Kaczyński zły na Morawieckiego: ma za długi język

Kaczyński nie chce już słyszeć o rekonstrukcji rządu. Politycy na dywaniku

Nie zdążył opaść „kurz” po jednej awanturze, a już mamy kolejną. Lider PiS, jest podobno zły na premiera, za jego ostatnie wypowiedzi o Żydach, wygłoszone podczas konferencji bezpieczeństwa w Monachium – podaje „Fakt”. Politycy tej partii za kulisami przyznają, że Mateusz Morawiecki popełnił błąd, bo „ma za długi język” i nie trzyma się w dostatecznym stopniu wytycznych. Zamiast pracować na wyciszenie burzy wywołanej nowelizacją ustawy o IPN, szef rządu doprowadził do eskalacji konfliktu z Tel Awiwem.

Odpowiadając na pytanie dziennikarza „New York Timesa” Ronena Bergmana stwierdził, że „nie będzie karane, jeśli ktoś opisując losy swojej rodziny powie, że byli polscy sprawcy Holocaustu”. Dodał też, że „byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy sprawcy czy ukraińscy – nie tylko niemieccy”.

„Szydło nigdy nie powiedziałaby czegoś takiego!” – powiedział „Faktowi” z nieskrywaną satysfakcją przeciwnik awansu Morawieckiego.

„Morawiecki jako minister rozwoju czy finansów wypowiadał się głównie o VAT i budżecie. Premier jest pytany o wszystko, a Morawiecki nie ma doświadczenia politycznego” – jak powiedział gazecie inny ważny polityk PiS. I przypominał wpadkę z lipca 2016 roku. W czasie wizyty w Bydgoszczy, ówczesny wicepremier rzucił, że 500+ jest wypłacane na kredyt, a kredyt ten trzeba będzie kiedyś spłacić. „Nie dość, że mógł tym dać paliwo opozycji, która to nieustanie powtarza, to jeszcze nastraszył ludzi. A teraz było Monachium” – zauważył.

W PiS–ie wrze. Na nic się zdają uspokajające tłumaczenia szefa MSZ Jacka Czaputowicza: „Byli zdrajcy wśród Polaków i byli bohaterowie. Były też jednak przypadki, że Żydzi złapani przez Niemców denuncjowali Polaków, którzy ich ukrywali” – wypowiedziane w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”. Minister, komentując słowa premiera ocenił:

„Odsłuchałem kilkakrotnie wypowiedź premiera. Podkreśla on, że intencją nowelizacji ustawy nie jest karanie tych badaczy, którzy mówią, że wśród współpracowników Niemców byli obywatele polscy, ani tych, którzy mówią, że wśród współpracowników Niemców byli Żydzi czy przedstawiciele innych narodowości”. Czy to jednak cokolwiek wyjaśnia? Nie za wiele.  Znów za to słychać głosy, że to jednak Kaczyński powinien być premierem – donosi „Fakt”.

/jp/

Źródło: wp.pl/Fakt

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Plus ujemnyPiJarZwinka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwinka
Zwinka

Prezes to niech się przestanie złościć, tylko niech wreszcie sam zostanie premierem i wtedy będziemy mogli odetchnąć z ulgą, bo na pewno wszystko to, co trzeba, będzie powiedziane w porę i krótkim, żołnierskim językiem… Mamy na to liczne, dobrze udokumentowane, dowody.

PiJar
PiJar

Jakby towarzysz Prezes został premierem, to byśmy dopiero się dowiedzieli i usłyszeli, że ho, ho!

Plus ujemny
Plus ujemny

Przypomina się stary wierszyk Boya:
„Eunuch i krytyk z jednej biorą się parafii. Obaj wiedzą jak ale żaden nie potrafi”.
Panowie Morawiecki i Czaputowicz usiłują grać mężów stanu. Teoretycznie obaj wiedzą na czym to polega.
A jak to robią – wszyscy widzimy.
W tej sytuacji nie ważne który z nich pełni rolę krytyka.