Karol Chum. Problem z „FUCK OFF-em” i wiarygodnością czyli, co myślę o takim zachowaniu Margot

Karol Chum. Problem z "FUCK OFF-em" i wiarygodnością czyli, co myślę o takim zachowaniu Margot

W ostatnich tygodniach cała Polska żyła Margot, jej aresztowaniem i osadzeniem w męskim więzieniu. Otrzymała ona olbrzymie wsparcie ze strony zwykłych obywateli, celebrytów i polityków opozycji parlamentarnej, po czym, gdy już wyszła na wolność, swoją wypowiedzią wywołała kolejną burzę. Jedni uznali, że miała prawo powiedzieć to, co powiedziała, bo młoda z niej osóbka, bo po wielkim stresie. Dla innych jednak, również wielu osób spod tęczowej flagi, takie słowa na pewno nie pomogą środowisku LGBT, a wręcz odwrotnie.

Swoją ocenę, a właściwie refleksję, po słowach Margot, przedstawił Karol Chum, poeta, ofiara księdza Gulbinowicza, żyjący od kilku lat w szczęśliwym związku ze swoim partnerem, Maciejem.

Przeczytajcie proszę, bo naprawdę warto poznać jego punkt widzenia.
…………………………………..
Dorzucę się brutalnie do tematu…

Każdy sposób walki z dyskryminacją seksualną jest zawsze potrzebny. Jednak nie może się opierać na takim demonstrowaniu czyjegoś sprzeciwu, który wzbudza niesmak samych zainteresowanych i budzić rozdwojenie jaźni społeczności LGBT. Oczywiście, że można inicjować „szalone” pomysły i happeningi. Mogą być one czasem, z nerwów, nacechowane swoistą wulgarnością, ale nie może być to czymś, co w głowie nie zostało sobie poukładane.

Między chamstwem, a prowokacją istnieje śliska granica. Zresztą, każdy wie, co ja robię. Klnę, prowokuję słowem, obrazem, zmuszam do myślenia… Jednak w sposób zaplanowany i kontrolowany. Nie rzucam się w tym jak ryba na betonie.

Butność zawsze kończy się źle. Margo jest młoda, te jej zachowania i sposób bycia są mi doskonale znane z branży i lokalowych gejowskich knajp. W tych ruchach widzę olewający stosunek do wszystkiego i wszystkich, i nie widzę w tym nic z bohaterstwa poza pseudoartystyczną postawą: „Zaistniałam, zrobiłam dym i ziomeczki zrobię jeszcze niejeden, bo świat mnie kocha i wszyscy są za mną…”.

Takiej postawy Margot nie przekuje w „sukces”. Oczywiście, że walczy w słusznej sprawie, oczywiście że ma rację, oczywiście unaocznia dramat społeczności LGBT, ale forma obarczona zarówno wulgarnością, jak i pewną pychą, wyższością, butą, przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Nie docenianie „wroga” jest fatalnym błędem strategicznym.

Jeśli widzieliście np. mój utwór filmowy „Żołnierze Chrystusa, Wojownicy Maryi” i co tam zrobiłem, łatwo zauważyć, że mogę dostać po głowie od tych fanatyków, ale kompletnie z moich ust nie pada ani jedna kurwa, chuj, czy gram pychy. Wręcz przeciwnie, pamiętam jedno: „Miecz bywa obusieczny” i „Mierz siły na zamiary”. Margo niestety o tym nie wie i nie chce wiedzieć, pomimo tego, że ma wiele wielkich autorytetów w koło siebie i może ich zapytać np.: „Co mogę jeszcze, i czy wypada”? Pewnie, wolność wolnością, ale… Ona czuje się królową sytuacji. Błąd fatalny… Większe królowe spadały z tronu. Brak w niej swoistej pokory.

A teraz mała lekcja z powtórki: Kiedy ponad rok temu wytoczyłem działa przeciwko kardynałowi Gulbinowiczowi na cały kraj – ba, świat, jako jedyny bez wsparcia ulicznego tłumu, napisałem różne rzeczy, powiedziałem różne rzeczy, w mediach zrobiłem różne rzeczy i okazałem swój gniew wobec kościoła w sposób spektakularny. Jak powinien zachować się dyskryminowany gej molestowany przez kardynała pederastę w dodatku oczerniony przez prawicowe szmatławce, wytykany palcami przez ultradewotki, a 3-godzinne przesłuchanie w kurii było cyrkiem, a w jakiej nawet mi powieka nie drgnęła by wybuchnąć? Kto pamięta: nawet na początku odmówiłem wściekły przesłuchania by następnie… zgodzić się, aby ich… nagrać i upublicznić! Lepiej było pokazać Gulbinowiczowi i katolickiemu światu fuck off do kamery?

