Każdy kto sprzeciwia się obecnej władzy nie jest patriotą

Każdy kto sprzeciwia się obecnej władzy nie jest patriotą

PiS kocha Unię i ten kto twierdzi inaczej, działa przeciw żywotnym interesom Polski

Kampania wyborcza do parlamentu UE nabrała tempa, ale majowe uroczystości były dla rządzących raczej okazją do prezentacji pomysłów na drugą kadencję Polski w objęciach PiS. Głównie dwóch pomysłów. Po pierwsze – nikt nie rozda Polakom tyle prezentów, co Kaczyński, a jeśli wybory wygra opozycja, to odbierze ludziom wszystko co dostali. Po drugie – PiS ma wyłączność na patriotyzm, ponieważ jest spadkobiercą skrupulatnie dobranych najpiękniejszych idei patriotycznych oraz kontynuatorką dokonań starannie wyselekcjonowanych postaci historycznych ogłoszonych patriotami. Tym samym każdy kto sprzeciwia się obecnej władzy patriotą nie jest, czyli każdy kto czuje się Polakiem winien głosować na PiS.

Na scenie politycznej obserwujemy znaczące odwrócenie ról: PiS straszy Polaków opozycją. Czy to pierwsze oznaki paniki w szeregach rządzących? Wskazywałaby na to reakcja władzy na obecność Donalda Tuska podczas majowych uroczystości i na jego wykład na UW. Najważniejszy przedstawiciel hołubionej przez PiS Unii witany był pod koniec listy gości i usadowiony został w dalszych rzędach. I tak się złożyło, że dokładnie w czasie wykładu przewodniczącego Rady Europejskiej na Uniwersytecie Warszawskim rozpoczęła się defilada, której nigdy dotąd nie organizowano w czasie majowego święta – całkiem jakby 2 tysiące żołnierzy miały odwrócić uwagę Polaków od zapowiadanego i oczekiwanego z zainteresowaniem wystąpienia. W obawie przed wzrostem popularności byłego premiera prawicowe media nie szczędziły Tuskowi obelg, prezentując go wśród rzekomych wrogów Polski, a rekord świata w konkurencji medialnego chamstwa ustanowiła TVPiS, lokując prezydenta Unii w towarzystwie Stalina i Hitlera.

Przesłanek paniki w szeregach rządzących zauważyć można więcej.  Sprawdzoną metodą kieszonkowców wrzeszczących „łapać złodzieja” Jarosław Kaczyński ogłosił kolejny zarzut pod adresem konkurencji politycznej: oto Platforma i cała koalicja planuje straszliwy atak na demokrację! Zamierza mianowicie sadzać do więzień uczciwych urzędników, a nawet posłów – jeśli tylko głosować będą zgodnie ze swym sumieniem, ale wbrew intencjom Grzegorza Schetyny! Zarzut ten, z kategorii obciążających przeciwnika własną winą, podchwycił cały fraucymer prezesa. Nic to, że tak naprawdę opozycji chodzi o uświadomienie konkurentom niedostrzeganej przez nich oczywistości, że kto łamie prawo ten będzie musiał ponieść karę, oczywiście orzeczoną przez niezależne sądy. Nic to, że zapowiedzi opozycji wywodzą się wprost z kodeksu karnego, który przewiduje kary dla wszystkich łamiących prawo bez wyjątku. W tym także dla najwyższych urzędników, a nawet dla szeregowego posła, który za plecami swoich podkomendnych, lekceważących przepisy z podniesioną przyłbicą, planuje, nakazuje i poduszcza do łamania prawa, a praktycznie do zmiany ustroju. Histeryczna reakcja Kaczyńskiego, który z uczciwego ostrzeżenia konstruuje sobie łamanie konstytucji, przypomina rozpaczliwe „nie zabijajcie nas!” ministra Waszczykowskiego, w reakcji na tragedię spowodowaną przez psychicznie niezrównoważonego człowieka. Ciekawe, co pan minister powiedziałby dzisiaj, gdyby podobne okrzyki wznosili ludzie z opozycji po zabójstwie prezydenta Adamowicza?

