Kaczyński jedynym strażnikiem Konstytucji

Pytania wcale nie takie śmieszne

Od momentu, gdy PiS przejęło Trybunał, nie ma już w Polsce instytucji, która jest w stanie niezależnie od władzy wykonawczej rozstrzygnąć o konstytucyjności przyjmowanego przez władzę prawa. Teraz w praktyce konstytucyjne stało się wszystko, co za konstytucyjne uznał Jarosław Kaczyński. Przez półtora roku prezes PiS nie napotykał przy tym żadnym przeszkód w swoich autorytarnych decyzjach, aż do czasu wybuchu wojny z prezydentem po jego wetach do ustaw sądowych PiS. Od tego momentu w obozie władzy zaczęły się pojawiać dwie różne wersje konstytucyjności — prezydencka i pisowska. Wobec braku obiektywnego arbitra — TK jest podporządkowany PiS i ma dystans do prezydenta — konstytucyjność stała się politycznym towarem, którym wedle aktualnych potrzeb handlują Kaczyński i Duda.

Kaczyński żongluje pojęciem „konstytucyjności”, jak tylko mu się podoba. Oto podczas negocjacji nad kształtem prezydenckich ustaw o sądach, wniesionych w miejsce zawetowanych przepisów PiS. atakował fundamentalne propozycje Dudy, zarzucając im właśnie łamanie Konstytucji. Tak ocenił choćby pomysł, by to prezydent wskazywał członków Krajowej Rady Sadownictwa, jeśli Sejm nie będzie w stanie ich wybrać większością 3/5 głosów. Wskazywał zatem ten fragment ustawy zasadniczej, bo konstytucja stanowi, że głowa państwa ma w KRS jednego przedstawiciela („osoba powołana przez prezydenta”). Jednak konstytucja mówi także o „czterech członkach KRS wybranych przez Sejm spośród posłów”. Nie ma w niej słowa o tym, że Sejm wybiera do KRS także 15 sędziów. PiS natomiast potrzebuje tego rozwiązania, bo tylko przy wyborze sędziów przez Sejm, jest w stanie przejąć kontrolę nad KRS, a co za tym idzie nad nominacjami i awansami sędziowskimi. Podobnie Kaczyński jako niekonstytucyjny uznał też inny pomysł Dudy — aby w razie fiaska wyboru Krajowej Rady Sądownictwa przez 3/5 Sejmu, wprowadzić zasadę, że każdy poseł może głosować tylko na jednego kandydata do KRS, co sprawiłoby, że skład rady odzwierciedlałby proporcje sejmowe.

Widać już wyraźnie, co się dzieje w „państwie prawa”, wobec braku obiektywnej kontroli konstytucyjnej, wszystko staje się polityką. Najbardziej wymowną ilustracją nowego ładu pozostanie chyba ten z ostatnich dni — oto Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz wygarniająca prezydentowi, że przygotował niekonstytucyjne przepisy o sądach i tak je popiera! Chodziło – przypomnijmy – o prezydencki pomysł skargi nadzwyczajnej do Sądu Najwyższego, czyli wzruszanie prawomocnych wyroków „jeżeli jest to konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej”. Duda chce, by dotyczyło to m. in. orzeczeń, które „naruszają zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji”. W czasie obrad sejmowej komisji Krystyna Pawłowicz przyznała, że zapis jest sprzeczny z Konstytucją. „Art. 188 Konstytucji przyznaje tylko Trybunałowi Konstytucyjnemu prawo do orzekania o zgodności wszelkiego rodzaju aktów z Konstytucją” — stwierdziła Pawłowicz, profesor prawa. — Sam fakt, że piszemy coś sprzecznego z Konstytucją, jest niezwykle demoralizujący prawnie” – lamentowała. Andrzej Duda, też wszak prawnik, ma własne zdanie: — „Uważam, że moje propozycje nie łamią konstytucji i uważam, że są bardzo dobrymi rozwiązaniami” — oświadczył w TVN 24.

