Kilkanaście godzin Trumpomanii

Kilkanaście godzin Trumpomanii

Ten wybuch miłości do Trumpa może spowodować, że kolejny raz bardzo źle ulokujemy polskie uczucia.

No i już po wizycie Donalda Trumpa. Tyle przygotowań, istne wariactwo, a tu rach-ciach i po Trumpie. PiS upaja się sukcesem, nawet Donald Tusk podkreśla rangę tej wizyty i tylko ja jakoś tak na bakier i sceptycznie. Pewnie jestem w mniejszości, ale co tam. Wciąż wydaje mi się, że jestem istotą myślącą, więc jednak pozostanę przy swoim zdaniu, które można zamknąć w krótkim stwierdzeniu; daliśmy się wziąć na lep pustych słów i widzimy sukces tam, gdzie go nie ma.

Dlaczego Trump przyjechał właśnie do Polski? Plotka głosi, że wcale nie miał takiego zamiaru, bo co mu jakaś tam Polska. Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy w Kongresie padły ostre słowa o związkach Trumpa z Rosją. Myślał i myślał, jak ten problem rozwiązać i wyszła mu właśnie Polska. W końcu nie ma w Europie tak antyrosyjskiego państwa jak nasza Pislandia.

Myślę jednak, że to nie jedyny powód. Obserwując Trumpa, wsłuchując się w to, co mówi, tak mi jakoś chodzi po głowie, że nie przepada on za Unią Europejską. Ma dość rozdmuchane ego i jest przekonany, że to wielka Ameryka ma prawo ustawiać wszystko i wszystkich po swojemu, trzeba więc UE wskazać odpowiednie dla niej miejsce. A któryż kraj najlepiej się nadaje do tej strategii? Kraj z podobnie rozdmuchanym ego swojego nieRządu, wciąż odwołujący się do korzeni chrześcijańskich, zagorzały wróg imigrantów i wszelkiej odmienności, traktujący demokrację jak zło konieczne, z wielkim kompleksem niższości, a jednocześnie psychozą maniakalną dotyczącą rzeczywistych i domniemanych wrogów. Wyboru wielkiego nie miał, bo jesteśmy ewenementem Europy, więc decyzja zapadła.

Kiedy tylko nieRząd wyczuł pismo nosem, rzucił się do przekonywania, zachęcania, zachwalania i sięgnął po kolejny argument, który ostatecznie przekonał Trumpa do przyjazdu. Zagwarantował prezydentowi wizytę w wersji „full wypas”, z rozentuzjazmowanym tłumem, wielogodzinną fetą i zagłaskaniem prezydenckiego ego na maksa.

No i przyjechał. Trzeba przyznać, że nieRząd stanął na wysokości zadania. Ściągnął autokarami do stolicy swoich wielbicieli, wręczył im chorągiewki do machania, poinstruował, jak mają się zachować. Przez ostatnie kilka dni politycy PiS apelowali do nas, społeczeństwa, by pokazać Trumpowi, że u nas wszystko ok, nie ma żadnych podziałów, a solidarność narodowa wręcz kwitnie. Nie do końca się udało. Wielbiciele PiS wykrzyczeli i wygwizdali Lecha Wałęsę oraz posłów opozycji, ale to chyba tylko wypadek przy pracy, który będzie im darowany. Ważne, że ponoć, już po spotkaniu, mogli nabrać sił przy zagwarantowanym posiłku w barze mlecznym i wrócić potem do domu z przekonaniem, że wreszcie to oni są numer jeden.

Trzeba przyznać jedno. Trump świetnie się przygotował do wizyty. Ciekawe, jak długo wkuwał naszą historię, by móc o niej tak płynnie i lekko mówić, czym ujął sobie te wiwatujące tłumy. Odnoszę wrażenie, że powiedział wszystko to, czego oczekiwali Polacy. Powiedział, fakt, ale czy wierzy, w to co mówił? Było o przyjaźni, o pozycji Polski, o wspaniałych relacjach, powołał się na art. 5 traktatu waszyngtońskiego, byśmy uwierzyli, że rzeczywiście USA zawsze wywiążą się ze zobowiązania obrony sojuszników NATO. Ruszyła do przodu sprawa Patriotów i dostaw gazu skroplonego, ale pamiętajmy, że to żadna łaska, bo sporo będzie to nas kosztować.

