Kolejny etap kokietowania suwerena przez PiS

Kolejny etap kokietowania suwerena przez PiSSejm zajmie się dalej tylko projektem zaostrzającym aborcję

Opozycja musi mówić jednym głosem, być konsekwentna w działaniach, współpracująca i nie zwalczająca się.

Czasami zastanawiam się, jakby to było miło, gdyby moje teksty trafiły w ręce polityków. Może przeczytaliby, zatrzymali się na chwilę, zastanowili, co mają do powiedzenia ci „maluczcy”? Pewnie to marzenie ściętej głowy, a szkoda, bo larum grają, Panowie… bo trzeba za sensowne rozwiązania chwytać, a nie ciągle kalkulować, co jest zgodne lub nie z interesem partyjnym.

Ostatnie dni ujawniły z cała ostrością stan i ducha naszej polskiej klasy politycznej. Z jednej strony Jarosław Kaczyński i jego kolejne posunięcie, czyli rekonstrukcja rządu. Spektakl wyreżyserowany perfekcyjnie, zaplanowany i wykonany po mistrzowsku. Wszyscy pamiętamy dobrze kampanię parlamentarną, w której PiS przedstawił swoje łagodne oblicze „ojczulka” zatroskanego o losy Ojczyzny, o dobro każdego Polaka. Sztab fachowców tyko czekał, by wziąć się do pracy. W teczkach leżały już opracowane w najdrobniejszych szczegółach projekty zmian i reform. Teraz tylko naród miał dać zwycięstwo i fruuuu… ku najlepszej „dobrej zmianie” w naszej historii. PiS wybory wygrało, „ogary poszły w Polskę” i zaczęła się ostra deformacja.

Przez dwa lata Jarosław Kaczyński sondował, ile może, ile Polacy wytrzymają, czy opozycja jest w stanie go przyhamować i… jak widać, bez problemu zrealizował wszystko prawie, co sobie zamierzył. Kiedy więc osiągnął, co chciał, nadszedł czas na powrót „łagodniejszej twarzy” i kolejny rząd. Premierem zostaje człowiek majętny, ze świetną prezencją, taki „Europejczyk” w każdym calu. Obstawia się podobnymi do siebie, poprzednicy w większości wracają do szafy i zaczyna się kolejny etap kokietowania narodu. Teraz już UE nie jest „be”, wszyscy Polacy to jedna rodzina, a Europa ma nas znowu przytulić do piersi z czułością. Nie chcę nikogo martwić, ale wielu da się nabrać na tę metamorfozę. UE uzna, że nowej władzy należy się kredyt zaufania, więc może wycofa się z uruchomienia artykułu 7. A że praworządność i demokracja w Polsce należą do historii – to, co za problem. To nie wina premiera Morawieckiego, a poza tym na Węgrzech jest podobnie i da się z nimi współpracować. Czy Unia Europejska będzie chciała postawić wszystko na ostrzu noża w obronie wartości demokratycznych w Polsce? Wątpię… Bank Światowy zareagował pozytywnie na nowego premiera, na giełdzie bez zmian, a artykuły w prasie światowej są stonowane, choć sporo w nich wiary w to nowe oblicze nowego rządu.

Jarosław Kaczyński wie, co czyni. Po pierwsze – przetestuje skuteczność swojej decyzji podczas wyborów samorządowych, a po drugie – sięgnie po elektorat tzw. centrum. Ten niezadowolony z polityki PO i Nowoczesnej, ten, który do tej pory omijał wybory szerokim łukiem. Taki plan ma duże szanse, by przynieść mu sukces. Kto mu przeszkodzi? Opozycja parlamentarna? Przecież jej de facto nie ma. No i tu przechodzimy do tego, co, obok PiS-u, jest największym problemem obecnej Polski czyli, co z tą opozycją?

Nie będę się rozpisywała o projektach zmian w ustawie o aborcji i głosowaniu nad nimi, bo Polska żyje tym od dwóch dni, nie dowierzając temu, co się wydarzyło. Powiem krótko. Tak naprawdę swoją biernością, brakiem dyscypliny, pewną dozą lekceważenia i arogancji, tzw. opozycja parlamentarna doprowadziła do sytuacji, w której Jarosław Kaczyński przekazuje narodowi – byłem otwarty, chciałem, ale to Nowoczesna i PO zablokowały ustawę autorstwa „Ratujmy Kobiety”, więc co ja na to poradzę. I to właśnie jest ta kropka nad „i”, która pokazuje mi prawdziwy obraz polityków, niby opozycyjnych.

