JERZY SOSNOWSKI: Kiedy przestajemy być wolni…

JERZY SOSNOWSKI: Kiedy przestajemy być wolni...

Różnica między roztropnością a tchórzostwem jest dość subtelna. Umiejętność wyznaczenia linii, za którą należy powiedzieć: „dość”, pod groźbą utracenia szacunku dla samego siebie, wydaje mi się jedną z najtrudniejszych i najważniejszych umiejętności życiowych.

 

27 lat temu odzyskaliśmy wolność. Dziś część z nas obawia się, że ją tracimy. Ale co właściwie znaczy dla nas słowo „wolność”?

Rzecz jest w gruncie rzeczy nieoczywista i gdyby chcieć ją przedstawić wyczerpująco, należałoby spędzić nad tym resztę życia… Dlatego zajmę się czymś skromniejszym. Powiem o trzech sytuacjach, w których człowiek wolnym być przestaje.

Z pewnością najpierw przychodzi do głowy myśl, że nie jesteśmy wolni, gdy fizycznie nie możemy zachować się tak, jak byśmy chcieli. Najbardziej oczywistą figurą człowieka zniewolonego jest ktoś związany lub zamknięty. Więzienie, mury, kajdany – to znane elementy najsłynniejszych pieśni o odzyskiwaniu wolności: „A mury runą, runą, runą”, „Powstań, Polsko, skrusz kajdany”… Także zakneblowanie nas lub zagłuszenie tego, co mówimy, pozbawia wolności na tym najbardziej oczywistym poziomie. W „Człowieku z marmuru” Andrzeja Wajdy Mateusz Birkut próbuje powiedzieć na zebraniu, że jego przyjaciel został aresztowany. Ale wyłączają mu mikrofon, a jego krzyk ginie w zaintonowanej chóralnej pieśni. To wtedy bohater filmu odkrywa, że żyje w państwie totalitarnym.

Przemoc fizyczna skierowana przeciwko nam odbiera wolność w sposób oczywisty. Nieco mniej oczywista wydaje mi się sytuacja, w której więzienie, czy inna opresja stanowią jedynie (?) oczywistą KONSEKWENCJĘ niektórych czynów. Człowiek jest istotą racjonalną i ma święte prawo powstrzymywać się od działań, które przyniosą mu szkodę. Na tym zresztą opiera się funkcjonowanie każdego państwa, nie tylko totalitarnego. Także to utrudnia rozpoznanie, w którym momencie władza wkracza na niebezpieczną drogę ograniczania wolności: czy dzieje się to w chwili, w której karalne jest przechodzenie przez jezdnię na czerwonym świetle, czy dopiero wtedy, gdy karalne stanie się wychodzenie z domu po 22:00? Czy wolność obywatela zostaje pogwałcona, gdy nie wolno mu bez dowodów oskarżać bliźniego o łajdactwa, czy dopiero wtedy, gdy nie wolno mu publicznie krytykować prezydenta? Przełom następuje, gdy władza wciąga na listę przestępstw zachowania, które w naszych oczach są moralnie neutralne lub wręcz godziwe.

Ale należy zapytać, czy w takiej sytuacji moja wolność zostaje naprawdę ograniczona. Powiedziałem wyżej, że człowiek ma prawo powstrzymywać się od działań, które przyniosą mu szkodę. Teraz to zdanie zmodyfikuję: człowiek ma prawo powstrzymać się od działań, które uznaje za nieopłacalne. Różnica jest z pozoru drobna, ale tak naprawdę – zasadnicza. Zdarzają się bowiem sytuacje, w których wiedząc o KONSEKWENCJACH nie tylko możemy, ale (z punktu widzenia moralności, nie zaś prawa) wręcz powinniśmy działać. Najpiękniejsze zachowania w dziejach ludzkości to przecież te, w których człowiek uznaje, że nie ma ceny, której w danej sprawie nie warto zapłacić. Natalia Gorbaniewska, udając się 25 sierpnia 1968 roku na kilkuosobową (!!!) demonstrację na placu Czerwonym przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację, zdawała sobie sprawę, co ją czeka. Więcej: musiała domyślać się, że w zsowietyzowanym społeczeństwie niewielu ludzi zrozumie jej racje. A jednak to zrobiła.

