Już ponad rok tornistry czekają, by wysłać je dzieciom w Aleppo, a pani Kempa nie ma sobie nic do zarzucenia.

Już ponad rok tornistry czekają, by wysłać je dzieciom w Aleppo, a pani Kempa nie ma sobie nic do zarzucenia.

Trzeba przyznać, że pomysł był naprawdę wspaniały. Idealnie wpisujący się w politykę rządu PiS, zakładającą nie przyjmowanie imigrantów, ale za to udzielenie im wszelkiej możliwej pomocy w miejscu zamieszkania i obozach dla uchodźców.

 

Ponad rok temu, w maju 2018 roku zorganizowano w Sycowie wielką akcję, dzięki której zebrano 80 tornistrów w pełni wyposażonych dla dzieci w Aleppo. Jej pomysłodawcą był ks. Adam Mikulski, wikariusz parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Sycowie, a patronem Departament ds. Humanitarnych w Warszawie z Beatą Kempą na czele.

W akcję mocno zaangażowały się dzieci szkół i przedszkoli w mieście i gminie i już w czerwcu ubiegłego roku tornistry zostały odebrane przez księdza Mikulskiego, który miał je przekazać dalej, do podległego Kempie resortu, by stamtąd trafić do Aleppo.

 

Mijają miesiące, a dar mieszkańców Sycowa nadal znajduje się w mieście. Jak podaje „Gazeta Sycowska” tornistry zostały składowane w jednym z pomieszczeń Szkoły Podstawowej nr 3 i już „niemal zgniły”. Księdza Mikulskiego już nie ma, a Kempa jakoś nie reagowała, gdy jej o nich przypominano. Dopiero teraz, gdy sprawa ujrzała światło dzienne, była minister zdenerwowała się i jak napisała na Twitterze, „wobec kłamliwego artykułu Gazety Sycowskiej, powielanego przez inne portale oświadczam, że sprawę kieruje do Sądu o naruszenie dóbr osobistych i pomówienie”.

Uparcie przekonuje, że nie była organizatorem tej zbiórki, a tak w ogóle, to tornistry zostały przekazane „na ręce szefa Fundacji Ojca Werenfrida. Po czym na mój koszt przetransportowaliśmy je do siedziby fundacji w Warszawie”. Oświadcza również, że plecaki są sukcesywnie przewożone do Syrii. Z kolei ksiądz prof. Waldemar Cisło, przewodniczący polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie przyznał, że w Aleppo ich jeszcze nie ma, bo dostarczono je do portu, skąd wypłyną do Bejrutu i stamtąd, drogą lądową trafią na miejsce na początku roku szkolnego.

Oboje zrzucają winę za zaistniałą sytuację na wojnę, która toczy się w Syrii i blokuje pomoc humanitarną dla tego regionu i podają informacje które stoją w sprzeczności z faktami. Z jednej strony słyszymy, że tornistry lada moment dotrą do Aleppo, z drugiej zaś, że gniją w jednym z pomieszczeń szkoły w Sycowie. Cokolwiek i jakkolwiek, to wielki wstyd, brak szacunku i zlekceważenie dzieci, które tak się zaangażowały w tę akcję. Czy w przyszłości również z takim entuzjazmem podejdą do innej inicjatywy, jeśli teraz już pokazano, co jest warte ich wielkie serce?

Tamara Olszewska

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
ZwinkaIrenaBartHerodAntypis Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
HerodAntypis
HerodAntypis

Nie ma sensu wysyłać plecaków do zburzonej szkoły dlatego poczekają na dzieci uchodźców w Polsce. Jeszcze nie wiadomo gdzie trafią dzieci, dlatego plecaki są trochę w Sycowie, trochę w fundacji w Warszawie a trochę w porcie. Na wszelki wypadek są trochę w drodze do Aleppo. Wszystko przez Gazetę Sycowską. Gdyby ją zrepolonizowano, nie pisałaby bzdur o Aleppo. Przecież tornistry miały trafić na Allegro!

Zwinka
Zwinka

Łączy się to w logiczny ciąg zdarzeń !

Bart
Bart

Wypowiedziała się Kempa w swoim uroku osobistym i pełni inteligencji.

Irena
Irena

Mistrzyni pyszczenia szuka na mapie Aleppo….może to gdzies na wyspach Hula-gula !