Nastąpił we mnie jakiś przełom, łuski mi spadły z oczu, a do głosu dorwały się myśli, które przez te dwa lata chowałam bardzo głęboko. Chowałam, bo chciałam wierzyć, że są takie sytuacje, w których trzeba stanąć ponad interes partyjny, ponad zwykłe kalkulacje, ponad to swoje „polityczne ego”. Pomyliłam się? Wszystko wskazuje na to, że tak. Król jest nagi.

Przez dwa lata politycy opozycyjni bratali się z tysiącami obywateli. Robili sobie fotki, przemawiali płomiennie do tłumów, mówiąc jak bardzo są z nami, jak wspólnie odbudujemy polską demokrację, jak nie damy „pogrześć” Polski. Zbierali podpisy, częstowali herbatką pod Sejmem, nieśli się na fali „drugiego sortu”. Przez dwa lata karmili nas obietnicami o koalicji demokratycznej. Pociągali za sobą ruch obywatelski, którego liderzy uśmiechali się promiennie ze wspólnych zdjęć, uczestniczyli w spotkaniach z nimi. Brylowali w mediach jako ci najskuteczniejsi obrońcy Polski, podkreślający na każdym kroku, jak bardzo są niezłomni, zdeterminowani, pełni najczystszych intencji.

Co powiedzą nam dzisiaj, kiedy swoją postawą podczas głosowania nad projektami zmian w prawie aborcyjnym nawalili na całego? Czy zdają sobie sprawę, że samo „przepraszam” nie wystarczy? Czy rozumieją, że taka właśnie postawa obnażyła cała prawdę o nich jako opozycji parlamentarnej? Opozycji, która może i mocna w słowach, ale nic poza tym.

Przez dwa lata nie potrafili stworzyć sensownego programu przeciwdziałania demolce PiS-u. Nie potrafili stanąć w jednym szeregu, by pokazać mnie, nam, że tu nie chodzi o budowanie sojuszy pod kątem kolejnych wyborów. Nie chodzi o budowanie solidnego elektoratu. Nie nauczyli się ze sobą rozmawiać. Pokazali, co dla nich się liczy, a to przecież Polska miała być najważniejsza.

Zastanawiam się, kto właściwie zdaje egzamin z odpowiedzialności obywatelskiej i demokracji, i na pewno nie są to politycy opozycyjni. To ci wszyscy, którzy stoją pod sądami, manifestują w Warszawie i innych miastach Polski, tworzą programy z edukacji obywatelskiej, na każdym kroku sprzeciwiają się deformom PiS-u. Dzisiaj to oni zdali egzamin z demokracji, nie wy, droga opozycjo parlamentarna.

Może czas zdać sobie sprawę, że ludzie nie pójdą już na lep tzw. „antyPiS-u”. Nie chcę już słuchać, że PiS to czy tamto. Nie chcę słuchać, że krytyka i ostre słowa to jak miód na serce Jarosława Kaczyńskiego, więc powinnam zamilknąć, bo tylko przeszkadzam zamiast pomagać. Nie chcę dać się szantażować, że odmienne zdanie wywala mnie z szeregów prawdziwych obrońców demokracji. Chcę zaufać, uwierzyć, być pewną, że stawiam na ludzi, dla których Polska jest ważniejsza od własnej partii i lansu. Chcę, by liderzy ruchu obywatelskiego przestali taplać się we wzajemnej adoracji z politykami niby opozycji i zaczęli wreszcie być partnerami, wartymi wysłuchania. Chcę, by opozycja mówiła jednym głosem, była konsekwentna w działaniach, współpracująca i nie zwalczająca się. Czy to tak dużo?

No i co moi politycy? Potraficie? Chcecie? Warto Wam ponownie uwierzyć?

Tamara Olszewska

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

21 komentarzy do "Kolejny etap kokietowania suwerena przez PiS"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
przemek
A ja bym proponował żeby zamiast bezmyślnie wieszać psy na opozycji, przeczytać dokładnie jak było naprawdę. Problem dotyczy 9 posłów z Nowoczesnej i 29 z PO. To nie jest cała opozycja. To że się znalazło paru tchórzy i bezideowych karierowiczów to nie powód żeby się obrażać na świat i skreślać wszystkich. Zwłaszcza że innej opozycji póki co nie mamy. Wybór jest między PO + .N a Jarosławem, nie ma innej opcji. Byłoby wspaniale gdyby jeszcze lewica weszła do gry, ale gdzie ta lewica jest? Nawet w sondażach jej nie uwzględniają. Panie Czarzasty, pora się obudzić do cholery! Obywatele tego kraju… Czytaj więcej »
K. Michalski

Na wybory pójdę. Na pewno nie zagłosuje ze po czy też nowoczesną. Czerwonych mam gdzieś. PiS mi nie leży ale jeśli nic się na polskiej scenie politycznej nie pojawi to mój głos zgarnia pis. Czy to znaczy, że jestem przeciw demokracji?

