KOD: sen czy rzeczywistość?

KOD: sen czy rzeczywistość?

Miałem sen. Kolejny już. Sen piękny, ale wiele tłumaczący. Tym razem o spiskowej teorii dziejów.

Nim sen opiszę, kilka słów tytułem nakreślenia sytuacji. Przez blisko półtora roku oddałem się całkowicie oddolnemu ruchowi społecznemu, który onegdaj nazywał się Komitetem Obrony Demokracji. Przepiękna inicjatywa, którą poparłem sercem i duszą już w następnym dniu jej zaistnienia. Nie dla zaszczytów, nie dla splendoru i nie dla sławy. Dla czego więc? Dla obrony mojej ojczyzny. Przed czym? Przed utratą wolności, przed zmianą ustroju, przed pozbawieniem nas swobód obywatelskich. Przed zapędami do tyrani. Przed zapędami pewnego tchórzliwego człowieka do objęcia władzy absolutnej. Przed zdeptaniem naszej godności przez mściciela, który buduje swój wizerunek na śmierci brata.

Ale ad rem. Sen mara – bóg wiara. Ale jeżeli ten bóg jest przeciwko Tobie, to jednak oprzesz się na śnie właśnie. Dlatego spróbuję go opisać. O ile potrafię.

„Piękny październikowy poranek bodajże ostatniej niedzieli. Wybory do parlamentu. I wyniki, jeszcze szczątkowe ale już przerażające. Na prowadzeniu PiS. Kolejny dzień potwierdza. Wybory wygrało właśnie to ugrupowanie. Samodzielnie. Moje przerażenie znalazło się w wypowiedzi na fb wśród znajomych. I stwierdzenie, nie będzie tak źle. A ja widziałem inaczej. Nie tylko ja, skoro ukazał się manifest i utworzona została strona z nazwą Komitet Obrony Demokracji. I tu zobaczyłem swoją szansę. I tu wpakowałem się bez zastanowienia. I oddałem się całym sobą. I tyle o mnie w tym śnie. Bo dalej może być już tylko gorzej. Prawo i Sprawiedliwość też widziało sprzeciw większości społeczeństwa. Też ma swoich strategów, więc postanowiło z nich skorzystać. Natychmiast skierowało swoich ludzi do tworzącego się stowarzyszenia. Nie mogli to być zwykli członkowie, więc poleceniem postanowił opanować zarząd. Ten tworząc się, na czele z Mateuszem, nawet nie przypuszczał, że jego większość stanowi agenturę PiS.
Każda chwila, każdy krok znany był posłowi – dyktatorowi, zanim ujrzał światło dzienne. Został więc on sternikiem tego stowarzyszenia. Mój sen pyta, czy państwu są niezbędne dowody?
Zapewne tak. Tylko ja mam je w swoim śnie. Ale przesłanki rzeczywistości zdają się je potwierdzać. Nasze wielkie, potężne manifestacje stale pod kontrolą. Stale z kontrą. Stale z wyzwiskami. Stale bez odzewu. I stale bez obaw. Ustalenia zobowiązują. KOD sterowany przez kretów, nie miał żadnych szans na wywarcie presji na partię uzurpatora. Wszelkie niezadowolenie było dozowane. Nie mogło przekroczyć granic bezpieczeństwa. Bezpieczeństwa władzy. Gdy chwilowo sterowanie wymknęło się spod kontroli, natychmiastowo zareagowali. Nie dopuszczając do pierwszych wyborów. Przy czynnym przeciwstawieniu się takiej sytuacji znaleziono winnego, wyciągając mu kwity. Tak, Mateusz, może bardzo naiwny, jednak został doskonale wrobiony. Kopano pod nim nie w grudniu, kopano już w lutym. Sama nasuwa się analogia do sprawy przeciw Lepperowi.
Oddźwiękiem jednak odbiło się to na całym Stowarzyszeniu. Organizacja oddolna zaczęła być brutalnie sterowana odgórnie. Pokazały to wybory, odbyte z olbrzymim opóźnieniem, chociaż nie do końca zgodne z linią sterujących. Niby KOD wybrał, tylko kogo? Tych, którzy optowali za podziałem, który faktycznie dokonał się już w styczniu.
A potem ukazał się bóg, który stwierdził: „ Już pierwsza demonstracja powinna eskalować powstaniem. Wy Polacy robicie to często. Dlaczego więc teraz Wasze kierownictwo nie chce do tego dopuścić? Dlatego, że w Waszym kierownictwie decyzje podejmują politycy rządzącej partii.”