Zostań patronem KODUJ24.PL

Ani razu nie okazałem pychy, buty w taki sposób, aby zarzucić mi wulgarność. Nawet, gdy okazuje się teraz, że był pederastą i triumfuję nad PRAWDĄ, wciąż nie pokazuję fuck off kościołowi, czy jemu. O, sorry! Pokazuję, ale jak?

Krótko: W pewnych sytuacjach nawet bycie zbuntowanym, walczącym chamem, wymaga pewnej kultury osobistej. Dupę można pokazać każdemu, ale sztuką jest, aby zrobić to z wdziękiem i w pewnej formie mającej kształt. Tu tego brakuje. Czy myślicie, że Chum po wyjściu z aresztu „nosiłby się” w ten sposób, by komuś dokopać? Nie, jestem bardziej wyrachowany w metodach walczenia z niesprawiedliwością. Można usprawiedliwiać Margo, można tłumaczyć ją, że oni z drugiej strony są nie lepsi, jednak, co poszło nie tak, że postawa Margo podzieliła i nas, w tym społeczność LGBT?
Nasza kultura i strategia walki. Oni nie mają kultury, lecz mają strategię, to znaczy, że my mamy pozbawić się chociaż kultury walki, gdy nasza strategia to właściwie już żart? A na to odpowiedzcie sobie sami. To moje wyłącznie zdanie. Bycie społecznie wiarygodnym to dziś sztuka! Bez niej nie wygrywa się żadnej bitwy i wojny.

Ps. Dobiło mnie zdanie Margo po wyjściu z aresztu w stylu: „Ale było nudno. Hej, idę odpocząć i pobawić się z koleżankami przez tydzień, a wy przesyłacie mi foty, co tam jeszcze wymyśleliście za akcje”. Jakby to była gierka, czy jak? Naprawdę Margo jest wiarygodna, w tym co robi i mówi? Problem nie jest w tym „FUCK OFF”, ale w tym, czyj interes się załatwia? Własny, czy społeczny. Pytanie to pozostawiam ku waszej, osobistej rozwadze…
………………………………………..

Karolu, dziękuję za Twój głos w sprawie, a naszych czytelników zapraszam do dyskusji.

Tamara Olszewska

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
18 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Goool
Goool
31 sierpnia 2020 21:50

A na zrzutce strzyżenie owieczek trwa w najlepsze.

Rozbawiony
Rozbawiony
1 września 2020 07:25
Reply to  Goool

Dokładnie tak. Koleś zrobił sobie cwany sposób na zycie bez potrzeby pracy, ma swój haremik, a naiwniacy wpompowali na konto 300 tys. zl. 🙂 Zaprawdę powiadam Wam – jest tylko kwestią czasu, gdy samo środowisko LGBT szeroko otworzy oczy i odetnie się od tej osoby!

Marek
Marek
1 września 2020 22:41
Reply to  Rozbawiony

Do obu powyżej, nawet jeśli to prawda to tylko skopiowała sposób na życie kk, oj i rydzyka. 300tys to nawet nie grosze w porównaniu do tego ile naiwniacy zapłacili powyższym, tylko jakieś skrawki groszy.

Goool
Goool
2 września 2020 01:07
Reply to  Marek

Ale Rydzyk to przynajmniej radio założył. Można posłuchać, i to za darmo. Nie trzeba płacić. Nie mam telewizji, ale tvtrwam jest chyba ogólnodostępne.
Kościoła, jako praktykujący katolik, ciężko mi ostatnio bronić, ale KK to nie tylko hierarchowie. Mam nadzieję, że i oni kiedyś to zrozumieją. Pozdrawiam.

Marek
Marek
2 września 2020 23:24
Reply to  Goool

A Margot to nie tylko zrzutki, to także praca w organizacji „stop bzdurom”, walka o demokrację w Polsce. Organizowanie akcji itp. więc twoje „argumenty” są z dudy, jak zawsze zresztą. Inteligentny i mądry prawicowiec to oksymoron.
Nie pozdrawiam.

