekonana, że PiS znajdzie kolejny cel do atakowania, bo przecież nic tak nie trzyma narodu w ryzach, jak przypomnienie mu, kto jest wrogiem, jak strach przed „obcymi” i wiara w światowy spisek antypolski.

A kiedy już wyczerpią się wszystkie możliwości, to pozostanie tylko jedno. Mocniej jeszcze zadziałać na własnym terenie, wskazując jako wroga tych, którzy nie dają się nabrać na bajeczki PiS-u. Jeszcze władza się nieco kryguje, próbuje zachować pozory, ale przyjdzie moment, gdy jej uderzenie będzie ostre i bezpardonowe. Postawi przeciwko „niepraworządnym” babcie z różańcami, dziarskich staruszków z krzyżami, nacjonalistów i polskich neonazistów. A co sobie sama będzie brudziła łapki. Oddany im elektorat załatwi „gorszy sort” na chwałę prezesowi i reszcie.

No i taką mamy polską rzeczywistość. Jedni są szczęśliwi, bo PiS zaspokaja ich potrzeby materialne i duchowe. Pozwala im być wreszcie sobą, takimi pełnymi agresji, antysemitami i rasistami. Daje swoje przyzwolenie i nagradza dobrym słowem za atakowanie każdego, kto nie należy do tej teatralnej trupy.

Pozostali, którzy jeszcze się uchowali, wciąż nie mogą wyjść ze dziwienia, że wróciła taka Polska, jak z najgorszych, sennych koszmarów. Cały system wartości obywatelskich przestaje się liczyć, a obecna władza stawia tylko na to, co zapewni jej dostęp do koryta na długie lata. No i na tych, którymi łatwo da się manipulować, łatwo wykorzystać, dając im ochłapy w postaci przekonania, że teraz są tacy ważni.

Może więc już czas przestać się dziwić, wziąć tę naszą mroczną rzeczywistość na klatę i skonsolidować siły, by zatrzymać ten pochód „zombie”?

Tamara Olszewska

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Jedni zachwyceni, a my wciąż zdziwieni…"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Jeszcze raz spytam – jak w takiej sytuacji nie pogardzać tymi otumanionymi, zidiociałymi oszołomami z rodzin radia z ryjem, klubów gazpolu, faszystom wieszającym na szubienicach portrety, no i przede wszystkim jak nie gardzić karaluchem, który wskakuje na mównicę i rzyga? Kolejne 1,5 mln PLN poszło się bujać, bo nagrody dostali najwięksi szkodnicy, po których nie wiadomo kto i kiedy posprząta. Debilstwo pisowskie jest całkowicie zaimpregnowane na jakiekolwiek argumenty, nie słucha i nie chce słuchać, nie widzi i nie chce widzieć. Mam tylko nieśmiałą nadzieję, że tak naprawdę jest ich o wiele mniej, niż pokazują sondaże. Póki co – jedyna szansa… Czytaj więcej »
Gekon

No, przyznać się, kto podniecał się wsparciem generała Kufa Drahrepusa? XD

Zdegustowany

Ależ to jest słabe. Może jednak spróbujcie się ogarnąć na wybory parlamentarne 2023?

Andrzej

Ja nie jestem zmartwiony- mnie to przeraża, przygnębia i trapi.