Ten sen właśnie uzmysłowił mi, że tak mogło być w rzeczywistości. Że KOD był tworem sterowanym od pierwszego dnia powstania. Nie piszę jako przegrany, bo dzięki jasnemu spojrzeniu, czuję się wygranym. Dlaczego? Bo nie pozwalam sterować sobą. Bo mam dalej własne zdanie. Zdanie, za które zostałem zawieszony na KOD-owskich stronach. Zdanie, z którym liczą się Ci, co przeciwstawili się strukturom odgórnego zarządzania. Oddolny ruch został zniewolony. Decyzje podejmują tylko szefowie regionów. Szefowie miast już nie mają tego prawa. Prawo mają tylko słuchać i wykonywać. Potrzebny przykład? Proszę. Do koalicji przeciw PiS w wyborach samorządowych nie został desygnowany członek KOD z miasta, ale przewodniczący regionu. Człowiek, który nie zna miasta fizycznie, nie mówiąc o jego problematyce. Ale ma decydować, kto będzie zasiadał w ewentualnej Radzie Miasta.

Ta rzeczywistość tylko potwierdza sen. Sen, którego wolałbym nie mieć. Sen, który wolałby być zapomniany, jak tysiące innych. Sen, który nie pozwoliłby na spiskową teorię dziejów.

Przebudzenie jak zwykle bolesne. Czy taka jest właśnie rzeczywistość? Rzeczywistość w KOD? Wolałbym w to nie wierzyć.

Jerzy Bednarowicz

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

11 komentarzy do "KOD: sen czy rzeczywistość?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maciek123454321
Według mnie, potrzebne jest nowe rozdanie. Jakże ja zazdroszczę Francuzom Macrona, jego determinacji, która spowodowała istne trzęsienie ziemi, najpierw wynosząc go na prezydenturę, a teraz (wszystko na to wskazuje) dając jego ugrupowaniu bezdyskusyjną hegemonię w parlamencie. Oto odpowiedź Francuzów na rozlewającą się kloakę populizmu sterowaną z Rosji. To symboliczne miażdżenie ręki Trumpa. Cóż to był za widok!!!! Czy my nie zasługujemy na naszego Macrona? ZASŁUGUJEMY!!! Powiem więcej, my Macronów mamy w Polsce tak wielu, że wymienienie ich nazwisk nie ma sensu. I któryś w pewnym momencie rąbnie pięścią w stół i krzyknie DOSYĆ!!! Czy będzie to Frasyniuk? A może Biedroń?… Czytaj więcej »
Waldemar
No więc własnie. O takim komitecie porozumiewawczym pisał w ostatnim numerze Tygodnika Powszechnego prof. Bachmann i niestety jest to never ending story. Do porozumienia było już blisko, gdy sondaże podpompowały Platformę, która znowu uwierzyła (bezpodstawnie) w siebie. Pytanie, dlaczego przed wojną było to możliwe, a dziś nie? Brak Berezy czy co? może faktycznie trzeba czekać na polskiego Macrona? Co do KOD to ja bym nie przesadzał z kretami. Fakt, ktoś podesłał faktury Kijowskiego do redakcji, ale pardon: KOD został zarejestrowany w marcu 2016 a wybory do władz statutowych dopiero w pierwszej połowie 2017? partyzantka księgowa kompletna, gdy rozmaici Karnowscy i… Czytaj więcej »
Zgredzinka

Waldemarze myślę, że w sprawie rozpracowania KOD-u wykazujesz się daleko idącą niefrasobliwością.
Nigdy nie zastanowiło cię, skąd nagle wybuchają różnego autoramentu afery (alkoholowa, hazardowa, paliwowa, taśmowa, fakturowa), w najbardziej dogodnym dla pisdzielców monencie.
I jakoś nigdy nic na PiS.

antyuzurpator
Nie wiem, czy KOD był tworem sterowanym od pierwszego dnia. Jeśli już, to raczej nadzorowanym, pilnowanym. Jego powstawanie było zbliżone do Solidarności, tej pierwszej – przyłączanie się ludzi „poziome”, a później spośród pierwszych (najwcześniejszych) ukształtowanie „dowództwa”, czy raczej koordynatora działań. Dlatego Mateusz Kijowski był dla mnie wiarygodny. Po 16 grudnia, gdy groziła radykalizacja i wzrost protestów, pisiate musieli to szybko zneutralizować, więc wykorzystali to co mieli na Kijowskiego. Trochę trwało, zanim w KOD wybrano nowego szefa. Wyglądało to tak, jakby ktoś potrzebował czasu, aby ustalić scenariusz przyszłych działań i podsunąć nowego przewodniczącego, gwarantującego ścisłą realizację tego scenariusza, pod pełną kontrolą… Czytaj więcej »
Zgredzinka