Piotr
Piotr
27 września 2020 07:50
Reply to  Marek

Mylisz demokrację z anarchią, organizację z grupą na FB i obrażasz każdego z kim się nie zgadzasz.

Jacek Doliński
Jacek Doliński
31 sierpnia 2020 23:13

Zdjęcie Michała/Margot z wulgarnym tekstem (i do tego z błędem ortograficznym) i z wulgarnym gestem oraz jego/jej wypowiedzi po zwolnieniu z aresztu to jak nowa, duża dostawa amunicji obozowi przeciwników osób LGBT. Bojowość i zaangażowanie nie zastępują w jego/jej przypadku ostrego deficytu rozumu.

vint
vint
1 września 2020 11:51

Dołączę moją opinię, jako że jestem kobietą nieheteroseksualna i zachowanie Margot wpływa na to jak ja jestem postrzegana przez osoby postronne oraz zagorzałych przeciwników osób homo i biseksualnych. Po pierwsze Margot jest mężczyzną, tak więc pisanie o NIM jak o kobiecie jest obraźliwe zarówno w stosunku do 51% ludzkości jak i wobec mniejszości jaką stanowią autentyczne osoby transseksualne (nie „trans”, nie „transgenderowe”, a transseksualne, czyli takie, które prawnie i medycznie poddają się procesowi „zmiany płci” (choć to pojęcie samo w sobie jest niedokładne)). Językowy terroryzm serwowany obecnie wszędzie nie służy szeroko pojętej opozycji (vide Radio Nowy Świat). Sam Margot mówi o sobie i zachowuje się jak (agresywny) mężczyzna. Powtórzę, traktowanie go jako kobiety jak i swoistego reprezentanta środowiska LGBT jest niezmiernie krzywdzące. Osobom LGBT żyje się w Polsce… dziwnie. Jest agresja, jest polityczną i kościelna nagonka z jednej strony, z drugiej zaś mamy byłych i obecnych polityków, którzy otwarcie mówią o swej orientacji seksualnej czy też o swojej transseksualnosci. Nie ma stuprocentowej akceptacji, ale tej nigdy nie będzie, nawet w najbardziej liberalnym społeczeństwie. Nie ma w Polsce nawet pięćdziesięcioprocentowej akceptacji, a teraz, po prowokacjach Margota, ta która istniała jeszcze bardziej się zmniejszy. W oczach konserwatywnego, szukającego wszędzie wrogów „polskości” społeczeństwa, my, osoby LGBT, stajemy się pewnie istotami agresywnymi wulgarnymi, awanturnikami każącymi nazywać się „losowo” wybranymi zaimkami osobowymi. Moim zdaniem Margot jest albo głupim, nieopierzonym młokosem, który spontanicznie popełnia głupoty (prawo młodości) i w swoim młodzieńczym egoizmie nie widzi jak poważne konsekwencje mają jego czyny. Albo też, co jest bardziej przerażające, Margot jest albo nieświadomie albo świadomie zmanipulowanym, a może i nawet opłaconym, pożytecznym idiotą bądź wtyczką wykorzystywaną przez kaczyńskiego do siania fermentu, szczucia na osoby LGBT i podzielenia i tak już nędznej i słabej opozycji. Mam poglądy lewicowe, jestem nieheteroseksualna kobietą, należę do społeczności LGBT, ale temu co robi Margot, terroryzmowi językowemu i czystce po stronie „opozycji” (albo gloryfikujesz Margot, albo jesteś pisowcem, faszystą, naziolem, transfobem, itd.) mówię stanowcze i zdecydowane NIE! Margot nie reprezentuje mnie, nie reprezentuje wielu członków społeczności LGBT. Mam dosyć przepraszania za moją orientację seksualną, a teraz jeszcze przyjdzie mi przepraszać i „świecić oczami” za Margot. Super…

Antoni
Antoni
1 września 2020 20:59
Reply to  vint

Ona jest niebinarna. Określanie jej, wbrew jej woli, zaimkami męskimi to homofobia i wyraz braku szacunku dla jej odmienności.

