Jezus zmartwychwstał! A gdzie radość?

„Przegrany Kościół” - polemika

Wielkanoc to największe święto katolików, a zarazem najbardziej radosne. Jeśli jesteś człowiekiem wierzącym, choć leniwym w wyznawaniu wiary, musisz raz do roku pojawić się na mszy, właśnie w Wielkanoc i radować się zmartwychwstaniem. Radość z powodu narodzin Jezusa nie wymaga wysiłku; dzieci się rodzą, a rodziny radują, nie wiedzą nawet, jaka przyszłość pisana jest potomstwu. Śmierć jest tragedią nader powszechną, męczeńska śmierć jest horrorem, chociaż trafia się i dziś, a nie tylko w czasach Piłata, za to zmartwychwstanie jest cudem, zdarzeniem niemożliwym, ale radosnym. Więcej – ta radość to nie tylko jednorazowa ulga, że nic się nie stało, ale niewysychające źródło radości katolickiej.

Od ponad dwóch tysięcy lat Jezus umiera, by zmartwychwstać, a nie – zmartwychwstaje, by umrzeć. Na tym opiera się radość wiary i jeden z fundamentów naszej kultury, bo nawet najbardziej zatwardziali ateiści (do których niewątpliwie należę) nie potrafią sobie jej wyobrazić bez figury zmartwychwstającego Jezusa. Nie jest przecież ważne, czy istniał historycznie – należy do zbioru fundamentalnych kulturowych artefaktów.

Gdy pytam studentów, skąd wzięła się tak wielka popularność chrześcijaństwa, które u swego zarania musiało „prześcignąć” kilkadziesiąt innych religii, odpowiadają, że z powodu równości, którą głosiło i nadziei, którą dawało. Cała moc chrześcijańskiej radości tkwi w błogosławieństwach, które głoszą, że królestwo niebieskie należy do ubogich, zasmuconych, cichych, miłosiernych, czystego serca, łaknących sprawiedliwości i pokoju. Chciałoby się rzec – dostać tak wiele, za tak niewiele! To również źródło wielkiej radości.

Tymczasem o radości w kościołach cicho. Panuje w nich smutek i strach. Od wielu lat Kościół głównie straszy i grzmi, pokrzykuje, urąga, grozi, łaje. Kościół nieustannie przeżywa kryzys i przed kryzysem przestrzega. Z energią godną lepszej sprawy szuka wrogów i naznacza winnych. Zawsze dostojny, pyszny, ponury, karzący. Oczywiście, księża – gdy liturgia tego wymaga – coś tam mówią o radości, ale rzadko kiedy mają ją na twarzach lub w sercach. Są surowi dla wiernych, nader pobłażliwi dla siebie. Gorliwie bronią wiary, myląc jej prawdy ze zwykłymi zabobonami (jak wtedy, gdy palą książki o Harrym Potterze, bo w ich mniemaniu katolicyzm jest tak kruchy, że opowiastki dla dzieci mogą mu zaszkodzić), głoszą niechęć wobec ludzi etnicznie lub światopoglądowo „obcych”, choć Jezus szerzył miłość bliźniego. Bywa, że kłamią i obrażają (ostatnio ksiądz ze Złotoryi podczas mszy powiedział: „Nauczyciele są swołoczą, którą trzeba przepędzić”). Namiętnie angażują się w politykę i – z jakichś powodów – zawsze po stronie nacjonalistycznej prawicy, choć Jezus, w którego wierzą, miał przekonania progresywno-lewicowe. Księża nie lubią tolerancji, równości i demokracji, a liberalizm, który dał nam wolność i dobrobyt, nazywają – za Janem Pawłem II – „totalitaryzmem”. Unię Europejską traktują jako ogromne zagrożenie, choć jak wszyscy korzystają z dobrodziejstw naszego członkostwa we wspólnocie. Nieustannie głoszą kryzys duchowy i moralny, choć sami, w dużej mierze, są jego przyczyną.

Gdzie ta radość, którą chrześcijaństwo żywiło przez wieki Europę i która powinna mieszkać w sercu każdego katolika? Dlaczego żaden z papieży nie napisał encykliki o radości (oda do radości towarzyszy nieustannie Unii Europejskiej, ale nie Kościołowi). Dlaczego nasi księża potrafią radować się tylko we własnym gronie, a nie wraz z wiernymi? On zmartwychwstał! Trzeba zapomnieć o śmierci, winach, cierpieniu, wrogach, strachach, LGBT, nawet o Harrym Potterze i radować się, choć raz do roku!

Magdalena Środa
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
ChermesMariaZwinkaJantarMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Rafal P
Rafal P

Gdzie ta radość? A z czego q@#$ się cieszyć. Niestety, jest jak jest i wygląda na to, że może być gorzej. Pozostaje emigracja, chociażby ta tzw. wewnętrzna. Świętujmy te wiosenne święta z króliczkami, jajkami, ale bez wrednego, pazernego kościoła i zapominając choćby czasowo o tym fałszywym orle płaskodziobym z Żoliborza.

Maciek123454321
Maciek123454321

KK od zawsze, jak pamiętam, był ponury i napuszony, przez co budził respekt. Ale po ostatnich aferach, dla kleru nie mam już żadnego szacunku ani respektu.

Jantar
Jantar

Kościół i szacunek do wiernych i do każdego innego człowieka?? To chyba żart! Oto bowiem kolejny wspaniały przykład zachowania księdza, tym razem z Płocka. Otóż dwójka wiernych poszła do kościoła poświęcić pokarmy. W koszyczek włożyli także flagę LGBT. Ksiądz flagę wyrwał i podarł, a wiernych wyzwał od zboczeńców. Do innych wiernych wrzeszczał, że za obrazę uczuć religijnych ta dwójka będzie siedzieć minimum 5 lat, po czym siłą (!!!) wyrzucił ich z kościoła. Ponieważ jednak wierni nagrali wszystko telefonem, ksiądz zabrał im telefony. Kiedy na miejsce przyjechała wezwana policja, ksiądz telefony oddał, ale bez kart pamięci i z wyczyszczonymi wszystkimi danymi,… Czytaj więcej »

Zwinka
Zwinka

Śmiech dobremu katolikowi nie przystoi, bo „Memento mori” !!! I pomyśleć tylko, że są na świecie kościoły, w których przepięknie śpiewa się gospel, radośnie przy tym chwaląc Pana i tanecznie falując z współwyznawcami ..
.Ale ze mnie maruda. Przecież u nas też się faluje. W ścisłym gronie, trzymając się za rączki i chwaląc pana Rydzyka.

Maria
Maria

„Nauczyciele są swołoczą, którą trzeba przepędzić”

P0 co komu nauczyciele, wszak wystarczą katecheci

Chermes
Chermes

Jak to trafnie ujął Mark Twain:
– Religia powstała gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
(I dotyczy to wszystkich religii.)