Tymczasem lęk przed karą, wcale niekoniecznie bardzo dotkliwą, wydaje się pozbawiać nas wolności najczęściej. Obawiamy się kłopotów w pracy – i już powstrzymujemy się od działania. Nie jesteśmy pewni, czy nie zmniejszy się względny komfort naszego życia, i na wszelki wypadek jesteśmy posłuszni. Może mnie wyrzucą? Może pominą przy awansie? Może nie dadzą dotacji na jakieś przedsięwzięcie, w które się zaangażowałem? Różnica między roztropnością a tchórzostwem jest dość subtelna. Prawie każdy (każda) ma dziś w Polsce kredyt, wielu i wiele z nas ma dzieci, nikt nie ma ochoty dołączyć do bezrobotnych. Umiejętność wyznaczenia linii, za którą należy powiedzieć: „dość”, pod groźbą utracenia szacunku dla samego siebie, wydaje mi się jedną z najtrudniejszych i najważniejszych umiejętności życiowych. Nie chcę przez to powiedzieć, że moim ideałem jest raptus, który w ogóle nie szacuje zysków i strat. Chcę tylko przypomnieć patetyczne słowa Wyspiańskiego: „wyzwolin ten doczeka się dnia, kto własną wolną wyzwolony”. Dla największych kunktatorów pozostaje niebagatelny argument: na demonstracjach w obronie demokracji jest nas coraz więcej – PRZECIEŻ WSZYSTKICH NAS NIE WYRZUCĄ Z PRACY, ani WSZYSTKICH NAS NIE ZAMKNĄ. To ode mnie i od ciebie zależy odpowiedź na pytanie: Ile jesteś gotów zapłacić za swoją wolność? Czy nie za mało?

Opisałem dwa rodzaje utraty wolności: przez fizyczną przemoc i przez własną lękliwość. Jest jeszcze trzeci rodzaj utraty wolności, który na razie grozi nam jedynie teoretycznie, ale może warto zawczasu o nim pomyśleć. To sytuacja, w której wolność odbierają nam własne złe emocje. Oto wyjdziemy kiedyś z opresji. Przestaniemy się bać. Przeciwnik zostanie pokonany. Za opowiedzenie się po stronie wolności zdążyliśmy mniej lub więcej zapłacić. Czy zdołamy powstrzymać chęć rewanżu? Czy najbardziej do zemsty nie będą chętni ci, którzy zapłacili najmniej, bo obawiali się najbardziej? Jeśli ulegniemy, wbrew pozorom nie odzyskamy wolności. Nie my będziemy bowiem jej podmiotem, ale to złe w nas, które będzie chciało się odegrać. Oby nie.

Podczas niedawnej manifestacji KODu na jednej z mijanych kamienic widoczny był transparent „WOLNY BALKON”. Rozczulił mnie i rozśmieszył jednocześnie. Tak, „twierdzą nam będzie każdy próg”, jak mówi ważna dla nas, Polaków, pieśń, i ostatnią redutą wolności pozostanie prywatna przestrzeń (balkon, a choćby toaleta). Rozbawienie wzięło się stąd, że jednak, jak dotąd, sytuacja nie jest przecież taka zła. Wolności broni się bowiem w pojedynkę, ale buduje ją razem. Nie trzeba mieć do tego takich samych poglądów na wszystko. Wystarczy, bagatela, zgoda na to, że ludzie są różni. W tym sensie upieram się, że walka o demokrację w naszym kraju nie jest walką polityczną, ale – mówiąc uczenie – metapolityczną. Potem się będziemy dzielić (oby ładniej, niż w minionym ćwierćwieczu). Na razie jestem gotów działać także z ludźmi, z którymi nie zgadzam się w wielu kwestiach. Ale wolność jest powietrzem, bez którego się podusimy. Nawet na prywatnych, wolnych balkonach.


Jerzy SosnowskiJerzy Sosnowski

Pisarz, publicysta, felietonista, dziennikarz telewizyjny i radiowy. W latach 90. pracował w TVP, gdzie był szefem redakcji publicystyki kulturalnej TVP 1. Był jednym z dziennikarzy tworzących magazyn kulturalny Pegaz. Przez wiele lat związany z Programem 3 Polskiego Radia, gdzie prowadził Klub Trójki, Literackie Biuro Śledcze, a także Trójkowy Znak Jakości. Był także szefem publicystyki Programu Trzeciego. W marcu 2016 zwolniony przez nowy zarząd Polskiego Radia. Laureat wielu nagród, m.in. Fundacji im. Kościelskich, Nagrody im. księdza Józefa Tischnera.

 

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

18
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
8 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
16 Comment authors
bodnikAnnaMieczysławKarusekCriss Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wolnosciowiec demokrata
Wolnosciowiec demokrata

Z okazji tego święta proponuje obecnej opozycji przyznać prawo ubiegania się o 35% mandatów poselskich! A rząd niech się zadowoli posiadaniem pozostałych 65%!