Wbrew pozorom rządzący nie zapominają jednak, że najpierw odbędą się wybory do parlamentu europejskiego i przy każdej okazji deklarują entuzjastyczne wręcz przywiązanie do Unii. Państwowe i partyjne spektakle nie mogą się dziś obyć bez licznych gwiaździstych flag. Okazało się właśnie, że PiS kocha Unię i każdy kto twierdzi inaczej, działa przeciw żywotnym interesom Polski. Owszem w przeszłości zdarzało się, że ten czy ów prominentny polityk obozu rządzącego powiedział coś nieprzychylnego, ale prezydent Duda wyjaśnił już w wywiadzie dla TVN, że były to głosy niefortunne i „o niczym nie świadczą, bo wypowiedziano je w emocjach”. Czyli PiS zawsze aprobował polską obecność w UE, a obecnie prezentowany entuzjazm może potrwać nawet dłużej niż kampania wyborcza, ponieważ kochamy Europę i gotowi jesteśmy nadal ją kochać, pod warunkiem, że Europa dostosuje swoje reguły i normy do wymogów Jarosława Kaczyńskiego.

Prezes wyliczył te warunki na kolejnych konwentyklach dla swoich wyznawców. W Nowym Sączu domagał się zakończenia europejskiej krucjaty ideologicznej prowadzonej „na bazie liberalnej lewicowości, poprawności, oraz odejścia od reguł zdrowego rozsądku”.  W Sosnowcu stawał w obronie Kościoła atakowanego przez wrogie tabuny antyklerykałów. We Włocławku pomstował na importowane z Zachodu ruchy w obronie praw kobiet i LGBT, które „zagrażają tożsamości narodowi, jego trwaniu i polskiemu państwu”. W Pułtusku oświadczył kategorycznie: „my tu w Polsce najlepiej wiemy, co dobrze służy naszej ojczyźnie”. A na konferencji „Być Polakiem – duma i powinność” snuł opowieść o tym jak Zachód atakuje wszelkie wartości i „jawnie formułuje koncepcję – chcecie byś w Europie, musicie przestać być Polakami. To powiedziano wprost”. Oczywiście nie wyjaśnił kto to powiedział, komu, gdzie i kiedy, bo nigdy nie wyjaśnia swoich insynuacji, domysłów i obelg.

Wszystkim tym wyznaniom towarzyszył łopot unijnych flag i chór zapewnień mniejszościowych udziałowców firmy „Polska” o wielkim uczuciu i przywiązaniu do idei wspólnej Europy. Prezydent Duda zaproponował wręcz wpisanie obecności w UE i NATO do polskiej konstytucji. Przywłaszczając dawny pomysł PSL nie dostrzegł jednak, że żadna konstytucyjna gwarancja nie uchroni przed usunięciem z Unii kraju, gdzie nie będą szanowane unijne prawa i standardy. Nie przyszło mu do głowy, że nie utrzyma się w Unii żaden kraj, gdzie władza podejmuje działania na rzecz dezintegracji wspólnoty europejskiej. Pan prezydent wyjaśnił natomiast, że obecność w Unii nam się należała” oraz zażartował, że Polska jest krajem w pełni demokratycznym, w odróżnieniu od Unii, której „ jest potrzebna silna demokracja”. Zaznaczył przy tym dwukrotnie, że o poprawkach w Konstytucji myśli „osobiście”, czyli bez podpowiedzi i nakazów – licząc zapewne, że wyborcy uwierzą w jego samodzielność.

