Jeszcze o wartościach, czyli Bóg, Honor, Ojczyzna

Jeszcze o wartościach, czyli Bóg, Honor, Ojczyzna

Każdy dzień przynosi nowe dowody, że Honor to jedno z tych pojęć, które już dawno podzieliły los „demokracji”, „sprawiedliwości”, „prawdy” i jeszcze kilku pojęć, gruntownie przedefiniowanych przez partię pana prezesa.

Chyba powoli zaczyna się nam objawiać ukryty sens bojowego zawołania zbrojnych w bejsbole szwadronów z Białegostoku: „Bóg – Wyp..lać – Honor – Wyp..lać – Ojczyzna – Wyp…lać!”. Pierwszy posłuchał Honor, o którym w otoczeniu pana prezesa słuch zaginął dobrych kilka lat temu, więc teraz próżno by go szukać w najciemniejszych nawet zakamarkach Ministerstwa Sprawiedliwości. O obu Pałacach to już nawet nie wspominając.

 

Wszyscy znają sytuację, a każdy dzień przynosi coraz to nowe dowody, że Honor to jedno z tych pojęć, które już dawno podzieliły los „demokracji”, „sprawiedliwości”, „prawa” „prawdy” i jeszcze kilku pojęć, gruntownie przedefiniowanych przez partię pana prezesa.

Teraz honorowe jest utrzymywanie (ostatnio uczynił to publicznie premier Morawiecki), że „minister Ziobro o niczym nie wiedział”, bo przecież ministerstwo – wiadomo – pełne jest sędziów wyjątkowo zdemoralizowanych. Wezwania do jego dymisji są więc – co oczywiste – zupełnie bez sensu. Sam zainteresowany milczy, zapewne z przepracowania, jako że redaguje teraz po nocach… kodeks etyczny, „regulujący zasady zachowania sędziów w sieci”. Szkoda tylko, że premier przy okazji nie podał aktualnie obowiązującej wykładni pojęcia „etyka”.

W zasadzie nie musiał, bo uczynił to za niego były już zastępca ministra Ziobry, zapewniając Małą Emi, że „dobra zmiana” nie wsadza za „dobro”. Zatem dobre jest – co skądinąd oczywiste – to, co służy interesom partii pana prezesa – w tym wypadku przeprowadzenie dowodu na degenerację moralną i zawodową „kasty sędziowskiej”.

Tak jak w przypadku legendarnego „układu”, tropionego przez ministra Ziobrę za poprzedniej kadencji PiS-u, „dobre” są otóż wszystkie środki, które prowadzą do celu. Toteż w sytuacji, kiedy „kasty” – podobnie jak wzmiankowanego wcześniej „układu” czy „spisku smoleńskiego” – pomimo licznych starań i wysiłków nie udaje się zdemaskować, trzeba ją (kastę, znaczy) po prostu stworzyć od podstaw. Bo przecież partia, a zwłaszcza jej prezes, nie mogą się mylić lub – co gorsza – kłamać w żywe oczy. I tym właśnie – kreatywną pracą u owych podstaw – zajmowała się grupa towarzyska, znana pod pseudonimem KastaWatch. Taka praca zlecona po godzinach, ku chwale „naszych kolegów”.

Chociaż nie – w działalności owej grupy towarzyskiej zdarzały się też zachowania karygodne i – potencjalnie – kompromitujące. Rzecznik nowej KRS Maciej Mitera, zapytany o to w programie Konrada Piaseckiego, za największą skazę moralną jednego z domniemanych członków KastaWatch sędziego Tomasza Szmydta (prywatnie męża Małej Emi) uznał „błąd w wyborze żony”. Jak to mówią rodacy prezydenta Trumpa – no comment.

Co do Boga – to ten jeszcze się waha, ale już wkrótce uda się chyba w ślady Honoru. Po wypowiedziach członków Episkopatu, popierających wypowiedź biskupa Jędraszewskiego na temat „tęczowej zarazy” będzie chyba musiał abdykować z polskiego tronu na Jasnej Górze i – w proteście – przejść na protestantyzm.

Ważą się także, choć może mniej dramatycznie, losy Ojczyzny, bo z jednej strony grozi nam, że – w wyniku usilnych starań partii aktualnie rządzącej – w pociągu do Brukseli będziemy musieli podróżować drugą klasą, a z drugiej, kto wie, czy nie czeka nas kolejny cichy rozbiór Polski. A to za sprawą grupy „reparacjonistów”, przy każdej nadarzającej się okazji podnoszących publicznie kwestię odszkodowań od Niemiec za straty wojenne. Ostatnio wspominał o tym pan premier, deklarując publicznie zamiar rewizji powojennych traktatów, bo – jako zawierane przez komunistów – teraz nie są ponoć dla nas nic a nic wiążące.

 

Tyle że Niemcy, upewniwszy się co do intencji rządu, są – zdaje się – gotowi ubić z nami ten interes. Coraz częściej politycy zza Odry przyznają więc, że owszem, traktaty można, ba – trzeba renegocjować i cóż – niech będzie, że zapłacą nam fortunę. No, ale skoro zaczynamy wszystko od nowa, to pozostaje jeszcze mały drobiazg. Zwrot pozostawionych nam w depozycie (jak rozumiemy – tylko do czasu zaspokojenia roszczeń finansowych) Ziem Odzyskanych. Z Breslau na czele.

Cóż – Breslau, nie Breslau, ale nieruchomości w okolicach obwodnicy będą wtedy warte górę euro. A pan premier, właściciel licznych działek i lokali we Wrocławiu, co jak co, ale do interesów, to jednak głowę ma.

Więc i Ojczyzna może wkrótce spełnić postulat bojówkarzy z Białegostoku, dzieląc losy Honoru i Boga. I wtedy niech Bóg ma nas w swojej opiece.

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
JanZbyszek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zbyszek
Zbyszek

Teraz jest Buk chonor oiczyzna.

Jan
Jan

Bóg, Honor, Ojczyzna na ustach PiS-owskich pseudo-patriotów (a właściwie: „Bóg – Wyp..lać – Honor – Wyp..lać – Ojczyzna – Wyp…lać!”) to kpina z sensu tych słów, to szyderstwo z tych słów, to obraza dla tych słów, to obnażenie poziomu intelektu łysych i umięśnionych bandytów nazywających samych siebie patriotami i ciemnych kato-pisowców !!! Jestem patriotą i dla mnie na pierwszym miejscu jest OJCZYZNA, na drugim HONOR, zaś Bóg jako twór niematerialny, istniejący tylko w głowach chrześcijan, Bóg, który został totalnie sprofanowany i skompromitowany przez samych jego przedstawicieli, czyli przez kler katolicki, powinien być pominięty, bo OJCZYZNA i HONOR są wartościami wszystkich… Czytaj więcej »