Kapłani na froncie dechrystianizacji Polski

Ksiądz gwałcił, ale… „co najwyżej przy okazji wykonywania czynności księdza katolickiego”

Sprawa chłopca zatrzymanego przez księży w Bełchatowie za wyjęcie hostii z ust jest złym prognostykiem dla katolicyzmu w naszym kraju.

Przypadek chłopca z Bełchatowa, zatrzymanego przez księży za wyjęcie hostii z ust, demaskuje prawdziwą naturę stosunków między Kościołem a społeczeństwem polskim. Nieprawdziwa jest bowiem idealistyczna wizja Kościoła jako wspólnoty wiernych, w myśl której Kościół to po prostu wszyscy ludzie wyznający wiarę katolicką i uznający władzę Watykanu i Episkopatu. Na początku XXI wieku Kościół w Polsce to instytucja odrębna od społeczeństwa, a stosunki między nią a ogółem obywateli, także wiernych, cechują się napięciem, nieufnością, by nie rzec – wrogością.

Przypomnijmy, co się stało w Bełchatowie. 13-letni chłopiec po przyjęciu komunii wyjął hostię z ust i włożył do kieszeni. Ksiądz to zauważył, schwytał dziecko i zamknął je w zakrystii, a następnie wezwał policję. Takie potraktowanie małego chłopca – zastraszenie go, sterroryzowanie i bezprawne uwięzienie – wywołało oczywiście skandal i powszechne oburzenie.

Kościół jednak, zamiast się pokajać, stanął w obronie kapłanów – Episkopat wydał oświadczenie podkreślające, jaką świętością jest hostia, co trudno odczytywać inaczej niż jako rozgrzeszenie bełchatowskich duchownych. Sterroryzowali 13-letnie dziecko, bo zdaniem biskupów bronili zagrożonej świętości.

Czy rzeczywiście była ona zagrożona? Ksiądz z Bełchatowa mówi, że chłopiec „wypluł” hostię i że stało się to bezpośrednio przed Halloween, co wskazywało na zamiar zbezczeszczenia jej. Dzieciak zaś tłumaczył, że nie „wypluł”, tylko wyjął z ust i włożył do kieszeni, bo go bolał ząb.

Krytycy Kościoła widzą w zachowaniu bełchatowskich duchownych manifestację buty i pogardy dla praw jednostki. Oburzenie budzi też symbioza Kościoła i państwa – księża, by wymusić posłuch i szacunek dla katolickich rytuałów, wzywają państwową policję, a ta karnie stawia się na żądanie. W dodatku ofiarą tej przemocy kościelno-państwowej pada 13-letnie dziecko, najwyraźniej przebywające w świątyni bez dorosłego opiekuna, który mógłby stanąć w jego obronie i uchronić je przed terrorem.

Taka interpretacja bełchatowskiego incydentu jest uprawniona. Wejdźmy też jednak w rolę adwokata diabła i spróbujmy zrozumieć, co myśleli i co czuli zatrzymujący chłopca księża. Jakie były ich intencje i motywacje? Wątpliwe wydaje się bowiem, że po prostu chcieli go zastraszyć i siłą wymusić posłuch. Ich opowieści o hostii wyplutej i schowanej w przeddzień Halloween wskazują raczej na paranoiczny, wyolbrzymiony strach przed potężnymi siłami zła, czającymi się we współczesnym świecie, które osaczają ich ze wszystkich stron. W tej wizji Kościół jest oblężoną samotną twierdzą, atakowaną przez nieprzeliczone zastępy demonów, takich jak geje i lesbijki, feministki i heavy metalowcy, szczerzące się dynie, kolorowe skarpetki zakładane przez uczniów w Tęczowy Piątek, kotek Hello Kitty, Harry Potter, zły Dżender, no i ma się rozumieć – Jurek Owsiak.

