Kandydat Patryk i łopatologia stosowana

Kandydat Patryk i łopatologia stosowana

Dobrych parę dni minęło już od chwili, kiedy Patryk Jaki, uzbrojony w łopatę i garnitur z krawatem, otwierał – uroczyście i w asyście podobnie wyposażonych kolegów – kolejną z wielkich budów pisizmu – fragment autostrady A2. Natychmiast rozpętała się – w związku z tym – medialna awantura, bo Dwójka jest w budowie od czasów PO, toteż kandydatowi na prezydenta stolicy oberwało się za przypisywanie sobie cudzych zasług, a przy okazji jeszcze za garnitur, krawat i pokazówkę jak z archiwów Polskiej Kroniki Filmowej. No i za łopatę, oczywiście.

„Podłość ludzka nie zna granic” – jak zwykła mawiać pewna burmistrz z epoki Peerelu. Bo niby czym miał kandydat otwierać tę nieszczęsną autostradę? Cepem może? I tak by się zresztą nie dało, bo w nowym, wewnątrzpartyjnym sojuszu robotniczo-chłopskim cep stał się symbolem metod działania frakcji włościańskiej, a w szczególności jej byłego nieformalnego szefa – ministra Szyszki. Sierp i młot też odpadają ze względu na niewłaściwe skojarzenia historyczne. Więc pan Patryk nie miał po prostu wyboru. Tylko ta nieszczęsna łopata…

Pech wielki, bo w medialnym jazgocie na temat łopaty zgubiło się wiekopomne, rewolucyjne, przełomowe znaczenie aktu, jaki zainicjował na A2 kandydat Jaki. Ponieważ to wcale nie był błąd ani „blamaż”, tylko raczej pilotaż. Próba generalna starannie przemyślanej strategii. W ten sposób bowiem – jak można sądzić – partia rządząca przeszła do kolejnego etapu przebudowy Rzeczypospolitej i – po „przePiSaniu” politycznej historii najnowszej na jej wersję słuszniejszą moralnie – teraz zabiera się za dzieje gospodarcze III RP. Tak więc dokładnie na tej samej zasadzie, na jakiej Naród został przekonany, że to Bracia Kaczyńscy obalili komunizm (wcześniej rozbierając Mur Berliński) i powołali do życia, a potem poprowadzili do zwycięstwa „Solidarność”, tak też dowie się nareszcie, że to właśnie Oni odbudowali kraj z ruiny. I że to Im zawdzięcza Polska wszystkie ekonomiczne sukcesy epoki transformacji, a też wieżowce, mosty, kostkę Bauma na powiatowych rynkach, galerie handlowe oraz – co oczywiste – sieć autostrad. W tym również A- Dwójkę, w którą Patryk Jaki wbił swoją łopatę, uprzednio wbijając się w „garniak”.

Akt wbicia tejże jest bowiem pierwszym z szeregu aktów symbolicznego unieważniania nieprawego pochodzenia wszystkich bękartów Magdalenki i Okrągłego Stołu. Zamiast je unicestwić i w ich miejsce zbudować słuszne moralnie drogi, fabryki, mosty, galerie i stadiony narodowe, co kosztowałoby wiele wysiłku, czasu i pieniędzy, władza – w akcie bezprzykładnej łaskawości – będzie otóż dokonywać ich symbolicznej adopcji, nadając im nową bogoojczyźnianą tożsamość. To jakby drugie „narodziny” czy raczej chrzest w „obrządku pisowskim”, bo potraktowana łopatą Patryka autostrada zyska też zapewne – we właściwym czasie – godnego patrona.

No dobrze, ale dlaczego akt symbolicznego przyjęcia A-Dwójki na poczet dokonań nowej władzy dokonał się akurat za pomocą łopaty? Cóż – u nas to wciąż najskuteczniejsze narzędzie społecznej perswazji, ponadto nawiązujące do narodowej tradycji. Bo jeśli chodzi o upowszechnianie jedynie słusznych treści, to – jak dowodzą sukcesy TVPiS – ciągle nie ma jak stara, dobra i sprawdzona przez lata peerelowskiej praktyki „łopatologia stosowana”.

Bożena Chlabicz-Polak

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o