Wziął też udział w szczycie państw Trójmorza, co musiało być dla niego niezwykle miłe. Tym bardziej, że współgospodarzem spotkania była chorwacka prezydent Kolinda Grabar-Kitarović, której urodę szybko docenił. W końcu nie od dziś wiadomo, że Trump to koneser piękna kobiecego. Trump obiecał wspierać działanie Trójmorza całym swoim doświadczeniem i przyjaźnią. Dla mnie przekaz jest bardzo czytelny. Trójmorze może stać się przyczółkiem amerykańskim w Europie, gwarantującym Trumpowi prawo do kontroli, ingerencji, a idąc dalej tym tokiem myślenia, prawo do trzymania UE w szachu. Może to zbyt mocne słowa, ale tak mi jakoś podpowiada moja intuicja.

Jedno jest pewne. Oczekiwania Trumpa zostały zaspokojone. Były tłumy, było szaleństwo, a szacunek i uwielbienie do amerykańskiego prezydenta lały się strumieniami. On zachwycony i spełniony, PiS aż dławiące się z samozachwytu i osiągniętego sukcesu.

Hm… mam mieszane odczucia. Doceniam świetny PR, bardzo dobre przygotowanie, ale nic więcej za tym chwilowo nie idzie. Mało tego, ten wybuch miłości do Trumpa może spowodować, że kolejny raz bardzo źle ulokujemy polskie uczucia. Zapatrzeni w przyjaciela zza oceanu, PiS może poczuć się na tyle mocno i pewnie, że zacznie jeszcze bardziej oddalać Polskę od UE, bo po co nam UE jak mamy takiego sojusznika. Trump da nam kiedyś wizy, a może kiedyś i gwarancje obecności wojsk amerykańskich w Polsce, na co tak liczyli politycy PiS. Jednak warto pamiętać, że to UE ładuje w nas grube pieniądze. To z UE łączy nas wspólnota interesów, gospodarcza i społeczna. Trzeba pamiętać, że Ameryka Trumpa taka hojna nie zamierza być, bo nie ma w tym żadnego interesu. Szybciej nas wydoi niż cokolwiek da za darmo. Odrzucenie tego wszystkiego na rzecz nic nie znaczących słów Trumpa może mieć dla nas fatalne skutki. Obym nie była złym prorokiem.

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

19
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
13 Thread replies
5 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
Bachna0AlkaJacekZgredzinkaTomasz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Spokojnie. 10 lipca kolejna miesiączka. Czuję, że będzie wielka przykrość dla PiS-uaru. Będzie o wiele więcej niemiesiączkowych jak miesiączkowych. A najwięcej będzie policji… W każdym razie damy pisiorom łupnia.

Zgredzinka
Zgredzinka

Oby nie było odwrotnie.
Oni walczą o …. jednowładztwo …. i koryto !!! … a więc są silnie zmotywowani.

Jacek
Jacek

(…)Pewnie jestem w mniejszości, ale co tam. Wciąż wydaje mi się, że jestem istotą myślącą, więc jednak pozostanę przy swoim zdaniu, które można zamknąć w krótkim stwierdzeniu; daliśmy się wziąć na lep pustych słów i widzimy sukces tam, gdzie go nie ma.(…) Nie masz racji. To było zwycięstwo… moralne, którego symbol jest to co było tłem tego wielkopomnego przemówienia, czyli wielkopomne dzieło Okulickiego: (…)Musimy zdobyć się na wielki zbrojny czyn. Podejmiemy w sercu Polski walkę z taką mocą, by wstrząsnęła opinią świata. Krew będzie się lała potokami, a mury będą się walić w gruzy. I taka walka sprawi, że opinia… Czytaj więcej »

Sobiepan
Sobiepan

Rece opadaja jak sie czyta TAKIE pierdoly. Chcesz przelewac „krew potokami”- ale nie swoja. Jak sie skaleczysz w palec- to sie walisz i umierasz. A jak bym ci zrobil z nosa pedzel- to bys sie wloczyl po sadach z legitymacja inwalidzka, jako trwale okaleczony i zadal dozywotniej renty. „Bohater narodowy”.