Tak, bez wątpienia o to chodzi.
Stare ubeckie metody działają zawsze … niezawodnie.
Jak zobaczyłam w grudniu te listy gończe w internecie, to już wiedziałam co nas czeka.
Przygotujmy się na lata dyktatury.

mariana131kXWf

Przeciez Lozinski jest tworca KODu, to on wymy slil idea tego stowarzyszenia. Nie przesadzajmy z podejrzliwoscia.
Chociaz uwazam ze za zwyciestwem PIS stoja rosyjskie sluzby. Za duzo glupkow w tym pisie.

Maria
Wybór Łozińskiego, to kalka PiSu, bo komatant, bo zasłużony w przeszłości. Tu potrzebny jest ktoś, komu uwierzą i starzy i młodzi, z charyzmą, która porwie ludzi. Ten Pan nie nadaje się do takiej roli. Pozbycie się Kijowskiego, tylko na podstawie artykułów w Onecie? Wygląda to na działanie starej dobrej szkoły moskiewskiej. Wystarczy popatrzeć na PO, Schetyna nie nadaje się na jej lidera, bo nic nowego nie wymyśli, nie ma daru przekonywania. Kijowski taki dar ma, chociaz widziałam to z daleka. Kogo teraz KOD przekona do siebie? Nikogo, a i ludzie zawiedzeni zaczną odchodzić.A szkoda. Tak na koniec – podaję swój… Czytaj więcej »
rapsodia
PIS nie jest jedyną partią i nie jedynym środowiskiem, w interesie których leży dalsze osłabianie i degradacja KODu. Kto ma uszy i oczy szeroko otwarte śledząc losy tego ruchu społecznego od samego początku, ten spojrzy na ten proces z różnych perspektyw. Wtedy obraz staje się jeszcze bardziej klarowny. Aktualnie gra toczy się i będzie się toczyła jedynie o magię szyldu KOD przy jednoczesnym osłabianiu jego realnej siły oddziaływania na społeczeństwo. Dlatego starszy pan, żyjący już przede wszystkim przeszłością, najchętniej rozmawiający o własnej osobie, o Kaczyńskim, o Solidarności i M. Kijowskim z jego „obrzydliwym” otoczeniem został powitany z dużą ulgą w… Czytaj więcej »
Zgredzinka

Czyli powtórzy się historia „Solidarnosci” ….

Ika
Ależ rozdzieracie szaty nad KODem, a w zasadzie nad panem Kijowskim. Brał pieniądze dla siebie? Brał. To on, nikt inny, swoim działaniem zniszczył KOD. Można powiedzieć, że skoro założył to mógł i zniszczyć, ale on zniszczył o wiele więcej. Zniszczył ruch, który mógł pognać pisowców, dać Polakom nadzieję, że nie zawsze pis będzie rządził. On, Kijowski, odebrał nam tę nadzieję. Spowodował, że KOD zaczął się kojarzyć z kłamstwem, nierzetelnością, chachmęceniem. Czemu to zrobił? TO już nie naiwność, to nie brak doświadczenia w takiej działalności, to po prostu głupota. Może i lepiej, że Kijowskiego nie ma. Szkoda ruchu, ale z takim… Czytaj więcej »
Janka
Nareszcie głos rozsądku, też uważam, że głupota lidera była głównym powodem porażki KOD. Mówi się, że działacze dawnej Solidarności, obecnie są podzieleni, owszem, ale wówczas byli zwarci, zdecydowani, zdeterminowani do działania w wiadomej sprawie. A pan M.K nie tylko popełnił szereg własnych głupot, to również nie potrafił zgromadzić wokół siebie zaufanych ludzi, którzy pociągnęli by wspólnie sprawę. Pan M.K zbyt szybko wyrósł na gwiazdę i stracił czujność do działania, okazał się wyjątkową niefrasobliwością, naiwnością i niekompetencją w wielu sprawach. Nie potrafił zarządzać nie tylko swoimi osobistymi sprawami, ale i sprawami Ruchu, który początkowo sam współtworzył. A Pan Łoziński, z całym… Czytaj więcej »
wpDiscuz