Jeśli PiS przegra głosowanie, ogłosi stan klęski żywiołowej i połączy wybory prezydenckie z parlamentarnymi?

Panie Ziobro! Padaj na kolana i błagaj prezesa o wybaczenie

Trwa wojna na nerwy między obozem rządzącym Jarosława Kaczyńskiego, opozycją parlamentarną oraz szefem Porozumienia. Nadal nie znamy terminu ani formy wyborów prezydenckich. Scenariusze działania zmieniają się już codziennie, niemal z godziny na godzinę. Według informacji, zdobytych przez „Wprost” – kierownictwo PiS podjęło decyzję, że niezależnie od tego czy będzie pewne wygranej w głosowaniu sejmowym dotyczącym wyborów korespondencyjnych, czy nie, doprowadzi do owego głosowania. Jak twierdzi cytowana przez portal osoba z otoczenia prezesa PiS: – Jarosław Kaczyński postanowił, że głosowanie w tej sprawie się odbędzie niezależnie od jego wyników. Zrobi to specjalnie, żeby winę za przegrane głosowanie i kryzys polityczny zwalić na Jarosława Gowina i Porozumienie.

 

Takie postawienie sprawy ma zapewne stanowić kolejną formę nacisku na polityków partii Jarosława Gowina, którym już wcześniej – jak publicznie uczynił to Krzysztof Sobolewski, szef Komitetu Wykonawczego PiS – przedstawiono ultimatum: głosowanie za ustawą o głosowaniu korespondencyjnym, albo konieczność opuszczenia klubu parlamentarnego PiS oraz Zjednoczonej Prawicy. Czy groźba ta ma szanse spełnić swoją rolę i przeciągnąć polityków Gowina na stronę Kaczyńskiego?

Obecnie Jarosław Gowin ma po swojej stronie 5-6 osób z partii. Ale one, poza Wojciechem Maksymowiczem, nie odnajdą się we wspólnym klubie z PSL. Dlatego uważamy, że nie postawią na szali rządów Zjednoczonej Prawicy i uda nam się ich przekonać do głosowania – twierdzi informator z bliskiego otoczenia prezesa PiS.

 

Szef partii rządzącej ma poza tym, jak wynika z przecieków, nowy plan awaryjny na wypadek przegranego głosowania nad ustawą: ogłoszenie stanu klęski żywiołowej i podanie się rządu Mateusza Morawieckiego do dymisji. W takim wypadku wybory prezydenckie odbyłyby się razem z parlamentarnymi. Najbliższy możliwy termin to wówczas 9 albo 16 sierpnia, zaraz po wygaśnięciu mandatu Dudy.

Po co Kaczyńskiemu taka kumulacja wyborów? Informator z PiS twierdzi, że tylko w ten sposób Andrzej Duda pociągnie wyborczy wynik partii do góry, a wyniki kandydatów opozycji się spłaszczą. – Andrzej nie wygra wtedy w pierwszej turze, nie dostanie 50 proc, a w naszych wewnętrznych badaniach ma dziś 57 proc., ale i tak wygra wybory. Tymczasem jednak Jarosław Kaczyński nie traci nadziei, że uda mu się przekonać posłów Porozumienia do głosowania w oczekiwany przez siebie sposób. Liczy na ich strach przed tym, że za turbulencje polityczne wyborcy będą obwiniać Porozumienie.

mpm

Źródło: wprost.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AndrzejMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Kaczyński zupełnie się odkleił od rzeczywistości. On nie ma pojęcia o dramatycznej sytuacji w Polsce. Zresztą, skąd ma wiedzieć? Porusza się wyłącznie w kokonie ochroniarzy i przydupasów. Jedyne źródło, z którego czerpie wiedzę o tym, co się w kraju dzieje – to znaczy prawdziwą wiedzę, a nie gówno, którym karmią go przydupasy – czerpie z wypowiedzi opozycji w sejmie. Oczywiście on im nie wierzy, ale właśnie mównica sejmowa jest jego JEDYNYM kontaktem z realnym światem. Busolą są dla niego jedynie słupki poparcia, ale bez wnikania, dlaczego są takie, a nie inne. Ponadto strach o własne życie (dosłownie), małostkowość, mściwość i… Czytaj więcej »

Andrzej
Andrzej

Czyli muszą całkowicie przemeblować PKW aby „odpowiedni” ludzie kierowali liczeniem głosów? A może towarzysz Sasin dostanie drugą szansę?