Rzecz ma drugie dno. To, co zrobiła Pawłowicz, głosując za niekonstytucyjnymi jej zdaniem zapisami to jawne złamanie roty przysięgi poselskiej („Uroczyście ślubuję (…) przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej”). Nie ma jednak co mieć do Pawłowicz pretensji — jest przynajmniej w tej sytuacji szczera – pisze Stankiewicz. Oczywiście, jej świadomość konstytucyjności przepisów jest znacznie większa od sejmowej przeciętnej. Ale skoro nawet ona, protestuje, to znaczy, że obóz władzy przesadził z jawnym lekceważeniem Konstytucji. Zresztą nie trzeba być prawnikiem, by zrozumieć rzeczy fundamentalne: zarówno w zawetowanym projekcie PiS i w dokumencie prezydenta chodzi o to samo – o wyrzucenie I prezesa Sądu Najwyższego metodą skrócenia ustawą jego 6-letniej kadencji, gwarantowanej dotychczas przez Konstytucję…

To i tak działanie „finezyjne”, bo Kaczyński – gdy jeszcze nie miał pełnej kontroli nad TK – bez pardonu sięgał po metody brutalne — takie jak odmowa druku orzeczeń TK z tych rozpraw, podczas których sędziowie starali się omijać proceduralne przepisy autorstwa PiS wiążące im ręce. Przypomnijmy: pierwszy raz doszło do tego tuż po zmianie władzy, gdy PiS powołał trzech własnych sędziów TK w miejsce prawników wybranych przez PO przed wyborami. W orzeczeniu z 3 grudnia 2015 r. TK uznał, że to prawnicy wskazani przez Platformę zostali wybrani zgodnie z prawem i prezydent powinien odebrać od nich przysięgę. Rząd najpierw ociągał się z wydrukowaniem orzeczenia, a później zrobił to, lecz… do wyroku się nie zastosował. Tzw. sędziowie-dublerzy i tak znaleźli się w składzie TK. Drugi przykład – niewydrukowanie orzeczenia TK, wydanego wiosną 2016 r., jeszcze pod przewodnictwem prof. Andrzeja Rzeplińskiego, w którym za niezgodną z Konstytucją uznano ustawę PiS, paraliżującą działanie Trybunału. Z umorzonego (oczywiście!) postępowania prokuratorskiego w tej sprawie wynika, że była to decyzja premier Beaty Szydło. Wiadomo jednak, że podjęta na życzenie szefa PiS. Dodajmy, że po przejęciu TK przez ekipę prawników związanych z PiS, wszystkie nieopublikowane orzeczenia zostały po prostu wymazane z rejestrów.

W tej sytuacji trzeba to głośno powiedzieć: konstytucja RP nie obowiązuje, gdyż obowiązuje tylko jej interpretacja autorstwa Kaczyńskiego, konkluduje portal Onet.

mpm

Źródło: onet.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
AndrzejTedZwinka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwinka
Zwinka

I jak tu nie przyznać racji Otto von Bismarckowi w jego opinii o Polakach ? I nie ma, że boli …

Ted
Ted

Jedyny Strażnik Konstytucji, Budowniczy dzisiejszej potęgi RP Budowniczy nowego świata Twórca genialnych planów narodowego budownictwa Twórca i przywódca Światowego Frontu Pokoju Twórca niezłomnej, braterskiej jedności wolnych narodów Człowiek drogi nam i bliski Człowiek, który ocalił ludzkość Człowiek, który wygrał wszystkie bitwy Człowiek i wódz ucieleśniający najlepsze cechy ludzkie Krzewiciel ludzkiej dobroci i szlachetności Największy człowiek naszych czasów Głos prawdy Mąż natchniony Nieśmiertelny Tytan myśli i czynu Wcielona wola i rozum Realizator marzeń i tęsknot całej ludzkości Chorąży pokoju Chorąży wolności narodów Wódz o czystym sumieniu Największy bojownik o pokój Największy strateg naszych czasów Wielki wyzwoliciel Wybawca Wyzwoliciel narodów Europy Geniusz… Czytaj więcej »

Andrzej
Andrzej

Z utęsknieniem czekam na „odlot” wszelkiego ptactwa – zima za pasem.