Ewa

No tak, jeśli zagłosujesz na PiS który jak walec drogowy miażdży i niszczy demokrację , to jak najbardziej będziesz przeciw demokracji – to proste jak budowa cepa !

Zgredzinka

Jakoś tak zgrabnie w swojej wypowiedzi pominąłeś wątek nowej ordynacji wyborczej, skrojonej pod potrzeby przyszłych „cudów na urną”.
Przecież nie po to nowa „wadza” trudziła się z przejęciem kontroli nad całym procesem wyborczym, od jego organizacji po liczenie głosów i stwierdzenie ważności wyborów, by teraz przejmować się frekwencją i tym, kto na kogo zagłosuje.
Już Gomuła powiedział … raz zdobytej władzy nie oddamy nigdy … a to ta sama formacja.
Podziękujmy Tuskowi za to, że tak długo chronił nas przed tym piekłem, bo teraz chociaż możemy mieć nadzieję, że wkrótce zaczną działać prawa natury.

Maciek123454321

No placu boju pozostali Paweł Kasprzak i Obywatele RP. Za nimi Adrian Zandberg, Marcelina Zawisza i RAZEM. Napisałem to i znów dostanę minusy.

Sobiepan
Nie ode mnie. Przeczytalem oszalamiajacy program Pani Nowackiej i m.in. cytuje za Romanem Giertychem- „Projekt przedstawiony przez panią Nowacką świadczy o jej kompletnym odrealnieniu i skrajnej ignorancji prawnej i politycznej. Sądzę, że tak jak pani Ogórek posłużyła PiS do obalenia SLD, tak zadaniem Nowackiej jest pomóc PiS uzyskać większość konstytucyjną. Być może realizuje to zadanie nieświadomie, ale to nie zmienia skutków jej działań, które są niszczące dla opozycji i stanowią błogosławieństwo dla PiS.” Albo Pani Nowacka jest inwalidka umyslowa, albo celowo sabotuje i tak „pogieta” opozycje. A pogieta, bo kosztem „gorszego sortu” chce ta „opozycja” wygrac wybory bez ZADNEGO programu.… Czytaj więcej »
Nihil

Od zawsze wiem że nigdy nie zagłosuje na PiS. W tej sytuacji opozycja się zeszmaciła.Kuba Wątły ma rację mówiąc że cały sejm i Senat to jeden pis, tylko pod innymi nazwami. Czy my, niepisowcy będziemy mieli na kogo głosować?

Zgredzinka

Miejmy nadzieje, że w tym gorącym przedwyborczym okresie ktoś zrobi taką woltę, jak Ryszard Petru z „Nowoczesną”. Dobrze zaczął i wszystko zmarnował.
Może objawi się nam taki polski Macron, bo faktycznie w tej chwili nie ma na kogo głosować.

kpt. Arianator

Tak się teraz zajmujecie aborcją, a niedawno przeszła promysliwska ustawa, która zmusza właściciela ziemi do udostępnienia jej dla barbarzynskich rytuałów. Jedyna Kinga Rusin się tym tematem na serio zainteresowała. Reszta gwiazd i polityków wciąż gada o tej nieszczęsnej aborcji. Skoro krzyczycie: „moja macica, moją sprawa”, czemu nie zaczniecie krzyczeć „mój dom moja sprawa”. Lepiej w miarę szybko się zainteresować tym tematem, bo jeszcze trochę i będziemy musieli ładować broń myśliwym, by mogli sobie zabijać zwierzątka dla chorej przyjemności.