Jak wolność to wolność!
🙂

Wojtek Dorosz
Wojtek Dorosz

Dokładnie 27 lat temu świętowaliśmy wyborczy sukces – bo już było wiadomo, że wygraliśmy. Cieszyliśmy się ze wspólnego wysiłku – bo kampania w 1989 r. wcale łatwa nie była – trzeba było przełamać lęki i bezwład wielu ludzi. Trochę też baliśmy się momentu, gdy władza uświadomi sobie, że nasz sukces to jednocześnie ich koniec. Co zrobią, gdy poczują strach? Czy zaczną gryźć? Strzelać? Opanowaniu konsekwencji tego strachu służyła Magdalenka – nie do końca wszyscy to rozumieją – jeśli przejęcie władzy miało być pokojowe, obie strony musiały sobie zaufać. Teraz znowu jesteśmy podzieleni – i znów potrzebne będzie zaufanie, że kolejna… Czytaj więcej »

Piotr
Piotr

„Jest jeszcze trzeci rodzaj utraty wolności, który na razie grozi nam jedynie teoretycznie, ale może warto zawczasu o nim pomyśleć. To sytuacja, w której wolność odbierają nam własne złe emocje. Oto wyjdziemy kiedyś z opresji. Przestaniemy się bać. (…) Czy najbardziej do zemsty nie będą chętni ci, którzy zapłacili najmniej, bo obawiali się najbardziej? ”

Panie Jerzy, a czy nie sądzi Pan, że dzisiaj u władzy są ci, którzy wspomnianego tego trzeciego rodzaju utraty wolności właśnie doświadczają?

Margot
Margot

..bo czym innym,jak nie chęcią zemsty,wytłumaczyć zło,które wypełza z tych,którzy są u władzy?..i zemsta,to może zbyt dramatyczne słowo..
..to raczej małostkowa,karzełkowa,trywialna chęć odegrania się wreszcie na świecie,za swą nieudaczność..
..jakże wielu z nich,mogło świat zmieniać i rewolucje robić,ale ‚siedzieli na kanapie i mieli za złe’..

Katarzyna
Katarzyna

Wolność, to jedno, a dojrzałość w korzystaniu z jej dobrodziejstw, to drugie. W tej chwili, moim zdaniem, ważną sprawą jest odpowiedzialność za wolność, z której korzystaliśmy, często nie zdając sobie z tego sprawy. Staliśmy się bardzo wygodni i myśleliśmy, że wszystko zrobią za nas jacyś „inni”. Ale przyszedł taki czas, kiedy każdy o tej zagrożonej wolności powinien myśleć, to motywuje do działania i wypowiadania się w swoim własnym imieniu.

Tomek
Tomek

Panie Redaktorze. Bardzo dziękuję za felieton. Żałuję, że nie mogę słyszeć Pana na antenie Trójki.

PS. Proszę jeszcze raz pochylić się nad cytatem z Wyspiańskiego: „wyzwolin ten doczeka się dnia, kto własną wolną wyzwolony” – najpewniej wkradła się tam literówka.

Kronopio
Kronopio

A teraz poważnie. Kiedy przestał być pan wolny? Czym to się objawia? Proszę o konkretną odpowiedź.

Mieczysław
Mieczysław

Pewnie jak stracił pracę.Sądził jak wielu w publicznych mediach że ma dożywotnia z prawem dziedziczenia.

Fox
Fox

Taka sytuacja z wczoraj. Byłam na marszu w Warszawie 4.06. W samochodzie zostały flagi PL i EU, o czym zapomniałam. Pojechałam do firmy, z którą współpracuję. Nie wiem komu sekundują. Pomogli mi zanieść rzeczy do samochodu. Otwieram bagażnik, a tam flagi. Dostrzegłam szczególne spojrzenie. Jakiś mikro sygnał. Może za. Może przeciw. Nie wiem. Dlaczego o tym piszę? Poczułam się niekomfortowo, pojawił się jakiś lęk. Nic złego nie zrobiłam, ale pojawił się lęk. To pokazuje mi jak bardzo zmieniała się sytuacja. Została przekroczona pewna granica. Zrobili to rządzący za pomocą swoich zwolenników. W ciągu kilku miesięcy zdołano mnie zastraszyć. Tak, bo… Czytaj więcej »

liv end
liv end

@Fox
identycznie się czułem przez ostatnie 8 lat. Jakbym musiał się wstydzić że mam odmienne zdanie o poglądy. Reszta zachowywała się tak jakby odmienność była karalna.
Teraz oczywiście ci sami wspierają KOD.

