Kaczyński reparacjami rujnuje naprawę

Kaczyński reparacjami rujnuje naprawę

Po 1989 roku Polska zyskała coś więcej niż reparacje od Niemiec – zyskała w nich sojusznika.

Jarosław Kaczyński na temat reparacji wojennych od Niemiec rzadko się wypowiadał, acz to on dał do nich sygnał. Działo się to w Przysusze na początku lipca. Od tamtej pory prezes milczał, jego marionetki chodziły z tym do mediów, a opanowane przez PiS Biuro Analiz Sejmowych wydało opinię w postaci marnej publicystyki, że się należy.

W prawie międzynarodowym nie pada kwestia regulowania reparacji wojennych. Państwa bilateralnie regulują je między sobą, ewentualnie sojusz zwycięzców nakłada odszkodowania. Tak było po I wojnie światowej, reparacje nałożone na Niemców pomogły zaistnieć Hitlerowi. Po drugiej wojnie światowej dochodzono odszkodowań w różny sposób, a Polska w obozie zwycięzców była zależna od Moskwy. To oni uregulowali, a w 1953 roku rząd PRL przyjął zrzeczenie się reparacji w formie deklaracji.

W innej nie mógł, bo Niemcy mogli wówczas rzec: mało wam? Dostaliście Ziemie Odzyskane oraz Warmię i Mazury. No, ale – Polacy mogliby odpowiedzieć – utraciliśmy Kresy Wschodnie z Wilnem i Lwowem. Odpowiedź wówczas mogła być jedna: to się o nie upominajcie u Ruskich.

Polska po 1953 roku nie domagała się reparacji, a miała okazję – gdyby te reparacje miały logiczny sens układów międzynarodowych – gdy w 1970 roku zawarto układ o normalizacji stosunków między PRL a RFN, a szczególna okazja zaszła przy okazji traktatu „2+4”, którego konsekwencją było zjednoczenie Niemiec.

Po 1989 roku Polska zyskała coś więcej niż reparacje od Niemiec, zyskała w nich sojusznika, adwokata swoich zachodnich aspiracji. To zdecydowanie więcej niż ecie-pecie w miliardach czy też bilionach dolarów, które rządy typu pisowskiego używają do partyjnego korumpowania społeczeństwa za pomocą przywilejów socjalnych.

Przyjaciel Niemiec polskim politykom powinien się jawić, jak coroczne zwycięstwo pod Grunwaldem. Helmut Kohl, Gerhard Schroeder (trochę mniej), a na pewno Angela Merkel są i byli dla nas zarazem jak adwokaci, ale też jak pokonany Ulryk von Jungingen. Pokonane zostały uprzedzenia historyczne, geopolityczne. A taki stan braku strachu przed wrogiem za szlabanem granicznym pozwala społeczeństwu, narodowi i państwu wzrastać.

I korzystaliśmy na tym, koniunktura nam żarła, mieliśmy szczęście do polityków, którzy wzrastaniu nie przeszkadzali, a niektórzy pomagali. Wreszcie Polskę dotknęło szczęście, a nie fatum romantyczne: Mesjasz narodów, zwycięzca moralny i podobne duperele.

Napiszę więcej: mieliśmy szczęście, że wcześniej nie zdarzył nam się PiS. Wszak każdy może odpowiedzieć sobie na pytanie: czy po rządami PiS zostalibyśmy członkami NATO i Unii Europejskiej?
Nie! PiS przyszedł na gotowe. Polska nie potrzebuje naprawy – jak to chrzanią wszelcy politycy od prawej do lewej – Polska potrzebuje dalszego rozwoju i korekt. To nie jest naprawa, bo po 1989 roku Polska była naprawiana do 2015 roku. A naprawa naprawy  – z tym mamy do czynienia – jest odwróceniem naprawy. Jest rujnowaniem naprawy.

Piszę w kontekście reparacji od Niemiec. Myślałem, że Kaczyński zostawił ten temat swoim współpracownikom, a niech sobie po pisowsku szwargocą i elektorat swój oszwabiają. Ale nie! Co dzisiaj słyszę? Krakowskie Przedmieście, prezes znowu wszedł na swój taboret i jeszcze bardziej szwargoce i oszwabia: -„Jeżeli dojdzie do wypłacenia tych reparacji, to będzie to po prostu akt sprawiedliwości. Ale Niemcy nie chcą płacić, taka jest prawda. Przed nami pewnie długa walka. Mam nadzieję, że zwycięska”.

Taborecik, prawda? Język z Krakowskiego Przedmieścia. Jeżeli odtrącamy największego przyjaciela, który do tego jest naszym sąsiadem, to na kogo możemy liczyć w Europie i na świecie? Kaczyński jest singlem – nie mnie decydować, czy zainteresowanej kobiety nie znalazł, czy możliwości „techniczne” prezesa stanęły na przeszkodzie – ale państwo jako singel i to w takim położeniu geopolitycznym jak Polska jest przegrańcem, jest traktowane jak chory człowiek.