Karol Chum
Karol Chum
1 września 2020 22:13
Reply to  Antoni

To chyba nie do mnie. Ja nazywam ją JĄ. 🙂

Jacek Doliński
Jacek Doliński
1 września 2020 23:45
Reply to  Antoni

Skoro jest niebinarny/a, to dlaczego miałoby się go/ją określać zaimkami żeńskimi? Przecież to jest pozbawione logiki.

vint
vint
2 września 2020 00:02
Reply to  Antoni

Co to znaczy „niebinarna”? Poproszę o link do artykułu z naukowej prasy medycznej tłumaczący tę ” niebinarnosc”. Jeśli Michał Sz. jest „osobą niebinarna” to dlaczego każe się traktować i zwracać do siebie jak do kobiety? Czy do osoby twierdzącej, że jest Napoleonem mam się zwracac „wasza wysokość”? A wiesz co to jest homofobia? To nie jest używanie poprawnych form językowych wobec tego człowieka. To m.in. prześladowanie lesbijek przez takie „niebinarne Margoty”, które twierdzą, że orientacja homoseksualna jest „transfobiczna”, to zrzucanie z dachów budynków gejów w krajach rządzonych przez islamistów, to „gwałty korekcyjne” lesbijek w RPA, to przymusowe operacje „zmiany płci” gejów w Iranie, to opluwanie gejów i lesbijek w Polsce przez kler i pis. Margot, czyli Michał Sz. jest mężczyzną. Jako taki, w języku polskim jest opisywany za pomocą męskich zaimków osobowych. Dodatkowo Michał Sz. jest agresywnym awanturnikiem działającym (świadomie lub nie) na szkodę społeczności LGBT. Jak oficjalnie zmieni prawnie płeć, wtedy można go określać żeńskimi zaimkami. A co do szacunku – na niego Michał Sz. musi dopiero zapracować.

מְנֵא
מְנֵא
6 września 2020 08:54
Reply to  vint

Szanowna Pani, czy problemem jest skorzystać z „wujka Google” i poczytać sobie, co to takiego niebinarność ? Gdyby to Szanownej Pani sprawiało jakąś trudność, to podaję link do hasła niebinarność: https://pl.wikipedia.org/wiki/Niebinarno%C5%9B%C4%87. Tam jest mnóstwo odnośników do literatury przedmiotu, proszę się więc ogarnąć i posiąść choćby elementarną wiedzę na temat niebinarności a nie zawracać głowy innym. A tak pokrótce: Margot jako osoba niebinarna jest mężczyzną i kobietą w jednym – czy to takie trudne do ogarnięcia ? A co do formy językowej, to do Margot w dniach gdy czuje się kobietą należy się zwracać formą żeńską (w swoim blogu Margot używa akurat formy żeńskiej) a gdy uznaje się za mężczyzną należy używać formy męskiej. Niestety językoznawcy zaspali i nie opracowali jeszcze form dla osób niebinarnych, co nie stawia ich w zbyt dobrym świetle, bo to znaczy, że nie śledzą bieżącej sytuacji a utnęli gdzieś w średniowiecz i najwyraźniej nie nadążają za nowoczesnością.

vint
vint
7 września 2020 17:10
Reply to  מְנֵא

Szanowny panie, poprosiłam o linki do artykułów z naukowych periodyków medycznych/psychiatrycznych, a nie do wikipedii, którą redagować może każdy, a internet, jak papier, jest cierpliwy. W biografii do tego pseudoartykulu w wikipedii nie znalazłam ani jednego artykułu naukowego. A dlaczego? Bo takowych nie ma! Bo nie ma osób będących jednocześnie kobietą i mężczyzną (tak, dotyczy to też osób z hermafrodytyzmem). A co do Michała Sz.- co dokładnie czyni go kobietą? Bo każdy rozsądny człowiek spojrzawszy na Michała Sz. widzi agresywnego, młodego mężczyznę. Więc pytam się ponownie: gdzie jest ta kobieta? Pisze pan że w dniach kiedy Michał Sz. CZUJE SIĘ KOBIETĄ, to mamy mówić o nim jak o „niej”, a w dniach kiedy CZUJE SIĘ MĘŻCZYZNĄ mamy mówić o nim per „on”. To ja się pytam skąd mamy wiedzieć kim Michał Sz. czuje się danego dnia?? Jest to ogłaszane gdzieś w gazecie? Na bilbordach? Słupach ogłoszeniowych? I dlaczego mam o nim mówić jak o „niej”? Dlaczego mam utwierdzać go w przekonaniu, że jest pępkiem świata (w jego oczach). Przy okazji przypominam, ludzie są ssakami. Ssaki rozmnażają się drogą płciową. Oznacza to, że potrzebny jest osobnik męski (zwany mężczyzną) i osobnik żeński (zwany kobietą) aby powstało nowe życie. Mężczyzna produkuje gamety męskie (spermę), kobieta gamety żeńskie (komórki jajowe). To że jakiś pan lubi kiecki i makijaż nie czyni go kobietą, to że jakaś kobieta ma krótkie włosy i nosi się „po męsku” nie czyni jej mężczyzną. To że ktoś ma zaburzenia psychiczne, nie czyni go „dwupłciowym”.