Brzmi to humorystycznie, ale chyba naprawdę wielu kapłanów nosi w głowach taką wizję rzeczywistości. Dla osoby postronnej świat paranoika zawsze jawi się jako karykatura. Sam paranoik jednak jest święcie przekonany, że ta karykatura to prawda. I dlatego się boi, wprost umiera ze strachu. W samoobronie przed urojonym atakiem gotów jest do czynów desperackich, takich choćby jak sterroryzowanie 13-letniego dziecka, które wyjęło opłatek z ust. „Fear, she’s the mother of Violence” – śpiewał Peter Gabriel. Strach jest matką przemocy.

Mądrzy hierarchowie mogliby ten strach rozładować, klarując przerażonym kapłanom, że świat współczesny nie sprzysiągł się przeciw religii. Że kultura masowa nie jest wymierzona w Jezusa. I że wzywanie policji i zamykanie wiernych w zakrystii nie jest najlepszym sposobem głoszenia Dobrej Nowiny.

Sęk w tym, że takich mądrych hierarchów w dzisiejszym Kościele polskim jest jak na lekarstwo, a ich głos ginie w chórze biskupów pokroju Sławoja Leszka Głódzia czy Marka Jędraszewskiego. Obserwując poziom nauczania w seminariach duchownych i intelektualny format ich absolwentów, wydaje się wątpliwe, by sytuacja mogła się poprawić w przyszłości. Zła to wróżba dla katolicyzmu w Polsce.

Wojciech Maziarski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

8
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
ZwinkaJantarZdzisławJanuszZbyszek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Chermes
Chermes

Jak znam przekorną młodzież, teraz rozpoczną się „zawody w zdobywaniu hostii” i zwycięzcy będą się chwalić jak największa ilością takowych, które im się udało wypluć i przemycić poza kościół.

gboor
gboor

Znam relacje, które mówią, że dzieciaka namierzyli wierni i potem razem z księżmi ganiali go po kościele aż złapali.

Zwinka
Zwinka

To by się zgadzało z narodkowym duchem. I tak dobrze, że dzieciaka na miejscu nie zatłukli. I to parafianie, nie policja. Taki mamy klimat.

Rafał P
Rafał P

Gdzieś czytałem nieoficjalną informację, że 40% polskich księży to niewierzący. Nawet jeśli nie oznacza to pełnego ateizmu, daje to do myślenia. Ale fakty są takie, że w seminarium mają pranie mózgów, po którym w zasadzie nie nadają się do niczego innego niż do roli pastuszków baranów parafialnych. A że ta praca jest raczej lekka i nieźle platna, to odwalają tę hałturę.

Zbyszek
Zbyszek

Po upublicznieniu tej informacji przestałem wchodzić do kościoła. Dotychczas, podczas ślubów czy pogrzebów w których uczestniczyłem, wchodziłem do środka. Nie znam jednak zbyt dobrze tych wszystkich rytuałów więc obawiam się, że coś źle zrobię, pleban wezwie policję i będę miał problemy. Stoję więc na zewnątrz, czekając na koniec mszy w deszczu i na mrozie.

Janusz
Janusz

„mądrzy hierarchowie” to oksymoron. są tam tylko cwani chciwi oszuści

Zdzisław
Zdzisław

„Zła to wróżba dla katolicyzmu w Polsce”, ale dobra dla Polaków.

Jantar
Jantar

Właśnie czytałam w prasie, że niejaki ks. Zieliński krytykuje PiS, że rząd za mało robi, żeby ograniczyć „panoszenie się ideologii gender i LGBT w Polsce”. Wspomniany ks. radzi rządowi, żeby zwrócił się o pomoc i na konsultacje do Orbana, jak ma poradzić sobie ze szkodliwymi dla Polski fundacjami m.in. Sorosa. Odbieram te wypowiedzi, jako wezwanie rządu do jak najszybszej zmiany konstytucji i wprowadzenia oficjalnie państwa wyznaniowego, bo ksiądz żąda od Morawieckiego i reszty „jasnej deklaracji światopoglądowej i religijnej”.