K. Michalski

Przeczytaj ustawę raz jeszcze. Po drugie sprawdź kto wypłaca odszkodowania dla rolników spowodowane przez zwierzęta leśne.

inz.mamon

w dudzie mam taką opozycję… po, .n jesteście beznadziejni !!… i dzięki wam szczerbata nienawistna dziadyga będzie niszczyć ten kraj do końca życia… koorwa, człowiek łazi na te marsze, protesty i psu w doopę… czekam na cud, który tych leśnych dziadów którzy całe życie są „politykami” wymiecie… a na razie opozycjo masz mój środkowy palec…

smętek

w sejmie nie ma opozycji. To jest zbiorowisko ludzi dbających o własne interesy i dobre stosunki koleżeńskie. Ja nie rozumiem dlaczego kobiety mają być poddane jakimś restrykcjom w związku z ciążą. Ci wszyscy krzykacze zapominają, że kobieta to człowiek mający wolną wolę i nikt nie ma prawa traktować jej jak jednostki niepełnosprawnej umysłowo.

jkw

Jestem szarym, nieznanym szerzej obywatelem.. W kwietniu 2016 r. – po DŁUGIM namyśle – napisałem, co myślę. Już wtedy doszedłem do wniosku, że jest OSTATNI MOMENT…:

Wszystkie Opozycje muszą zawiesić swoje programy i ambicje na kołkach, znaleźć podstawową płaszczyznę dla Obrony (Rzeczy)Pospolitej, wystawić najlepszych możliwych Ratowników i stworzyć coś jak Rada Ostatniej Szansy, Rząd Honorowych Profesjonalistów, Nadzwyczajny Gabinet Ocalenia Kraju, Tymczasowy Zespół Wspólnej Sprawy, Grupa Operacji Przywracania Środka, JAK ZWAŁ TAK ZWAŁ – i przejąwszy ODPOWIEDZIALNOŚĆ, PRZYWRÓCIĆ NORMALNOŚĆ…
Przy naszym wsparciu.
Bo inaczej – CIEMNOŚĆ.

Minęło 20 miesięcy…

K. Michalski

I co,ciemność? Wyjdź z szafy. Zobaczysz, że świat za oknem jest całkiem kolorowy.

K. Michalski

Polska nie ma problemu z pisem. Problemem Polski jest grupa ludzi,która ma gdzieś wybory oraz grupa,do której należy autorka tekstu,która nie akceptuje wyników wyborów i sobie przypisuje prawo do reprezentowania niemal wszystkich, którzy na pis nie zagłosowali. Mało tego,ta druga grupa kazdego,kto się z nią nie zgadza gotowa jest wrzucić do worka pisowskich trolli.

K. Michalski

Gratulacje dla autorki, że teraz zauważyła,ze król jest nagi. Od przegranych wyborów widać, że opozycja jest rozbita. Nie ma planów ma tylko pomysł na straszenie pisem. To nie zadziała, ludziom nie żyje się gorzej wiec opozycja musi zmienić śpiewkę. Albo przegra kolejne wybory.

Wojciech Chmieliński

Pani Tamaro! Napisała Pani prawdę, tylko na początku zwróciła się Pani do „Panów”, wpisując się, zapewne nieświadomie, w narrację szowinistyczną płci. Ja zauważyłem również Panie, które w Sejmie miały za nic sprawy swojej płci.

Wojciech Chmieliński

Drodzy Przyjaciele! Z wyborami jest problem prawny, gdyż niekonstytucyjne, sądowe ustawy pisowskie, spowodują nieważność orzeczenia SN i PKW o ważności wyborów. Oczywiście trzeba zadeptać lokale wyborcze głosując, ale problem się nie skończy. Ważna będzie liczba oddanych głosów, a nie orzeczenie o wyborach, bo i tak dojdzie do konfrontacji prawnej, lub fizycznej – niestety…

Karol

Nie rozumiem – przecież jest alternatywa słuchająca środowisk obywatelskich, organizująca akcje protestacyjne ( choćby w ten weekend co były ) i realnie zajmująca się obroną demokracji od przeszło dwóch lat, walcząca z wpływami Kościoła na rząd – ta partia nazywa się RAZEM i prawie na pewno dostanie mój głos pod koniec tego roku!

przemek
Ale jednocześnie Partia Razem rozbija jedność lewicy i osłabia szanse na wejście do parlamentu. Wg sondaży Ibris ze stycznia, SLD może liczyć na jakieś 7% a Razem jest pod progiem, choć czasem dobija do 5%. Tak więc ktokolwiek ma rozum, powinien przenieść głos na silniejsze z tych ugrupowań. Czyli ciągle jeszcze SLD. Tak naprawdę optymalnym rozwiązaniem dla Razem byłoby po prostu wstąpić gremialnie do SLD, powalczyć o przywództwo i odnowić tą partię. Zrobić z tego porządną socjaldemokrację europejską. SLD ma duże zasługi w wolnej Polsce (w końcu to oni wprowadzili nas do UE) i wcale nie jest tak źle oceniany… Czytaj więcej »
K. Michalski

Postkomuna i neokomuna. Super alternatywa…