Kilka myśli pod choinkę

Aby miłośnik kotów polubił również ludzi i nie chciał przerabiać wszystkich swych rodaków na lepszy sort

Aby miłośnik kotów polubił również ludzi i nie chciał przerabiać wszystkich swych rodaków na lepszy sort.

Zacznę od najważniejszego. Boże Narodzenie, przeżywane co roku w odmiennych okolicznościach, wprawia mnie zawsze w ogromne zdumienie. Jeśli naprawdę, a tak wierzę, Bóg stał się człowiekiem, to wobec rangi takiego wydarzenia, wszystkie inne sprawy ukazują się we właściwych proporcjach.

Zdumiewa pokora Boga. Nie triumfuje, nie posyła wojska anielskiego przeciwko Rzymianom i zakompleksionemu Herodowi. Zastępy aniołów, jak opowiada Ewangelia, zjawiają się tylko na polu pasterzy, którzy nic z tego nie rozumieją, ale mimo to idą za światłem i odnajdują gdzieś w grocie w Betlejem rodzinę z noworodkiem. Cóż bardziej zwyczajnego? Gdzie tu tajemnica?

Wobec tego, że codzienność uzyskuje inny wymiar, najlepiej milczeć jak wół i osioł, niedościgli mistrzowie kontemplacji i adoracji, mądrzy bezsłowną prawdą stworzenia. Inaczej jest z człowiekiem, towarzyszy nam udręka, bunt, bezradność, stawianie pytań, na które nie ma odpowiedzi. Sceny z szopki mają pozór idylli, w istocie jest w nich dramat. Nie da się przesłodzić Bożego Narodzenia ani rozmienić na prezenty. Ileż autentyzmu w kolędach wyrażających czułość i trwogę.

*

Dzielenie się opłatkiem weszło głęboko w kulturę polską. To piękny symbol bliskości. Prowadzę seminarium z etyki dla studentów filozofii w języku angielskim. Również w tej grupie, w której są Etiopczyk, Nigeryjczycy, Kameruńczyk i Amerykanka, łamaliśmy się opłatkiem.

W ich opowieściach o zwyczajach świątecznych w ojczystych krajach był wspólny motyw, mówili, że są to święta rodzin. Student z Kamerunu opowiadał, że pamięta się nie tylko o najbliższej rodzinie, ale bogatsi przynoszą dary – pieniądze lub płody ziemi – na rzecz uboższych członków klanu. Cała wioska lub dzielnica w mieście przygotowuje wspólną ucztę, odbywającą się po pasterce, którą celebruje się od północy do rana. Piją tego dnia białe wino z owoców palmy. Duże wrażenie zrobiła na nich moja opowieść o pustym miejscu przy wigilijnym stole oraz to, że mamy kilka setek kolęd.

Boże Narodzenie łączy chrześcijan, ale nie jest ono świętem, podczas którego myślimy tylko o swoich, o współwyznawcach, o rodakach, o krewnych. Dla chrześcijanina, tak jak dla Jezusa, nie ma obcych. Wiem, że jest to zdanie, w którym zawarte jest życzenie, cóż jednak warte byłoby chrześcijaństwo bez życzeń i marzeń o lepszym świecie?

*

„Dobra zmiana” bardzo nas podzieliła i coraz trudniej o wspólny język, gdy słowa stają się zakłamane. Czy możemy jeszcze uścisnąć sobie dłonie i składać życzenia bez względu na podziały? Dopóki nie usuniemy źródła podziałów, a to w języku chrześcijańskim nazywa się nawróceniem, trudno mówić, że nasze życzenia są szczere.

Czego życzę naszej Ojczyźnie na progu stulecia odzyskania niepodległości? Powrotu do demokracji opartej na państwie prawa, zapewne niedoskonałej, ale dzięki trójpodziałowi władz dysponującej narzędziami równowagi i kontroli.

Aby światło trzymane w rękach przez ludzi, domagających się ustaw gwarantujących wolność sądów, nie ginęło w mrokach politycznych kalkulacji za zamkniętymi drzwiami.

Aby na pustych miejscach przy wigilijnych stołach mogli w polskich domach zasiąść uchodźcy.

Aby każdy chłopak i każda dziewczyna, zwłaszcza z wielodzietnych rodzin, mieli równe szanse rozwoju. Jeśli pomogło im 500+, niech ich słuszna wdzięczność i satysfakcja nie powoduje przymykania oczu na ograniczanie wolności wszystkich obywateli. Nie osiąga się sprawiedliwości na skróty.

Aby katoliccy posłowie nie byli bardziej katoliccy od papieża i nie obrażali braci ewangelików.

Aby religii nie używano nadaremnie dla celów ideologicznych.

Abyśmy pielęgnowali pamięć dobra z pokorą, bez megalomanii wstawania z kolan.

Aby miłośnik kotów polubił również ludzi i nie chciał przerabiać wszystkich swych rodaków na lepszy sort.

Aby nas nie pokonała rozpacz, niemoc i nienawiść.

ks. Alfred Marek Wierzbicki

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
4 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
światZgredzinkaobiektywnyjurek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
jurek
jurek

Jakie to smutne, że Życzenia Dobrych Świąt zawisną w próżni w świecie, który nam zgotowała „Partia” i jej wódz, za milczącą zgodą instytucji Kościoła. Z ich ust nie schodzą „wartości”, które sobie uzurpują symboliczną przemocą dewastując znaczenia ojczystego języka. To jedne z najsmutnieszych, choćby były nawet obfite, świąt. Nawet chrześcijańska nadzieja wydaje się przegrywać z tą przemocą.

Zgredzinka
Zgredzinka

Jak to „za milczącą zgodą instytucji Kościoła” ?
Czyżbym miała jakieś omamy słuchiwe i żle zinterpretowała najświeższy przekaz medialny z wystąpienia świątecznego arb. Józefa Głódźia, który jak nawiedzony ględził niby w Hyde Parku o aktualnej sytuacji politycznej w kraju, ewidentnie myląc mszę świętą z wiecem politycznym?
Zawsze twierdziłam, że kościół przez wieki wyrządził więcej zła, niż wszystkie wojny razem wzięte.
To diabelska instytucja … nastawiona na zachowanie swojego status quo, czyli zawsze kolaborująca z władzą.

jurek
jurek

Jasne, że on mówi głosem tej korporacji i zapewne prawdziwe badanie opinii jej urzędników by to potwierdziło, ale ja podkreślam faryzeizm zbiorowości hierarchów, których mowa nie jest „tak-tak, nie-nie”.
Oficjalnie Kościół milczy w sprawach niewygodnych dla siebie, ale gdy tylko może zyskać, zagarniając kolejne obszary wpływu, nigdy nie omieszka zabrać głosu i wymagać. Nie umie przekonać wiernych do swoichi zaleceń ideologicznych, więc żąda, aby państwowe prawo zrobiło to za nich. W poziom hipokryzji i kłamstwa są równi „Partii”. Bo właściwie, taką globalną partią są sami.

Zgredzinka
Zgredzinka

Howgh !!!

świat
świat

Kościół to wspólnota w której są ludzie – ludzie, a wojen było bardzo dużo. Życzę otwartości umysłu w postrzeganiu świata.

obiektywny
obiektywny

Do tego partyjnego betonu nie dociera nic! Są impregnowani na dobro i zrozumienie zwykłych ludzi – więc nie łudźmy się (niestety)!
Mamy już niedemokratyczne państwo policyjne z dyktaturą jednego, „małego” ludzika i już możemy sobie tylko pomarzyć…..