Kamil Zaradkiewicz złamał prawo?

Kamil Zaradkiewicz złamał prawo?

Od kilku dni głośno jest o Kamilu Zaradkiewiczu, człowieku Ziobry w SN, który nie tylko próbuje za wszelką cenę wstrzymać postępowanie przed TSUE w sprawie pytań prejudycjalnych polskich sędziów, ale również wydaje oświadczenie, w którym odebrał prezesowi Izby Cywilnej SN, Dariuszowi Zawistowskiemu możliwość wykonywania czynności porządkowych i organizacyjnych w złożonej przez niego sprawie do TK. Takie postępowanie wydaje się być zupełnie niezgodne z przyjętą procedurą.  Szok po prostu…

 

Teraz wyskoczył nam kolejny „kwiatek”. Z Sądu Najwyższego zniknęły akta sprawy, na podstawie których pan Zaradkiewicz zwrócił się do TK z pytaniami podważającymi dokonanych po 2000 r. powołań sędziów do SN. Wydaje się, że trafiły one najpierw do Izby Dyscyplinarnej SN, a stąd zostały przekazane do TK. Jak twierdzi szef izby, Dariusz Zawistowski, nie wie on, co się stało z aktami. W tej sytuacji „opierając się na doniesieniach medialnych, w czwartek skierowałem pismo z żądaniem zwrotu akt do prezesa kierującego Izbą Dyscyplinarną. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. W piątek wysłałem podobne pismo także do TK. Naszym zdaniem bowiem akta zostały przekazane niezgodnie z prawem”.

Teraz trzeba ustalić, kto przekazał te akta, jednak aby to uczynić, muszą one wrócić z powrotem do Izby Dyscyplinarnej i dopiero wówczas będzie można podjąć odpowiednie kroki czyli pociągnąć osobę, która dokonała takiej samowolki, do odpowiedzialności dyscyplinarnej lub karnej.

 

Sędzia Markiewicz nie ukrywa, że o przekazaniu „akt do innej izby decydować może tylko i wyłącznie I prezes SN lub prezes izby, która według przepisów prawa jest odpowiednia do rozpatrzenia danej sprawy, a nie pojedynczy sędzia”. W tej sytuacji ewidentnie zostało złamane prawo, a za to grozi kara z „art. 276 k.k., który mówi o odpowiedzialności za niszczenie lub ukrywanie dokumentu przez osobę, która nie ma prawa rozporządzać nim”.

Czy sprawcą czynu jest właśnie Kamil Zaradkiewicz? To on uznał, że należy wyłączyć ze sprawy Izbę Cywilną i władze SN, gdyż jego wątpliwości dotyczą właśnie sędziów pełniących funkcje w Sądzie Najwyższym. Poza tym, uznał, że czas w tej sprawie goni. Postanowienie o przekazaniu do TK swojego zapytania wydał 1 lipca. Kiedy więc zrozumiał, że prezes Izby Cywilnej SN nie spieszy się , by popchnąć sprawę dalej,  9 lipca, na posiedzeniu niejawnym, jednoosobowo podjął decyzję o zabezpieczeniu, które miało polegać na  wstrzymaniu, w tym konkretnym postępowaniu, wszystkich czynności kierowniczych i zarządzeń przez prezesa Izby Cywilnej,  przekazaniu niezwłocznie TK postanowienia o wystąpieniu z pytaniami prawnymi, nakazaniu Kamilowi Zaradkiewiczowi, jako przewodniczącemu składu orzekającego, a więc samemu sobie przekazania akt sprawy prezesowi Izby Dyscyplinarnej w celu skierowania do TK pytania prawnego w sprawie legalności powołania sędziów wybranych przez poprzednie składy Krajowej Rady Sądownictwa oraz nakazaniu Izbie Cywilnej oraz kancelarii I prezesa SN przekazywania wszystkich dokumentów dotyczących tego postępowania do Izby Dyscyplinarnej.

Według dr. Jarosława Świeczkowskiego, procesualisty z Uniwersytetu Gdańskiego cała ta sprawa to bzdura, bo samo żądanie, zawarte we wniosku Zaradkiewicza mieści się w prawnych ramach. Przypomina też, że zgodnie z art. 755 k. p. c. sąd ma dużą swobodę w kształtowaniu sposobu zabezpieczenia. Świeczkowski jednocześnie przypomina, „jest to sytuacja analogiczna do tej, w której na podstawie przepisów postępowania zabezpieczającego sędzia Krzysztof Rączka doprowadził do zawieszenia przepisów ustawy o SN dotyczącej wieku przejścia w stan spoczynku. Tam również można się było zastanawiać, w jaki to niby sposób ma chronić interes stron. Lecz jeśli można było zastosować zabezpieczenie w tamtej sprawie, to tym bardziej można i w tej. Można więc powiedzieć, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie”.

Tamara Olszewska

Źródło: dziennik.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
antyuzurpatorJantar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jantar
Jantar

„Z Sądu Najwyższego zniknęły akta sprawy…” – wszystkie akta zapewne zostały zniszczone. Nie ma akt, nie ma dokumentów na podstawie których sędziów powołano, powołania są nielegalne, sędziowie nie mogą orzekać. I PiS pozbywa się wszystkich sędziów poza swoimi. Sąd Najwyższy zostaje w rękach Kaczyńskiego w całości, a Zaradkiewicz w nagrodę zostaje prezesem zamiast Gersdorf bez czekania na koniec jej kadencji. Wyrok TSUE odrzucą i tym samym jeszcze przed wyborami wychodzimy z Unii.

antyuzurpator
antyuzurpator

Z artykułu „Czy PiS chce podstępem usunąć Gersdorf? (…)” wynika, że masz rację – ta akcja jest właśnie „przygotowaniem artyleryjskim”. Zniszczą SN jescze przed wyborami i oczywiście ogłoszą to jako swój „sukces w dekomunizowaniu Sądu Najwyższego”. A ciemny lud to kupi, jak zwykle.

antyuzurpator
antyuzurpator

„kamil zaradny” to tylko pionek, wykonawca. Cała ta akcja wygląda na reżyserowaną przez „świętą trójcę” zero-święczkowski-piebiak. A ten „recenzent-expert” z Gdańska to aby nie jakiś pociotek, który dla niepoznaki zgubił ogonek?