מְנֵא
מְנֵא
7 września 2020 20:32
Reply to  vint

Szanowna Pani. Jeśli nie uznaje Pani Wikipedii za wiarygodne źródło informacji, przytaczam fragment artykułu z „Polityki” (wydanie z 12.08.2020) pt „Niebinarność nie jest tak skomplikowana, jak myślimy” red. Katarzyny Czarneckiej, w którym zamieszczono wypowiedź dr n. med. Aleksandry Jodko-Modlińskej (a więc osoby, z tytułem naukowym, którą trudno posądzać o nieznajomość tematu):
„Non-binary to osoba, która nie czuje się ani mężczyzną, ani kobietą [agender]. A niektóre z osób używających tego pojęcia mówią, że po trosze czują się zarówno kobietą, jak i mężczyzną [bigender]. Czasami niebinarność jest też wynikiem interpłciowości – człowiek ma zarówno męskie, jak i żeńskie cechy płci biologicznej, albo taki obraz siebie nie ma podłoża, które da się wyjaśnić biologiczną niejednoznacznością – mówi dr n. med. Aleksandra Jodko-Modlińska, psycholożka i seksuolożka z Uniwersytetu SWPS i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Może być także tak, że osoba binarna faluje – raz czuje się bardziej kobietą, raz mężczyzną. Wszystko to sprawia, że np. posługuje się raz końcówkami męskimi, raz żeńskimi, a czasami używa ich w jednym zdaniu typu: wyszłam z domu i doszedłem do pracy. Może się tez posługiwać słowami, które nie istnieją – „wyszłum” czy doszedłom”.
Niektóre osoby binarne czują potrzebę korekty płci na taką, jaką odczuwają. Innym wystarczy tzw. tranzycja społeczna. Polega na zmianie imienia, używaniu określonych zaimków i oczekiwaniu tego wobec siebie od innych.
– Jeżeli niebinarność nie zakłóca rozwoju i możliwości realizacji życiowych zadań, nie musi być problemem – mówi dr Jodko-Modlińska. Dodaje jednak, że może być nieszczęściem: – W świecie zagospodarowanym przez dwie płcie biada każdemu, kto się nie mieści w tym schemacie.”
A może Szanowna Pani kwestionuje sensowność „gender studies” i cały dorobek naukowy badaczy i wykładowców tej dziedziny nauki ? Najwyraźniej tkwi Pani w mentalnym średniowieczu a tymczasem świat nie ogląda się na Panią, ale pędzi dalej. Czy to się Pani podoba, czy nie, Margot jest osobą niebinarną i ma do tego niezbywalne prawo, dlatego nazywanie go mężczyzną obraża nie tylko jego ale również setki znanych i cenionych ludzi nauki, kultury oraz autorytety moralne, którzy podpisali się pod żądaniem rychłego uwolnienia Margot, będącym równocześnie poręczeniem dla niej. Padły w nim między innymi takie oto słowa: „W sytuacji coraz większej nagonki na osoby nieheteronormatywne w Polsce uzasadnione są obawy o bezpieczeństwo osadzonej w areszcie aktywistki, a także o jej stan psychiczny.” Aktywistki a nie aktywisty !! Czy Szanowna Pani sądzi, że osoby takie, jak: ks. Adam Boniecki, prof. Ewa i Jacek Jassem, Maja Komorowska, Michael Schudrich, mec. Jacek Taylor, ks. prof. Alfred Marek Wierzbicki, czy wreszcie Judith Butler czy Noam Chomsky się mylą ??