Trudno powiedzieć, czy pisowscy funkcjonariusze od propagandy i agitacji już zrozumieli, że masowy exodus rządu z Warszawy do Brukseli i wymiana immunitetów parlamentarnych na europejskie może się nie udać. Z pewnością wiedzą, że dotychczasowa propaganda antyunijna nie odniosła większych sukcesów, a wręcz przyczyniła się do wzrostu poparcia dla naszej obecności w Europie. Nic dziwnego, bo opierała się na tak grubo szytych kłamstwach, że i najgłupsi dawali się nabrać tylko na krótko. Na wsi nie słychać już opinii, że unijny interes nam się nie opłaca. Rolnicy wiedzą, że dostajemy z Unii trzy razy więcej pieniędzy, niż tam wpłacamy. Wiedzą też, że błędy, pomyłki i opóźnienia w dystrybucji unijnych dotacji nie wynikają z nieprzychylnego stosunku brukselskich urzędników do Polski, bo widzą na co dzień, że zawirowania w rozdziale środków to skutek bałaganiarstwa niekompetentnych funkcjonariuszy PiS i ich pociotków, którzy obsiedli stołki w polskich urzędach i agencjach. Nie budzi też zgrozy argument, że Unii zależy na Polsce, bo piękna jest i bogata, a w wianie wniosła swój rynek zbytu na którym zachodni kapitaliści mogą upychać swoje buble, których na Zachodzie nikt nie kupi. Polacy potrafią kupować produkty lepsze i tańsze niezależnie od kraju producenta. Zdążyli też przyjrzeć się mapie Europy i dostrzegli, że rynek zbytu dla polskich produktów jest wielokrotnie większy, niż polski rynek dla Zachodu, a nawet TVP już nie ukrywa, że nasi przedsiębiorcy znakomicie radzą sobie na tamtejszych rynkach, często lepiej, niż zachodni producenci w Polsce.

Może już niedługo Polacy dostrzegą również kaleką logikę koncepcji Kaczyńskiego, który głosi, że Unia musi być silna, ale unijne władze mają być słabe. Może rodacy zauważą, że jego projekt zwiększenia wpływu poszczególnych krajów na unijną politykę europejską jest dla nas wręcz samobójczy. Bo nie jesteśmy ani największym ani najludniejszym krajem europejskim i w Unii Kaczyńskiego interesy Polski realizowane będą dopiero w ósmej kolejności – bo taka jest nasza pozycja na mapie gospodarczej Europy.

Andrzej Karmiński

PS. Anegdotka z Brukseli: Jean-Claude Juncker spytał premiera Morawieckiego czy w Polsce są jakieś problemy z łamaniem prawa. – Nie ma żadnego problemu, łamiemy prawo codziennie – odpowiedział radośnie polski premier. Smutne.

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

8
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
IrenaPolka gorszego sortuX X Xszary człowiekMarek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jabis
Jabis

Eeee … kij ma dwa końce. Każdy, kto popiera PIS … jest idiotą.
A wymyślanych wrogów do pis-propagandy coraz mniej. Tak szybko się zużywają.

Zwinka
Zwinka

Zawsze jakiś wróg się znajdzie. Kryształowy ma wprawę w napuszczaniu ludzi na siebie. A jakby co, to zawsze można powrócić do uchodźców i ich pasożytów i zarazków. Ciemny lud to kupi.

X X X
X X X

Amen!

Marek
Marek

No cóż wg PiS nie jestem patriotą! I jeżeli mówi to PiS-owski aparatczyk to nie jest to dla mnie żadna obelga. zresztą w latach 80 tez nie byłem patriotą bo nie popierałem PZPR. I tak naprawdę dobrze mi z tym. A cały ten przypływ miłości do UE, w PiS, da się wyjaśnić tak prozaicznie i przyziemnie. Tu nie chodzi o UE ale o …….pieniądze. Tak klęska wyborcza oznacza dla PiS-owskich działaczy „odcięcie ryja od koryta” i na samą myśl o tym dostają ‚kociokwiku”. A chodzi o kasę naprawdę dużą, bo partia (PiS) dba o swoje dzieci oj dba i nie… Czytaj więcej »

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

„Miłość” za kasę… To ma swoją nazwę na literę „k”. Ale nie chce bluzgać.

szary człowiek
szary człowiek

Czy tym nieudacznikom „kurdupla z drabinki” długo jeszcze uda się mamić i oszukiwać społeczeństwo?!
Ilu i jak długo jeszcze będzie wierzyło w oszukańsze hasła i hipokryzję pisuarów?!
Kiedyż obudzą się z hipnotycznego letargu omamieni różnymi 500+?

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Obawiam się, że bardzo wielu świadomie nie chce się odłączać od Matrixa.

Irena
Irena

Żadna nowość …zawsze tak było ….za komuny były to karly reakcji potem warcholy…..teraz nie sa patriotami…..zawsze się cos wymyśli…..a LUDZIE sa LUDZMI …..obywatelami tego kraju nad Wisla w centrum Europy .