Nie ulega wątpliwości, iż „długa walka” o reparacje to jeden z elementów strategii wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Gdzie zatem pod obecną władzą zmierzamy? Jeżeli potrafimy odpowiedzieć na ostatnie pytanie, to może zakasamy rękawy do „długiej walki” o Polskę z tymi, którzy naprawiają naprawę, czyli rujnują.

Waldemar Mystkowski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

17
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
11 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
ZwinkaJaninaMordazdradzieckajacekGekon Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mariola
Mariola

Już kiedyś pisałam, że ten człowiek, mentalnie żyję w Austro-Węgrzech. Kompletnie nie rozumie współczesnego świata, ma jakieś mrzonki o potędze ,a najgorsze, że ma tylu wyznawców. Gdzieś przeczytałam, że jest inteligentny, jakoś tego nie zauważam. Widzę tylko tępą konsekwencję w działaniu, która dała mu zwycięstwo. Nie mam pojęcia dokąd nas to zaprowadzi, ale boję się….

Nihil
Nihil

P.Mariolu prowadzi nas w ślepa uliczkę.I albo część narodu się obudzi,albo za kilka lat będziemy znowu (jak w latach 80tych poprzedniego stulecia) kuc dziurę w tym zaulku,żeby zobaczyć „slonce”
Zwane Wolnoscia

Andrzej
Andrzej

Singiel musi odejść.

Stanisław
Stanisław

„Jeżeli odtrącamy największego przyjaciela”… broń mnie Boże przed przyjaciółmi, a z wrogami sobie poradzę.

shaq
shaq

Znowu nam tu puszczasz bąki, nieproszony pisowski trollu? Za komentarze na pisowskich portalach centrala pis płaci mniej?

jacek
jacek

Masz na dowody na te insynuacje finansowe?

Stanisław
Stanisław

Próbuję przedstawić swój punkt widzenia.. A co do płacenia, to bym się nie obraził, wszak: „i car schyli się po kopiejkę, a po rubla to nawet :przyklęknie”- ale na razie nikt się nie kwapi, Nie tracę jednak nadziei.

Bogusław
Bogusław

Chyba ma rację b. premier Marcinkiewicz twierdzący, że Kaczyński nienawidzi Polski i Polaków za to, że „zabili mu brata”. I stara się na Polsce i Polakach zemścić i możliwie najbardziej im zaszkodzić. Marcinkiewicz Kaczyńskiego zna, przecież wiele lat współpracowali, i w swoich wystąpieniach telewizyjnych podaje wiele przekonujących przykładów na poparcie tej tezy.

מְנֵא
מְנֵא

Były premier Marcinkiewicz ekspertem od psychiki Kaczyńskiego ? To już lepsza w tym względzie byłaby Isabel, jest zdecydowanie bardziej inteligentna, niż Kaz.

Stanisław
Stanisław

Racja

Zwinka
Zwinka

Pajączku, żaden rasowy przywódca, który SZANUJE ( o miłości nawet nie wspomnę, bo nie jest do tego potrzebna) swoje społeczeństwo, nie ubliża jego części i to znacznie liczebniejszej od własnych pochlebców. Tymczasem tę niepokorną część traktuje się, jakby była wrzodem na kaczym kuprze. Wnioski są oczywiste, ale tylko dla kogoś, kto ma ochotę je wyciągać.

shaq
shaq

Oczywiście, tego pająka nie obchodzi Polska tylko władza. W podręcznikach historii o okresie po 2015 r. będą pisać „rządy zdrajców”.

Mordazdradziecka
Mordazdradziecka

Ma taka sama mentalnosc co Hitler, ten sam belkot, te same metody.

Gekon
Gekon

Niemcy naszym są naszym „sojusznikiem”? Bardzo śmiała teoria…

jacek
jacek

Jeszcze śmielszymi teoriami, że sojusznikami są:
– Turcja
– Chiny
– USA
Razem, osobno czy w innych konstelacjach.

Stanisław
Stanisław

Moim zdaniem bardziej ryzykowna niż śmiała.

Janina
Janina

Kaczyński żyje w Polsce, której nie cierpi. Bo co Ona mu dała? Z trudem się wykształcił, długo nie popracował na etacie, bo nie umiał się dostosować Tchórz, który w nim siedzi nie pozwolił mu aktywnie działać w stanie wojennym i nikt go nie chciał internować. Wygląd i sposób bycia odstręczał od niego kobiety. Zdominowany przez matkę, gardził ojcem. Trochę grzał się w ciepełku rodzinnym bliźniaka. Zły los zabrał mu i to, a bratanica, cóż, szkoda gadać… Teraz ma tylko partię, jako dziedzictwo brata i tego się uczepił resztką starczych sił. Jedyne umiejętności, które mu zostały, skłócanie ludzi, jątrzenie, dopatrywanie się… Czytaj więcej »