vint
vint
8 września 2020 19:07
Reply to  מְנֵא

Tak. Uważam że się mylą. Popieranie agresywnego młokosa źle świadczy o ich umiejętności krytycznego myślenia. Opinia jednej pani doktor jaskółki nie czyni. Mogę podać mnóstwo przykładów lekarzy, którzy jasno stwierdzają, że wszelkiej maści „niebinarnosc” to zaburzenie psychiczne. Cały czas nie dostałam odpowiedzi na pytanie co to znaczy, że facet czuje się kobietą. Skąd taki facet ma wiedzieć, że czuje się kobietą skoro nigdy nią nie był? Nawet ja nie czuję się kobietą. Po prostu nią jestem. Tak stworzyła mnie natura. Mam cechy płciowe kobiety, teoretyczną zdolność do zostania matką. Gdybym twierdziła, że czuję się facetem, czy czyni mnie to facetem? Nie. Moje ciało to w dalszym ciągu ciało kobiety. Oskarża mnie pan o „średniowiecze umysłowe”. To ja pana oskarżam o brak logiki, o brak szacunku dla języka, dla nauki, dla ludzi. Jeszcze raz, nie neguję faktu istnienia zaburzeń umysłowych, w tym wypadku zaburzeń tożsamości płciowej. Ale uważanie, że nie ma się płci albo że ma się dwie jest zwyczajnie durne i bez sensu. Takim ludziom trzeba pomagać terapią, a nie utwierdzać w przekonaniu, że rzeczywistość nie istnieje. Powtórzę, jako ludzie jesteśmy ssakami, ssaki rozmnażają się płciowo, do stworzenia potomstwa potrzebny jest osobnik gatunku męskiego (produkujący) spermę i osobnik gatunku żeńskiego (produkujący komórki jajowe). 99 procent ludzkości jest albo mężczyznami albo kobietami. Osób interplciowych proszę w to nie mieszać gdyż one same proszą aby nie używać ich jako argumentu w dyskusji o transdzenderyzmie. Pan, jak i wiele innych ludzi, wpadł w pułapkę. Teraz większym strachem napełnia ludzi to, że ktoś ich oskarży o transfobie aniżeli o homofobię. To ja panu jeszcze coś powiem. Wiesz pan kto to jest lesbijka? To kobietą odczuwająca pociąg płciowy do innych kobiet. Taka definicja przynajmniej była uznawana do niedawna. Każdy wiedział też kim jest kobietą. Obecnie portale randkowe dla kobiet pełne są takich „niebinarnych Margotow”, którzy „czują się kobietą”. I jak ja (lesbijka!) im odpowiem, że z OCZYWISTYCH WZGLĘDÓW nie jestem zainteresowana, to słyszę oskarżenia o transfobie i o „preferencje genitalne”. Ten cały ruch trans/”niebinaryzm” to niezmiernie niebezpieczna nowa metoda prześladowania osób homoseksualnych, a także robienia wody mózgu młodym, wpływowym ludziom. W Wielkiej Brytanii klinika Tavistock jak i fundacja Mermaids już są pod lupą władz. Obydwie są znane z tego, że zatrudniają bezwzględnych lekarzy i psychologów, którzy pchają dzieci na ścieżkę „zmiany płci” czyli Lupron, hormony, mastektomia, sztuczny penis że skóry nadgarstka, sztuczna pochwa z tkanki jelitowej. 30 psychologów zrezygnowało w ciągu 2 lat z pracy w tej klinice że względu na to, że było przymuszanych do utwierdzania swoich młodocianych pacjentów że ci „na 100 procent są trans/”niebinarni”. Ci lekarze odeszli bo sumienie nie pozwoliło im krzywdzić młodych ludzi. A pan mi tu cytuje jakaś panią psycholog, która ma gdzieś przysięgę Hipokratesa…

vint
vint
9 września 2020 13:31
Reply to  מְנֵא

Szanowny panie, co z „artykuł NAUKOWY z prasy MEDYCZNEJ/PSYCHIATRYCZNEJ” było dla pana niezrozumiałe? Podaje mi pan tu artykuły z wikipedii (którą redagowac może absolutnie każdy) i z prasy (bo wiadomo, że dziennikarze są naukowcami/ są bezstronni (uwaga sarkazm w obu przypadkach)). To że pani doktor utwierdza osoby z zaburzeniem psychicznym („Czuję się Napoleonem”), że jak najbardziej są tym za kogo się uważają („Tak, jest pan Napoleonem. A kto tak nie uważa jest napoleonofobem!”) świadczy tylko o tym, że źle wykonuje swoją pracę. Nie ona pierwsza, niestety, i nie ostatnia. Historia zna zbyt wiele przypadków „lekarzy” leczących w taki sposób, że o ile pacjent kurację przeżył, to miał wielkie szczęście.