Jacek
Jacek

Nie ja chcę tylko chciał Okulicki… nie zwycięstwo tylko zwycięstwo moralne… nie interesy tylko tożsamość…
Niezły Erewań… tylko dlatego, że nie doczytałeś tego pamfletu.

smętek
smętek

A czy piszący te bzdety wie jakie było nastawienie dowództwa AK do wybuchu powstania? Ilu najbliższych z jego rodziny leży do dzisiaj w jakichś gruzach? Poczytaj, porozmawiaj i dowiedz się, że utrata życia i przelewanie krwi to kretyństwo nie patriotyzm.

Jacek
Jacek

A to ja gadałem o tych strumieniach krwi czy Leopold Okulicki, który wtedy był szefem Operacji, I zastępcą szefa Sztabu AK, dowódtca II rzutu KG AK, komendanta organizacji NIE oraz „awaryjny zastępca” Komendanta AK?

Zgredzinka
Zgredzinka

Jacek, ty jesteś za czy przeciw?
Bo z twoich deklaracji wynika, że jesteś za a nawet przeciw, ale wpisy świadczą o czymś zupełnie innym.

Jacek
Jacek

Czyżby moja ironia była zbyt subtelna?

Zgredzinka
Zgredzinka

Problem leży nie w subtelność ironii, ale w jej tak głębokim zawoalowaniu, że czasami bardziej przypomina ona sarkazm, a właściwie wręcz balansowanie po przeciwnej ideologicznie stronie.
Jesteś tak niekonsekwentny w swoich wypowiedziach, iż nie dziwota, że posądzany jesteś o posiadanie alter ego.
Już zresztą raz to sobie wyjaśnialiśmy.
Mylisz tropy do tego stopnia, że czasami trudno się zorientować czy jesteś forumowiczem, czy obrzydliwym trollem.

Jacek
Jacek

(…)że posądzany jesteś o posiadanie alter ego.(…)
To akurat prawda… w tym tygodniu widziałem wiadomość sygnowana Jacek, której nie napisałem.

Zgredzinka
Zgredzinka

No, to nieco wyjaśnia sytuację.
Przykro by mi było gdybyś okazał się osobą niezrównoważoną, albo trollem.

Alka
Alka

No wlasnie,dokladnie sie zgadzam ze Zgredzinka,Ja mam wrazenie,ze Jackow jest dwoch. Kiedys juz tez pisalam,ze jeden wypowiada sie logicznie i z sensem,a drugi jakby byl nawiedzony(czyt.zaczadzony religia smolensko-wyborcza)jesli jdnak jest to caly czas ten sam Jacek,to albo ma rozdwojenie jazni,albo po prostu sobie jaja z nas robi.(przepraszam za dosadnosc okreslenia).

Gall Anonim
Gall Anonim

USA wiz nam nie zniesie, bo nie mogłoby już nęcić Polaków obietnicą zniesienia obowiązku wizowego. Marchewka na kiju. Sprawa jest tak oczywista, że aż głupio tłumaczyć. Dopiero w odległej przyszłości, gdy Polakom przestanie tak bardzo zależeć na lataniu do Stanów, obowiązek wizowy zostanie zniesiony i nikt nawet na to nie zwróci większej uwagi.

Jacek
Jacek

Ale tego sojusznikom się nie robi… nawet tym marginalnym.

seaman
seaman

zniesienie wiz nie zależy od Trumpa…….

Tomasz
Tomasz

Wszystko jak zwykle u Tamary – słuszne. Zamieniłbym tylko tytuł z Trumpomanii na trupomanię. Trump oczywiście .pożyje jeszcze, tak jak i nasz Kaczyński, ale obaj są politycznymi trupami już teraz, a będzie to wszystkim jasne już niedługo. Jakaż szkoda że tak mężny i męski Jarosław nie dorobił się potomka – mógłby mieć świetnego doradcę, tak jak wielki Trump.

Zgredzinka
Zgredzinka

Musiałby zmienić orientację seksualną.

Bachna0
Bachna0

Amerykanie porządek zrobili w Azji, Jugosławii i co jeszcze chcą krwi europy środkowej wraz z klerem chrześcijan.A rząd nasz chce rozlewu krwi Polaków. MY CHCEMY BOGA O POKOJU.