Aj zakłamani jesteście…

Fox
Fox

Zarzut o zakłamaniu to nie do mnie, ale rozumiem Pana lepiej, niż się Panu wydaje. Mam wadę, bardzo poważną wadę. Zawsze staram się docierać do Prawdy. Mogę zrezygnować z racji, można mnie przekonać, ale trzeba użyć argumentów, nie presji. Więc ponieważ mam wspomnianą wadę, dzielę włos na czworo. I mam wątpliwości. Jeśli wygląda na to, że ktoś ma całą rację, to szukam słabego punktu. Wychodzę z założenia, że nie jest możliwe, by ktoś miał rację absolutną. Wierzę, że mógł się Pan czuć źle, bo strona obecnej „potyczki” po której stoję, ma wiele grzechów na sumieniu. Mnie także dotknęły. Podam przykład.… Czytaj więcej »

Krasnal10
Krasnal10

Dobrze piszesz Fox. Świetnie się Ciebie czyta.

Criss
Criss

Nie da się sformułować żadnego światopoglądu bez zdań podstawowych czyli dogmatów. Być może się Pani zdziwi, ale Pani światopogląd, jakikolwiek jest, również opiera się na dogmatach. To po pierwsze.
A po drugie, utopią jest próba zbudowania państwa neutralnego światopoglądowo. Francuzi próbują i po 200 latach wyszło im państwo nie neutralne lecz laickie, w którym dyskryminowane są osoby wierzące.
Pozdrawiam.

Fox
Fox

@Criss Ma Pan rację. Każdy z nas kieruje się jakimiś dogmatami. Jednak prócz dogmatów musimy jeszcze być spójni, czyli skoro uznaję jakąś zasadę jako podstawową np. „nie kradnij”, nie kradnę. Dogmat, o którym mówię to „wersja mitu, uznana przez hierarchię … za obowiązującą”. Hierarchą może być papież, ale i krytyk sztuki, osoba która zajmuje na jakimś polu, stanowisko nie podlegającego dyskusji (i ma władzę). Religia katolicka mówi o tym otwarcie, a swoje dogmaty nazywa „prawdami wiary” (piękny eufemizm – przekonanie nazywają prawdą). Sztuka radykalna (zaangażowana) podobnie jak religie reaguje alergicznie na wszelkie przejawy braku jej zrozumienia czy braku akceptacji dzieł/twórców… Czytaj więcej »

bodnik
bodnik

to dobry opis tego co się działo przez 8 lat rządów po-psl. teraz kodziarze mogą nawet wejść na msze i ja zakłócić i są bohaterami walki o wolność. państwo jest za bardzo demokratyczne, za słabe. takie praktyki powinny być tłamszone w zarodku. tak jak picie piwa czy zanieczyszczanie miasta.

Tatiana Sawicka
Tatiana Sawicka

Bardzo dziękuję za ten tekst,wolnosci ty jestes jak zdrowie kto cie utracil ten tylko się dowie…a wiec pracujmy,każdego dnia,na swoim podwórku ,pracujmy nad nią,WOLNOŚCIĄ.:)

Karusek
Karusek

Wróciłem z wycieczki po kraju.Są zmiany. W najmniejszych ośrodkach kultury czy edukacji „wykształciuchów” zastępują ludzie ideowi – plotą takie bzdury,że i dyskutować z nimi nie ma sensu. Grupy paramilitarne biegają z atrapami kbkak wzór 47 z zaciętymi minami, patrzący spode łba. Ci ludzie nie odpuszczą. Oni i ich rodziny dostali szanse. Z tej szansy korzystają. Ludzie spoza ich regionu – to zdrajcy. Myślacy inaczej nie bedzie miał odwagi stanać przeciw nowym elitom. Trzeba czekać, aż się zacznie walić gospodarka, a ceny radykalnie pójdą w górę.Akademickie dyskusje inteligencji na nic. Ci ludzie „wiedzą swoje”. Nie udawajmy, że tak nie jest !

Anna
Anna

Myślę, że jeśli uczciwie / z sobą samym/ poruszamy się po drodze, gdzieś między niezłomnością, a lękiem o siebie i bliskich, jeśli towarzyszący nam dysonans poznawczy nie jest obarczony wygodnictwem wszelkiej maści i lenistwem intelektualnym, to dojdziemy do tego”trzeciego poziomu wolności”, o którym mowa w artykule. Najbardziej pożądany, najbardziej pociągający, przynajmniej dla tych, którym naprawdę nie jest wszystko jedno. Tylko…. najbardziej wymagający i tu jest problem. A świat akurat takich poziomów potrzebuje, żeby przetrwać. Tak myślę.