Jeszcze raz sie w takim razie pytam: co to znaczy „czuć się kobietą”? Ja się kobietą nie czuję. Jestem kobietą. Świadczą o tym moje wszystkie widoczne i niewidoczne cechy płciowe. Jako kobieta jestem człowiekiem płci żeńskiej przystosowanym w procesie ewolucji do produkowania komórek jajowych i ewentualnej ciąży. Mężczyźni, czyli osobniki ludzkie płci męskiej, są przystosowani w wyniku ewolucji do produkcji męskich komórek płciowych, zdolnych do zapłodnienia żeńskich komórek. TAK DZIAŁA BIOLOGIA. Dlatego też rozróżniamy wśród ludzi kobiety i mężczyzn. I proszę nie mieszać w to osób będących obojnakami! Miałam okazję porozmawiać z kilkoma takimi osobami i one wyraźnie mówią, że bardzo irytuje je używanie ich jako argumentu w dyskusji o transdżenderyźmie/”niebinarności”.

Jeszcze raz w takim razie: co to znaczy, że mężczyzna czuje się kobietą? Czuje on, że chce zajść w ciążę? Czuje, że miesiączkuje? Czuje, że ma macicę? Jeśli tak, to należy sprawdzić czy te organy/reakcje ciała faktycznie u niego występują. Jeśli nie występują, to znaczy, że ten mężczyzna ma zaburzenia psychiczne. I zamiast utwierdzać go w tym przekonaniu, należy mu raczej pomóc (terapią, rozmową), a nie zmuszać cały świat do udawania, że on ma rację. Czy osoby chore na anoreksję, twierdzące, że są grube (choć waga wskazuje 25 kg) też utwierdzamy w przekonaniu, że są grube? Przecież one tak się widzą, są o tym święcie przekonane!

Tak, kwestionuję dokonania „gender studies”. Dla jasności, kiedyś siedziałam głęboko w tym temacie. Na tyle głęboko, że po pewnym czasie zaczęła do mnie docierać bezsensowność i miałkość argumentów gender studies. Jednym z „osiągnięć” gender studies jest m.in. twierdzenie, że między kobietami a mężczyznami nie ma żadnej różnicy. Przecież to bzdura! Różnice są. Nie znaczy to, że z tego powodu należy dyskryminować kobiety, a wywyższać mężczyzn. Nie! Walczmy ze stereotypami przypisywanymi płciom, ale nie z płcią biologiczną!

Jestem człowiekiem nauki i szlag mnie trafia jak patrzę na kult transdżenderyzmu, bardzo już silny w Europie Zachodniej, USA i Kanadzie. Kult oparty na wierze („czuję się kobieta/mężczyzną”), odrzucający naukę (biologia: człowiek jest ssakiem rozmnażającym się płciowo, a płcie są dwie). Dawniej kościół katolicki zwalczał „heretyków”, którzy ośmielali się głosić fakty naukowe. Obecnie skrajny kult transdżenderyzmu przenika do polityki i mediów i zwalcza osoby widzące, że ten ruch jest skrajnie antynaukowy.

Michał Sz. jest MĘŻCZYZNĄ! O mężczyznach w języku polskim mówi się per „on”. I tak będę o nim mówić. I tak powinien mówić o nim każdy kto szanuje naukę, język (nie tylko polski) i ludzi.
I jeszcze jedno. Jestem lesbijką, znam również wiele innych lesbijek i kobiet biseksualnych. Od kilku lat portale randkowe, kluby, organizacje, a nawet parady równości są dosłownie zalewane przez mężczyzn „identyfikujących się” jako kobiety albo jako osoby „niebinarne”. Za każdym razem kiedy ja bądź moje znajome grzecznie acz stanowczo informujemy takowe „panie”, że z racji naszej orientacji seksualnej nie jesteśmy zainteresowane tymi „paniami” słyszymy oskarżenia o „transfobię”. Tak, do tego doszło! Obecnie homoseksualizm jest „transfobiczny”. Dlatego ja mówię głośne i wyraźne NIE dla takich Michałów Sz. I mówię głośne i wyraźne nie wobec transdżenderyzmu, który stał się nową i wygodną metodą prześladowania osób homoseksualnych za ich orientację. I teraz proszę mi powiedzieć kto tak naprawdę, pan czy ja, żyje w „umysłowym średniowieczu”.

