Jerzy Dziewulski: Gdyby Kościół chciał rozliczyć się z pedofilii, wystarczyłoby zajrzeć do teczek SB

Jerzy Dziewulski: Gdyby Kościół chciał rozliczyć się z pedofilii, wystarczyłoby zajrzeć do teczek SB

Jerzy Dziewulski, były poseł SLD i milicjant, antyterrorysta i komandos, w wywiadzie dla tygodnika „Wprost” kreśli ponury obraz polskiego Kościoła, panującej w jego środowisku pedofilii i atmosfery otwartego szantażu w czasach PRL.

„Pedofilów w sutannach komunistyczna Służba Bezpieczeństwa „miała na talerzu” – opowiada. „Zamiast karać, szantażem zmuszano ich do współpracy” – dowodzi mówiąc, że 30 procent polskich księży było w czasie komuny kapusiami komunistów.

Wielce kompromitujące materiały SB mała mieć, wedle relacji Dziewulskiego m.in. na ks. prałata Henryka Jankowskiego. Rozmówca tygodnika wyjawia, że już przed kilkudziesięciu laty mówiło się o przestępstwach seksualnych ks. Jankowskiego. Jego zdaniem prałat był zarejestrowanym informatorem. „Przecież Jankowski nie przyszedł do SB i nie powiedział – kocham PRL, chcę donosić. Oni mieli na niego naprawdę grube haki” – argumentuje.

Były milicjant podkreśla, że po upadku komuny wszystkie teczki personalne kleru zostały przekazane Episkopatowi, albo, jak przypuszcza, zniszczone. Dodaje, że pedofilów można było w tamtej sytuacji łatwo namierzyć i wyeliminować z Kościoła. Wystarczyło zajrzeć do teczek SB, lecz to nie nastąpiło.

 „Skutek jest taki, że Kościół dziś udaje, że szuka pedofilii, a miał ich na talerzu. (…) Gdyby teczki ujrzały światło dzienne, nie mam wątpliwości, że Kościół jako instytucja po prostu by upadł” – mówi z przekonaniem.

Wspominając ponure czasu komuny Dziewulski przywołuje swoje rozmowy z byłymi funkcjonariuszami SB z Departamentu IV, czyli komórki do spraw Kościoła:

„Powiedziano mi oficjalnie: żaden ksiądz nie przyszedł do SB z własnej woli, wszystkie werbunki były oparte o szantaż. Gdy było przypuszczenie, że można znaleźć haka na księdza, zakładano mu podsłuch, robiono rozpoznanie, kontrolę operacyjną i za tydzień bezpieka wiedziała już wszystko – opisuje Dziewulski metody SB w rozmowie z „Wprost”.

Bezpieka próbowała łamać również zakonnice – przypomina Dziewulski. „SB chciało wykorzystać m.in. ich wiedzę na temat molestowania, a nawet brutalnych gwałtów na zakonnicach przez księży. SB docierało do nich i próbowało sił, ale nawet w tej sytuacji kobiety zakonne nie sypały. Jestem pełen podziwu dla zakonnic, w ogóle dla kobiet tamtego czasu, bo jeśli mówić o grupie społecznej, która bezpiece często pokazywała gest Kozakiewicza, to właśnie kobiety” – podkreśla Jerzy Dziewulski.

/p/

Źródło: Fakt/Wprost

Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
FeldkuratZwinkagustaw Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
gustaw
gustaw

Jezeli 30% ksiezy wspolpracowalo z Bezpieka tzn. ze 8- 10% to pedofile. Okolo 10% to geje i 10% bylo e nieformalnych zwiazkach hetero.

Zwinka
Zwinka

Uderz w księży, a pisim wyskakują… sędziowie. Taki odruch obronny.

Zwinka
Zwinka

Trudno o lepszego kapusia niż zbierający w konfesjonale informacje ksiądz..

Feldkurat
Feldkurat

Panie Jurku daj pan spokój nieboszczce SB , czy pedofilię też im przypiszecie ?