Organizacje promujące transdżenderyzm i „zmianę płci” już trafiają na celownik służb za granicą. Np. brytyjska organizacja Mermaids czy klinika Tavistock. Jeśli chodzi o tę drugą
to w ostatnich kilku latach około 30 lekarzy w niej pracujących odeszło bo nie zgadzali się z tym do czego byli przymuszani. Przyprowadzani do nich mali pacjenci (dzieci i młodzież!) z zaburzeniami tożsamości płciowej byli prawie w każdym przypadku kierowani na drogę „korekty płci”. Tak! Ci lekarze po odejściu z Tavistock mówili, że władze kliniki zmuszały ich do stosowania terapii afirmacyjnej wobec tych dzieci. Tzn. że zamiast próby dojścia do tego co spowodowało, ze dana dziewczynka mówi, ze jest chłopcem (czyli psychoterapia) od razu serwowano małym pacjentom Lupron (na wstrzymanie dojrzewania płciowego. Jeden z efektów ubocznych to menopauza i zaburzenia rozwoju mózgu!), potem zastrzyki z testosteronu, mastektomia i sztuczny penis robiony z płata skóry pobranego z przedramienia. A w przypadku chłopców albo Lupron (jesli jeszcze przed dojrzewaniem) albo hormony żeńskie, implanty piersi, usunięcie penisa i stworzenie sztucznej pochwy z nabłonka jelitowego. Przecieżte dzieci nawet nie mają okazji wiedzieć co to znaczy być mężczyzną/kobietą? Wiele z tych dziewczynek po jakimś czasie „zmienia zdanie”. Niestety ciała nie da się przywrócićw 100 % do poprzedniego stanu! W Niemczech wiosną tego roku spora grupa psychologów/psychiatrów i lekarzy wystosowała list otwarty do władz. Okazuje się, ze lobby transdżenderowe przemyciło do ustawy o zakazie stosowania tzw. terapii konwersyjnej wobec osób homoseksualnych zapis, że nie wolno kwestionować „tożsamości płciowej u dzieci”. To spowodowało, że lekarze teraz zamiast próbować dojść przyczyn zaburzeń tożsamości płciowej mają OBOWIĄZEK pchania dzieci na ścieżkę „korekty płci”! Ci wyżej wymienieni lekarze w liście otwartym protestują przeciw takiemu podejsciu bo działa ono na szkodę pacjenta i jest wbrew przysiędze Hipokratesa.

Jeśli pan jednak uważa, że popychanie ludzi na ścieżkę uzależnienia od leków do końca życia plus prześladowanie ludzi, którzy nazywają rzeczy po imieniu, to „średniowiecze umysłowe”, to ja powiem, że ja dziękuję za taki „postęp”!

I jeszcze jedno. Wymienione przez pana na samym końcu osoby się mylą. Czy one wiedzą kogo poparły? Poparły agresywnego, chamskiego młokosa, który poróżnił polską „opozycję”. Poparły młokosa, który, choć nie jest nawet gejem czy osobą biseksualną, stał sie „twarzą” polskiego ruchu lgbt. Poparły agresywny transdżenderyzm. Jesli ja się pod czymś podpisuję, to robię to z pełną świadomością. Jeśli polskie „elity intelektualne” popisują się pod działaniami Michała Sz. to ja dziękuję za takie elity. Dzięki Michałowi Sz. i takim elitom osoby homoseksualne i biseksualne będą jeszcze bardziej prześladowane. Mimo że takie osoby jak ja czy moje znajome (wyżej wymienione) nie mamy z Michałem Sz. ani z jego działaniami nic wspólnego.

Adam
Adam
2 września 2020 11:25

Autor najwyraźniej poczuł się dotknięty, że po raz kolejny naród nie dojrzał do dojrzałych działaczy i zachwycił się zgrywem, pozerstwem, chamstwem. Niestety, dojrzałość polega na tym, że nie obraża się na ludzi, z którymi próbuje się komunikować, stara się zrozumieć motywy ich działań, podstawy ich reakcji i działać, po swojemu działać…. Może się też okazać, że mamy tak niedorosłe społeczeństwo, że nie pojmie tych kulturalnych i przemyślanych akcji, a da się porwać takim nieprzebierającym w słowach uzurpatorom. Działania „na froncie społecznym” jest mocno wymagające i bywa frustrujące.